Warkoczyki, inhalacja, i przebierance

Dzisiaj troche prywaty strzele, i kilka zdjec moich mlodych.

Na poczatek Ola. Robi sobie inhalacje (robi dwa razy dziennie, rano i wieczorem). Ale jak sie przypatrzycie, to inhalacje robi tez lala. Z tym, ze lala uzywa maseczki, a Ola uzywa ustnika.

Kiedys jedziemy sobie samochodem, a ja slysze takie lup, lup, lup, z tylu. Odwracam sie, spogladam, a tam Ola robi lali klepanie (oklepywanie to druga czesc fizjoterapii w mukowiscydozie). A wiecie, co mnie najbardziej zadziwilo? Ze sklepala ta lalke dokladnie tak, jak ja klepe Ole, i o niczym nie zapomniala – poklepala jeden boczek, drugi boczek, dol przodu, gore przodu, dol pleckow i gore pleckow, ukladajac lale w odpowiednich pozycjach!

 

 

 

A tutaj przebieranki. Usmialam sie z tego bardzo, bo siedzialy po cichutku u siebie (co sie nie zdarza czesto, zapewniam!), i po jakims czasie wparowaly do duzego pokoju, spojrzalam, i szok totalny! Zuzia przebrala Ole za…. hmmmm, no wlasnie, za co? Jakies pomysly?

 

 

 

 

I na zakonczenie moje trzy coreczki – Zuzia, Ola, i Hareg. Hareg wedlug Zuzi tez jest moja corka, bo zrobila mi karte na Dzien Matki (a zrobila, pewnie pod naporem Zuzi 🙂 ). Zwroccie uwage na fryzure Zuzi. Moze nie widac zbytnio, ale miala na glowie zaplecione dwa serduszka w stylu murzynskim (przy skorze). Oczywiscie to robota Hareg. Hareg potrafi na glowie zaplesc absolutnie wszystko, a warkoczyki jak plecie, to sa takie rowniutkie jak od linijki. Mowi, ze u nich, w Etiopii, to kazda tak potrafi. Najpierw obserwuje sie swoja mame, siostry, potem sie samemu probuje, i juz!

Latwizna, nie? 🙂

 

 

 

Sztafeta czytelnikow

Nadja zaprosila do zabawy, odmowic nie wypada 🙂 Nie jestem pewna, czy tytul taki kazdy powinien dac, czy nie, wiec daje taki sam jak Nadja, i odpowiadam napredce:

 

1. O jakiej porze dnia czytasz najchętniej?

Czytam w aucie – gdy jade po Zuzie do szkoly (na swiatlach, oczywiscie, nie podczas jazdy), i gdy na nia czekam pod szkola. Calkiem szybko mi to idzie, bo korki sa duze w Doha.

2. Gdzie czytasz?

AAaaaa, to skoro juz odpowiedzialam gdzie (w pyt.1), to tutaj odpowiem kiedy – pomiedzy 12 a 13. I wieczorami.

3. Jeśli czytasz (na leżąco) w łóżku, to czytasz najchętniej na plecach czy na brzuchu?

Na plecach. Na brzuchu boli mnie szyja i lokcie.

4. Jaki rodzaj książek czytasz najchętniej?

Powiesci, oczywiscie. Obyczajowe, kryminalne, podroznicze, nie, no co ja sie wysilam, wiekszosc ksiazek lubie.

5. Jaką książkę ostatnio kupiłaś?

Kupuje hurtem jak jestem w Polsce. Wszystkie razem przychodza z Empika lub Merlina.

6.Co czytałaś ostatnio?

Callisto (tak jak opisalam kilka dni wczesniej :))

7.Co czytasz aktualnie?

Tytulu nie pamietam, o romansie Niemki z Zydowka, podczas wojny, Aimee i Jaguar chyba tytul jest… opisze jak skoncze. Ale juz moge powiedziec, ze polecam 🙂

8.Używasz zakładek czy zaginasz ośle rogi? Jeśli używasz zakładek, to jakie one są?

