Status Mamy w Anglii oraz NFZ

Nie pamietam, czy pisalam, ale jesli nie, to tak w skrocie.

Odkad Dagmara zmarla, ja przejelam opieke nad Mama. A Mama opieki potrzebuje non stop, nie ma mozliwosci, aby sama mieszkala. Lekow sama nie wezmie, jesc sobie nie zrobi, pamiec krotko i srednioterminowa w ogole jej nie dziala, przepala czajniki, bo wstawia bez wody, i zapomina, ze wstawila, no generalnie jest jak male dziecko.

Oczywiscie ja do Polski nie moge sie przeprowadzic, wiec Mama musi mieszkac ze mna w Anglii. A ze Anglia nie jest w Unii Europejskiej, wcale tak latwo nie jest tutaj teraz sie osiasc.

Zlozylam wniosek o wize, ktory kosztowal ponad £1000 – ze na podstawie, iz Mama potrzebuje ciaglej opieki. Ale na szczescie zapytalam na facebookowym forum Polakow mieszkajacych tutaj w okolicy, i powiedzieli mi, abym ta wize odwolala (na szczescie zwracaja pieniadze), bo malo kto ja dostaje, i ze moge sie ubiegac o status osoby osiedlonej (lub raczej tzw. pre-settled status) – poniewaz ja mam prawo zostac w Anglii na zawsze (unlimited right to remain), moge sie ubiegac dla mamy na podstawie, ze wymaga opieki, i na podstawie laczenia rodzin.

Aby ten wniosk zlozyc powiedziano mi, ze musze byc w Polsce do czasu uzyskania decyzji (dlatego bylam w Polsce przez kilka miesiecy). Wniosek zlozylam, zalaczylam wszelakie dokumenty, ktore Polacy z forum poradzili abym zalaczyla (akty urodzenia, pokazujace zwiazki rodzinne; akt malzenstwa, bo zmienilam nazwisko; listy od lekarza, pokazujace, ze jest chora i wymaga opieki; dokumenty potwierdzajace jej niepelnosprawnosc… wszystko tlumaczone przez tlumacza przysieglego).

Wniosek jest darmowy, zlozylam, i tylko trzeba bylo czekac.

Po 2 miesiacach dostalam maila, potwierdzajacego, ze aplikacja zostala przyjeta. Od tego czasu mama moze przebywac w Anglii tak, jakby miala pre-settled status, moze pracowac, uczyc sie, korzystac ze sluzby zdrowia – wszystko tak, jak ja.

Wrocilysmy do Anglii. Wczoraj, czyli mniej wiecej miesiac od maila Mama dostala status osoby osiedlonej (pre-settled, ktory nieco sie rozni od settled – glownie tym, ze musi byc w Anglii 30 miesiecy w ciagu 60 miesiecy aby nie stracic statusu. Osoba totalnie osiedlona – settled – nie ma takiego wymogu).

Wiec juz oficjalnie Mama moze kozystac ze sluzby zdrowia, oraz ze wszelakich zasilkow, ktore przysluguja Anglikom lub osiedlencom.

Szczerze mowiac troche mnie to dziwi, poniewaz Anglia tak bardzo chciala ograniczac imigracje, wyszli z Unii, nalozyli rozne utrudnienia, a tu prosze, aplikacja zlozona, i jeszcze PRZED decyzja osoba moze ze wszystkiego korzystac…

Ale nie bede narzekala. Dla mnie najwazniejsze jest, ze Mama moze ze sluzby zdrowia korzystac, co w jej przypadku jest bardzowazne.

Wrocilysmy do Anglii w sobote.

To byl poniedzialek, lub wtorek. Mama stoi w kuchni, Zuzia siedzi i pracuje, ja stoje obok Mamy.

Slabo mi, mowi Mama, i opiera sie o blat.

W nastepnej sekundzie zaczyna sie osuwac. Dobrze, ze stalam obok niej, troche upadek zlagodzilam, kto wie, co by bylo, jakby wyrznela na podloge, uderzyla glowa o blat stolu… szczescie w nieszczesciu przyslowiowe.

Lezala nieprzytomna przez chwile, ale zaraz otworzyla oczy, i zdezorientowana pyta: co sie stalo? co sie stalo?

Sprobowalam ja posadzic (na podlodze). Jak tylko usiadla, znow sie osunela. Dostala drgawek, twarz biala jak papier, usta sine, otwarte, nie oddycha … zaczelam krzyczec, ODDYCHAJ! ODDYCHAJ!

