Zeby nie bylo za wesolo, we wtorek zmarl moj sasiad. Przyjaciel. Phil.
Phila znalam od wielu lat, w sumie odkad zamieszkalam na swojej ulicy. Mial psa, ktory jest w wieku Freksia. Gdy ja potrzebowalam, Phil zajowal sie Piegusem, gdy Phil lecial na Goa ja zajmowalam sie jego psem.
Jesli siebie potrzebowalismy, to wiedzielismy, ze mamy wsparcie… to u Phila na podjezdzie parkowalam swoj samochod, jak nie mial zaplaconego podatku i nie moglam parkowac na ulicy pod domem. A Phil placil za parking na ulicy za swojego wana, po to, abym ja mogla z jego podjazdu korzystac…
Dwa czy trzy lata temu Phil mial przyjsc na swieta do nas, ale jakos tak nie wyszlo, czy to Covid, czy inne chorobsko…
W tym roku Phil sie bardzo cieszyl na kapuste z grzybami. W ramach podziekowania za podjazd obiecalam mu ta kapuste. Mowil o niej kilka razy w tygodniu, bardzo sie cieszyl.
Phil mial ciezki rok tez. Latem zmarla mu mama. Dwa miesiace pozniej zdechl jego ukochany pies. Od tego czasu Phil sie tak naprawde nie pozbieral. Pil coraz wiecej, przewracal sie… w czwartek czy piatek zlama reke spadajac ze schodow.
Byl samotny. Byl nieszczesliwy. Ola zadzwonila do niego pewnego dnia. Jak on bardzo sie cieszyl… mowil o tym wiele razy w ciagu ostatnich tygodni. Zaprosila go na Wigilie. Potwierdzilam, jak z nim rozmawialam… znow powiedzial, jak sie nie moze doczekac sprobowac tej kapusty z grzybami…
Zadzwonil do mnie w sobote. Nie odebralam. Zostawil wiadomosc, cos na temat prezentow.. nie bardzo rozumialam, Phil byl bardzo pijany i nie mowil wyraznie.
We wtorek nastepnego tygodnia spadl znow ze schodow. Nie mial reki, nie mogl sie zlapac. Nasza kolezanka znalazla go o 15, na dole schodow. Juz nie zyl.
Wciaz w to nie wierze. Wciaz mysle, ze moglam zrobic wiecej.
2025 jest rokiem przekletym, wszystko, co ostatnio opisalam… biedna Zuzia doswiadczyla 4 smierci w ciagu drugiej polowy tego cholernego roku (jej prababcia, ciocia – moja siostra, Phil i wczoraj sie dowiedziala, ze jej przyjaciel ze studiow… ktory mial slub brac za kilka miesiecy…). Wczoraj powiedziala: moze ja cos zrobilam, ze tak smierc przyciagam, ze wszyscy dookola mnie umieraja, i to jest moja kara.
To nie jest kara. To nie jest nasza wina. Ale czasami swiat nas testuje, i patrzy, ile jeszcze To nie jest kara. To nie jest nasza wina. Ale czasami swiat nas testuje, i patrzy, ile jeszcze zniesmiemy… tylko kiedy ‘duzo’ zaczyna byc ‘zbyt duzo’.To nie jest kara. To nie jest nasza wina. Ale czasami swiat nas testuje, i patrzy, ile jeszcze