Nigdy nie zaginam, a uzywam tego, co mi akurat wpadnie w rece. Zazwyczaj Bardzo Wazne Listy ze szkoly Zuzi, ktore nigdy nie zostaja przeczytane. Zuzia zrobila mi piekna zakladke, ale niestety, gdzies sie zapodziala… 😦

 

9. Co sądzisz o książkach do słuchania?

Nie moge sie skupic. Wiec nie slucham. Wole czytac.

10. Co sądzisz o e-bookach?

Jak wyzej. Aczkolwiek kilka ksiazek przeczytalam na komputerze.

 

Aby kontynuowac watek, ciekawi mnie bardzo co, jak i gdzie czytaja Miss Saigon, Galapagos, oraz Jolinda


 

 

 

Kulisy programow typu Mam talent i szurnietego przypadki

Ostatnio przeczytalam dwie bardzo dobre ksiazki.

Pierwsza to Ben Elton, Chart Throb. Nie jestem pewna, czy zostala przetlumaczona na polski, w Merlinie jest po angielsku.

Kazdy, kto lubi programy typu Idol czy Mam talent zdecydowanie powinien przeczytac ta ksiazke.

Ale uprzedzam! Juz nigdy nie bedziecie mogli ogladac Idola czy Mam talent w ten sam sposob, w jaki ogladaliscie do tej pory. Chart Throb zupelnie zmienia spojrzenie na tego typu programy.

Pokazuje jak bardzo jestesmy manipulowani przez producentow tego typu show.

I wiecej nie powiem, ale polecam.

 

 

 

 

 

Druga powiesc to Torsten Krol, Callisto. Jest to ksiazka z tych, ktore to gdy sie je odlozy, to zaraz chce sie do nich wracac. Przynajmniej ja tak mialam.

A ksiazka ta to historia pewnego chlopaka, troche, ale tylko odrobinke szurnietego umyslowo. Historia skladajaca sie z przypadkow, prowadzacych do kolejnych przypadkow, i kolejnych, i kolejnych.

A przypadki te doprowadzily naszego bohatera do… nie powiem, oczywiscie, bo nie bede psula zabawy potencjalnym czytelnikom, ale doprowadzila do miejsca, gdzie nikt by sie nie spodziewal, ze Deefus wyladuje.

Porownywana do Forrest Gump.. byc moze. Swietna, to na pewno.

Jak rozwiazac problem z niechciana zona.

Zatem posluchajcie…

Niedawno, niedawno temu, w dalekiej arabskiej krainie zwanej Katarija, zyl sobie pewien Arab.

Nie byl on ani specjalnie przystojny, ani specjalnie bogaty, ale lubil kobiety. Zatem postanowil sie ozenic, a ze biedny byl, za zone wzial sobie Filipinke. Jedna zona to malo, wszakze Allah przyzwolenie dal na cztery. Zatem wkrotce pojal za druga zone Arabke, pozniej znow Filipinke, i znow Arabke.. zonek mu sie stadko zrobilo maksymalne, kazda swoj dom miala w innej czesci katarijskiej stolicy, kazda dostawala pensje w wysokosci 1500 riali katarijskich, czyli marniutko, ale w koncu kobiety te zaradne byly, i tak czy siak sobie jakos radzily.

Pewnego dnia Arab poznal kolejna kobiete, Tunezyjke, pieknej urody mloda dziewice. Co poczac? Wszakze cztery zony juz sa, piata bedzie haram, czyli grzech…

Myslal Arab, myslal, az w koncu wymyslil. Jako ze czwarta zona najmniej wazna, a w dodatku dzieci z nia nie mial, to sie postanowil rozwiesc. Wymowil trzy razy formulke ze sie rozwodzi, i juz po klopocie. Mogl pojac sobie czwarta zone. 

A bylo to roku panskiego 2008, na dzien przed swietym miesiacem Muzulmanow, Ramadanem.

A ja tam bylam, miodu i wina nie pilam, a co slyszalam, wiernie opisalam. 

Strzezcie sie natarczywych Kataryjek

Gdyby ktos stworzyl program umozliwiajacy czytanie w ludzkich mozgach, zostalby tryrliarderem, albo nawet i kobylionerem.

