Nieangielskosc Anglii

Anglia, wiadomo, angielska nie jest. Idac sobie Oxford street w Londynie slychac kazdy jezyk, tylko nie angielski. Wlascicielem niemalze kazdego sklepiku naroznego jest Hindus. A jak budowlaniec, to bardzo czesto Polak. Ostatnio wiodaca pozycje wsrod sprzataczek przejely Rumunki. Nieangielskosc Anglii potwierdzaja statystyki.

W 2004 roku 70.4% ludzi urodzonych w Londynie bylo Anglikami. Ale w 2004 otworzyly sie granice dla Polski, i Polacy masowo zaczeli walic ‘na zachod’. 10 lat pozniej juz tylko 63.4% Londynczykow to Anglicy. Najwiecej obcokrajowcow rodzacych sie w Londynie to Hindusi. Wciaz. Ale oni zaczeli do UK przyjezdzac w polowie lat 40tych, wiec mieli o wiele wiecej czasu.  Drugie ‘honorowe’ miejsce zajmuja Polacy. Podobno liczba Polakow rodzacych sie w UK potroila sie od 2004 roku. Nie proznujemy.

Polacy w Londynie skupiaja sie w zachodnim i polnocno wschodnim Londynie (nowsi imigranci, z Bulgarii, mieszkaja glownie w polnocnym Londynie).

Tak naprawde trudno sie dziwic Anglikom, ze maja negatywne uczucia w stosunku do cudzoziemcow. Jak to mowia, co za duzo, to niezdrowo.

A ja osobiscie juz sie martwie, co sie stanie z wszystkimi Polakami mieszkajacymi tutaj, jesli Anglia wystapi z Unii Europejskiej. Bo bedzie referendum. I glosy sa naprawde rowno podzielone, szala moze sie przechylic na kazda strone. Czy wtedy zycie typowego Polaka, mieszkajacego i pracujacego tutaj, stanie sie o wiele trudniejsze? Czy bedzie trzeba czola stawic roznorakim prawom i wymogom?

Czas pokaze.

 

Do spowiedzi!

Dobrze. Przyznac sie!

Co robicie, gdy nikt Was nie widzi?

Takie rzeczy, ktorych nie zrobilibyscie nigdy, gdyby Was ktos widzial. Takie, do ktorych wstyd sie przyznac.

Ja na przyklad dlubie w nosie, ale to chyba robi wiekszosc z nas? Nie, nie zjadam.

Poza tym pije mleko z butelki, ale wiem, ze gdyby dzieci to robily, to dostalyby ochrzan.

No i obrywam paznokcie u stop. Fuj, obrzydliwe.

A, i przegladam sie w wystawach jak przechodze.

Wasza kolej 🙂

Trudna milosc nastolatki

Kiedy zaczelam pisac bloga, Zuzia miala niecale 3 latka. I wygladala tak:

Byla slodkim dzieckiem, niezbyt czesto sie usmiechajacym, ale za to grzecznym i milutkim. Z ufnoscia dawala mi swoja malutka, ciepla lapke. Z zapalem wywijala nogami na balecie. I czesto sie do mnie przytulala.

Teraz Zuzia ma trzynascie lat. Jest mojego wzrostu, dzielimy sie ubraniami, i gdyby nie obcasy, to nosilaby tez moje buty. I wyglada tak:

20150927_15.32.581

Zuzia jest rowniez nastolatka, czyli jest humorzasta i wiecznie niezadowolona. Dokucza swojej siostrze, pyskuje matce, ma swoje zdanie, swoje kolezanki, ktore sa glupie cipy (zdaniem matki, czyli moim). Obraza sie czesto i gesto i jest zlosliwa. Tak sie jednak sklada, ze w naszym domu jest miejsce tylko na jedna jedze, a miejsce nadwornej jedzy ja przejelam na dlugo zanim Zuzia sie urodzila. Im szybciej moje dziecko nastoletnie to zrozumie, tym latwiej bedzie sie nam zylo. Niestety, Zuzia jest rowniez zawzieta i uparta. A ze ja tez jestem zawzieta i uparta, to nasze awantury potrafia sie ciagnac calymi dniami.

Ostatnio mialysmy dosyc trudny okres przedluzonej wojny. Pewnego wieczoru na poduszce znalazlam cos malego. Kwadracik papieru, pospinany zszywkami. Dziesiatkami zszywek. Jedna przy drugiej. Ze srodka przebijal mazak. Wzielam nozyczki do paznokci, i cierpliwie, mozolnie powyciagalam te zszywki. Bylo ich 37. Rozlozylam swistek, a na nim bylo napisane:

KOCHAM CIE.

I zdalam sobie sprawe, ze milosc tej mojej nastolatki do mnie jest jak ten swistek papieru – naszpikowana ostrymi szpilkami, ukryta gleboko, stanowiaca wyzwanie. Wymagajaca cierpliwosci i wysilku aby sie do niej dostac.

Ale jest.

A ja musze stac sie mistrzem wyciagania zszywek.

 

33 miliony

Para piecdziesieciolatkow z malego miasteczka w Szkocji wlasnie wygrala 33 miliony funtow. Trzydziesci trzy. Jakby kogos zlotowki interesowaly, to jest to tuz ponad 191 milionow.