Naprawde myslalam, ze to jest ostatnia minuta jej zycia – wygladala jakby wlasnie zycie z niej wychodzilo..

Zuzia dzwoni na pogotowie, ja przerazona (po tym, co sie stalo 3 lata temu, jak Mama miala to samo, i potem ja reanimowali przez ponad godzine, i jak wtedy tez myslelismy, ze to juz koniec…), przygotowuje sie do robienia reanimacji…

Po kilku minutach – najgorszych minutach w moim zyciu – Mama sie ocknela, znow, nic nie pamieta, nie wie, co sie dzieje… kazalam jej lezec, i sprawdzilam, czy to nie jest czasem wylew – FAST, czyli

  • F face (czy jedna czesc twarzy nie opadla – wydawalo mi sie, ze troche tak, ale nie az tak bardzo),
  • A arm (czy mozna podniesc reke do gory? czy nie opada i nie jest bezwladna?)
  • S speech (czy osoba moze normalnie mowic)
  • Time (czyli jesli ktorekolwiek z objawow mozna zauwazyc, trzeba natychmiast dzwonic po pogotowie).

Objawow nie bylo, ale karetka w drodze. Przyjechali po 20 minutach – to szybko, aczkolwiek jesli Mama nie odzyskalaby przytomnosci, to by bylo o 15 minut za pozno.

Zbadali krew, cisnienie, cos tam jeszcze, i postanowili, ze ja do szpitala zabieraja.

Pojechalysmy. Mama byla w szpitalu 2 dni. Zrobili jej tomografie glowy (ok), mierzyli cisnienie (niskie), EKG serca (w normie), nie pamietam, co tam jeszcze.

Zrobili przeglad lekow (Mama na tych samych jechala, ktore jej przepisali 3 lata temu po szpitalu), i kazali przestac dawac Memotropil (lek przepisywany w Polsce, na pamiec, w Anglii nie jest zatwierdzony do uzytku) oraz leki na obnizenie cisnienia (bo juz ma niskie).

Nikt nie zapytal o to, czy ma ubezpieczenie zdrowotne, czy moze z niego korzystac… (to bylo zanim Mama dostala status, a po tym, jak dostalam maila, ze aplikacja jest dostarczona i mozna korzystac ze sluzby zdrowia). Kazali zapisac sie do lekarza ogolnego.

Zapisalam. Znow, nikt nie zapytal o to, czy ma prawo, po prostu ja zapisali… ma prawo, ale czy osoby, ktore nie maja, tez tak moga sie po prostu zapisac? Nie wiem.

W tej chwili Mama ma prawo do opieki medycznej, darmowych lekow (jesli ma sie przewlekle choroby, lub jest sie niepelnosprawnym, dzieci, kobiety w ciazy, ludzie na zasilkach – wszyscy maja leki za darmo. Okolo 89% ludzi tutaj ma recepty za darmo. Rowniez np. leki antykoncepcyjne lub leki przepisane w szpitalu sa zawsze darmowe dla wszystkich).

Jesli nie, placi sie ustalona, stala kwote za lek, £9.90 bez wzgledu na to, ile ten lek kosztuje.

Ludzie narzekaja na NHS (National Health Service, odpowiednik NFZ), i tak, czeka sie bardzo dlugo, i tak, umowic sie na wizyte do lekarza ogolnego graniczy z cudem, ale jesli cos powaznego sie dzieje, to naprawde uwazam, ze NHS stoi na wysokosci zadania…

Mama ma sie teraz lepiej, ale to takie zycie na bombie – zrobila sie blada, czy znow straci przytomnosc? Dostala zadyszki, czy aby na pewno wszystko w porzadku?

Takie byly pierwsze dwa tygodnie od mojego powrotu do Anglii… A teraz nadchodzi Boze Narodzenie, wiec znow sobie nie odpoczne!

Jak mnie Anglia przywitala po powrocie z Polski, czesc 2.

Samochod zalatwiony.

Jednoczesnie musze sie uzerac z tym, co w domu.

Jak bylam w Polsce, okazalo sie, ze wielki problem mamy ze szczurami. Slychac bylo jak kwicza za sciana w toalecie (pomiedzy moja a sasiadow sciana). Ryz, kasza, makarony, kostki rosolowe – cale jedzenie w szafce pogryzione, puste paczki pozostawaly (poczatkowo Zuzia myslala, ze moja mama zjadla makaron, a puste opakowanie zostawila…)

Razem z sasiadami wzielismy szczurolapa (fletu nie mial…). Porobil co mial zrobic, ja kupilam pulapki, kazalam Zuzi wylozyc, pozatykac dziury szklana wata (??), pochowac jedzenie. Malo to dalo, szczury wciaz byly, raz Zuzia znalazla olbrzymiego w szafce…. no i gowienka ciagle sie nowe pojawialy.

