Swiete krowy, leniwe dupy

Jakzesz oni mnie wkurzaja!

Szkola (arabska), koniec lekcji, sluzace i kierowcy, czasami mamusie lub tatusiowie, przyjezdzaja po dzieci.

I gdzie parkuja? Tuz przed szkola. Bo dupy maja tak rozleniwione, ze im sie kilku krokow od parkingu do szkoly zrobic nie chce.
Wiec parkuja na ulicy przed szkola, barykadujac cala ulice.

I idzie taka swieta krowa jedna z druga, noga za noga, bo za tluste toto albo za leniwe aby sie szybciej ruszyc, srodkiem ulicy, pomiedzy zaparkowanymi autami.

I w tlustych dupach maja to, ze nie kazdy przyjechal bo bachora do szkoly, ze moze ktos chcialby uzyc ulicy zwyklego przejechania DALEJ! I nie moze, bo przejazdu nie ma.

I podobnie jest w piatek przed meczetami, parkuja tuz przed wejsciem, i z trzypasmowki robi sie polpasmowka.

Jakzesz oni mnie wkurzaja!

Constant gardener

Znow o ksiazce bedzie, ale mi sie nazbieralo.

Constant gardenerPrzeczytalam Constant Gardener (Wierny Ogrodnik). I bardzo nabralam ochoty aby obejrzec  film!

Ksiazke dostalam na gwiazdke, i nawet pojecia nie mialam, ze taki cos takiego istnieje (a podobno slawne bylo!)

Zaczelam czytac, i bardzo mnie ksiazka wciagnela. Lubie ksiazki z atmosfera, lubie autorow, ktorzy potrafia za pomoca slowa wciagnac mnie w atmosfere miejsca, akcji, ktore opisuja.

John Le Carré to swietnie potrafi.

Fabuly opisywala nie bede, napisze tylko, ze – moim zdaniem – ksiazka przypadnie do gustu zarowno paniom, jak i panom.

A teraz musze tylko film obejrzec, aby miec porownanie.

Ktos widzial? Poleca? Dostal chyba dwa Oskary, o ile sie nie myle…


I read Constant Gardener. And now I really want to watch the movie!

I got the book as a Chrismtas present, and then I didn’t even know about Constant Gardener (and it was supposingly famous!).

I started reading, and I got hooked on the book. I like books with atmosphere, I like authors who can paint the atmosphere of the place, of action, just with their words.

John Le Carré can do it brilliantly.

I won’t describe the book, I’ll just write that in my opinion both sexes – males and females will enjoy the book.

And now I just have to watch the movie, to have comparison.

Anybody seen it? Reccomend it? I think the movie got two Oscars, if I’m not wrong…

Przypadki Wilt’a

Wilt in Nowehere to ksiazeczka autorstwa Tom Sharpe. Polskiej wersji nie znalazlam, ale sie dowidzialam, ze Wilt jest bohaterem kilku powiesci, a nie tylko tej jednej (polskie tlumaczenia historii Wilta mozna zakupic np. w Merlinie).

Wilt jest zabawny. Zona leci do Ameryki odwiedzic rodzine, ktorej Wilt nie znosi. Wiec Wilt wymysla sobie, ze musi sie uczyc o komunizmie, a wujek w Ameryce komunizmu nie znosi, a jako ze zona Wilt’a ma nadzieje, iz wujek przepisze spadek na jej corki, nie moze pozwolic mezowi zrujnowac humoru wujka komunizmem.

Zatem zona leci do U.S. sama, a Wilt zostaje w Anglii, i wyrusza w tytulowa wyprawe ‘do nikad’.

Banalne? Bynajmniej. Wynika z tego mnostwo niesamowitych sytuacji – zarowno w Anglii (np. zamieszanie Wilt’a w podpalenie domu pedofila), jak i w Stanach (np. rozmowa wujka z ciocia o seksie analnym, puszczona przez glosniki na cale miasteczko).

I chociaz akcja poczatkowo rozwija sie bardzo powoli (az na granicy nudy), to jednak polecilabym ta ksiazke, zdecydowanie.


