Nie wszystko złoto.

GHDPo trzech miesiącach podklejania Kropelką oderwanego żelazka od prostownicy do włosów postanowiłam, że już czas na nowy zakup.

Jak do wszystkiego, porządnie się do tego przygotowałam. Naczytałam się recenzji, posprawdzałam ceny, opinie. Jasno i bez dyskusji wynikało, że niejakie GHD jest mercedesem wśród prostownic. Że najlepiej prostuje, najdłużej służy, włosy są najbardziej jedwabiste po użyciu właśnie GHD.

Poszperałam w internecie i znalazłam super okazję. Za 85 funtów (przesyłka gratis) stałam się właścicielką legendarnej prostownicy, której podobno używają wielkie gwiazdy (chociaż nie wiem, czy mam w to wierzyć, bo czy gwiazdy same sobie w domu prostują włosy? Od tego chyba mają fryzjerów?). W prezencie dostałam też kosmetyczkę i matę odporną na gorąco. To na wypadek, gdybym prostownicę, jeszcze gorącą, zapragnęła zapakować do torebki – można ją wtedy w tą matę zawinąć – i zabrać ze sobą. Na przykład na randkę. Bo w sumie to takie normalne, że w czasie randki człowiek leci do toalety włosy sobie podprostować.

Z radości się prawie posikałam jak poczta przyniosła mi to cudo. Od razu wzięłam się do prostowania.

Ale się okazało, że prostownica jakaś taka mała (wszystko tutaj jest małe, nawet cholerne prostownice!), żelazka krótkie i niezbyt szerokie, nie ma regulacji ciepła, a włosy jak były sianowate, tak są sianowate, o jedwabiu mogę tylko pomarzyć, albo założyć jedwabną bluzkę, jak mi się chce jedwabiu. No a spirale, które niby miała robić ta prostownica, rozpadają się zanim zdążę wypowiedzieć GHD.

Nie wszystko złoto, co się świeci, moi drodzy, i czasami mercedes niekoniecznie jest dla nas. Ja chyba wolałabym fiata, za połowę tej ceny.

Dzikie jeżyny.

blackberries eatingOla Piękna pogoda zmusiła mnie do odłożenia sprzątania na następny weekend, i wybrania się ze stonką dziećmi na wycieczkę rowerową wzdluż rzeki.

Po drodze Ola zatrzymuje się i krzyczy:

– MAMA! MAMA! JARZĘBINA!! CHODŹ, ZATRZYMAJ SIĘ, BĘDZIEMY JEŚĆ!

Dziecko, jak się okazało, zobaczyło krzaki jeżyn. A na nich aż czarno od owoców, napęczniałych sokiem!! W Tesco liczą sobie £1 za 100 gram! A tutaj rośnie tego dobrodziejstwa bez liku! A co najdziwniejsze, nikt, absolutnie nikt tych jeżyn nie zrywa. Nie wiem, dlaczego.

Zatrzymałyśmy się przy tych krzakach. Słoneczko przygrzewa, rozłożyłam się na trawie, i zagłębiłam się w lekturze. A dzieci szalały w jeżynach. Jak już się obżarły (ten wpis zaczyna wyglądać jak dyktando na literkę ż i rz!!) zaczęły karmić swoją mamę. I tylko się prześcigały, która przyniesie mi słodszy owoc! Aby podtrzymać entuzjazm (no co, leniwa i egoistyczna jestem) zaczęłam oceniać w skali od 1 do 10 słodkość dostarczanych mi owoców.

Na długo pozostanie ze mną to wspomnienie. Słońce, trawa, i słodkie owoce wkładane mi do ust malutkimi łapkami poplamionymi sokiem jeżynowym.

Wysłużona rękawiczka.

Powrót do Anglii po wakacjach zawsze, ale to zawsze sprawia na mnie wrażenie przywdziewania starej rękawiczki zrobionej z najlepszej skórki.