Uwaga, drastyczne zdjecie, oto, co Zuzia znalazla w szafce (pewni najadl sie trutki, i nie zdazyl uciec z powrotem w rury, zdechnal w szafce podczas uczty).

Szczurolap wrocil ponownie, nowe trutki w rurach wylozyl, cos tam jeszcze zrobil. Bedzie ok, mowi.

Pierwszy weekend po powrocie do Anglii spedzilam sprzatajac kuchnie – wszystko musialam wyjac, umyc, wydezynfekowac, wyrzucic to jedzenie, ktore szczury mogly dotknac… (jak do tej pory odpukac, sladow nowych szczurow nie widze).

Ale jednoczesnie okazalo sie, ze rura w toalecie jest totalnie rozwalona, wszystko z toalety zamiast rurami to wylewa sie za cysterna w scianie. To by wytlumaczylo smrod, ktory panowal w kuchni. Myslalysmy, ze to od szczurow, a to jednak od rury…

Przyszedl budowlaniec, rure wymienil, wysuszyl to, co tam sie nagromadzilo.

Ale nowy problem sie pojawil (juz byl troche wczesniej, ale teraz sie rozrosl) – pojawily sie muchy: ćmianki (lub muchówki kanalizacyjne).

Setkami codziennie zabijam te muchy, one sa troche lepkie, i zostawiaja po sobie taki klejacy sie brud, troche jak sadza. Codziennie zabijam tych much setki, sciany w kuchni nadaja sie do malowania, a much nie ubywa… pozaklejalam wszelkie otwory, z ktorych moga wychodzic. Wylewam wrzatek do toalety i do zlewow, z plynem do zmywania. Wybielacz. Srodki chemiczne… Nic nie dziala. Mysle, ze jednak bede musiala zadzwonic po profesjonalistow, aby mi sie tych much pozbyli, bo juz nie moge (do toalety doslownie z odkurzaczem wchodze, bo boje sie, ze jak otworze drzwi to mi chmara na twarz sie rzuci – tak zle jest.

Pamietajcie, ze samochod, szczury, muchy – to wszystko dzialo sie w pierwszych dwoch tygodniach od powrotu. Do tego doszla organizacja naszego corocznego wielkiego spotkania dla naszych czlonkow (w pracy) – w czwartek mielismy, wiec to jest rowniez totalne urwanie glowy!

A na temat mamy napisze w kolejnym poscie, bo to tez mi sie na glowe zwalilo. Wyladowala w szpitalu.

Jak mnie Anglia przywitala po powrocie z Polski, czesc 1.

Ach, jakie to bylo kilka tygodni! Teraz juz troche ochlonelam, wiec moge sie zebrac aby napisac, ale jak to mowia Anglicy, when it rains, it pours, czyli nieszczescia chodza parami, albo kiedy sie wali, to na calego.

Wrocilam z Polski mniej wiecej 4 tygodnie temu.

Sobota.

Otwieram poczte, a tam mandat. £100. Za zle parkowanie. Dalej idziemy, a tam kolejne przypomnienie o mandacie. I kolejne, ze nie zaplacilam, zatem teraz kwota wzrosla do £170. Ale na tym sie nie konczy, dalej idzie list od windykatora dlugow, ze nie place, wiec teraz moj dlug stal sie ich problemem.

Dzwonie do nich, wyjasniam sytuacje, ze nie bylo mnie w Anglii przez kilka miesiecy. Ok, przeslij dowod, np. bilety lotnicze, to zmniejszymy ten dlug do stowy ponownie. Ok, to juz jest cos.

Ale cos mnie tknelo, i mysle sobie: przeciez ten pub (bo mandat dostalam za parking przy pubie) ma parking dla klientow. W dodatku wystawilam niebieska karte mamy. Zadzwonilam zatem do pubu, i pytam:

  • Wy oferujecie parking dla kilentow, tak?

Widocznie musi to byc czesty problem, bo od razu mowi: mandat dostalas? No tak, dostalam.

