Pojechalysmy z mama i Jola do Zlotych Tarasow na zakupy.
Po zakupach ja poszlam zaplacic za parking, a moja mama i Jola wyjmowaly walizke Joli z bagaznika – Jola jechala pociagiem do domu.
Wracam od maszyny do placenia, a tu moja mama ma przerazenie w oczach, Jola niesmialo kroczy w moim kierunku, co sie stalo?
Okazalo sie, ze moja mama zamknela kluczyki od auta. W aucie. W bagazniku!
Nie zeby to byl pierwszy raz.
Raz zdarzylo jej sie to rowniez w Warszawie. Wtedy to, przy pomocy ochroniarzy znalazla pana wlamywacza, ktory jej autko otworzyl.
Do drugiego razu w ogole sie nie przyznala, pewnie jej bylo wstyd, siostra nakablowala. Drugi raz stal sie w T., naszym rodzinnym miasteczku.
No i trzeci raz (albo moze i nie trzeci, kto ja tam wie, moze robi to nalogowo, zamyka te kluczyki, tylko ze sie nie przyznaje? 😀 ) w Zlotych Tarasach.
Biedna mama probowala wszystkiego, aby otworzyc swojego Matiza: kluczykami od domu, od komorki, nawet otwieraczem do piwa, ktory miala w torebce. Wszystko na nic.
Probowal tez i sprzatacz auto otworzyc. Przyszedl z miotla i wiadrem (odstawil na bok, nie przydaly mu sie w otwieraniu auta), obcazkami, drutem, i nozem.
Zaczal podwazac gume dookola malego okienka w aucie, ciagnac, szarpac, nacinac…
Matka czerwona na buzi, z przerazenia, no bo wszystko popsuje, a jak nie otworzy, to podwojne straty! Ale nie smie sie odezwac, aby go nie urazic, bo moze akurat mu sie uda….
Nie udalo mu sie. Trzeba bylo zadzwonic do pana od zamkow (telefon dostalysmy od ochroniarzy parkingu), ktory zgodzil sie przyjechac, i owszsem, za pol godziny. Za 150 zlotych!
Biedna mama! Wyboru nie miala, zgodzic sie musiala, utargowalam jej do 120 zlotych…
Przyjechal pan, za pomoca dwoch poduszek dmuchanych i drucika auto otworzyl w ciagu pieciu minut (powiedzial, ze na czas nie robi, bo by zniszczyl, ale kilka sekund by mu zajelo jakby mialo byc na czas), zainkasowal 120 zlotych i powiedzial: "Do niezobaczenia, mam nadzieje".
Ja rowniez. Ze wzgledu na moja mame. Nie moze sobie pozwolic na takie wydatki zbyt czesto.
Zaproponowalysmy z moja siostra, aby powiesila sobie klucze do auta na lancuchu na szyi. Ale mama sie nie zgodzila. Boi sie, ze jeszcze sie przytnie drzwiami do auta, i wtedy to dopiero bedzie problem!Â