Wilt in Nowhere is funny. His wife goes to America, to visit her relatives, whom Wilt hates. So Wilt makes up a course on communism to which he has to prepare himself – uncle in America hates communism. And as Wilt’s wife has hopes for uncle to give all his money to her daughters (after he dies, of course), she can’t let Wilt ruin it with some stupid communism.

So Wilt’s wife goes to U.S. on her own, and Wilt stays in U.K., and goes to nowhere.

Boring? Not at all. There are lots of unexpected situations that resulted from such a simple arrangements – both, in U.K. (such as Wilt being accused of burning a house that belonged to a pedofile), and in the U.S. (e.g. a conversation between uncle and his wife about anal sex, which could be heard by the whole town through the speakers).

And although the book seems boring initially, I definately would reccomend it.

Michala W. milosne przypadki

Ale te ludziska gupie som, no gupie po prostu!
I od razu przepraszam wszystkich, ktorzy glosowali na Ich Troje. Nie mam zamiaru nikogo obrazac, ale ogladalam wczoraj wybory piosenki na Eurowizje.
No i piosenka na Eurowizje wiadomo, madra byc nie musi, ale powinna byc skoczna, melodyczna, i latwo wpadajaca w ucho.
Ja przez pol nocy nucilam sobie ‘i chocbys padal na kolana’ tej blondynki, a drugie pol nocy slyszalam w glowie glupie ‘i guess i fell in love’ (to ta ostatnia piosenka). No i chociaz piosenki glupiutkie, to jednak wpadajace w ucho.
A zapytajcie mnie o Ich Troje, i nie wiem, nie potrafie nawet tytulu podac!!! Toz ludziska pewnie glosowali na toto, bo lubia Ich Troje, a nie bo im sie piosenka spodobala! Niczego sie nie nauczyli po poprzednim wystepie Michala na Eurowizji?
I jeszcze pan W. wyglosil glupi komentarz do Justyny: a jak ci na imie? Co on, ponizyc ja chcial, zemscic sie za jakies zalegle nieporozumienia? Czy naprawde uwazal, ze to zabawne?
No ale dobrze, Michal W. i ich szescioro leci do Aten, a moze ktos mi powie, czy on po tym, jak rozstal sie z malzonka swa i matka swoich dzieci, znana w niektorych kregach jako Mandaryna, z powrotem zaczal bzykac Magde Femme? Jesli  tak, to ona tez glupia.
A ja sama chyba madra nie jestem, bo uzylam slowa ‘glupi’ i jego pochodnych uzylam 6 razy w tym krotkim wpisie. Ide na kawe.

Brian Adams w Doha

1 lutego pojawi sie w Katarze Brian Adams, koncert odbedzie sie na stadionie Al Sadd Stadium. Przed Brianem wystapi lokalny zespol The Jive Turkey.

Koncerty Briana mialy sie odbyc rowniez w Dubaju i w Kuwejcie, ale sie nie odbeda, poniewaz poniewaz glowy tych dwoch panstw zmarly, i jest zaloba narodowa. W zwiazku z tym koncert w Doha bedzie JEDYNYM koncertem Adamsa w krajach Zatoki.

Bilety na Briana podobno sprzedaja sie niezle, organizatorzy koncertu podali do prasy iz bilety na miejsca siedzace sa juz prawie calkowicie wyprzedane. Organizatorzy oczekuja okolo 8 tysiecy ludzi na koncercie (to tyle ludzi mieszka w Doha? nawet nie myslalam, ha ha ha).

Wyglada na to, iz trzeba bilety kupowac w przedsprzedazy, gdyz tuz przed koncertem moze ich juz nie byc. I nie ma miejscowek – kto pierwszy, ten lepszy.

Caly dochod z biletow zostanie przekazany na cele dobroczynne, a dokladniej na program Reach Out to Asia (Wyciagnij dlon do Azjii), zainicjowany przez szejke (forma zenska od rzeczownika ‘szejk’) Mayassa bint Hamad al-Thani (corke emira Kataru).