Okazalo sie, ze powinnam zarejestrowac samochod w pubie. A jak sie tego nie zrobi, to wala mandaty. Problem w tym, ze nie jest to nigdzie (wyraznie lub nie, nie ma po prostu) napisane. Wiele ludzi sie na to lapie, i pewnie niektorzy placa.

Poprosil mnie o przeslanie mandatu, i powiedzial, ze sie tym zajma, i anuluja mandat.

Po kilku tygodniach (i telefonach ode mnie) dostalam wiadomosc od pubu, ze mandat zostal uniewazniony. Zalatwione.

Wciaz sobota.

Ale to nie koniec klockow z samochodem. Dostalam rowniez pismo, ze moj podatek drogowy nie jest oplacony. Bez tego podatku samochod nie moze stac na drodze publicznej, moga go odholowac, dac mandat, etc. (podatek skonczyl sie miesiac wczesniej, ja mieszkam w centrum miasta, i parking jest na ulicy przed domem, i tak dobrze, ze przez ten miesiac nikt nie zauwazyl, ze bez podatku oplaconego stoi!).

Zabieram sie do placenia podatku, ale sie okazuje, ze przeglad coroczny (MOT) rowniez sie skonczyl.

A bez przegladu nie oplace podatku.

A najblizszy przeglad dostepny dopiero za tydzien!

Poniedzialek.

Zadzwonilam do DVLA (Driver and Vehicle Licencing Agency – czyli taka centralna agencja rzadowa, ktora zajmuje sie rejestracja pojazdow i kierowcow w calej Wielkiej Brytanii. Rejestruja pojazdy, wydaja prawa jazdy, pobieraja podatki drogowe, maja wszystkie informacje na temat przekroczen drogowych ludzi, punktow karnych itd. – generalnie wszystko), tlumacze sytuacje: bylam w Polsce. Siostra zmarla. Mama bez opieki. Dopiero wrocilam. Najblizszy przeglad dopiero w czwartek. Czy moze moj samochod postac na drodze do tego czasu?

Nie. Sorki. Bedzie odholowany.

Wiec zaczelam szukac opcji, bo mysle sobie teraz jak juz wiedza, ze stoi bez podatku, to NA PEWNO kogos wysla i mi go odholuja.

Na szczescie jeden z moich znajomych pozwolil mi uzyc swojego podjazdu.

Czwartek.

Jade na przeglad, samochod zadbany, wiec sie nie obawiam, na pewno przejdzie.

Wieczorem ide po odbior, a tu sie okazuje, ze wielki problem – wszystkie swiatla z tylu sa zepsute – zadne nie dziala. No i spryskiwacze na swiatla przednie tez nie dzialaja. Nie przeszlo.

Pytam: ale te spryskiwacze dwa lata temu przeszly, i to u Was, jeden nie dzialal, powiedzieliscie mi, ze jak sie drugi odlaczy, to wtedy jest ok i przejdzie samochod przeglad…? Zasady sie zmienily, teraz nie przejdzie.

Czwartek wciaz.

Dzwonie do salonu Audi umowic wizyte. Dopiero za tydzien. (dopoki nie mam przegladu, nie moge zaplacic podatku za samochod, dopoki nie ma podatku, samochod nie moze stac na drodze… a znajomy placi codziennie za parking abym ja mogla na jego podjezdzie parkowac. No nie jest idealnie). Poza tym autoryzowany diler kupe kasy bierze, o wiele wiecej niz lokalne warsztaty. Szykuje sie na wydatek rzedu £1000, bo jak zadne swiatlo z tylu nie dziala, to powazny problem.

Szukam lokalnych warsztatow, pytam sasiadow o rekomendacje. Wieczorem zadzwonilam do warsztatu tuz obok domu, przyjedz jutro, mowi Josef, spojrzymy.

Piatek.

Podjechalam, i Josef (z akcentu pewnie z Bulgarii lub Rumunii, ale nie zapytalam) wlacza migacze, hamulec przyciska, co tam jeszcze – wszystkie swiatla dzialaja idealnie (z wyjatkiem jednego, ktory wiem, ze mi nawalal juz wczesniej). No nie ma problemu, mowi.

Zostawilam mu samochod, aby wymienil to jedno felerne swiatlo, aby zmienil wycieraczki (ktore tez test oblaly), oraz zobaczyl spryskiwacze na swiatla przednie.

Przychodze po poludniu, wycieraczki zmienione, swiatlo z tylu zmienione, a spryskiwacze w ogole nie byly zepsute, tylko pan mechanik, ktory robil przeglad, nie umial ich wlaczyc.

Rachunek: £150!!

