O szczesciu kobiet

No i jaka mi sie dyskusja wywiazala pod notka o katarskim slubie! A mialo byc niewinnie, opis ceremonii slubnej w Katarze!

Postanowilam sie do tej dyskusji nie mieszac. Powiem tylko, ze wszedzie sa kobiety, ktore dzwigaja siaty: i w Polsce, i w Katarze, i pewnie nawet we Francji. I wszedzie sa kobiety, ktore kupuja sobie kilogramy zlota oraz kremy do twarzy za 1000 dolarow. Wszedzie sa kobiety szczesliwe, i wszedzie sa kobiety nieszczesliwe.

A jesli chodzi o abbaye (czarne kiecki tutejszych kobiet), to niektore Katarki czuja sie w niej bezpieczniej, a dla niektorych to pewnie jest przeklenstwo. Tak jak dla niektorych Polek super mini jest seksowne, a dla innych po prostu wulgarne.

Tradycyjny slub katarski

Dzisiaj o tym, jak wyglada arabski slub. Informacje pochodza z Gulf Times. Autor informuje czytelnikow, iz tradycje opisane ponizej wciaz sa norma w Katarze.

Panna mloda i pan mlody spotykaja sie po raz pierwszy w noc poslubna, w sypialni. Panna mloda jest wnoszona do sypialni na dywanie. W  ten sposob jest ‘zaprezentowana’ panu mlodemu. Dywan jest niesiony przez braci i innych czlonkow rodziny panny mlodej.

Dzien przed slubem panna mloda spotyka sie na caly wieczor z innymi kobietami w swoim domu, i jej rece i stopy sa zdobione henna (w piekne wzory, zdjecia byly w Mazusach jakis czas temu). Kobiety rozmawiaja, wprowadzaja niedoswiadczona panne mloda w arkana zycia, i radza jej jak sie zachowywac w domu meza.

W dzien slubu para mloda jest perfumowana i ubrana w tradycyjne stroje. Sa tance (z tego co mi wiadomo na slubie panowie i panie bawia sie osobno, jedni nie widza drugich), a pozniej pan mlody jest prowadzony do domu panny mlodej (dom jest ozdobiony latarniami). Cala rodzina prowadzi pana mlodego do pokoju, ktory jest ‘odwalony’ na ile tylko ojciec panny mlodej moze sobie pozwolic. Po chwili rodzina wychodzi i zostawia pana mlodego samego. Pozniej przynosza panne mloda (na dywanie) i oddaja ja mezowi (o rany, wyobrazcie sobie, jak przestraszona musi byc ta mloda dzieweczka, nie tylko po raz pierwszy widzi tego faceta, ale tez wie, ze on jej wlocznie zaraz wsadzi, a tyle historii slyszala!!!).

(to co kursywa jest moje).


You can read a very interesting article about a traditional Qatari wedding in Gulf Times.

Zahir

Przeczytalam Zahira, Paulo Coelho. Jak zwykle swietna literatura, chociaz ja nie jestem chyba obiektywna, bo mi akurat ten autor przypadl do gustu, i po prostu lubie jego ksiazki. Pewnie jakby najwiekszego gniota napisal, to tez by mi sie podobal.

A slowo ‘Zahir’ pochodzi z kultury arabskiej (tak tak, zbieg okolicznosci :)), i siega XIII wieku. "Zahir to ktos lub cos, co raz
napotkane na naszej drodze, zajmuje stopniowo cały nasz umysł, aż w
końcu nie jestesmy w stanie mysleć o niczym innym. Mozna uznac to , za
oznakę świetości lub szaleństwa."

Ksiazka jest, jak zwykle, o milosci, ale nie jakies tam romansidlo, o nie, to nie w stylu Coelho. Jest o odnajdywaniu siebie, o rozumieniu innych….

Goraco polecam oficjalna strone Paulo Coelho, koniecznie nalezy obejrzec intro (do wyboru kilka jezykow).


I read ‘O Zahir’ by Paulo Coelho. As usual, great book, but I’m biased, because I like this author. Even if he wrote a totally crappy book I assume I still would like it.

A word ‘Zahir’ comes from Arab culture (oh yes, what a coincidence) and it goes back to 13th century. Zahir is something or somebody who met once in our life, starts to occupy all our thougths, until we are not able to think about anything else. It can be a sign of being a saint, or a sign of being a nutcase.