Celem programu ‘Reach Out To Asia’ jest pomoc od Kataru dla innych krajow dotknietych bieda, brakiem odpowiedniej opieki medycznej, bezdomnoscia, czy naturalnymi tragediami (jak np. tsunami czy trzesienie ziemi w Pakistanie).


On the 1st of February Brian Adams will give a concert in Doha, a concert will ake place in Al Sadd Stadium. Local band, The Jive Turkey, will perform before Adams.

Tickets for the concert are selling
quickly; those for the seated area of the stadium are almost sold out,
organisers of the event said, adding they expect a capacity crowd of
about 8,000 people.

Tickets may not be available at the door and seat allocation in the stadium will be on a first-come-first basis, they said.

The Doha event is now the exclusive
Bryan Adams concert in the Gulf since his programmes in Dubai and
Kuwait were cancelled due to the deaths of the leaders of the two
countries.

All proceeds from the concert will go
to charity in aid of the Reach Out To Asia appeal fund, initiated by HE
Sheikha Mayassa bint Hamad al-Thani, daughter of HH the Emir.

‘Reach Out To Asia’ is aimed at Qatar
extending the hand of friendship and help to many countries across the
continent, which are experiencing serious social difficulties in terms
of poverty, inadequate healthcare, homelessness, disease and natural
disasters, such as last year’s devastating tsunami and the recent
earthquake in Pakistan, Afghanistan and India.

Dziergac bede

Kupilam wloczke, druty, i bede dziergac, bo mnie rece swedza, i czyms tworczym bym sie zajela.

Ogarnela mnie mania czegos, co sie nazywa scrapbook, przyklad tego, co to jest ponizej, to takie komponowanie zdjec na stronie wraz z innymi elementami. Ale poniewaz robie to w komputerze, potrzebuje czegos do roboty jak komp jest wylaczony.

I stad pomysl dziergania. Co mozna zrobic na drutach? Sweterki odpadaja, bo zanim skoncze bedzie lato, wiec za goraco. Moze ktos ma jakies pomysly na dekoracje lub przedmioty uzytkowe robione na drutach?

Ponizej przyklady mojej scrapbookowej tworczosci.


I bought wool and I’m going to knit, as I have this urge to do something creative.

I’m crazy about scrapbooking, examples of my work below, but I do it in computer, so I need something to do when the computer is off.

So therefore the knitting. What could I knit? Jumpers are not a good idea, as before I finish it it will be summer, so too hot for a jumper. Maybe someone has any ideas for things to knit, that I could use at home, or some decorations, I don’t know?

Z zycia szejka

Jeden z katarskich szejkow w ogole nie robi zakupow w Katarze.

On
lata do Indii. Tak raz, dwa razy do roku. Leci, i robi zakupy. Tym
razem polecial ze swoja druga zona (ma ich trzy, moze sobie pozwolic).

Oczywiscie musi miec transport w tych Indiach. Wiec co robi?

a). wynajmuje auto
b). kupuje auto
c). przewozi swoje luksusowe bryki do Indii?

Oczywiscie zgadliscie, odpowiedz c) jest prawidlowa.

Szejk kupuje dywany.
Wchodzi do sklepu, rozwijaja mu 15 dywanow. Szejk bez slowa wychodzi (nie spodobaly mu sie).
Wchodzi do drugiego sklepu, sytuacja sie powtarza…

Szejk wraca samolotem do domu (dziwie sie, ze nie ma wlasnego samolotu, ale moze to nie ta liga jeszcze). Ma KILKA TON NADBAGAZU.
Ton, nie kilogramow. Ton. Oczywiscie kosztuje to fortune, kilka tysiecy
dolarow, jako ze za kazdy kilogram sie placi iles tam dolarow.

Zycie z zupelnie innej bajki, prawda?


One of Qatari sheiks doesn’t shop in Qatar at all.

He
flies to India. Once, or twice a year. Flies and does shopping. This
time he went there with his second wife (he has three wives, he can
afford it).