Do tej pory nie wiem, dlaczego zadne swiatlo na przegladzie nie dzialalo (sama widzialam, nie dzialaly!) a na drugi dzien wszystko bylo ok… nie uzywany samochod byl 2 lub 3 miesiace, fakt, ale i tak to nie wyjasnia tej zagadki…

Podjechalam od razu na ponowne testowanie samochodu, oczywiscie zdal tym razem, oplacilam podatek.

Zalatwione.

Dlugi sie post zrobil. Aby Was nie zanudzic, wiecej jutro!

Jak Ola do Dubaju leciala

Dzisiaj byly urodziny Mamusi, 71, i pierwsze, ktore spedzilam z nia od wielu, wielu lat! Poszlysmy do restauracji na hiszpanskie tapas, i bylo bardzo milo. Dostala kwiaty, i konfetti 🙂 Oraz buty, ktore mozna zakladac bez schylania sie.

Po restauracji Ola powiedziala, ze wpadnie przed wylotem do Dubaju…

Ola miala lot do Dubaju dzisiaj, bo sa ferie, i leciala do ojca. Ojciec mial jej dac pieniadze na taksowke, aby mogla dojechac na lotnisko, ale Ola Szwindlerka zaplanowala, ze na lotnisko pojedzie pociagiem, ktory jest o wiele tanszy, a roznice w gotowce sobie zostawi.

Pociag o 18, ale ze sa urodziny Babci Ola powiedziala, ze wpadnie przed wylotem. Wpadla. Z walizka, torebka z fast foodem w dloni, i z panika w oczach. Bo do mnie przyjechala autobusem, a w autobusie zostawila plecak, w ktorym miala…

paszport…

Gon na dworzec, mowie do niej (piec minut od domu, niedaleko), zobacz, moze bedzie.

Ola pogonila, wrocila, torby w autobusie juz nie bylo.

Wrocila do domu, no i co dalej. Jesli ktos ukradl, nic wartosciowego nie znalazl, moze gdzies rzucil, ale nie wiadomo gdzie, moze byc wszedzie. Jak ktos uczciwy znalazl, to moze na policje zabral?

Poszlysmy na policje, ale policja nam powiedziala, ze po pierwsze nikt nic nie przyniosl, a nawet jakby ktos oddal paszport, to oni ucinaja rog dokumentu, i wysylaja do biura paszportowego. Paszport jest niewazny automatycznie.

Zaczelo wygladac na to, ze wyjazd do Dubaju oddala sie z predkoscia samolotu odrzutowego. Ola, musze przyznac, przyjela to na klate. Najpierw anulowala paszport, pozniej natychmiast zlozyla wniosek o nowy. Chyba ze 20 razy probowalysmy zrobic zdjecie do paszportu, ktore zostaloby zaakceptowane (tutaj proces odnowienia paszportu jest bardzo latwy – wszystko robi sie online, wniosek sklada sie w internecie, nie trzeba sie tluc po zadnych urzedach, zdjecie mozna sobie zrobic telefonem, o ile spelnia wszystkie normy, nie trzeba robic zadnych oficjalnych fotek, no i ktos musi potwierdzic, ze Ola to Ola – znow, robi sie to mailowo, i Oli potwierdzi jej tozsamosc moj byly chlopak. I tyle. A pozniej paszport odsylaja poczta do domu).

Przez caly ten czas robilysmy sobie zarty, ze Ola z walizka wybrala sie do mamy, lub ze autobusem do Dubaju jechala, smialysmy sie ze zdjecia, zartowalysmy, ktory z moich bylych nadalby sie na ‘zyranta’ jej zdjecia, czy moze chce do siebie wracac autobusem, aby miala szanse zgubic tez i laptop…

Bo zeby bylo smieszniej, tydzien temu, w autobusie rowniez, Ola…… Zgubila telefon.

Ja sie dziwie, ze to dziecko jeszcze glowy nie zgubilo, chociaz Ola uwaza, ze raczej moze juz zgubila glowe tez.

Na koniec Ola stwierdzila, ze bedzie sie nudzila przez ten tydzien, wiec moze sie…. pouczy!

Sagi ciag dalszy – a u siostry….

Tydzien mniej wiecej po wyjezdzie Mamusi do Anglii dostaje telefon od jej mlodszego syna – ze siostra na OIOMie. Nieprzytomna. Oszczedze Wam szczegolow, ale powiedzial, ze ja znalazl nieprzytomna, i cala jest posiniaczona – pobita. Ze ma bardzo powazne obrazenia mozgu. Bardzo szybko z lokalnego szpitala przewiezli ja do szpitala w Lodzi, ktory jest bardziej specjalistyczny i ma oddzial neurochirurgii.