Bardzo wygodnej, wysłużonej, ulubionej, idealnie dopasowującej się do mojej dłoni, bo już na pamięć zna każdą zmarszczkę i każde zagięcie palca. Nieco zużytej, ale wciąż jeszcze w świetnej formie. Nie wzbudzającej już jednak większych emocji.

Po wylądowaniu to samo rozczarowanie – znowu pada? Rano to samo uczucie, że jest szaro i brak słońca. Potem po otworzeniu szafy ten sam dylemat, co założyć, bo nie za ciepło, i może padać… i uczucie zniechęcenia, że znów trzeba założyć te same ciemne, jesienne ubrania, a letnie sukienki, po upraniu, znów wylądują w torbie pod łóżkiem, czekając na kolejne wakacje.

Wsiadając do samochodu będę się czuła, jakbym to wczoraj zaparkowała. Naturalnie przyjdzie mi jazda po lewej stronie i nie będę się zastanawiała, w którą stronę mam pojechać na rondzie. Tylko trochę zdziwi mnie uprzejmość ludzi na drodze, i łatwość, z jaką kręci się kierownica (na zasadzie kontrastu z samochodem mamy, który wspomagania nie ma).

W supermarkecie łezka się w oku zakręci na widok malutkich pojemniczków z malinami (tutaj nikt nie kupuje na kilogramy, jak w Polsce) i szklarniowych ogórków (każdy takiej samej długości), ale później już naturalnie w koszyku wylądują angielskie Wheetabix (otręby w kostce, na śniadanie) i plasterki szynki w plastikowym opakowaniu. Pajda chleba ze smalcem i świeżym pomidorem pójdzie szybko w zapomnienie.

Dzieci znów zaczną się kłócić, tak jak to robią codziennie (czemu nie kłóciły się pod blokiem w piaskownicy???), sąsiedzi poczęstują herbatką (już się nie dziwią, że piję bez mleka) i ciasteczkiem, a pan listonosz przywita nas uśmiechem i słowami: O, już wróciłaś! Jak się udały wakacje?

Jedyna rzecz, która wydaje się dziwaczna to to, że w radio mówią …. po angielsku. Jutro się przyzwyczaję.

Ale wybór!

Jakbym się martwiła cały czas, to byłabym chuda jak Paryżanka. Bo jak się martwię, to nie chce mi się jeść. A od dawien dawna wiadomo, że nie można być ani zbyt chudym, ani zbyt bogatym.

Ale lata tłamszenia w sobie negatywnych uczuć i odsuwania zmartwień “na jutro” odniosły skutek. Wytrenowałam się doskonale, i teraz już nie chce mi się martwić rzeczami, których nie mogę zmienić, nie rozważam możliwych scenariuszy, nie zastanawiam się, co by było gdyby, nie próbuję na siłę zmieniać rzeczy niezmienialnych. Cieszę się chwilą obecną. Żyję wręcz trochę płytko, bez wgryzania się w głębszy sens rzeczy. Ale tak musiałam, żeby przetrwać.

Ponieważ stresy uparcie upycham po kątach, równie uparcie dopisuje mi apetyt. A w pewnym wieku podobno ubywa już masy mięśniowej i samo wąchanie ciastka (a może i piwa….) przyczynia się do nowych zaokrągleń.

Niektóre z nich, jak na przykład te dwa co mam na przodzie, przy ramionach, zwane piersiami, są nawet całkiem fajne. Ale inne, też na przodzie, ale nieco niżej (brzuch!) już tak nie radują. Również masywne uda, uważane za symbol piękności w starożytnej Grecji, raczej nie cieszą w dzisiejszych czasach.

Dzisiaj jestem w nastroju ‘rozważalnym’, nieco nastrojowym, więc próbuję zdeterminować, czy tak naprawdę wolałabym być gruba, czy też chuda ale z wieczną depresja…

Może na duchu podnosiłyby mnie uwagi ludzi: Ale ty jesteś chuda, powinnaś trochę przytyć!

Siostra.