Of course he has to have means of transport in India. What does he do?

a). rents a car
b). buys a car
c). flies his luxury cars to India?

Of course you guessed, answer c) is the correct one.

Sheik buys carpets.

Walks in the shop, they roll 15 carpets open in front of him. He leaves without a word (he didn’t like any of the carpets).
He walks into another shop. The same situation repeated…

Sheik flies home (I’m surprised he doesn’t have his own plane, apparently it’s not the same ligue yet). He has FEW TONS OF OVERLUGGAGE.
Tons, not kilograms. Tons. Of course it costs a fortune, few thousand
dollars, as each kilogram of overluggage costs few dollars.

A life from completely different story, isn’t it?

Siedzac na moczu

I jeszcze historia ze szpitala.

Czekajac na usg usiadlam sobie na krzeselku. Katem oka obserwowalam Katarczyka, ktory na cos czekal. Dziwilam sie, ze sie gapi na mnie tak czesto, oni zazwyczaj sie nie gapia. A ten spogladal co minute chyba.

Co jakis czas wstawal, i chodzil dookola, jakby czegos szukal. Co za dziwne zachowanie!

Po 20 minutach podszedl do pielegniarki, i zaczal z nia rozmawiac. I pokazuje palcem NA MNIE!!! Co sie dzieje??? mysle. O co chodzi.

Wyjasnilo sie po minucie. Okazalo sie, ze rozsiadlam sie na jego pojemniczku na mocz tudziez sperme, ktore lezalo na krzeselku, i sobie na tym siedzialam, nieswiadoma niczego, a biedny facet czekal, i czekal, nie wiem, moze az wstane, coby sobie mogl pojemniczek zabrac?


And one story from the hospital.

Waiting for the scan yesterday I sat on a chair. And I was watching with the corner of my eye a Qatari man, who looked like if he was waiting for something. I was surprised that he’s staring at me so often, as normally they don’t stare. And this one was staring.

Every now and then he got up, and walked around, as if he was looking for something or somebody. What a strange behaviour!

After 20 minutes he approached he nurse, and started talking to her. And he pointed his finger at ME!!! What’s going on??? i thought. What’s up?

It all was explained after a minute. It turned out that I sat down on his container for urine or sperm, which was on the chair, and I was sitting on it, completely oblivious to what’s going on, and poor guy was waiting, I don’t know, probably for me to get up so that he can grab his container?

4D USG

To nie zaden kod, ten w tytule. Zostalam skierowana dzisiaj na usg czterowymiarowe. Na poczatku mnie rozczarowalo, i to podwojnie. Po pierwsze spodziewalam sie czegos w rodzaju filmu przyrodniczego, albo ja wiem? A tu usg takie w sumie normalne, jak te pozostale, ktore mialam.

Po drugie cena – 350 riali!!!!!!!! Myslalam, ze trupem padne jak mi przyszlo placic (do tego oczywiscie 100 za wizyte).

Ale pozniej usg sie rozkrecilo, albo raczej doktor sie rozkrecil, i zaczal robic przekroje, i to w kolorze! No i wygladalo to (trudno opisac, ale sprobuje) jak zdjecia policyjne z jakiejs masakry – ziarniste, malo wyrazne, ale jednak widac co sie dzieje!!! Widac kuloski jak w realu, trojwymiarowy brzuszek, i buzie jak na ‘normalnym’ zdjeciu (portret mozna byloby namalowac) 🙂

A co to sa za babelki? pytam lekarza. Wygladalo jak babelki powietrza, ale przeciez w macicy z niemowleciem nie moge miec gazowanej wody?? Okazalo sie, ze to czterowymiarowa pepowina, nawet krew w niej zobaczylam, i uslyszalam!

Wiem, ze dzidzia wazy 700 gram, sporo, nie? To juz prawie tyle, co torebka maki 🙂 I to jest 24 tydzien.