Przez dwa tygodnie sytuacja byla ciezka, bo kontaktu z siostra nie bylo (nie miala telefonu komorkowego), szpital nie chcial udzielac zadnej informacji, syn mlodszy ja odwiedzil tylko dwa razy (koszty), wiec ja nic nie wiedzialam, a Mamusia sie zamarwiala ‘na smierc’.

Powoli dowiedzialysmy sie, ze oprocz posiniaczonej twarzy (czarne oko, czarny podbrodek, cale rece posiniaczone, nogi…) ma wylew w mozgu. Ktory ani sie nie powiekszal, ale tez sie nie zmniejszal. W szpitalu w Lodzi powiedzieli, ze siostra powinna miec operacje na mozg. Siostra nie chciala, wiec sie wypisala na wlasne zyczenie, i przeniosla do szpitala lokalnego. Z ktorego bardzo szybko znow sie wypisala na wlasne zyczenie.

Zalacze Wam screenshot z jej wypisu. Tutaj komentowac nie trzeba.

A co sie stalo? Nie wiemy. Siostra nie pamieta. Ewidentnie zostala pobita. Mlodszy syn mowi, ze to starszy zrobil. Co jest bardzo pradopodobne. W przeszlosci uderzyl ja nie raz. Mojej mamie zlamal kregoslup. Ma klucza do mieszkania…

Starszy syn mowi, ze mlodszy to zrobil. Mlodszy nigdy jej nie uderzyl. Ale mieszkal w mieszkaniu z siostra.

Siostra nie chce zglosic pobicia na policje. Mowi, ze nic nie pamieta, i ze byc moze sie przewrocila…

Bardzo szczery wpis, ale Ci z Was, ktorzy sa ze mna od lat, wiedza, ze zawsze pisze szczerze i nie ubarwiam swojego zycia. Mam sytuacje szalone, super smieszne, ale rowniez i takie jak ta.

Dzien matki

Dzisiaj jest polski dzien matki… jak Ci minal dzien, pyta mnie Zuzia…

Odpisalam jej tak:

Jak zwykle. Pojechalam z Billem* na zakupy, potem mialam spotkanie z Clare** (ktos chce na policje nas zglosic, ze narazamy ludzi na niebezpieczenstwo***.. 😦 ) Potem zawiozlam ole do psychiatry, ale poszla sama, wiec czekalam w samochodzie, mialam ja po psychiatrze na szczepionke zawiezc, ale sie obrazila, wiec na szczepionke nie poszla, wiec wrocilam do domu, poszlam z Freksiem na spacer, potem mialam 2 spotkania, jedno bardzo obiecujace, moze cos sie w projekcie ruszy do przodu… Zadzwonilam do Babci, i wyslalam Julce zyczenia (bo to pierwszy raz, kiedy jest mama!!) Potem Ola nie wrocila do domu, to ja zapytalam, gdzie jest, i kiedy wroci, to mi powiedziala, ze w grobie, i nigdy. Potem poszlam na spacer z Freksiem, napisalam do taty, ze musimy porozmawiac (nie odpisal). Zrobilam zdjecia na insta, i zasiadlam. Obejrze cos w TV, ale nic nie ma, co mnie ciekawi, na netfliksie chyba mi sie nawet to badziewie, ktore ogladam juz przejadlo… Mozesz cos polecic?

I tak mi minal Dzien Matki… Zuzia zlozyla mi zyczenia rano, Ola nawet slowem sie dzisiaj do mnie nie odezwala… A ja sie zastanawiam, co mozna zrobic, aby byc dobra matka? Zazdroszcze mamom, ktore maja dobre stosunki ze swoimi dziecmi. Ja mysle, ze tak realistycznie, jakikolwiek zwiazek z Ola zostal tak doszczetnie zerwany (przez nia, nie przeze mnie), ze juz sie nie da tego naprawic, i ze juz nigdy nie bede z nia blisko. Nawet nie, mysle, ze bedziemy sie kontaktowac, moze raz, dwa razy w roku, o ile nawet i to…

Mamy ciezkie czasy w domu w tej chwili. Jest najgorzej jak kiedykolwiek bylo. Nie pisze duzo, ale nie jest latwo, i jak podjac dobre decyzje? Skad wiedziec, co zrobic, skad wiedziec, jak nie spieprzyc wszystkiego jeszcze bardziej? Peka mi glowa. Przepraszam, za ten nieskladny wpis.