Siostra Rosamund LuptonCzasami najlepsze ksiazki odkrywamy przez przypadek. Tak tez bylo z i tym razem. Zupelnie nie wiedzac nic o tej ksiazce na chybil trafil sciagnelam ja na Kindle, ale jak juz zaczelam czytac, to nie moglam sie oderwac. A nie zdarzylo mi sie to od dawna.

Siostra (Sister) autorstwa brytyjskiej pisarki Rosamund Lupton to troche powiesc obyczajowa, troche psychologiczna, troche kryminal.

Sa dwie siostry, jest morderstwo, i jest nawet mukowiscydoza (alez sie zdziwilam!). Napisana jest swietnym stylem, bez taniego grafomanstwa (przynajniej oryginal, nie wiem, jak wypada polskie tlumaczenie).

Przyslowiowa wisienka na torcie jest zupelnie zaskakujace zakonczenie. Takie, ktore naprawde, naprawde trudno byloby przewidziec.

Nie bede opisywala akcji, bo i po co, ale jesli wybieracie sie do ksiegarni lub biblioteki po jedna tylko ksiazke, to goraco polecam!

Caluj stopy!!

Ola zebra o kawalek ciasta. Ja uparcie odmawiam, po raz setny.

Ola pada na kolana, z dramatyzmem typowym dla Oli, z twarza uniesiona ku niebu, z zalosna mina, z oczami jak spodki, blaga:

– Mamooo, no moge? No moge? Prooooszeee!

– Caluj stopy! – odpowiadam, delikatnie wysuwajac wlasnego platfusa bez zrobionego pedicuru.

Ola, niewiele myslac, siada na tylku, podnosi swoja chuda noge, i caluje sie w stope.

Ciasto dostala.

kiss my feet

 

Zdjecie pozyczone od Bridgette E.

Prostytutka na olimpiadzie.

Arabia Saudyjska, Brunei i Katar pozwolily w tym roku kobietom startowac w Olimpiadzie. Coz z tego, skoro spoleczenstwo tego nie pochwala? Wieki tradycyjnego wychowania w przeswiadczeniu, ze kobieta wystawiona na towarzystwo mezczyzn zatraci wszelakie oznaki moralnosci wywarly na psychice tych ludzi pietno, ktorego pozbycie sie zajmie kolejne wieki.

W Arabii Saudyjskiej wciaz panuje przekonanie, ze kobiety nie powinny uprawiac sportow z powodow religijnych.

Oto slowa jednego z urzednikow saudyjskich (w wolnym tlumaczeniu z angielskiego):

pozwolenie kobietom na start w zawodach sportowych spowodowaloby, ze spedzalyby one czas w nieskromnym srodowisku, nosily ubrania niezgodne z przykazaniami religijnymi, musialyby wystepowac przed mezczyznami, ktorzy nie naleza do rodziny. A to doprowadziloby do niemoralnosci i zanieczyszczenia czystosci kobiety saudyjskiej.

Poza tym, uwaga, uwaga, urzednicy uwazaja, ze gwaltowne ruchy stanowia zagrozenie dla zrowia i cnoty dziewczat. A blona dziewicza to podstawa, bez niej rodzina zhanbiona, dziewczynie grozi kara…

A jeden taki, co to wyklada na universytecie (!!!) powiedzial, ze ‘sporty generalnie sa dozwolone, ale… jesli prowadza do kontaktow z mezczyznami, … albo zeby mezczyzni widzieli je biegajace,… upadajace, …. smiejace sie, …. placzace, …. klocace sie z innymi atletkami, albo jak wsiadaja na konia.. albo jak uprawiaja gimnastyke.. albo zapasy.. albo inne sporty.. podczas gdy kamery je filmuja.. no to oczywiscie nie ma watpliwosci, ze to nie jest dozwolone’.

Nie powinno zatem dziwic, ze pospolstwo saudyjskie nazwalo swoja atletke wracajaca do domu ‘prostytutka’.

Oto i ona. Saudyjska prostytutka sportsmenka olimpijska. Szkoda, ze jej kraj nie jest dumny z jej osiagniec, a raczej woli mieszac ja z blotem.

