Wakacje

Znow jedziemy na wakacje! A kto zgadnie gdzie? Jestem bardzo podekscytowana, bo juz dawno chcialam sie tam wybrac, i w koncu sie udalo! To znaczy mam nadzieje, ze sie uda, poniewaz mamy przesiadke w Madrycie, i bardzo malo czasu pomiedzy samolotami, wiec jesli nie zdazymy na samolot to sie sprawa rypla… ale miejmy nadzieje, ze jednak dobiegniemy!

Advertisements

Eurowizja 2019

Wczoraj ogladalam z dziecmi Eurowizje. To taka nasza mala tradycja, ze zawsze ogladamy. Jemy popcorn, kazdy sie rozklada na swojej kanapie, Ola na podlodze, i ogladamy. Ja przewaznie usypiam w polowie, na glosowanie budze sie totalnie wyspana, i komentujemy. Oraz smiejemy sie z angielskiego komentatora, Graham Norton, ktorego komentarze, czesto sarkastyczne, sa niezwykle trafne, przez co tak zabawne. Na przyklad pogratulowal Madonnie, ze sie pojawila, pomimo bardzo ostrego zapalenia spojowek (przytyk do jej opaski na oku).  A wystep Australijski porownal do wycieraczek samochodowych…

Ogladalysmy wczoraj, nagrana, bo w sobote dzieci byly u taty. Cala niedziele unikalam jak ognia wszelakiego internetu, radia i telewizji, aby sie nie dowiedziec, kto wygral.

W tym roku o dziwo calkiem kilka piosenek nam sie podobalo, w przeciwienstwie do zeszlego roku, gdzie nie bylo na czym ‘ucha zawiesic’. Moja faworytka byla Macedonia, rowniez Australia w jakis niezwykly sposob mi sie spodobala, byc moze dlatego, ze glos piosenkarki przypominal mi Kate Bush. Zuzia lubila Wlochy.

Biedne dziecko bardzo nie chcialo, aby wygrala Holandia, gdyz piosenka byla nudna, ale niestety. Stalo sie, glosami widzow wygrala.

Wystep Madonny, ktora kiedys bardzo lubilam, wydal mi sie calkowita porazka. Uwazam, ze falszowala, a glos jej, ktory nigdy nie byl znakomity, jeszcze sie pogorszyl.

Podobalo mi sie, ze widownia wyrazila glosno swoje niezadowolenie, gdy Cypr dal Grecji 12 punktow (lub na odwrot, Grecja Cyprowi, nie pamietam). Czyzby nadchodzil poczatek konca politycznego glosowania na Eurowizji?

Anglia po raz kolejny otrzymala psie punkty. Dla sciskosci, zajela ostatnie miejsce z zalosnymi 16 puntkami. I chociaz jakas taka chora satysfakcje daje mi zawsze patrzenie jak Anglia punktow nie dostaje, to jednak w tym roku uwazam, ze zupelnie niespawiedliwie zostala potraktowana. I owszem, piosenka angielska swietna jakas nie byla, ale byly o wiele gorsze, jak chociazby nudna do bolu Slowenia (po co ten chlopak tam stal i sie bujal do rytmu?).

I na zakonczenie komentarz na temat piosenki polskiej, ktora w ogole nie przeszla, i slusznie. Czyzbysmy sie nie nauczyli, ze raz na ludowo jakos tak nie dziala? Jestem pewna, ze polska scena muzyczna potrafi zaprezentowac cos o wiele lepszego niz skrzeczace glosy wiejskich babc.

Czy ogladacie Eurowizje? Jakie macie wrazenia z tegorocznego konkursu?

Jak probowalam z technologii korzystac

Kiedys byla gotowka. Wiadomo, monety, banknoty, i tak dalej. Wczesniej oczywiscie byly inne metody placenia, w naturze, na przyklad, ale to nie jest cos, co ja pamietam.

Dzisiaj gotowke malo kto nosi, ja na przyklad nigdy nie mam w portfelu pieniedzy.

Pozniej byly karty, debetowe, kredytowe.

Pozniej jeszcze karty zrobily sie bezkontaktowe – chociaz wlasnie powinny sie nazywac ‘kontaktowe’, bo karte przyklada sie do maszyny, nie trzeba nawet jej wsadzac w dziurke w maszynie, ,  bip, i juz, zaplacone.

Jeszcze pozniej wyszlo placenie telefonem – nawet karty przy sobie juz nie trzeba nosic, doklada sie telefon do terminala, bip, zaplacone. A jesli ktos ma Apple Watch, to i zegarkiem moze placic. Wygodnie jest, placilam, ale usunelam, bo troche o bezpieczenstwo sie balam, co jesli zegarek zgubie? Albo jesli ktos mnie napadnie, i mi zabierze?

Wczoraj w restauracji na stoliku zobaczylam ulotke, ktora promowala placenie za pomoca kodu QR. Postanowilam, ze sprobuje.