Bo ludzkie mozgi sa niesamowite. Ta sama sytuacja, w ktorej udzial biora te same osoby, najprawdopodobniej bedzie zupelnie inaczej postrzegana przez kazda z nich. Przykladem chociazby moglaby byc sytuacja z moim mezem, gdzie kazde z nas, chociaz siedzi w tym po same uszy, widzi postrzega to wszystko jak dwa totalnie rozne filmy!

Albo ta historia…

Moja kolezanka, Libanka, nazwijmy ja Leila, ma meza, tez Libanczyka, powiedzmy Ahmeda, ktory pracuje w sklepie spozywczym. Ostatnio zarowno Leila jak i Ahmed sa bombardowani telefonami i smsami od pewnej Kataryjki, Aishy, niech jej bedzie.

Ale zacznijmy od poczatku.

Aisha przychodzila do sklepu do Ahmeda codziennie, robila drobne zakupy. Wkrotce zaczela do niego dzwonic, w dzien, w nocy, domagajac sie spotkan, albo udajac, ze dzwoni zapytac, czy aby w sklepie maja mleko.

Ahmed, chociaz meczyly go te dziesiatki telefonow dziennie, nie mogl nic zrobic. Po pierwsze Aisha jest Kataryjka, wiec moze o wiele wiecej niz Libanczyk, a po drugie to jednak klientka.

Leila, zona Ahmeda, wkurzala sie, Ahmed tez sie wkurzal, ale perswadowal: przeczekamy, to minie, jej sie znudzi…

Aishy jednak sie nie nudzilo! Ba, byla coraz bardziej natarczywa.

W koncu Ahmed powiedzial jej, ze jest zonaty.

Aisha nie dopuscila tego do swiadomosci. Zdobyla numer telefonu Leili, i zaczela bombardowac rowniez ja telefonami i smsami.

Leila probowala sprowadzic Aishe na ziemie: ale to jest moj maz, my mamy male dziecko, zostaw nas w spokoju, ty nam rujnujesz zycie.

Aisha sie nie poddawala. Dzwonila po 40 razy dziennie, dzwonila w srodku nocy: Ale niech on odbierze telefon, on nie jest twoim mezem, on jest moim mezem, niech odbierze twoj telefon, i mi powie, ze jestescie razem!

Aisha miala pomysly iscie nieziemskie. Np. modli sie do swojego Boga, aby oddal jej Ahmeda.

Nie wierzy, ze Ahmed uprawia … (Aisha nie wypowiada ani nie pisze slowa seks) z Leila.

Sledzi Ahmeda i Leile, wystaje pod jego sklepem, stoi pod domem, oskarza Leile ze jest krowa, bo opetala Ahmeda, i ze jest zla kobieta, bo lamie jej serce…

Cala ta sytuacja ciagnie sie juz od ponad dwoch lat.

Leila absolutnie nie rozumie, o co chodzi Aishy. Dlaczego ona chce zniszczyc jej malzenstwo?

Kilka ostatnich smsow rzucilo niejakie swiatlo na to, co siedzi w glowie Aishy.

Przeciez ona chodzila do Ahmeda do sklepu codziennie, przez dwa lata! No wiec on jest jej narzeczonym, nie? Ona nie moze sie z nim spotykac prywatnie, dopoki nie wezma slubu, ba, on nie moze zobaczyc jej twarzy (Aisha chodzi ubrana jak Kataryjka, oczywiscie, w abbai i zakrywa twarz), wiec ona do niego chodzila, miejsce publiczne, i czekala, az on sie oswiadczy! Bo dla niej to bylo oczywiste, ze Ahmed bedzie jej mezem. ONA DO NIEGO CHODZILA CODZIENNIE, nie? 

 

Wiedza dwulatki o zyciu

Swiat gna do przodu. Pedzi jak gorska kolejka, nie zatrzymuje sie, bo gdyby sie zatrzymal, pasazerowie powypadaliby na leb na szyje. Zatem pedzi, a my jestesmy zmuszeni gnac z nim, nadazac, lub – wypadniemy.

Swoj pierwszy telefon komorkowy mialam gdy juz bylam z Mattem. Czyli gdzies tak pomiedzy 24 a 26 rokiem zycia. A teraz juz 8 letnie dzieciaki maja telefon, to standard.