Kochane mamy. Udanych zwiazkow z Waszymi dziecmi. Bo to jest najwazniejsze. xxxx

*Bill to moj stary sasiad i znajomy – stary wiekiem – 87 lat, i stary jak stary kumpel – jest to pierwsza osoba, ktora poznalam w Anglii, i do tej pory sie przyjaznimy. Bill wie o mnie doslownie wszystko. Wszystko.

** Clare to jest moja szefowa.

*** Jedna wolontariuszka taka. NIe dalam jej soba pomiatac, to sie zdenerwowala.

Biedny Romek….

Mamy odkurzacz automatyczny, taki plaski elektryczny dysk, ktory sam odkurza caly dom. Jak go kupilam, Ola nazwala go Romek.

Dzisiaj Romek przestal dzialac. Mowie do Oli:

Ja: Romek sie zepsul….

Ola: Oooo, co sie stalo?

Ja: Poczytalam troche w internecie, i zepsul mu sie laser

Ola: Biedny Romek….

Ja: Biedna mama, musze za naprawe zaplacic!

Ola: Tak, ale Ty nie masz zlamanej laski!

Ja: Coooo?

Ola: No, biedny Romek, bo ma zlamana laske…

(w razie jakby ktos nie zrozumial o co chodzi, zepsuty to po angielsku broken, a broken to rowniez zlamany, widocznie Ola przetworzyla w mozgu ‘zepsul’ na ‘broke’, a pozniej jak odpowiadala, to przetlumaczyla ‘broke’ na ‘zlamal’. A laser nie doslyszala i wyszla jej zlamana laska… 🤣🤣 Ja nie wiem, moze tylko mnie to smieszy 😛 )

Lotniczo-ukrainsko

Taka ciekawostka.

Jesli klikniecie na ten link, zabierze on Was na strone Flight Radar 24. To taka strona, ktora na zywo pokazuje wszystkie loty. Mozna sledzic konkretny lot (jesli na przyklad ukochany lub dziecko gdzies leci), lub po prostu sobie popatrzec.

Jesli wystarczajaco daleko odsuniecie widok, to zauwazycie, gdzie sa najwieksze skupiska samolotow na niebie, i ze na przyklad nad Ukraina (lub Libia) nie ma ani jednego samolotu.

A jesli klikniecie na ‘Most tracked flights’ pokaza sie Wam na zywo loty, ktore ludzie najczesciej obserwuja. I zaskoczylo mnie, chociaz nie powinno, ze sa to loty patrolowe, przy granicach Ukrainy. Gdzie samoloty z wojskowych lotnisk w Anglii na przyklad i Belgii leca pod ukrainska granice i kreca kolka. Ponizej pierwsze trzy najbardziej sledzone loty.

Nie wiem, dlaczego, ale jakos to odkrycie uczynilo, ze ta wojna stala sie jakos tak bardziej realna, prawdziwa – dla mnie. Bo oczywiscie, ogladam wiadomosci, relacje, i tak dalej, ale jakos te samoloty krazace i patrolujace teran bardziej uswiadomily mi realnosc tej wojny.

Malowanie kanapy

Ile kanap w swoim zyciu mieliscie? Ile kupiliscie?

Ja mialam 2 wersalki (to u mamy i w wynajmowanym mieszkaniu), i 3 kanapy – jedna u mamy, oraz dwie kupione, jedna w mieszkaniu w Warszawie, oraz jedna, ktora kupilismy w Katarze.

Ta katarska kanapa pozniej powedrowala ze mna i dziecmi z Kataru do Anglii, i wciaz siedzi w moim salonie.

Ma juz 17 lat, wiec mebel totalnie wysluzony, jak to widac na zalaczonym obrazku.

Juz od dawna nosilam sie z zamiarem zakupu nowej, ale troche mi szkoda bylo tej wyrzucac, poniewaz jest wygodna, solidna, i balam sie, ze jak kupie jakies nowe tanie badziewie, to po kilku latach bede siedziala w zapadnietym dolku na kanapie.

Zatem co robi nalogowa przerabiaczka (upcyclerka? jak to po polsku ladnie powiedziec?)?

Oczywiscie maluje kanape!

Najpierw wyszorowalam kanapy woda z mydlem, pozniej potraktowalam je specjalnym acetonowym produktem do przygotowywania skory do malowania.