Wlaczylam aparat w telefonie, ktory automatycznie rozpoznal, ze jest kod QR – tez nie wiedzialam, ze tak mozna 😉

Pokazal mi komunikat, zeby kliknac i otworzyc Safari. Ok. Wyskoczyla mi restauracja, w ktorej bylismy.

Teraz musialam wpisac numer stolika, przy ktorym siedzimy. Ok.

I voila! Rachunek sie pojawia na moim telefonie! Kazde zamowione danie, cena, calkowity koszt posilku!

Jak na razie super, zajelo mi to pare sekund, i zupelnie wykluczylo koniecznosc jakiejkolwiek interakcji z kelnerem – znakomite, jesli ktos nie lubi ludzi.

Kolejny krok – wpisac addres email, aby mogli mi rachunek wyslac. Ok. Zrobione.

Przechodzimy do placenia. Mialam 3 opcje.

  1. Apple Pay.
  2. Karta kredytowa
  3. PayPal

Zaczelam od karty kredytowej. Problem – musze wpisac numer. Nie znam. Moge karte zeskanowac, ale do kazdej opcji musze wyciagnac portfel i karte z portfela. Wiec nieco bezsensowne to jest, bo skoro karte i tak i tak musze wyciagnac, to moge zaplacic rachunek kelnerowi.

Ok, sprobuje apple pay. Ale sie okazalo, ze karta moja nie jest zatwierdzona, i jakos nie chciala mi sie zatwierdzic w zaden sposob. Ok, tez odpada.

Pozostaje PayPal. Niestety, haslo mi sie nie zgadzalo – chyba zapomnialam – cena, jaka place za wygode, bo na komputerze i w aplikacji na telefonie hasla mi sie same wpisuja, wiec nie ma potrzeby, aby je w glowie nosic.

Po kazdej probie zaplacenia musialam wpisac adres email, i powtorzyc wszystkie kroki.

Zajelo mi to okolo 10 minut. W tym samym czasie pozostali goscie przy stole rozmawiaja, lub patrza na mnie jak siedze na telefonie – cos, czego nienawidze (telefon przy stole).

Po 10 minutach sie poddalam, i poprosilam kelnera o tradycyjny rachunek. Ktory zaplacilam w ciagu minuty.

Gdybym pamietala haslo lub miala karte w Apple Pay ustawiona porzadnie, podejrzewam ze proces bylby szybki, latwy i bezpolesny. Niestety, nie wyszlo. Kontakt ludzki okazal sie jednak bardziej niezawodny.

Jak to jest w Polsce (lub w kraju, w ktorym mieszkacie)? Jakie sa dostepne metody placenia? Domyslam sie, ze nie wszedzie mozna placic zegarkiem… 🙂

Jak Ola urodziny organizowala

Ola ma dzisiaj urodziny. 13. Oficjalnie po angielsku jest juz ‘nastolatka’ (13 jest pierwsza liczba konczaca sie na ‘teen‘, nascie)

Kilka dni przed urodzinami (doslownie) zapytala mnie, czy moze kolezanki do kina zaprosic. Ok, zapraszaj.

Zaprosila swoja najlepsza przyjaciolke, Oliwie.

Pojdziemy do restauracji, potem Ola i Oliwia do kina, pozniej do nas na noc na sleepover – pizama party!

Na drugi dzien pyta: A moze Silke zaprosze?

No, nie wiem, czy to jest taki dobry pomysl, mowie, zawsze jak jestescie we trzy, to sie klocicie. Pomysl o tym, sugeruje.

Ola pomyslala (cale 5 minut), i mowi: tak, zaprosze Silke.

Ok, nie bede sie wtracala, zapraszaj, ale wiem, jak to sie skonczy. Lzami i klotniami, zawsze tak jest. Zuzia powiedziala jej to samo.

Na nastepny dzien okazalo sie, ze Ola zaprosila Savannah na urodziny do siebie, ale ze Silke i Savannah sie za bardzo nie lubia, wiec Ola odwolala Silke, powiedziala jej, ze mama (niby ja) pozwolila jej tylko jedna osobe zaprosic.

Pozniej zmienila zdanie, i postanowila, ze jednak tylko Oliwia bedzie zaproszona na jej urodziny.

Wczoraj wieczorem, jeden dzien przed urodzinami Zuzia sie pyta: czy Savannah wie, ze nie jest zaproszona? Bo rozmawialam z jej siostra, i ona mysli, ze przychodzi do kina i na noc…. Ola sie wkurzyla i rozmawiac z nami nie chciala. Savannah nie wiedziala, rano do szkoly z plecakiem z pizama i szczoteczka do zebow pojechala.

Wzielam Ole do siebie i probuje rozwiazanie znalezc. Niech wszystkie trzy przyjda, pojdziemy do tanszej restauracji, i juz. Ale nie mozesz tak ludzi zapraszac i ‘odpraszac’, to nie jest fajne w stosunku do nich.