Pamietam gdy moja piecdziesiecioletnia mame uczylam obslugi komputera i internetu, i biedna spamietac nie mogala jak to wyslac to, co ona dopiero co napisala (ze juz nie wspomne o zrozumieniu jak to jest mozliwe, ze toto cos – czytaj email – idzie sobie gdzies i ktos, kto jest tysiace kilometrow od niej moze to przeczytac).

Teraz moja mama smiga po internecie lepiej ode mnie.

A dwuletnia Ola potrafi sama wylaczyc telewizor! Nie wiem, skad, bo przeciez nie pozwalam im duzo ogladac, a jednak wie! 

Do tych refleksji sklonil mnie komentarz Oli dzisiaj rano. Wlaczam komputer, a Ola znad swego sniadania mowi najspokojniej w swiecie:

– Mama gra? Mama gra? Nie. Mama pisze maila!

 

Tupet potrzebny od zaraz

Wojciech Cejrowski. Postac kontrowersyjna, barwna, nie obawiajaca sie wyrazania swoich pogladow, pomimo, a moze wlasnie dlatego, ze przyspazaja mu one wrogow, denerwujaca.

Ja osobiscie pana Cejrwoskiego nigdy nie lubilam, wkurzal mnie na maksa (wlasnie tymi swoimi wyglaszanymi kontorwersyjnymi opiniami). Ale nie wiem dlaczego, byc moze starzeje sie, i zaczynam doceniac osobowosc?
Bo musze przyznac, ze zaskrobil sobie moja sympatie. Czym? Nie wiem. Po prostu w pewnym momencie doszlam do wniosku, ze on tak naprawde nie jest az takim idiota, za jakiego go mialam.

A ksiazke Gringo wsrod dzikich zwierzat przeczytalam szybko i z wielkim zaciekawieniem.

Stali czytelnicy Mazusow wiedza, ze podroze mnie fascynuja. W Ameryce Poludniowej nigdy nie bylam, wiec czytalam z zapartym tchem, tym bardziej, ze ksiazka jest napisana w sposob typowy dla Wojciecha C. – zadziornie, interesujaco, i przyznajmy, wciagajaco.

No i mozna sie czegos nauczyc – na przyklad tego, ze tupet w podrozach jest absolutnie NIEZBEDNY. Np. gdy chcemy przekroczyc granice uzywajac ksiazeczki zdrowia (!!!!). Albo gdy musimy wyjasnic celnikowi, dlaczego nie mamy w paszporcie pieczatki.

Czytajac ta historie przypomnialo mi sie gdy ja chcialam wjechac do Kambodzy, i mnie wpuscic nie chcieli.

W celach oszczednosciowych narobilam nieco zamieszania z wizami – dziewczynki maja paszporty polski i angielski, wyjezdzaly z Tajlandii na paszporcie angielskim (angielski nie potrzebuje wizy do Tajlandii), a do Kambodzy mialy wjechac na polskim (bo do Kambodzy wiza potrzebna dla angielskiego i polskiego paszportu, a poniewaz Zuzia jest w moim paszporcie, pomyslalam, ze oszczedze na wizie i wjada na polskich paszportach).

No i na granicy sie zaczelo!  Gdy celnik zobaczyl, ze nie ma pieczatki tajskiej w paszportach potwierdzajacej wyjazd, pyta sie:

– ale skad wy jedziecie?

– no z Tajlandii.

– ale ja tutaj nie mam pieczatki, ze wy wyjechalyscie z Tajlandii.

– no tak, ale masz tutaj! (i pokazuje angielskie paszporty).

– ale nie ma tutaj, a wjezdzacie na te paszporty, wiec skad przylecialyscie?

– no z Tajlandii.

I rozmowa zaczela sie od poczatku. Po 10 minutach tej bezowocnej dyskusji zabral nasze paszporty, postawil nas w kacie (samotna matke z dwojka dzieci 🙂 ), kazal czekac i poszedl do Kapitana.

W koncu nas puscili, ale strachu sie najadlam, prawie sie poryczalam, no i wjechalam do tej Kambodzy nieco zestresowana. A odrobina tupetu bardzo by pomogla 🙂

W kazdym badz razie, Gringo bardzo polecam, zwlaszcza dla ludzi ciekawych swiata.