Dla wiekszosci ludzi jest to suma niewyobrazalnie wielka. Aczkolwiek w Londynie te pieniadze kupilyby po prostu ladne mieszkanie. Oto przecietna cena nieruchomosci w najdrozszych dzielnicach Londynu:

Screenshot_20160113_19.17.34Wyobrazacie sobie? 41 milionow za dom? I to jest srednia cena, wiec niektore domy kosztuja jeszcze wiecej. I zaloze sie, ze wiekszosc z nieruchomosci to mieszkania. Prosze bardzo, tutaj mieszkanko za 26 milionow funtow.

Ale wrocmy do rzeczywisctosci.

Mam dla Was pytanie – co kupilibyscie, gdybyscie wygrali takie pieniadze? Nie chodzi mi o inwestowanie, domy, wakacje itd. Chodzi mi o rzecz, ktora zawsze chcieliscie miec, ale na ktora Was nie stac, lub szkoda Wam wydac pieniadze, bo sa inne wydatki.

Ja od dawna marze o plaszczu Burberry, klasycznym prochowcu. Niestety, jakos nie moge sie przelamac, aby wydac £1400 na plaszcz. No i szpilki Louboutin, na mega wysokim obcasie z czerwona podeszwa.

Loterii nie wygram nigdy, bo nie gram. Ale plaszcz i buty pewnego dnia bede miala. Zapewniam Was.  😉

Trudny Afganistan w prozie

Dawno nie pisalam o zadnych przeczytanych ksiazkach. Troche dlatego, bo mniej ostatnio czytam, ale glownie dlatego, bo nie wpadlo mi w rece nic zapierajacego dech w piersiach.

Dopoki nie odkrylam Amerykanskiego pisarza Afganskiego pochodzenia, ktory nazywa sie Khaled Hosseini.

Przeczytalam dwie jego ksiazki: Chlopiec z latawcem (The Kite Runner) i Tysiac Wspanialych Slonc (A Thousand Splendid Suns).

3400 

Obie ksiazki nawiazuja do trudnego zycia w Afganistanie.

Aby pokrotce opisac fabule ksiazek*:

Tysiac wspanialych slonc: Osią fabuły rozgrywającej się w Afganistanie w ciągu ćwierć wieku, są dzieje dwóch kobiet, które zrządzeniem losu poślubią tego samego mężczyznę, despotycznego Rasheeda. Mariam ma zaledwie 15 lat, kiedy zostaje wysłana do Kabulu, by zostać żoną szewca. Druga bohaterka, ambitna i wykształcona Laila, w wyniku wybuchu bomby traci całą rodzinę. Po traumatycznych przejściach dochodzi do siebie w domu Rasheeda i Mariam. Stopniowo między kobietami rodzi się trudna przyjaźń.

Chlopiec z latawcem: Afganistan, lata 70. Dwunastoletni Amir, syn zamożnego Pasztuna z Kabulu, wychowuje sie w domu bez kobiet. By zyskać uznanie w oczach ojca, wygrywa zawody latawcowe. Pomaga mu w tym starszy o rok Hasan, służący i towarzysz zabaw. Amir jest świadkiem, kiedy na Hasana napada banda miejscowych chłopaków pod wodzą psychopatycznego Asefa, który gwałci chłopca. Z tchórzostwa i wyrachowania nie staje w jego obronie, a nawet doprowadza do sytuacji, w której Hasan musi opuścić ich dom.

Ćwierć wieku później dorosły Amir mieszka w USA, gdzie po wkroczeniu wojsk radzieckich do Afganistanu wyemigrował wraz z ojcem. Nie odstępuje go poczucie winy, świadomość własnej zdrady. Los daje mu szansę, by dokonać zadośćuczynienia. Musi zdobyć się na odwagę i powrócić do rządzonego przez talibów Kabulu, aby ocalić nie tylko siebie…

 

Ale bardzo chcialabym podkreslic, ze w ksiazkach tych, moim zdaniem, fabula nie jest najwazniejsza. Mnie zauroczyl, wciagnal jezyk, jakim ksiazki sa napisane. To, jak sie akcja odgrywa, jak autor buduje napiecie, jak nie wyjawia, co sie stanie, i nagle bum! wielkie zaskoczenie. Czytajac o losach bohaterow dostawalam gesiej skroki, lub sie balam, lub czulam niemalze fizyczny bol. Zylam w tej historii, bylam w skorze bohaterow, a to sie czesto nie zdarza.

Rowniez wstrzasnelo mna to, jakie trudne zycie w Afganistanie bylo, podejrzewam, ze wciaz jest do pewnego stopnia. Przez co ludzie musieli przejsc, co kobiety musialy znosic. I czytajac taka ksiazke czlowiek jest wdzieczny za to, co ma. Ze nikt nie zabrania moim corkom chodzic do szkoly. Ze nikt nie oddaje moich dzieci do przytulku, aby zebraly. Ze moje corki nie beda musialy wyjsc za maz w wieku 14 lat tylko dlatego, bo brak im lepszych opcji w zyciu.

Goraco polecam. A wkrotce opisze dwie kolejne ksiazki, ktore mna poruszyly.

* opis i zdjecia sciagniete z http://www.wydawnictwoalbatros.com/, poniewaz nie jestem dobra w opisywaniu fabuly 🙂 Aczkolwiek swoich ksiazek tam nie kupilam. Moje byly po angielsku.