Przyzwyczajenie

Na katarskim froncie niewiele sie dzieje – duzo ostatnio nie wychodze, wiec sie nie spotykam z zadnymi ciekawymi osoliwosciami. A moze po prostu sie do nich (osobliwosci) juz przyzwyczailam i juz ich po prostu nie zauwazam?

Zadziwiajace, jak bardzo czlowiek sie potrafi zaadaptowac. Teraz np. gdy widze w tv dziewczyny ubrane w mini, w obcislych bluzkach, mysle sobie: Boze, jakie one rozneglizowane! Prawie gole! A przeciez zanim tutaj przyjechalam, sama w mini latalam!

Albo te wszystkie paranoje zwiazane ze sponsorami, biurokracja, urzedniczki czy pielegniarki zakutane tak, ze tylko im oczy widac…. tez juz tego nie zauwazam, naturalne sie to wszystko stalo…

Tylko do butow Arabek sie nie moge przyzwyczaic – wiele z nich nosi paskudne buciory, czarne, takie na grubalachnej podeszwie, kobylaste… albo koturny! Fuj!


Not much going on here – recently I don’t go out too much, so I don’t see any particularities or funny, strange things. Or maybe I’m just used to them now and I don’t see them anymore?

It’s surprising how quickly one can adapt. Now for example when I see on TV girls dressed in mini skirts and tight tops I think: gee, they are naked! and before I came here I myself was wearing mini skirts!!

Or all these crazy things such as sponsors, beaurocracy, officials or nurses covered completely up…. I don’t see it anymore, it became natural to me…

I just can’t get used to shoes that some Arab women wear – many of them wear black, heavy shoes, with very thick bottom, enormous, heavy, gross!

Obiad z przygodami

Poniewaz moja znajoma wyjezdza z Kataru na dluzej, postanowilam zaprosic ja na obiad.

Wstawilam
wieprzowinke (z Polski przywieziona, zamrozona, cenna jak zloto) z
wolowina, na gulasz, mialo sie toto gotowac 3 godziny, aby mieso bylo
mieciutkie.

I sie gotowalo. Zamknelam drzwi od kuchni, aby
zapachy po calym domu sie nie rozchodzily. Od czasu do czasu tam
zagladalam, wody dolewalam, dopoki o gulaszu nie zapomnialam.

Gdy
sobie przypomnialam, poszlam do kuchni. Otworzylam drzwi. A tu jak mi
czarny dym w twarz nie buchnie! O cholera! Caly moj gulasz sie
przypalil! Cale to cenne mieso! Ale najgorsze bylo to, ze goscie za 2
godziny przychodza! CO ROBIC???

Udalo mi sie uratowac nieco
miesa, tyle co na obiad dla przedszkolaka. I wymyslilam sobie, ze jak
dorzuce do tego piersi z kurczaka, to mi sie zrobi ladna porcja
obiadowa. A piersi z kurczaka, bo sie najszybciej gotuja.

Dzwonie zatem do sasiadki.
– Masz piersi z kurczaka?
– Jestem wegetarianka!

No tak. Lece do drugiej sasiadki. Tej nie ma w domu, maz w pizamie mi otwiera.
– Macie piersi z kurczaka?
– Nie wiem.
Poszedl, poszukal, nie mieli.

Wsiadam
w samochod (z metrowym brzuchem i czterolatka) i jedziemy do sklepu.
Nie maja piersi z kurczaka. A czasu coraz mniej. Pedem jedziemy do
drugiego sklepu. Mieli. Zamrozone. Kupilam.

Rozmrozilam, dorzucilam do gulaszu, wygladalo toto i smakowalo tak sobie, ale trudno, wyjscia nie ma.

Zabralam sie za babke (bo chcialam babke na deser upiec).

Z
braku sprzetu (miksera do ubijania ciasta) musialam uzywac tego, co
mialam (czyli ubijaczki do bialek). Oczywiscie mi sie to ciasto po
calej kuchni rozpryskiwalo – ja wlaczam ubijaczke, a ciasto chlup, na
Zuzie, chlup, na podloge, chlup, na ksiazke kucharska!

Zuzia chciala pomoc, wbija jajko do masy, jajko chlup, na stol!
Wlewa mleko do masy, a mleko chlup, na podloge!

Ja ubijam ciasto, a ciasto chlast, po twarzy mnie, chlast, po twarzy Zuzie!

Nie jest zle, panuje nad sytuacja! Ciasto w foremkach, do piekarnika.

Potlukla sie filizanka! Cholera!