Wiele godzin spedzilam na wybieraniu odpowiedniego koloru, bo jak wiadomo, kolor na ekranie a kolor w rzeczywistosci to zupelnie dwie rozne rzeczy.

W koncu zdecydowalam sie na kolor nazwany Dark Bone firmy Angelus. Z moich ‘badan’ wynikalo, ze bedzie to bardzo jasny, niemalze bialy szary. I taki chcialam. Zakupilam 6 buteleczek (118ml kazda), i zabralam sie za malowanie.

Poczatkowo malowalam pedzielkiem, nakladajac bardzo cienka warstwe farby (pozniej kupilam mini walek, i szlo o wiele szybciej).

W trakcie pierwszej warstwy

Po pierwszej warstwie kanapa wygladala tak:

Jak widzicie, widac pociagniecia pedzla, i oryginalny kolor kanapy wciaz przeswituje. Tak ma byc. Zbyt gruba warstwa farby by sie pozniej, podczas uzywania, kruszyla.

Po drugiej warstwie kanapy wygladaly tak:

Jak widzicie, kolor juz jest o wiele bardziej rownomierny, i nie widac ‘wysiedzianej’ skory.

Aczkolwiek w tym momencie juz sie zaczelam bardzo martwic, bo kolor zupelnie nie taki, jaki sobie wymarzylam, jakis taki ciemno szarawy, plaski, wrecz sinawy nieco…

Wle wyjscia nie mialam, farby i te pe kosztowaly mnie £100, wiec ciagne dalej.

Caly projekt zajal mi dwa dni (wraz z czekaniem na wyschniecie farby), i to tylko dlatego, bo postanowilam przemalowac sciane za kanapa rowniez, poprzedni kolor sciany stapial sie z kanapa, wiec machnelam ja na ciemno granatowy.

I nawet jestem zadowolona ze swojego projektu.

Teraz tylko czekam na paczke z eBay, zamowilam 2 buteleczki ostatecznej warstwy, ktora utrwali farbe. Po ostatecznej warstwie nie bedziemy mogly siedziec na kanapie przez 3 dni. A pozniej bedziemy testowac. Dam Wam znac, czy malowanie kanapy sie sprawdzilo!

Ostateczny efekt jest taki:

A moze sami malowaliscie kanapy? Jesli tak, to sie koniecznie podzielcie uwagami!

Zabil sie chlopiec

Wczoraj Zuzia dowiedziala sie od kolezanki, ze chlopiec w jej klasie popelnil samobojstwo. Mial 16 lat 😦 

Nie wyobrazam sobie, przez co przechodza teraz jego rodzice. Jak tu dalej zyc po tym, gdy w taki sposob stracilo sie dziecko? Jest to niewyobrazalne, i niesamowicie przerazajace. Wyobrazam sobie, ze jego matka wyje gdzies w kacie… 

Niestety, bycie mlodym czlowiekiem dzisiaj wydaje sie byc niezwykle trudne. Presja wywierana na nastolatki przez media socjalne jest olbrzymia. Modne jest samookaleczanie sie – ciecie sobie ciala, rak, now, brzucha…. Przechodzilam przez to z obydwiema moimi corkami.

Myslenie o samobojstwie, piosenki z depresyjnymi tekstami, konta na Instagramie zachecajace i wrecz gloryfikujace samobojstwo sa liczne, a i proby samobojcze nie sa wcale takie rzadkie… Kolezanka Zuzi wziela mnostwo tabletek kilka miesiecy temu, wyladowala w szpitalu na plukanie zoladka. Inny kolega, rowniez z jej klasy, probowal sie zabic, na szczescie go uratowali, teraz musi byc pod opieka non stop, nawet spi z mama… ten chlopiec jest rowniez anoreksyczny. Bardzo inteligentny, przyjazni sie z Zuzia, Zuzia porownuje go do Stephen Hawking…. 

Ola przyjazni sie z grupka dzieci, ktore sie samookaleczaja, sa w depresji, maja rozne leki i problemy psychiczne, Ola rowniez zaplanowala swoje samobojstwo, dosyc szczegolowo… 

Przepraszam, ze tak smiertelnie u mnie, nie planowalam tego w taki sposob. Ale mysle, ze trzeba wiecej mowic o problemach psychicznych, zwlaszcza problemach mlodych ludzi. Smierc tego chlopca bardzo mna wstrzasnela. Zuzia jeszcze bardziej. Jest to o jedna smierc za duzo. 😦