Wyzsze sfery

Poszlam wczoraj na przyjecie – jeden z dzieciakow u Zuzi w szkole mial urodziny.

Poszlam, i tak sie oprzec swoim myslom nie moglam – pasuje tu jak kwiatek do kozucha. Bo tu same wyzsze sfery,a ja taka pospolita, zwyczajna dziewczyna jestem, co to nie ma czasu isc do fryzjera czy manicurzystki, ba! nawet nianki nie ma! No i w dodatku wille mamy tylko czteropokojowa (lub trzy sypialnie, angielskim sposobem, bo tam sie liczy sypialnie, nie pokoje), a nie siedmio, na zwyczajnym osiedlu, a nie na jednym z tych super super drogich, oraz, o zgrozo! moj maz nie jest zadnym dyrektorem.

A willa, w ktorej bylo przyjecie! Lo Matko Boska! Zupelnie jak luksusowe apartamenty pokazowe w jakims super nowoczesnym budynku. Ze nie wspomne o rozmiarze!

Zatem troche tam odstawalam, zwlaszcza ze mialam spocona z wysilku, czerwona twarz, zmierzwiony wlos, oraz dziecie na reku. Mysle, ze nie bede zapraszana na luksusowe herbatki przez luksusowe paniusie do ich luksusowych willi.

Jakos mnie to nie martwi 🙂 

Ramadan w Carrefur

 

 

 

Ulotka reklamowa z Carrefour, na czas Ramadanu. Posrodku typowy dzbanek arabski na kawe, dwie filizanki z arabska kawa, z tylu tkanina – typowy wzorek (ten czerwono-bialo-czarny), i zwroccie uwage na ksiezyc i gwiazdy po prawej stronie – symbolizuja, ze jest noc, a zatem mozna ta kawe spozyc (gdyby byl dzien, to picie kawy jest haram! (czyli grzech).

Zagubone Lost

Ja: Gdzie jest DVD z drugim sezonem Lost?

Matt wybiera sie do polki i szuka.

Matt: Nie ma.

Ja: Wiem, ze nie ma, pytam sie gdzie jest!

Matt (po polgodzinie bezskutecznych poszukiwan):  Nie ma. Pewnie zginelo na lotnisku, wtedy, co sie torba rozprula, pamietasz? Zgubilem tez wtedy dwie ksiazki.

Ja: Bo ty zawsze wszystko gubisz! (bo rzeczywiscie ma tendencje do gubienia wszystkiego).

Matt: Bo ty zawsze tyle pakujesz! Jakbys nie zabierala tyle rzeczy, to torba by sie nie rozprula, i by nie zginelo!

Ja: To mogles to lepiej spakowac!

I tak dalej, i tak dalej. A dzisiaj mnie cos tknelo, i zapytalam Indi (naszej sprzataczki)

Ja: Indi, jakie DVD sobie ostatnio pozyczylas? (bo ona sobie czasem pozycza do ogladania).

Indi: LOST!

Ups! Znalezli sie Zagubieni!

Swiat w ziarnku piasku

 Przeczytalam wlasnie ksiazke, ktora byla najnudniejsza od daaaaawna. Co mnie bardzo zdziwilo, poniewaz autorke tej ksiazki, Joanne Harris lubie bardzo. Wszystkie jej powiesci, ktore przeczytalam do tej pory, t.j.

  Chocolate,

  Five Quarters of an Orange; oraz

  Sleep pale sister bardzo mi sie podobaly – Harris pisze ksiazki nastrojowe, jej opisy wrecz ociekaja smakiem, czytajac jej powiesci czulam sie jakbym byla w centrum wydarzen.

No i nagle Coastliners (polski tytul Swiat w ziarnku piasku)! Nuda, nuda, nuda. Czytalam po jednej stronie i usypialam – nawet w ciagu dnia! I nie ma to nic wspolnego z niedosypianiem w nocy, zapewniam!

No ale jesli 3/4 ksiazki jest o wiesniakach, ktorzy ratuja plaze, i poza tym nic sie nie dzieje…

Akcja nieco sie rozbujala na ostatnich 40, 50 stronach, ale to wcale nie ocalilo tej ksiazki w moich oczach.

Ramadan znow zawital

To chyba nasz juz trzeci Ramadan… jak ten czas szybko mija…

Ramadan jest dziewiatym miesiacem w kalendarzu muzulmanskim. Podczas Ramadanu Muzulmanie nie jedza i nie pija nic w ciagu dnia, a ucztom i festom nie ma konca po zmroku. W tym czasie je sie specjalne dania, i bardzo popularne sa tzw. Ramadan tent, czyli namioty Ramadanowe, gdzie po godzinie 20 zaczyna sie wyzerka.

Podczas Ramadanu rowniez cudzoziemcow obowiazuja specjalne zasady – nie mozna jesc i pic w miejscach publicznych, nie mozna nawet gumy zuc, nalezy sie ubierac porzadnie (to znaczy zakrywac jeszcze bardziej), trzeba na drogach uwazac, bo chociaz oni prowadza beznadziejnie i bardzo niebezpiecznie, w czasie Ramadanu jezdza jeszcze gorzej.

No i przede wszystkim cale zycie zamiera w ciagu dnia, a zaczyna sie po zmroku – sklepy otwarte do polnocy, do pierwszej to norma. To samo z restauracjami i wieszkoscia innych publicznych przybytkow.

I pracuje sie krocej – maksymalnie 6 godzin (jesli tydzien roboczy wynosi 6 dni).

