Po nocnym locie wyladowalam w Male. Lub raczej na wyspie Hulhule, na ktorej znajduje sie lotnisko, i ktora jest o rzut beretem od kolejnej wyspy, Male (stolica Malediwow).
Jesli nie wiecie, Malediwy to panstwo na oceanie Indyjskim, skladajace sie z ponad tysiaca wysp zorganizowanych w 26 atoli. Do niedawna jesli ktos chcial odwiedzic Malediwy, to musial zakupic zakwaterowanie w resorcie – wysepki tutaj sa tak male, ze jedna wyspa to jeden resort. Jesli wyobrazacie sobie Malediwy i chatki ze ‘slomiana’ strzecha na nozkach ustawione w rzadku wypuszczajacym sie wglab oceanu, to wlasnie myslicie o resortach. Noc w takich miejscach kosztuje od kilkuset funtow w gore.
Ale Malediwy to nie tylko resorty, przeciez lokalni ludzie tez gdzies mieszkaja… no mieszkaja, na wyspach ‘zamieszkanych’, lub ‘lokalnych’. Dopiero w latach 70 rzad zezwolil obywatelom na otwieranie przybytkow turystycznych, oferowanie turystom noclegow. Dzieki temu za ulamek ceny mozna poleciec na Malediwy i cieszyc sie przecudnym, niebieskim i turkusowym morzem, oraz niezwykle mialkim, bialym piaskiem. (tak na marginesie, czy wiecie, ze bialutki piasek to odchody ryby-papugi? <parrot fish> Ryby te polykaja koralowce, co sie nie strawi wydalaja w takiej wlasnie formie, i ten bialy ‘piasek’ jest wymywany na brzegi oceanu tworzac biale plaze).
To tyle tytulem wstepu jesli chodzi o Malediwy. Dolecialam, wyladowalam, przechodze przez odprawe, a tu sie okazuje, ze nie mam paszportu! Szukam w panice, no nie ma, nie i koniec. Juz mi lzy zaczynaja leciec (glownie dlatego, ze moga mnie nie wpuscic, i takie wakacji mi kolo nosa przeleca), ale pracownicy graniczni spokojnie, opanowanym glosem, na pewno zostawilas w samolocie (a co jak nie? Panikuje). Wyslali kogos, i oczywiscie, cala torebke z paszportem, kupa kasy i wszystkimi swoimi kartami zostawilam… co za idiotka!
Jak juz mnie wpuscili, udalam sie do okienka D11 – hotelik, w ktorym mam zamowiony pokoj powiedzial, ze tam sie wszystkim zajma. Rzeczywiscie, jest to wszystki swietnie zorganizowane, o 10:30 zabrali nas do odpowiedniej lodzi, pobrali kase ($50 za osobe w jedna strone – to za lodz motorowa. Jest tez opcja publicznej lodzi, za $5, ale jezdzi chyba tylko raz na dzien, i czesto ja odwoluja), i po 90 minutach znalezlismy sie na wysepce Ukulhas.
Nazwy malediwskich wysp sa orkopne do zapamietania i do wypowiedzenia!
Na Ukulhas spedzam 3 dni. Jest to maciupenka wysepka, i pierwsza (z dwoch) ktora odwiedzilam na Malediwach, ale naprawde moge ja polecic. Plaze sniezno biale, jest to podobno jedna z najbardziej czystych wysp malediwskich, mieszkancy dumni sa z tego, ze codziennie ja sprzataja!
Wyspa jest taka malutka, ze drugiego dnia wybralam sie na spacer wzdluz wybrzeza. Przeszlam cala wyspe. Dookola. Zajelo mi to 59 minut. Zrobilam 3.34 km… A gdybym szla wzdluz przez srodek, to pewnie ze 20 minut by mi zajelo od jednego konca do drugiego (1km)

Co zatem mozna tutaj robic, zapytacie… idealne miejsce dla milosnikow sportow wodnych. Snorkling jest genialny, i to prosto z plazy bo koralowce sa tak blisko. Mozna sie wybrac na wycieczki – plywanie z mantami, bezludna wyspa, skutery wodne…
Malediwy sa panstwem muzulmanskim, dlatego na zamieszkanych wyspach nie kupi sie alkoholu. Nie mozna tez chodzic w bikini po ulicach – sa plaze dla turystow, i tam jest ok, ale w innych miejscach nalezy sie ubraz z poszanowaniem dla lokalnej religii.







