Dzisiaj troche prywaty strzele, i kilka zdjec moich mlodych.
Na poczatek Ola. Robi sobie inhalacje (robi dwa razy dziennie, rano i wieczorem). Ale jak sie przypatrzycie, to inhalacje robi tez lala. Z tym, ze lala uzywa maseczki, a Ola uzywa ustnika.
Kiedys jedziemy sobie samochodem, a ja slysze takie lup, lup, lup, z tylu. Odwracam sie, spogladam, a tam Ola robi lali klepanie (oklepywanie to druga czesc fizjoterapii w mukowiscydozie). A wiecie, co mnie najbardziej zadziwilo? Ze sklepala ta lalke dokladnie tak, jak ja klepe Ole, i o niczym nie zapomniala – poklepala jeden boczek, drugi boczek, dol przodu, gore przodu, dol pleckow i gore pleckow, ukladajac lale w odpowiednich pozycjach!
A tutaj przebieranki. Usmialam sie z tego bardzo, bo siedzialy po cichutku u siebie (co sie nie zdarza czesto, zapewniam!), i po jakims czasie wparowaly do duzego pokoju, spojrzalam, i szok totalny! Zuzia przebrala Ole za…. hmmmm, no wlasnie, za co? Jakies pomysly?
I na zakonczenie moje trzy coreczki – Zuzia, Ola, i Hareg. Hareg wedlug Zuzi tez jest moja corka, bo zrobila mi karte na Dzien Matki (a zrobila, pewnie pod naporem Zuzi 🙂 ). Zwroccie uwage na fryzure Zuzi. Moze nie widac zbytnio, ale miala na glowie zaplecione dwa serduszka w stylu murzynskim (przy skorze). Oczywiscie to robota Hareg. Hareg potrafi na glowie zaplesc absolutnie wszystko, a warkoczyki jak plecie, to sa takie rowniutkie jak od linijki. Mowi, ze u nich, w Etiopii, to kazda tak potrafi. Najpierw obserwuje sie swoja mame, siostry, potem sie samemu probuje, i juz!
Latwizna, nie? 🙂
Pierwsza to Ben Elton, Chart Throb. Nie jestem pewna, czy zostala przetlumaczona na polski, w Merlinie jest po angielsku.
Wojciech Cejrowski. Postac kontrowersyjna, barwna, nie obawiajaca sie wyrazania swoich pogladow, pomimo, a moze wlasnie dlatego, ze przyspazaja mu one wrogow, denerwujaca.