Jak napisalam w poprzednim poscie, wyspa jest malutka, i w ciagu jednego dnia mozna ja zala ‘zwiedzic’. Glowna atrakcja jest snorklowanie, ale poniewaz jutro juz bede na lodzi nurkujac przez 10 dni, darowalam to sobie.
Pierwsza rzecza, ktora rzucilac mi sie w oczy, to to, ze wszedzie trzeba zdejmowac buty. W hoteliku to byla zasada numer jeden, buty zostawiamy przed pokojem. Na sniadanie rowniez nie wchodzimy w butach. Ba, nawet aby wejsc do supermarketu trzeba zdjac buty i zostawic je przed sklepem.
Nie ma tutaj ani jednej murowanej drogi. W najlepszym wypadku ubity, kamienisty piach. I nie ma rowniez samochodow. Transport odbywa sie na pieszo, motocyklami, lub takimi moto-tuktukami.




Jest jedna glowna ulica, na ktorej znajduje sie kilka restauracji, jakies male minimarkety, i bardzo duzo domow (hoteli?) ktore sa w trakcie budowy. Podejrzewam, ze za kilka, moze kilkadziesiat lat Ukulhas bedzie zupelnie innym miejscem, juz w tej chwili na jednym koncu wyspy jest cos, co wydaje sie jak budowa, na mapas google jest zaznaczone jako ‘Faza 2 Ukulhas’ – cos tam sie dzieje, jakies tam zwaly przeciwwodne, proba sadzenia roslinnosci…



Mieszkancy wyspy sa niezwykle przyjazni, zagaduja, witaja sie, usmiechaja sie caly czas.
A jesli chodzi o turystow, to chyba w 90% to Rosjanie, gdzie sie czlowiek nie ruszy to slyszy rosyjski.