Oryginalny artykukul, z ktorego zaczerpnelam cytaty (po angielsku) tutaj.

Sekret.

 

 

 

 

 

 

Podobno przecietna kobieta potrafi utrzymac sekret przez 32 minuty. Nie wiem, jak to zmierzyli, i ile kobiet zapytali, ale ja osobiscie nie mam problemu z trzymaniem buzi na klodke. A mam sekretow wiele, o niektorych nie wie nikt. Jak na przyklad o tym, ze czasami tesknie za Katarem. Ups, wydalo sie!

Czesto za to zdarza mi sie zapominac, ze sekret ujawniony jednej osobie przestaje byc sekretem. Ze jesli opowiem Betty, iz Tom uwaza, ze jestem atrakcyjna, to na drugi dzien Alice pogratuluje mi zareczyn, i obieca, ze nikomu, ale to nikomu nie powie. Po czym plotka, ktora wyleciala ptakiem, wroci wolem, bo zona Toma wpadnie do mnie i urzadzi mi awanture, ze bigamia w tym kraju to jest zabroniona, i jakim cudem on ze mna slub wzial, skoro jest jej mezem??

Ostatnio przeczytalam sekret na znalezienia idealnego partnera.

Po pierwsze, nalezy znalezc mezczyzne, ktory ma swietna prace, ale ktory lubi tez pomagc w domu.

Po drugie, nalezy znlezc mezczyzne, ktory jest swietnym kochankiem.

Po trzecie, nalezy znalezc mezczyzne ze swietnym poczuciem humoru.

Po czwarte, nalezy znalezc mezczyzne, na ktorym mozna polegac, i ktory nie ma przed Toba zadnych sekretow.

A po piate, nalezy stanac na glowie, aby tych czterech mezczyzn nigdy sie nie spotkalo.

O kurcze. Wlasnie wyjawilam kolejny sekret.

Zaloze sie, ze kazdy z Was ma ukryte jakies ‘kosciotrupy w szafie’ (idiom angielski). Rzeczy, o ktorych wolelibyscie, aby nikt nie wiedzial. Pamietajcie, po 32 minutach mozecie z czystym sumieniem sie nimi podzielic z innymi. Na przyklad z nami tutaj! Chetnie poczytam. No smialo! Nikomu nie powiem! 🙂

Tak olimpijczycy wracaja do kraju

Lotnisko pelne jest smutnych sportowcow, ktorzy po nieudanych wystepach na Olimpiadzie wracaja pokonani do domu. Widzialam kilku, siedzacych smetnie na laweczkach, ze spuszczonymi glowami, myslacych pewnie o tym, co mogliby zrobic lepiej.

I tak sie akurat zdarzylo, ze z jednym polskim sportowcem lecialam. Siedzialam tuz za nim. Ja z dwojka dzieci, on z dwojka obstawy. Byc moze trener, byc moze wspolzawodnik, byc moze po jednym z kazdego gatunku, nie jestem pewna. On, jako ze mial problem z noga (wiecie, o kim mowie?) dostal awansem miejsce w klasie biznes. Jego obstawa rozsiadla sie obok. Nie na dlugo. Stewardessa grzecznie, acz stanowczo powiedziala im, ze panowie, wy musicie usiasc na swoich miejscach, pan tutaj moze siedziec w klasie biznes bo ma noge w gipsie, ale panowie musze przeniesc sie na swoje miejsce. Z zawiedzionymi minami i niesmialymi protestami (ale nam powiedziano cos zupelnie innego.. – nie sprecyzowali kto i co powiedzial) zebrali sie i przeniesli sie do klasy ekonomicznej. Pozniej zobaczylam, ze ich miejsce bylo na samym koncu samolotu, tuz przy toaletach.

Tak podrozuja polscy sportowcy. Jesli chca klase biznes, to musza sobie nadwyrezyc noge na Olimpiadzie. Bo jak nie, to w klasie ekonomicznej, jak cala reszta zwyczajnego plebsu.