Ola sie rozkrzyczala, ze my sie na nia uwzielysmy, i ze ja przesladujemy, i ze przesadzamy, a tak w ogole to zostawcie ja w spokoju.

Dzis rano siostra Savannah pisze do Zuzi, czy Savanna jest zaproszona, czy nie, bo nie wie, czy ma torbe z pizama do szkoly brac, i jesli jest problem, to jej mama da pieniadze na kino…

Ola nie odpisala.

Ja sie wkurzylam, wzielam numer telefonu do mamy Savannah, bo nie chcialam, aby myslala, ze na kino dla dzieci mnie nie stac, i napisalam jej co i jak. Napisalam tez, ze Ola zaprasza w piatek po szkole Savannah i Silke na lody do miasta…

Mama Savannah odpisala, w bardzo angielski, grzeczny sposob, ze Savannah jest bardzo przykro, ale jej rodzice postaraja sie jakos to naprawic i cos wymysla, zeby Savannah nie czula sie tak zle, oraz wsadzcie sobie swoje zaproszenie na lody w dupe i zostawcie nas w spokoju ze Savannah bardzo dziekuje za zaproszenie na lody, ale nie bedzie mogla pojsc.

I bardzo dobrze, mam nadzieje, ze Oli bedzie przykro.

Mi jest wstyd. I otrzymalam nauczke – jesli masz nieodpowiedzialne dziecko, nie pozwalaj mu byc odpowiedzialnym za urzadzanie swojego przyjecia urodzinowego.

iPhone XR

iPhone 7 szlag trafil, lub gowno dobilo, jakby nie patrzec, po tygodniowym pobycie w telefonicznym szpitalu panowie od naprawy przyslali mi maila, ze niestety, naprawa bedzie w ogole nieoplacalna, i moge sobie odebrac swoj zlom telefon.

Trzeba bylo kupic nowy. Zdecydowalam sie na iPhone XR. Jak raz czlowiek kupi iPhona, to sie potem juz przyzwyczaja, i ciezko zmienic na cos innego. Ja jestem totalnie zjablkowana, mam Mac laptop, iPhone, iPad, iWatch, i Apple TV.

Jak juz oswoilam sie z szalona cena telefonu (£800) i lzy otarlam, zaczelam ustawiac swoja nowa zabawke.

Najpierw sie okazalo, ze moj laptop jest zbyt stary w zwiazku z tym nie jest kompatybilny z nowym telefonem. Musialam zainstalowac nowe oprogramowanie na moim ‘staruszku’ (z 2013 roku jest!). Musze przyznac, wyglada o wiele lepiej, nowoczesniej… fajnie.

Pozniej zaczelam sie bawic nowa zabawka (telefonem), i normalnie w szoku jestem! Jesli sie nie wymienia telefonu co rok, to wszystkie zmiany sa takie duze!

Pierwsza i najwieksza, telefon kazal mi zeskanowac swoja twarz. Musialam trzymac go przed buzia, i krecic szyja w prawo, w lewo, w gore, w dol, w lewo-gora, w prawo-gora. Dwa razy. Ale teraz za kazdym razem, jak zlape telefon, to sam sie odblokowuje! Hasla do aplikacji tez pamieta, patrzac na moja twarz tylko!

Laptop mi sie sam odhaslowuje, za pomoca mojego iWatch. Otwieram, i bam! nie musze hasla wpisywac! Przez chwile sie zawahalam, jesli bede niedaleko, i dzieci otworza laptopa, to wszystko zobacza. Ale nie, takie to wszystko jest madre, ze musze fizycznie byc tuz obok laptopa, aby sie odblokowal automatycznie, 2 metry dalej, i juz nie dziala!

Kamera ma fajne opcje do robienia zdjec, nowe sa np. portrety, gdzie mozna rozne oswietlenie sobie wybrac, zrobic tlo niewyrazne, lub w ogle czarne – dobre, jak nie chce sie pokazac calego balaganu w sypialni gdy sie robi selfie 😉

 

 

Takie gowno.

Takie gowno!

Wpadl mi telefon do toalety. iPhone 7, ktory rzekomo jest odporny na wode do 30 minut. Nie zwazajac na to, co w toalecie plywalo, zanurzylam reke i wyciagnelam sprzet. Elektroniczny, sie znaczy, telefon.

Wylaczylam od razu, i do ryzu wlozylam. Nie do calego pojemnika z ryzem, odsypalam do torebki. Po 24 godzinach probowalam telefon wlaczyc, niestety, zdechl. Nic. Zero. Nada.

Zabralam do naprawy, po wstepnych ogledzinach dowiedzialam sie, ze minimum £100, a jesli ekran nie dziala rowniez, co sie okaze pozniej, to po kosztach bedzie £170. Telefon warty moze £400. A juz wlozylam w naprawe okolo £300 (ekran, i inne takie pierdoly). No i co tu czlowieku zrobic, naprawic trzeba… a back up tez nie byl zrobiony od kilku miesiecy…

Takie  gowno.