Czy stluczka moze byc zderzenie dwoch samochodow, gdy nic sie nie stluklo?
No nic to. Dzisiaj mialam spotkanie z policja pierwszego stopnia.
Jade sobie po rondzie, srodkowym pasem jak Bozia przykazala, nie po wszystkich mozliwych pasach jak to w Katarze sie jezdzi.
Nagle nadjezdza ona. Kobieta-kierowca. Wybaczcie, ale ja naprawde uwazam, ze kobiety sa zlymi kierowcami. Nie wszystkie, oczywiscie, ale wiekszosc. A juz na pewno w Katarze. I potrafie rozpoznac kobiete za kierownica nie widzac nawet kto siedzi w aucie.
Nic to. Nadjezdza. Prawym pasem, wyprzedza mnie, i zajezdza mi droge. Trabie, trabie jak moge, ale ta kobieta jest nie tylko slepa. Ona jest rowniez glucha!!! Wjezdza prosto na mnie.
Zatrzymuje sie na srodku ronda. Wysiada z auta i jazgodze. Pytam ja grzecznie, czy moze jest slepa? A moze nie potrafi prowadzic? A moze nie ma prawa jazdy? A moze zaplacila, aby je dostac?
A ona jazgocze. I wini mnie za stluczke. Patrze na nia, patrze, i oczom nie wierze. No chyba ona nie mowi tego na powaznie? Ale przypatrzywszy sie widze, ze jednak tak, ona mysli, ze to jest MOJA WINA!
Czyli nie tylko jest slepa, glucha, nie umie prowadzic, a w dodatku jest glupia!
Ok. Nie wazne. Dzwoni na policje, poniewaz ja kategorycznie zaprzeczylam jakiejkolwiek swojej winy. Swietnie, dzwon.
Dzwoni gdzies, ale z jakiegos powodu cos jest nie tak z jej telefonem, i nie moze sie dodzwonic. Ale przed chwila z kims rozmawialas, i bylo ok? Z mezem rozmawiala. Ale na policje zadzwonic nie moze.
Dobra. Wypchaj sie. Sama zadzwonie. Zadzwonilam, powiedzialam o co chodzi. Ok, przyjada. Ale prosze zjechac z ronda, bo droge blokujecie. No pewnie, ze blokujemy, ale tamta idiotka nie zdaje sobie z tego sprawy. W koncu jest slepa, nie?
I czekamy. Przyjechal moj kolega, aby mi pomoc. On ma doswiadczenie. Mial piec wypadkow, wiec wie, co robic 🙂
Dwie godziny minely, policji wciaz nie ma. Za namowa kolegi dzwonie ponownie. I dostaje opierdal od dyspozytora: CZEKALAS DWIE GODZINY I NIE ZADZWONILAS WCZESNIEJ? DZWONI SIE CO 10 MINUT ABY POLICJI PRZYPOMNIEC ZE MA PRZYJECHAC, A NIE PO DWOCH GODZINACH!!!
No dobra, a co teraz? pytam. Wysle kogos za 5 minut. Rzeczywiscie, po 10 minutach przyjezdza policjant.
Mily, niski facet. Zaczal rozmawiac ze slepa Libanka (ta, co na mnie wjechala), ktora nie potrafi prowadzic. Ona jazgocze. Zdecydowalam, ze ona po prostu nie potrafi normalnie mowic, bo po co mialaby jazgotac na Bogu ducha winnego policjanta?
Nie wiem, co wyjazgotala, bo jazgotala po arabsku.
Teraz policjant chce moja wersje wydarzen.
Zaczynam opowiadac, pokazujac auto. Slepa, glucha i glupia kobieta, ktora nie potrafi prowadzic, nie przestaje jazgotac. Po arabsku. Pokazuje swoje auto, na zderzak, gdzie rzekomo krzywda sie stala. Ale pokazuje na prawa strone, podczas gdy jej zderzak ucierpial z lewej strony (bo wjechala na mnie od prawej strony). Biedna kobieta, w dodatku nie odroznia prawej od lewej.. (z czystej uprzejmosci nie wspomne tutaj jej fryzury, cos jak lekki baranek ze zle zrobionymi blond pasemkami, i wygladajacy jak kopka siana).
Policjant kaze jej sie przymknac.
Ja i moj kolega pokazalismy policjantowi rysunek prezentujacy przebieg zdarzenia. Pokazalismy mu tez auta i co sie stalo.
Policjant dal mi swistek, z ktorym to jutro mam sie zglosic na posterunek, po raport z wypadku.
Libanski babsztyl wciaz sie nie poddaje, i rozmawia o czyms z policjantem. Nie wiem o czym, ale on jej cos wyjasnia, ona wyglada, jakby nie miala pojecia, o czym on mowi, i zgadnijcie co? Tak, tak. Zaczyna jazgotac.
Poczekalam az skonczy, i zapytalam policjanta z czyjej winy stal sie wypadek (jego opinia znajdzie sie na raporcie jutrzejszym).
Powiedzial, iz probowal tej kobiecie wytlumaczyc, ze to jej wina, nie moja.
Pewnie to wtedy miala ten debilski wyglad na twarzy.
Policjant, z usmiechem, kaze mi i tej babie powiedziec sobie do widzenia.
"Bye" mowie.
Ona jazgocze. Po arabsku.
Policjant cos mowi.
Ona mowi z niechecia: "Masalama" (do widzenia po arabsku)
Odjezdzamy. Trzy zmarnowane godziny.
Bardzo sie ciesze, ze moj kolega byl tam ze mna. To bylo moje pierwsze doswiadczenie z policja katarska. Zazwyczaj po prostu odjezdzam, bo mi sie nie chcialo uzerac z policja.
Zobaczymy, jak to bedzie jutro na posterunku.