O Ramadanie pisalam obszerniej w poprzednich latach, ale teraz nie mam czasu znalezc wpisu (linka). Jesli ktokolwiek ma czas i ochote poszperac we wpisach z poprzednich lat, bede wdzieczna za linka w komentarzach. Jesli nie, postaram sie sama znalezc, jak Ola bedzie spala moze?

RAMADAN KAREEM!

 


Prawie Dama znalazla! Znalazla opis Ramadanu z 2004 roku , oraz opis z roku 2005 ! Zauwazylam, ze bylam bardzo oryginalna – tylul obu notek to "Ramadan"! I opis podobny, a jakze! Ale warto przeczytac, aby wiedziec, co to takiego ten Ramadan.
Postaram sie w tym roku nie powtarzac, i znalezc cos innego, co moglabym opisac odnosnie Ramadanu.

Dziekuje, Prawie Damo! Buzka wielka.

Ja juz wiem

A ja juz wiem. Ola tak placze i placze, bo jest niezwykle inteligenta, i bardzo szybko sie nudzi, zatem trzeba ja zabawiac bez przerwy, a jesli sie jej nie zabawia, to ona daje mi znac, ze jej sie nudzi, w sumie jedynym sposobem na to, aby mi dac znac jest placz, zatem Olenka placze wiekszosc czasu.

Niezla teoria, nie? 

Interesy z szejkiem

Zbliza sie weekend (dla nowych i przypadkowych czytelnikow wyjasnienie, ze w Katarze weekend to piatek i sobota). Ale ja nie o tym.

Uslyszalam dzisiaj historie od pewnej kobiety. Jej maz, weterynarz, wykonal jakas robote dla szejka.

A szejk zaplacil, i owszem, ale nie pieniedzmi, tylko towarem.

I podarowal weterynarzowi kilkanascie sztuk….. psow! Dobermanow i afganow.

A teraz biedny weterynarz sie glowi, co zrobic z takim przybytkiem – bo chetnych do kupna malo.

Fajnie jest robic interesy z szejkiem 🙂 

Towar wyszedl

Wybralam sie dzis na suk. Z dwoch powodow.

1. Chcialbym kupic sobie trojnog i drukarke;

2. Mam dosyc siedzenia w domu calymi dniami.

Wsiadam do auta, po minucie Ola zaczyna swoj koncert (oczywiscie a jakze Ola nie lubi jezdzic samochodem). Natezenie dzwieku z tylu wzrasta i wzrasta. Pol godziny jechalam, i pol godziny slyszalam spiewy Oli.

Dojechalam. Zaparkowanie w okolicach suku graniczy z cudem. Znalazlam miejsce w koncu – olbrzymim Pajero zaparkowac w szczelinie wielkosci malucha to nie lada sztuka. Udalo sie. To nic, ze polowa samochodu wystaje na ulice. To nic, w koncu nie zapominajmy, gdzie jestesmy, tutaj Katar, tutaj kazdy robi co chce.

Wyciagam wozek z bagaznika. Taka kolumbryna, wazy kilka kilogramow, bagaznik wysoko, utachalam sie jak nie wiem. W akompaniamencie koncertu Oli i pod ostrzalem zdziwionych meskich spojrzen (na suku samotnych kobiet sie nie widuje, a kobiet z niemowlakami tym bardziej nie).

Potem znow sie utachalam probujac manewrowac wozkiem do sklepow, i ze sklepow. Dla niepelnosprawnych to oni zdecydowanie nie sa przystosowani. No i nie zapominajmy o upale – chociaz to dopiero 10 godzina byla, a jednak juz 38 stopni. 

I zebym to ja chociaz cos kupila! Ale gdzie tam! Stoja tronogi, wszystkie trzy do wyboru. Z drukarkami jeszcze gorzej. Bo w Katarze to jest tak – jak cos rzuca na sklep (uzywajac komunistycznej gwary), to jest. A jak wyjdzie, to nie ma. Dowiedzialam sie na przyklad ze trojnogi to sprowadzaja trzy razy do roku!

Masz Ci babo placek! 

Herbaciane wariacje

Herbaciana granita z chalwa

W garnuszku zaparz dobra, mocna, czarna herbate. Dodaj do niej duzo cukru – przynajmniej jedna lyzke na kazda filizanke. Dolej rowniez wody rozanej – nie za duzo, aby nie przygasila smaku granity. Na trzy szklanki herbaty dwie lyzki wody powinny byc w sam raz. No i jesli lubisz, wcisnij sok z cytryny.

Odstaw do wystygniecia, a jak juz sie wychlodzi, wstaw do zamrazalnika.

Po godzinie, dwoch, wyjmij, i porzadnie zamieszaj.

Powtarzaj ten proces dosyc czesto – gdy granita zacznie sie scinach po sciankach, wymieszaj ja porzadnie lycha.

I to tyle. Granita jest gotowa po kilku godzinach.

Podawaj ze slodka chalwa, ja uzylam chalwy z pistacjami….

Wersja dla doroslych – dodaj do herbaty rumu, lub innego ulubionego alkoholu. Mniam mniam….

Ambasada polska w Katarze

W piatek poszlismy na obiad do Magdy i Piotrka. Zaproszony byl tez ambasador.

Bo w Katarze w koncu otwiera sie polska ambasada!! Jak to tej pory najblizsza byla w Abu Dhabi. Widocznie Polonia tak sie pieknie rozrosla, ze powstala potrzeba utworzenia naszej ambasady w Katarze. A moze powody jej powstania byly zupelnie inne…

Tak czy siak, ambasada jest, wprawdzie dopiero w stadium organizacji, ale toz to dopiero poczatki!

Obiad byl wysmienity, alkohol tez, i generalnie caly wieczor byl super. A wiecej powiedziec nie moge, bo byloby to czysta niedyskrecja. 😉