A book is as usual about love, but not a romance book, o no, it’s not Coelho’s style, it’s about finding yourself, about understanding others…

I really recommend a visit to Paulo Coelho’s official webpage, you HAVE TO watch the intro, it’s great (in English).

Jak dojechac do Kataru

Jak dojechac z Polski do Kataru:

1. Linie KLM maja loty Warszawa-Doha dwa lub trzy razy w tygodniu. Lot kosztuje w granicach 2500-3000 zlotych (w obie strony). O ile nic sie nie zmienilo, polaczenie jest z miedzyladowaniem w Arabii Saudyjskiej.

2. Jesli ktos chcialby sobie w internecie poszperac, mozna znalezc lot z Polski do Frankfurtu lub Londynu, i dopiero stamtad leciec do Kataru. To rozwiazanie jest byc moze bardziej czasochlonne (jesli chodzi o wyszukiwanie lotu, i jesli chodzi o czas podrozy, poniewaz trzeba znalezc odpowiednie polaczenia, no i najczesciej beda dwa ladowania minimum), ale mozna znalezc tanszy bilet niz z KLM.

Zatem nalezy:
a). znalezc lot do Frankfurtu lub Londynu, warto zainteresowac sie tanimi liniami lotniczymy
b). znalezc polaczenie z Frankfurtu/Londynu na stronach linii latajacych do Kataru, czyli np.

Qatar Airways
Emirates

UWAGA!! Nalezy zwrocic uwage na to, aby lecac z Londynu przyleciec na to samo lotnisko, z ktorego sie odlatuje (czyli np. Okecie-Gatwick; Gatwick-Doha, a nie Okecie-Gatwick; Heathrow-Doha).

Emirates maja (moim zdaniem) najwyzszy standard lotu, i sa tansze od Qatar Airways. Ale z kolei jak to w kraju monopolistycznym bywa, jesli sa jakies problemy na granicy z wiza, przylatujac Qatar Airways ma sie wieksze szanse na pomyslne zalatwienie sprawy.

Jesli ktos zna inne sposoby (inne linie lotnicze lub polaczenia), to prosze o komentarz 🙂

Udomowiony swierszcz

Wchodze do pokoju i slysze dzwieki, takie jakies cyku cyku cyku cyku.

– Znow nam klimatyzacja siadla – mowie do starego. Znowu trzeba bedzie placic.

Wylaczylam klimatyzacje, ale cyku cyku nie ustaje.

Stary slucha, i mowi:

– To nie klimatyzacja, to swierszcz (tudziez cykada).

Skradamy sie jak zlodzieje, po wielkiemu cichu, w strone tego cyku cyku, skradamy sie i probujemy zobaczyc, co wydaje te dzwieki.

Sprytna bestia musiala miec oczy otwarte, bo jak tylko sie zblizylismy za bardzo, przestala spiewac.

Przez kolejne dwa dni probowalam zlapac cykade, bo zyc nie dawala (glosniej sie toto pruje niz klimatyzacja, ktora cicha nie jest). W koncu ja przydybalam, w ubikacji. Zlapalam w kubeczek, i siup, za okno. Niech spiewa pod oknami.

Zatem gwoli podsumowania: z ‘trzody chlewnej’ mielismy juz w domu jaszczurke, mrowki i cykade. Mucha tez sie zdarza, ale malo, widocznie upaly im nie sluza.

Biala masajka

Przeczytalam Biala Masajke autorstwa Corrine Hofmann. Autorka pisze o sobie, o swoim zyciu, jak to podczas wycieczki do Kenii zobaczyla Masaja, i tak sie w nim zakochala, ze rzucila wszystko, absolutnie wszystko, cale swoje dotychczasowe zycie – narzeczonego, dobrze prosperujacy sklep, dom, i wyjechala do Kenii, aby z nim (tym Masajem) mieszkac.

Ganiala go po calej Kenii (bo on niefrasobliwie np. pojechal sobie do mamusi, do buszu, chociaz obiecal, ze poczeka na swoja mzungu, biala). Mieszkala w buszu, gdzie nie bylo absolutnie niczego, utrzymywala swojego super przystojnego (jej zdaniem) Masaja (bo on walkon byl i tylko forse przepuszczal na piwo i lokalny narkotyk) i znosila (do czasu) jego wybuchy zazdrosci.