Niesamowite, co ta technika moze. Ach, no i znam plec malenstwa, w koncu.
DZIEWCZYNKA :)))


Today I went for 4D scan. In the beginning I was doubly dissapointed. First, I expected something like a nature movie on TV, or something unusual, I don’t know. And I saw a normal picture, excactly like the ones I’ve had before.

Secondly the price – 350 rials!!! I thought I’d dropped dead when I had to pay (plus of course 100 rials for the visit).

But later on it all got only better – doctor started doing some 4D pictures in colour! It looked (it’s hard to describe, but I’ll try) like police photos from a crime scene – grainy, not very clear, but you could make up what’s on the pictures. I could see legs like in real life, 3d belly, face like on ‘normal’ photo (you could paint a portrait if you wanted to) 🙂

And what are these bubbles? I asked the doctor. It looked like air bubbles, but I can’t have sparkling water in my womb with a baby!! It turned out it’s a 4d umbilical cord, I even saw blood inside and I could hear it!

I know that the baby weighs 700 grams. Not bad, huh? And it’s 24 weeks.

Incredible, what the technology can nowadays. Ach, and I know the sex of the baby, finally! A GIRL :))

Szkoly

Ogladalismy dzisiaj dwie szkoly dla Zuzi. Dla Angoli (bo jest tez szkola amerykanska, francuska, oczywiscie arabskie) najpopularniejsze sa chyba DESS (Doha English Speaking School), Doha College, i Park House School.

My obejrzelismy dwie pierwsze. DESS jest niezwykle rasistowska. Przyjmuja w pierszej kolejnosci dzieci z angielskim paszportem, potem ich rodzenstwo, a dla calej reszty miejsca brak. Zuzia, jako ze paszport ma polski, szans na DESS nie ma.

No, chyba ze jej wyrobimy paszport angielski (co byloby czysta formalnoscia), ale mnie ta segregacja narodowa nieco zniechecila – a co to, polski paszport gorszy? Gdyby nie mowila po anielsku, to rozumiem, ale tak to czym ona sie rozni od jakiegos Boba czy Alice? Pewnie Zuzia o wiele inteligentniejsza jest od niejednego Johna z DESS, ktory pomimo ze z agnielskim paszportem, moze byc calkiem niezlym przyglupem.

Doha College nieco lepsza, tam oceniaja glownie umiejetnosci jezykowe, ale tez sie dostac trudno. Ma milsza atmosfere niz DESS, chociaz wyposazenie nieco gorsze.

Rodzice angielscy (amerykanscy pewnie jeszcze bardziej) sa szaleni na punkcie szkoly. Wybieranie, przebieranie, zapisywanie dziecka juz w wieku 3 lat (pierwsza klasa zaczyna sie w wieku 5 lat), szkola musi byc najlepsza…

A jak ja bylam dzieckiem, to mnie matka wyslala do szkoly rejonowej, bo innego wyboru nie bylo. I co, zle mi? Studia skonczylam, moze nie Harvard, ale nie narzekam, i wcale nie czuje sie poszkodowana.


We went to see two schools for Zuzia today. For English (cos there are also American school, French school, Arabic schools of course) the most popular are DESS (Doha English Speaking School), Doha College, and Park
House School.

We went to two first ones. DESS is a very racist school. They take first kids with British passport, then their sibilings, and for the whole rest there is no space left. Zuzia, as her passport is Polish, has not a chance.

Unless we make her British passport (what would be only formality), but I got discouraged by this ethnical racism – what, Polish passport is worse than British? If Zuzia didn’t speak English, then I would understand, but she does, so how does she differ to a Bob or an Alice? I bet Zuzia is more intelligent than many Johns from DESS, who hold British passport but still are half dummies.

Doha College is a bit better, they judge kids on their language abilities, but it’s not too easy to get there as well. They have nicer atmosphere, although their facilities are a bit worse.

English parents (American probably more so) are crazy about schools – they choose, compare, school must be the best…

When I was a kid my mother sent me to ordinary public school, because she had no choice. And what? I finished university, maybe not Harvard, but still, I don’t complain, and I don’t think I’m doing too bad.