Fajka wodna czyli szisza

Opisu piatkowego dnia arabskiego na pustyni ciag dalszy.

Widoki byly piekne. Oboz byl rozbity nad brzegiem morza, za obozem olbrzymie wydmy piachu…. niektorzy zabawiali sie zjezdzaniem z rzeczonych wydm.

The description of Friday Arabic day on the desert continued.

The views were marvellous. The camp directly by the sea, behind we could admire wonderful, huge sand dunes. Some people were having a lot of fun going down the hills.

Niektorzy tak zaciecie jezdzili, ze az sie zakopali, i w ruch poszly lopaty 🙂

Some had so much fun, that they had to use shovels to undig the cars from sand 🙂

Jednakze najbardziej zapamietam fajke wodna, zwana tutaj szisza (a moze shisha?). Arabowie pala ta fajke w resauracjach (kosztuje 20 riali, mozna palic do bolu), w domach, na pustyni, przy kazdej okazji. Shisha ma rozne smaki – jablko, dwa jablka, truskawka, mango…. Shisha pieknie pachnie – nie tylko dla palacego, ale rowniez w otoczeniu roznosi sie cudowny aromat.

Shisha sklada sie z :

1. bazy (na dole), do ktorej wlewa sie wode. Tutaj tez gromadzi sie dym. Shisha smakuje wysmienicie, dym nie gryzie w gardlo, poniewaz jest niejako ‘oczyszczany’ przez wode.

2. Potem jest rura czy cos takiego, metalowa czesc, w kazdym badz razie.

3. Potem do takiego zaglebienia wklada sie tyton (juz o okreslonym smaku), przykrywa sie tyton zlotkiem (papierkiem takim jak od czekolady).

4. Na zlotko kladzie sie rozzarzony wegielek, i juz, mozna palic.

5. Pali sie pociagajac dym przez taki wezyk dolaczony z boku, zakonczony ustnikiem.

Wyglada to tak:

Ja w piatek po raz pierwszy palilam shishe, o smaku jablka, i sie uzaleznilam, slowo honoru! W ten weekend pojde na suk, i sobie taka kupie. (Shisha, ta na obrazku, kosztowala 90 riali).

I remembered shisha most. Arabs smoke shisha in restaurants (it costs 20 rials, you can smoke as long as you want), at homes, on the desert, at every occassion. Shisha can have various flavours – apple, two apple, strawberry, mango… shisha smells lovely, not only for the smoker, but also around it spreads lovely aroma.

Shisha consists of (see the picture):

1. base, on the bottom, where you pour water. Also smoke is here. Smoke is not very strong, and it tasts so good because it’s purified by water.

2. There is a pipe, or something like this, a metal part anyway.

3. Then you put tobacco to a special place (tobbacco is already flavoured), you cover it with tin foil.

4. On tinfoil you put a piece of hot coal, and there you go, you can smoke.

5. You take smoke to your lungs through a pipe, which is connected to the side of the shisha.

On Friday I smoked shisha for the first time, it was apple flavour, and I’m addicted, I swear! This weekend I’m going to souq, and I’m buying one (a shisha on the picture cost 90 rials).

Matt tez sobie popalil. Jak palil, wygladal na spietego/ Matt also had his smoke. He looked a bit tensed:

Matt wiesza maski

Kupilam te indonezyjskie maski, no i trzeba bylo je powiesic. Abym mogla zobaczyc, jak beda wygladaly na scianie, i w jakim rozstawie powinny byc, musialam zatrudnic meza do pomocy.


I bought these Indonesian masks, and I had to hang them. To be able to see how they will look on the wall, and how far apart they should be, I had to use my husband for help.

To jest zycie?

Chcialabym tutaj skomentowac komentarz, do wpisu Zdjecie mordercy. Chodzi o Egipcjanina, ktory dokonal zamachu bombowego w Doha.
 
