Zuzia idzie dzisiaj do parku spotkac sie z kolezankami, po raz pierwszy odkad kazali nam siedziec w domu. Powiedziala, ze beda siedzialy w parku, i pily drinki. Ok, nie ma sprawy, a co bedziesz pila, pytam?

– No mam ta swoja wodke, odpowiada Zuzia

Ok, to wez blender, radze jej, wsyp lodu, wlej wodke, sok z zurawiny, troche wody gazowanej, i to wszystko blenderem zmiksuj, bedziesz miala a la margerita.

O, swietny pomysl, sie ucieszyla. Po czym nakreslila mi jak ta cala sytuacja z zewnatrz wyglada:

Troche mi glupio isc robic ten koktajl, mowi, ty pracujesz, robotnicy pracuja (drzwi mi zakladaja w kuchni), a ja, nastolatka, z butelka wodki koktajle robie… o 12 w poludnie…

No tak, dziecko, jesli tak na to spojrzec… 😀

Stalo sie cos, co nie mialo prawa sie stac

Dzisiaj dostalam ataku paniki, doslownie. I poczulam fizyczny bol, jakiego nie czulam nigdy. Poniewaz zauwazylam, przypadkowo, ze skonczyl sie termin waznosci mojego paszportu!!! Pierwszy raz w zyciu, odkad wyrobilam sobie paszport po raz pierwszy, PIERWSZY RAZ! jestem bez waznego paszportu! Jestem w takim szoku, ze nawet nie potrafie tego opisac. Sprawdzalam przez 10 minut, czy aby na pewno, nawet Alexe zapytalam, w jakim jestesmy roku, i czy aby na pewno jest 2020… I czuje sie jak osoba z klaustrofobia w windzie.

Dziwie sie rowniez, ze wpuscili mnie do Afryki Poludniowej w marcu, poniewaz paszport skonczyl sie w kwietniu…

Spojrzalam na strone konsulatu, a tam komunikat, ze w zwiazku z korona zapisy na spotkania sa zawieszone do odwolania. Telefonu nikt nie odbieral przez godzine, w koncu sie dodzwonilam, i pani mi potwierdzila, ze nie mozna sobie odnowic teraz paszportu.

Jak juz sie otworza i zaczna wydawac paszporty, to czas oczekiwania wynosi 4 do 6 miesiecy!!! 6 miesiecy???? Do grudnia??? Pandemia przybrala teraz dla mnie zupelnie nowy wymiar, o ile mialam dola, ze zadnego wyjazdu nie mam zaplanowanego, o tyle teraz normalnie depresja na calego. Do grudnia????

Na dowod tez sobie nigdzie nie pojade, bo termin waznosci dowodu mi sie skonczyl wiele lat temu…

Kolega zasugerowal, ze na prawo jazdy, ale prawo jazdy mam na nazwisko panienskie, a wszystko inne jest na nazwisko bo bylym mezu….

I takie sie berety narobily…