A jak juz miala dosyc, to w trabe puscila swojego ukochanego, i od niego uciekla, zabierajac coreczke.

P.s. Z tego wszystkiego nawet orgazmow nie miewala, bo Masajowie kochaja sie bardzo szybko, i nie mysla o przyjemnosci kobiety. Dotykanie sie i calowanie nie wchodzi w rachube. 🙂

Owsiane ciasteczka

Z daktyli upieklam ciasteczka owsiane (platki owsiane wsypac do roztopionego masla, w drugiej misce wymieszac jajko z cukrem, proszkiem do pieczenia i cukrem waniliowym, potem polaczyc to z jednej miski z tym z drugiej, na blasze lycha walic male ciasteczka, i piec 20 minut w 170 stopniach).

I baked oatmeal cookies with dates. Mix oatmeal with melted butter. In another bowl mix an egg, sugar, baking powder, and vanilla sugar. Then mix stuff from one bowl and from another bowl together, with spoon make small cookies and bake in oven for 20 minutes (170 celsius degrees).

Taki absurd, kto to slyszal.

W pewnej rodzinie z Arabii Saudyjskiej torturowano sluzaca (ktora
pochodzila z Indonezji). Zostala przewieziona do szpitala, z gangrena. Amputowano jej 9 palcow u rak, i 1 palec u nogi.

Sluzaca
powiedziala, iz byla zwiazana, bita, i wieziona w lazience przez
miesiac. Uszkodzono jej oko, i wybito kilka zebow. Odmawiano jej opieki
medycznej, i jedzenia!

No to zabrali ja ze szpitala, obcieli jej te nieszczesne palce, a pozniej wsadzili do wiezienia, pod zarzutem falszywych oskarzen!!!

Oficjalne
oswiadczenie rzadowego jakiegos tam organu i rodziny saudyjskiej – sluzaca byla bita, ale nie
torturowana (sic!). Zona pracodawcy przyznala sie, ze tlukla sluzaca
butem po buzi.

Rodzina pracodawcow zostala oskarzona o zaniedbanie,
a sluzaca zostala oskarzona o skladanie falszywych zeznan (ze niby byla
torturowana, podczas, gdy kurwa mac przeciez nie byla, no nie??).

Human
Rights Watch (Ochrona Praw Czlowieka) z Nowego Jorku w lipcu 2004
oswiadczyla, iz pracownicy w Arabii Saudyjskiej sa systematycznie
wykorzystywani i zniewazani. Krolestwo (Arabia Saudyjska) zaprzecza.

Zrodlo: "Gulf Times", Sobota, 23 lipiec 2005, str. 5. Z wyjatkiem kurwy, kurwa moja.


In one family in Saudi Arabia there was a maid, who was tortured (she was from Indonesia). She was taken to hospital, with gangrene. She had 9 fingers and 1 toe amputed.

The maid said that she was tied, beaten, and kept in bathroom with no medical assistance and no proper food, for a month.

So she was taken to hospital, she had these fingers and a toe amputed, and then she was put in jail, accused of throwing false allegations!!!

Official statement of government something and of the employer family – the maid was beaten, but not tortured (sic!). The wife of the employer admitted to hitting the maid with her shoe on her face.

The employer family was accused of neglegence, and maid was acused of throwing false allegations (you know, that she was tortured, whilst she was not in fact).

Human
Rights Watch based in New York stated in July 2004
that foreign employees in Saudi are systematically used and abused. The kingdon denies.

Source: "Gulf Times", Saturday, 23 July 2005, page 5.

Rok

W piatek, 24 lipca 2004 roku zaczelam pisac Mazusy. Az sie  wierzyc nie chce, ze to juz roczek!
To ja sobie zyczenia skladam, i wlasnie zdalam sobie sprawe, ze to oznacza, iz jestesmy w Katarze juz prawie rok.


Friday 24th of July 2004 I started writing Mazusy. Unbeliveable, it’s a year!
So I wish myself happy birthday, and I just realized that means we’re in Qatar for almost a year now.