Gość: ncfmcc2.ford.com
2005/03/22 12:31:09
a moze God zaplaci jemu za dobra robote, ze rozprawil sie z najezdzcami na obce tereny ? Polacy takze w ten sposob walczyli z najezdzcami, mnie to juz nie dziwi, W Iraku i palestynie jest agresja i z nia trzeba walczyc, a poniewaz nie ma rownych sil (tak jak i Polska nie miala rownych z Niemcami) wiec trzeba nekac przeciwnika w inne sposoby. C’est la vie.
Moja odpowiedz:

"a moze God zaplaci jemu za dobra robote, ze rozprawil sie z najezdzcami na obce tereny ? Polacy takze w ten sposob walczyli z najezdzcami, mnie to juz nie dziwi"

WYBACZ, ALE TERRORYZM NIE JEST DOBRA ROBOTA. TERRORYZM JEST BESTWIALSTWEM, BEZ WZGLEDU NA TO, OD JAKIEJ NACJI POCHODZI. OBCOKRAJOWCY W KATARZE TO NIE NAJEZDZY, TO SA ROBOTNICY, LUDZIE, KTORZY BUDUJA PRZYSZLOSC KATARU. NIKT KATARU NIE NAJEZDZAL. ARABOWIE W KATARZE OTWARCIE SPRZECIWILI SIE BESTIALSTWU TEGO MORDERCY ORGANIZUJAC MARSZ PROTESTACYJNY. ARABOWIE W KATARZE ROWNIEZ UWAZAJA, ZE TO JEST AKT TERRORYZMU, A NIE OBRONY PRZED CZYMKOLWIEK.

"a poniewaz nie ma rownych sil (tak jak i Polska nie miala rownych z Niemcami) wiec trzeba nekac przeciwnika w inne sposoby."

CUDZOZIEMCY W KATARZE NIE SA PRZECIWNIKAMI. NIKT TUTAJ NIE WALCZY, OPROCZ OBESRANYCH POJEBANCOW, KTORZY NIE ROZUMIEJA SWOJEJ RELIGII, KTORZY JA ZLE INTERPRETUJA. KAZDY NORMALNY MUZUMANIN PRZYZNA, ZE MUZULMANINM NIE ROWNA SIE TERRORYZM.

 C’est la vie

NIE. TO NIE JEST ZYCIE. TO JEST TERRORYZM.

A TERAZ WYBACZ, ZE BYLAM NIEGRZECZNA, ALE MOIM ZDANIEM TERRORYZM NIE POWINIEN BYC TLUMACZONY. ZABIJANIE BEZBRONNYCH, NIEWINNYCCH OSOB, I DZIECI, NIE ZNAJDUJE ZADNEGO WYTLUMACZENIA W MOICH OCZACH.

 

 

Bomba-news

Ostatni raz, obiecuje.

Egipcjanin przed zamachem wzial tydzien wolnego z pracy, i zniknal, nikt nie wiedzial gdzie.

Na 3 dni przed zamachem przed DESS (szkola, w ktorej sie to stalo) stal samochod policyjny i pilnowal.

Na 2 dni przed zamachem przed DESS staly dwa samochody policyjne.

Dzien przed zamachem staly 2 samochody policyjne i kilku facetow z bronia automatyczna.

Sztuke w dniu zamachu rozpoczeto o godzine wczesniej. Oficjalne wytlumaczenie – aby skonczyla sie wczesniej, bo ludzie w niedziele do pracy musza isc (nigdy wczesniej nie przekladano sobotnich przedstawien na wczesniejsza godzine).

Gdyby sztuki nie przelozono, o godzinie 21, kiedy to zamachowiec wjechal do teatralnej kawiarenki, bylaby przerwa – ludzie poszliby do kawiarenki kupic cos do pica, czy jedzenia. Zgineliby najprawdopodobniej wszyscy, okolo 50-60 osob.


The Egiptian just before the bombing took a week of work, and dissapeared. Nobody knew where he was.

3 days before the bombing in front of DESS (school, where it all happened) there was a police car.

2 days before bombing in front of DESS there were 2 police cars.

A day before bombing in front of DESS there were 2 police cars and few men with huge guns.

A play on the day of bombing started one hour earlier. Officially, so that it finishes earlier, because people go to work on Sunday (before no play was moved to start earlier).

If the play didn’t start earlier, at 9 pm, when the bomber drove to theatre cafe, there would be a break between acts, and people would go to the cafe to buy refreshements. Most probably everybody, that is 50-60 people, would die.

Arabski dzien

W piatek wybralismy sie na zorganizowana (przez Mitsubishi) wycieczke na pustynie. Wypad byl calodniowy.

Pojechalo ponad 800 osob, wyobrazcie sobie, ile to aut bylo.

On Friday we went for the trip to the desert, organized by Mitsubishi. It was a whole day event. Over 800 people went, just imagine, how many cars it means!

  

Wyjechalismy z samego rana (najpierw obsluga pomagala nam wypuscic powietrze z kol, przygotowac sie, itd).

We left in the morning (first the staff helped us to get organized, to let air out of the tyres, and so on).

