W sobote zabralismy Zuzie na malowanie ceramiki. Prowadzi to kobieta, ktora pracuje jednoczesnie w naszym lokalnym informatorze, Marhaba. Zajecia odbywaja sie w jej domu.
Ale co to za dom! Bylismy totalnie zauroczeni atmosfera. Caly dol willi przeznaczyla na te zajecia wlasnie.

W jednym pomieszczeniu ma cala mase form do wylewania przedmiotow (podobno ponad tysiac), tam tez formy te sa wypalane w przedmioty gotowe do malowania.

Po wypaleniu dzbanki, zwierzatka, filizanki i inne przedmioty poustawiane sa na dlugich polkach w kolejnym pomieszczeniu.
Liczba farb, kolorow, pedzli, w najrozniejszych rozmiarach wprost dech w piersiach odbiera.
W glownym pokoju ustawione sa stoly, przy ktorych dzieciaki (a we wtorki rowniez i dorosle panie) oddaja sie artystycznym przyjemnosciom, czyli malowaniu ceramicznych cudeniek. A nauczycielka chodzi dookola, puszcza uspakajajaca muzyke (plyte nagrana przez swoja corke. Corka ma glos identyczny jak Katie Melua), i uczy dzieci roznych technik malowania (przecieranie, malowanie na sucho….), oraz numerow poszczegolnych pedzli.
Zajecia trwaja dwie godziny. Rodzice w tym czasie moga sobie isc do pobliskiego Starbucks na kawe (co tez skwapliwie uczynilismy). Po zajeciach placi sie 20 riali (to za te dwie godziny) plus koszt figurki, ktora dziecko pomalowalo (dziecko zabiera figurke do domu). Zuzia pomalowala misia (z pomoca bardziej doswiadczonych kolezanek), ktory kosztowal 25 riali (calkowity koszt zajec zatem 45riali). Fakt, ze takiego pomalowanego misia mozna kupic za 4 riale w sklepie z tanimi artykulami, ale nie o to przeciez chodzi, prawda?
Dobre strony: dwie godziny tylko dla siebie, pelny relaks.
Zle strony: po kilkunastu zajeciach dom pelen 'dziel sztuki' w wykonaniu wlasnego dziecka. Takich jak to: