Hareg (nasza nowa niania z Etiopii) powolutku wdraza sie do obowiazkow. Przynajmniej Ola nie ucieka na jej widok z krzykiem! 🙂 Zuzia odwala swietna robote, angazujac Hareg w roznego rodzaju (glupie) zabawy.
A Hareg wszystko robi po swojemu. Mowie jej, aby posprzatala w duzym pokoju, gdy skonczy kuchnie, tak tak, ona mi na to, po czym ze spokojem bierze sie za sprzatanie sypialni. Mowie jej, aby dywan odkurzala, tak tak, ona mi na to, po czym ze spokojem czysci dywan szczotka….
Ale i tak nie jest najgorzej. Znajoma opowiadala mi, ze jej sprzataczka rowniez dywan szczotka czyscila (wiekszosc z nich ma awersje do odkurzacza, nie rozumiem, dlaczego!). Kolezanka dala jej rure odkurzacza w dlon i poinstruowala sprzataczke, ze ma uzywac odkurzacza. To sprzataczka z zapalem zaczela czyscic dywan tym odkurzaczem…. nie wlaczywszy go do gniazdka! Znajoma myslala, ze sprzataczka jaja sobie robi, ale sprzataczka byla najzupelniej powazna!
No to by bylo tyle, na temat sprzataczek.
A tymczasem pogoda sie robi chlodnawa, to znaczy jak dla mnie. Wieczorami juz tylko 28 stopni, i jak wychodze, to lekki sweterek zabieram… wkrotce wyciagne plasczyk 🙂