 

Potem dojechalismy do ‘bazy’, ktora znajdowala sie nad morzem (inland sea). A tam czekalo na nas przepyszne jedzenie, i mnostwo zorganizowanych atrakcji – dmuchane zamki dla dzieci, rozne konkursy i zabawy.

Na miejscu przekonalismy sie, ze to glownie Arabowie (z roznych krajow, nie z Kataru) pojechali na ta wycieczke. My bylismy jednymi z nielicznych ‘ludzi z zachodu’. Zatem byl to dzien czysto arabski. Calkowite rzucenie sie w wir arabskosci 🙂

Then we went to the base, which was by the inland sea, and there was lovely food, and lots of entertainment – blow up castles, contests and games for kids.

When w got there it turned out that mainly Arabs (from various countries, not from Qatar) came to the desert. We were one of the very few westerners. So it was a day of total immersion into "Arabity".

To sa ludzie z Mitsubishi. Dzieciaki wchodzily na scene, tanczyly, bawily sie. Te dzieci to chyba od urodzenia musza byc uczone tanca, bo widzialam te 5 letnie dziewczynki, a dupciami i raczkami ruszaly jak profesjonalne tancerki brzucha! Slowo honoru, ja bym tak nie umiala!

Szkoda tylko, ze wszystkie zabawy byly prowadzone po arabsku, i ze DJ mowil wylacznie po arabsku, bo nie wiedzielismy co sie dzieje.

These are people from Mitsubishi. Kids were on the stage, dancing, and having fun. These children must be taught how to dance from their birth, I saw 5 year old girls, moving their bums and hands like professional belly dancers! I swear,  I couldn’t dance like this!

Just a pity all games were in Arabic, and DJ spoke only Arabic, because we didn’t know what’s going on.

Caly czas grala arabska muzyka – najpierw z plyt, potem byl zespol na zywo. Musze przyznac, ze ci ludzie wiedza, jak sie bawic. Jak tylko uslyszeli muzyke, to od razu w tany. I slowo honoru, caly dzien tanczyli, bez przerwy!!! Bez alkoholu. Nie znam wielu polskich imprez, gdzie ludzie bez alkoholu bawili sie tak doskonale. Podziwiam Arabow za ta umiejetnosc zabawy.

Na poczatku nawet mi sie podobala ta arabska muzyka, pod koniec dnia bolala mnie juz glowa 🙂

C.D.N.

All the time Arabic music was playing – first from CDs, then there was a live band. I have to admit that these people know how to have fun. As soon as they heard music they started dancing. And really, they were dancing all day long! With no alcohol drunk at all. I don’t know many Polish parties, where people without drinking would have so much fun. I really admire Arabs for this ability to have fun.

Initially I liked the Arab music. At the end of the day I had a headache.

To Be Continued.

Haj lajf

No dobra, zeby Wam juz za bardzo na jeden temat nie przynudzac, opowiem Wam dzisiaj historyjke o bardzo bogatej rodzinie, a raczej o jednym aspekcie ich zycia.

Niedawno poznalam pilota, ktory lata samoloty tej rodziny, a raczej 20 najwyzej postawionych osob (bo cala rodzina to juz bardzo liczna). I mi poopowiadal….

Kazdy z nich chce miec swoj wlasny prywatny samolot. No i ma. Bo skoro zona chce leciec do Paryza, a maz w tym samym czasie musi do Nowego Jorku, to jednym samolotem nie da rady. Wiec kazdy ma swoj. Jest tez osobne lotnisko, tylko dla nich.

Taki samolot (normalnych rozmiarow, nie jakis maly, wrecz przeciwnie) jest luksusowo wyposazony. Ma sypialnie, lazienki, pokoj dziennny… zupelnie jak luksusowy apartament w powietrzu. Krol w swoim samolocie ma loze krolewskie, a nad nim swiatelka w suficie, ktore, po wylaczeniu glownego swiatla, wygladaja jak gwiazdki na niebie.

Jego druga zona, o ktorej juz tu pisalam, ta piekna, zostala opisana przez owego pilota jako kobieta z wielka klasa. I wielce kaprysna. Opowiedzial nam historie, jak to pojechala sobie do Nowego Jorku. Poniewaz w NY nie ma lotniska dla prywatnych samolotow, druga zona wysiadla w NY, a piloci z samolotem polecieli do Bostonu (lub Washington, nie pamietam). Po godzinie czy dwoch piloci otrzymuja telefon z bazy, ze szejkowa chce wracac. Dlaczego? Otoz gdy meldowala sie w hotelu nie spodobal jej sie sposob, w jaki ja obslugwano!!