Dobra,
nie jest zle, juz sie prawie wyrobilam, teraz tylko ziemniaki, warzywa,
i gnocci (postanowilam zrobic eksperyment – gnocci z serem ricotta i
szpinakiem; nie bylo szpinaku, wiec kupilam jakies inne zielsko,
okazalo sie ze to chyba lebioda byla).

Nagle – ZABRAKLO GAZU! (mamy gaz z butli, 10 riali za butle). W takim momencie!

Matt dzwoni po gaz.
– Za ile bedziecie? To bardzo pilne, bardzo! Jak bedziecie za pol godziny zaplace wam nie 10 a 30 riali za ten gaz!

Byli po 30 minutach.

– Zaraz, co tak smierdzi?

Babki sie przypalily! Na wierzchu spalone na wegielek, w srodku surowe! Zamiast na 180 nastawilismy piekarnik na 290 stopni.

Przyszli goscie. Dobrze, ze przyniesli ciasto czekoladowe!

Gnocci zamiast 2 minut gotowaly sie 15 minut, a i tak byly surowawe. No
i wyszly twarde jak pociski armatnie. Goscie dyplomatycznie
stwierdzili, ze nigdy gnocci nie jedli, wiec jak dla nich moze byc,
smaczne nawet bardzo.

Chyba mi sie obiadow odechcialo na jakis czas. A dzis umieram z wyczerpania. Ech, przynajmniej bedzie co wspominac!

Prawa czlowieka w Katarze

Oficjalnie stwierdzono, iz w Katarze gwalci sie prawa czlowieka (chociaz sa postepy). Problematyczne sa:

  1. prawo (lub jego brak raczej) mieszkancow do pokojowej zmiany rzadu
  2. brak wolnosci slowa, prasy, itd
    • Cenzura!! podobno oficjalnie wolnosc slowa jest gwarantowana, ale nieoficjalnie rzad ja bardzo ogranicza jesli chodzi o informacje dotyczace rodziny krolewskiej, pracy rzadu, oraz stosunkow z sasiadujacymi krajami. Rowniez Uniwersytet Katarski nie jest wolny od cenzury
  3. ograniczona wolnosc religii
    • nie wiem dlaczego, podobno sa tutaj kosciol katolicki, protestancki….
  4. korupcja rzadu (a w jakim kraju to nie jest problemem?)
  5. dyskryminacja kobiet (chociaz ich sytuacja sie poprawia)
    • chodzi tu o przesladowanie seksualne sluzacych, poza tym kobiety stanowia tylko 14% calego rynku pracy!
    • chociaz kobietom placi sie tyle samo, co mezczyznom (ewenement! w Polsce kobiety zarabiaja mniej), to jednak otrzymuja one mniej tzw. dodatkow (czyli np. nie dostaja pieniedzy na mieszkanie czy samochod)
  6. handel ludzmi
    • Sponsorowanie!!! (juz kiedys pisalam, na czym to polega, ale dawno, zatem jesli sa chetni, moge napisac o tym jeszcze raz).
    • Nieplacenie, zmuszanie do dlugiej pracy, przymusowe przedluzanie umowy o prace, itd.
    • okropne traktowanie pracownikow (o tym tez juz niejednokrotnie pisalam).
  7. bardzo ograniczone prawa pracownikow
    • Wedlug prawa pracy np. robotnicy nie moga tworzyc zwiazkow i unii, nie moga tez strajkowac.

Caly artykul, z wieloma innymi szczegolami mozna sobie przeczytac w Gulf Times (po angielsku)


This is about violation of human rights in Qatar. As I wrote the above based on an article from Gulf Times, there is no point translating it into English here. If you are interested, visit Gulf Times online, and you’ll find the whole article, of course in English, there.

Bez śladu

To dzis ambitniej. Juz kilka tygodni temu skonczylam, ale zapomnialam wpisac, Harlan Coben Bez sladu.

Juz wczesniej czytalam jego ksiazki (Just one look oraz Darkest fear, pisalam o  tym tutaj) i bardzo mi sie spodobaly. Generalnie bohaterem wielu ksiazek Coben’a jest Myron Bolitar, ktory pod przykrywka agenta sportowego zajmuje sie wykrywaniem roznych morderstw i tym podobnych.

Poprzednie powiesci bardzo mi sie podobaly, Bez sladu tez jest niezgorsza, ale troszke mnie rozczarowala – czytalo sie ja szybko i latwo, ale brak bylo napiecia (ktore bylo niesamowite w poprzednich dwoch ksiazkach), i jakas taka plytka mi sie wydawala… byc moze jest to wina tego, ze dwie poprzednie czytalam po angielsku, ta w polskim tlumaczeniu?

Ale i tak goraco polecam. A dla ciekawych oficjalna strona www Harlan Coben’a.


