W czwartek wybralismy sie na miedzynarodowy kiermasz jedzenia i rzemiosla. Juz pisze, co to bylo.
W jednej ze szkol w Doha, nauczyciele, uczniowe, i rodzice (ktorzy pochadza z roznych zakatkow swiata) postanowili zebrac pieniadze na ofiary tsunami. W tym celu urzadzili wlasnie te targi. Wstep kosztowal 10, 20, 30, …. 1000 riali – ile kto mogl i chcial dac.
Rodziny przygotowaly tradycyjne jedzenie ze swoich rodzinnych stron. Goscie mogli sprobowac tradycyjnych potraw ( i deserow) z Egiptu, Kataru, Syrii, Palestyny, Anglii, Wloch, Turcji, Sri Lanki, Poludniowej Afryki, Wegier, Kanady, Tajlandii, Jordanii, Arabii Saudyjskiej, Indonezji, Kenii, i wielu innych krajow, ktorych juz nie pamietam.
Cala masa jedzenia. A jakie dobre! Szkoda tylko, ze nie bylo tabliczek z nazwami potraw, poniewaz jadlam, i nie wiedzialam, co jem. Najbardziej zapamietalam wloskie tiramisu (a jakze! jedno z lepszych, ktore jadlam. Nic dziwnego, oryginalne :)), oraz katarskie haris (haris to byla jakas pszenica czy inne zboze, rozgotowane, na taka klejaca maz, ciagnelo sie to jak gluty, i tak tez smakowalo).
Byl tez targ, na ktorym mozna bylo kupic wyroby z wyzej wymienionych krajow – materialy, suknie tradycyjne, wyroby z drewna, nawet meble! My kupilismy sobie tradycyjne maski z Indonezji, wykonane metoda batiku. Oto te maski:

A oto suknia, bardzo bogato zdobiona, bardzo ciezka. Mozna ja bylo kupic za 6 500 riali!!! Niestety, na zdjeciu nie widac przepychu tego odzienia.

Mozna tez bylo ogladac wystepy dzieciakow ze szkoly, ubranych w stroje narodowe. No i mlodziez z Egiptu i z Palestyny wykonywala tance narodowe, ot tak, spontanicznie.
Swietny pomysl, i piekne przezycie – to tak jak mini podroz dookola swiata w dwie godziny.
On Thursday we went to Internationa food and crafts fair.
In one of Doha’s schools teachers, students, and parents (who come from all over the world) decided to raise some money for tsunami victims. And they prepared this fair. The entrance fee was 10, 20, 30,…. 1000 rials, depending on how much you wanted and could give.
Families prepared traditional food from their countries. Guests could try dishes (and deserts) from Egipt, Qatar, Syria, Palestine, England, Italy, Turkey, Sri Lanka, South Africa, Hungary, Canada, Thailand, Jordania, Saudi Arabia, Indonesia, Kenia, and many other countries.
A lot of food. Delicious! The only thing that was missing is tags with dish names – we were eating, but we didn’t know what we were eating. Two most memorable dishes (for me) were Italian tiramisu (of course! one of the best tiramisu I’ve ever had. No wonder, it was original), and Qatari haris (it’s some kind of grain, cooked for long time, as long as it became sticky and gluey, it looked and tasted like snot)
There was also fair, where you could buy crafts from the countries I listed above – materials, dresses, wood works, even furniture! We bought traditional Indonesian masks, batik method was used to make them. The photos are above.
There was also a dress, very heavy, very richly ornamented with sparkling stones. It could be purchased for 6 500 rials!!! Unfortunately the photo (above) doesn’t show how lovely the dress looked.
The children, dressed in traditional for their countries outfits, were doing shows – dancing and singing. Additionally, young people from Egipt and Palestine performed traditional dances, completely on the spur of the moment.
The fair was a great idea, and wonderful experience – like a mini trip around the world within two hours.