Historia nr. 2. Druga zona leciala z panstwa A do panstwa B. W panstwie B zabawila kilka godzin, po czym wrocila do samolotu. Bez slowa wystartowali. Po jakims czasie ona sie pyta, kiedy beda w Paryzu, bo ma tam przymiarke sukni. Nie musze dodawac, iz Paryz nie byl miastem A, do ktorego kierowal sie pilot, zakladajac, iz skoro nie otrzymal innych polecen, to szejkowa chce wracac tam, skad przyleciala :). Bez slowa zakrecil samolotem, i polecieeeeeli do Paryza :).

Szejkowa wymaga, aby na pokladzie serwowac jej jedzenie wylacznie z hotelu Ritz Carlton, lub z Intercontinental. I rozpoznaje, gdy jedzenie nie pochodzi stamtad.

Piloci obslugujacy ta rodzine nie moga mowic po arabsku (bo rozumieliby o czym czlonkowie rodziny rozmawiaja, a to jest wielce niepozadane).

Zdjecie mordercy

Zamachowiec zidentyfikowany jako Egipcjanin
Web posted at: 3/21/2005 4:40:23
Source ::: The Peninsula

The damaged Doha Players theatre building. Inset: Egyptian Omar Ahmed Abdullah Ali.

Fragmenty z tego artykulu (po angielsku).

Na zdjeciu miejsce zdarzen, oraz morderca.

DOHA: Minister spraw wewnetrznych oswiadczyl, iz zamach byl "aktem przestepczym’ popelnionym przez Egipcjanina o imieniu Omar Ahmed Abdullah Ali.

Rannych zostalo 12 osob, w tym min. 6 Katarczykow, Brytyjczyk, Eritrean (nie wiem, jaka to narodowosc) i Somalijczyk.

Osoba zabita byl Anglik Jonathon Adams, rezyser sztuki. Adams wyszedl ze swojego pokoju w teatrze aby sprawdzic, co to za halasy dochodza z zewnatrz. W tym momencie wybuchla bomba, i rezyser zostal sila wybuchu wrzucony z powrotem do teatru. Dwojka aktorow probowala udzielic mu pierwszej pomocy.

 Morderca, Omar, mial 38 lat, pracowal jako programista komputerowy w Qatar Petroleum, i mieszkal w Doha od 1990. Mial zone, Umm Abdullah, i trojke dzieci. Zona opisala go jako oddanego Muzulmanina. Omar mial czarna Toyote Land Cruiser. Zona jest podobno w szoku z powodu tego wydarzenia.

Cudzoziemcy oswiadczyli, iz pozostana w Doha, i beda nadal korzystac z wygodnego stylu zycia, ktory oferuje Katar. Uwazaja oni, iz Katar i tak jest panstwem o wiele bezpieczniejszym niz inne kraje, w ktorych pracowali. Ludnosc katarska (840 tysiecy) to glownie cudzoziemcy, tysiace z nich to ludzie z zachodu, zwabieni dobrze platna praca oraz wysokim standardem zycia.


The latest news on the bomb attack, together with the information on whom the dead Englishman was, and whom the morderer was, can be found on

Peninsula magazine online.

Laptop

Podobno zlapali juz wszystkich tych ludzi, ktorzy przygotowali zamach bombowy. Podobno. Takie chodza wiesci w Doha. Podobno to byl Egipcjanin (tak tez podaja w wiadomosciach).

Sie tylko zastanawiam – dac sie zastraszyc, i ograniczac wychodzenie w miejsca publicze, czy tez nie dac sie zastraszyc, i ryzykowac? Np. jutro chyba w Diplomatic Club ma sie odbyc jakas akcja charytatywna. Isc, czy nie isc?

Z domowego frontu:

Rozwalil mi sie laptop. No, nie zupelnie, tylko czesciowo. Ekran wysiadl, i widze jedna, wielka, czarna plame. Wpadlam na pomysl, aby podlaczyc laptop do telewizora. Poprosilam meza, bo sie na tym nie znam, ale zapomnial. Wiec sama musialam sie zabrac do roboty (jak ta polska kobieta pracujaca, co to zadnej pracy sie nie boi :)) Zajelo mi to pol godziny:

  •  znalezienie odpowiedniego kabla w kolekcji 128 kabli mojego meza – 20 minut;
  • zdecydowanie ktory koniec idzie gdzie – 2 minuty;
  • dopasowanie odpowiedniej dziury do kabla (telewizor ma ich ze 30) – 5 minut;
  • znalezienie odpowiedniego ‘kanalu’, ktory ‘gralby’ moj laptop (to jest RGB, jakby sie kto pytal) – 3 minuty.