Earlier I read two books by Harlan Coben (Just one look and Darkest Fear), and I really liked them. In short, the main character of many of Coben’s novels is Myron Bolitar, who – pretending to be a sport agent – takes care of finding murderers and others stuff like that.

I loved the two novels mentioned above, Fade away (the one I read recently) is not bad, but it dissapointed me a bit – it reads quickly and easily, but it lacks the tension (which the previous novels had, a lot of it!) and it seems a bit shallow to me… perhaps it’s because I read this one in Polish translation, the others were in English….?

But I still highly recommend Fade away. And for those who are interested, official webpage of Harlan Coben.


Qatar Open – tenis kobiet

Byl tenis mezczyzn, byl tenis kobiet. Nie musze dodawac, ze tenis kobiet cieszyl sie o wiele wieksza popularnoscia, niz tenis mezczyzn – w koncu nie codzien widzi sie w Katarze seksowne dziewczyny w miniowkach ledwo zakrywajacych majtki! 🙂

Qatar Open skonczyl sie wczoraj, w finale wlaczyly Amelie Mauresmo (Francja) z Rosjanka Nadia Petrova. Petrova wygrala 95 500 dolarow. W zeszlym roku w Katarze grala Sharapova (tez Rosjanka, i tez wygrala!).


Nadia Petrova of Russia receives the winner’s trophy from Qatar Tennis
Federation President Sheikh Mohamed bin Faleh al-Thani after beating
Amelie Mauresmo of France in the final at the Total Qatar Open tennis
tournament in Doha yesterday

The Wedding

Tak sie zastanawialam, czy w ogole sie przyznawac do przeczytania tej ksiazki, ale pomyslalam sobie, ze powinnam, po to, aby utrzymac rejestr. Dostalam ksiazke od babci Matt’a (!!), i lezala na polce prawie rok. No i w koncu doczekala sie swojej kolei.

Wiele pisac nie bede, napisze tylko: wysokie klasy, Beverly Hills, romans, plytka fabula, Danielle Steel, The Wedding.
I wszyscy wiedza, o co chodzi.
A teraz ze wstydu ide sie schowac w ubikacji.

Za gruba, tata kupi

Znow sie robi lato. Dzis pierwszy raz w roku poszlysmy z Zuzia na basen. Wprawdzie obie chore (smarkamy i kaszlemy), ale jakos trzeba dzieciaka zabawic. Wiec poszlysmy na basen, i bylo cudownie – nie za goraco i nie za zimno, woda cieplutka, mrozona kawa popijana na lezaku…

Ale ja nie o tym. Dzis dwie historie z zycia czterolatki.

*****
Ogladam seksowna bielizne w sklepie. Zuzia mi sie przyglada, z dziwnym wyrazem twarzy.
– Podoba ci sie? Ladne? – pytam
– Ladne, ale ty jestes na to za gruba! mowi moje czarujace dziecko.

*****
I historia druga:
Ubralam dzis Zuzie na zolto (zolta sukienka, skarpetki, nawet majtki). Tylko buciki byly czerwone, bo innych nie ma.
Zuzia prosi:
– Mama, a kupisz mi zolte buciki?
– Nie kupie, bo nie mam pieniazkow – odpowiadam.
Zuzia na to rezolutnie, potulnie, i zgodnie:
– Dobrze.
I po chwili zastanowienia dodaje z niewinna minka:
– Tata kupi!
(Zuzia zyje w przeswiadczeniu ze tata zarabia pieniazki, i nawet jesli mama nie ma pieniazkow na balony, slodycze, itd, to tata zawsze ma-w koncu pracuje!)


Summer is here again. Today for the first time  this year we went to the swimming pool. We are both (me and Zuzia) sick, but I have to entertain her somehow. So we went to the swimming pool, and it was lovely – not too hot and not too cold, water was warm, ice coffee, sunbeds…

But it’s not what I wanted to write today about. Today two stories from a life of a four year old.


*****

I’m looking at sexy underwear in the shop. Zuzia is looking at me with a very strange impression on her face.
– Do you like it? Nice? – I’m asking her.
– Nice. But you are too fat for this – answers my charming child.


*****

And another story:
Today I dressed Zuzia in yellow (yellow dress, socks, even pants). Just shoes were red, because she doesn’t have any others.
Zuzia asked:

– Mum, will you buy me yellow shoes?
– No, because I don’t have money – I answer.
Zuzia very agreeable and understanding says:
– Ok.
And after a moment she adds with innocent face:
– Daddy will buy!

(Zuzia is convinced that daddy is earning money, and even if mum doesn’t have any money for baloons or sweets, or stuff like that, daddy always has money – after all he’s working!)