A teraz korzystam z tego wynalazku (dobrze chociaz, ze kabel dlugi, to nie musze pod telewizorem kwitnac), i wytezam oczy, bo chociaz TV duze (46 czy 49 cali chyba, na scianie wisi), to i tak literki malutkie jak mrowki. Czesto musze podbiegac do ekranu, aby zobaczyc, co tam jest napisane….

A sprobojcie pokonac nawyk patrzenia na komputer, gdy z niego korzystacie, i patrzenia sie w TV zamiast…


All the people who organized the bomb attack are said to be caught. This is what people in Doha are saying. They say he was an Egiptian (this is also what news are saying).

I just wonder – allow them to scare me, and try to go to public places as little as possible, or not to allow them to scare me, and take  the risk? For example tomorrow in Diplomatic Club there is some kind of a charity event. Shall I go, or shall I not?

Home news:

Our laptop got broken. Not fully, just partially. The screen doesn’t work, it’s one, big, black spot. I thought I could see what’s on the laptop screen on the screen of TV. I asked my husband, because I don’t know how to do these types of stuff, but he forgot. So I had to do it myself. It took me 30 minutes:

  • finding the right cable from my husband’s collection of 128 cables – 20 minutes;
  • deciding which end goes where – 2 minutes;
  • deciding which hole is the right one for my cable (TV has around 30 holes) – 5 minutes;
  • finding the right ‘channel’ which would play my laptop (it’s RGB, if you are interested) – 3 minutes.

Now I’m using this solution (good job the cable is long and I don’t have to sit directly underneath the TV), and I’m trying to see anything on TV screen, because although TV is big (46 or 49 inches, hanging on the wall), letters are as small as ants. Often I have to run to TV to see what’s written there…

And try to combat the habit of looking on computer screen when you work on the computer, instead of looking stright up on TV….

Anioly i Demony

Przeczytalam kolejna powiesc autorstwa Dan’a Browna, pt. Anioly i Demony. I troszke bylam ta ksiazka rozczarowana, glownie dlatego, iz najpierw przeczytalam Kod Da Vinci. Obie ksiazki sa zaskakujaco podobne, w obu:

  • jest taki sam styl pisania;
  • glownym bohaterem jest oczywiscie legendarny i niepokonany Robert Langdon;
  • jest mloda, sprytna, i swietnie wyksztalcona panna;
  • jest kaleka
  • jest zagadka, rozwiazywana na tej samej zasadzie: po nitce do klebka;
  • jest oczywiscie zaskakujace zakonczenie (w Aniolach nieco naciagane, moim zdaniem).

Generalnie ksiazki roznia sie jedynie miejscem akcji i rozwiazywana tajemnica – w Da Vinci to byl Swiety Gral, tutaj sa to Iluminaci, sekretne stowarzyszenie, ktore podobno juz od dawna nie istnieje….

Podejrzewam, ze gdybym najpierw nie przeczytala Kodu, Anioly zachwycilyby mnie. Poniewaz jednak Kod byl pierwszy, Anioly czytalam nieco jako kontynuacje Kodu, podejrzewajac doskonale co sie zaraz wydarzy (a zatem element zaskoczenia calkowicie zniknal).

Anioly i demony


I read another book by Dan Brown, Angels and Demons. And I was a bit dissapointed with the book, mainly because I read Da Vinci code first. Both books are very similar in many ways:

  • the same style;
  • main hero is of course legendary Robert Langdon;
  • there is a young, smart, and well educated female;
  • there is a disabled person;
  • there is a mistery, solved in the same way-one step leads to another, one answer leads to another;
  • there is of course surprising ending (in Angels a bit unrealistic, in my opinion).

In general the two books differ only in the place of action and in the mistery – in Da Vinci mistery was Holly Graal, in Angels it’s a secret society of Illuminats (?), who were not supposed to exist anymore.

I suppose if I didn’t read Da Vinci code first, I would love Angels and Demons. But because i read Code first, I was reading Angels as a sort of continuation of the first book, almost knowing what is going to happen next (so the surprise element dissapeared).

Angels and Demons