Rany Julek, jutro lece na Malediwy, i jakos tak mi w glowie to jeszcze nie zostalo! Jakos tego nie przerobilam! Jutro! Nawet jeszcze nie jestem spakowana!
Siostra mame okrada juz od dwoch miesiecy, nic sie tutaj nie zmienilo.
Przestalam dzwonic do mamy, bo nie moge sie pogodzic z tym, co sie z nia stalo, jak bardzo jest pod wplywem Dagmary, i stala sie tym, czym kiedys pogardzala i plakala do mnie codziennie. Od 7 tygodni z nia nie rozmawialam. Slysze tylko, ze Dagmara ma karte mamy i kase codziennie wydaje (jak sie dowiedziala, ze wiem o tym, to kazala mamie konto zmienic. Mama zmienila). I nie trzezwieje. Mama tego nie widzi.
Moze jestem zlym czlowiekiem, ze do niej nie dzwonie… nie wiem.
Ale dygresuje (to nawet jest slowo po polsku?).
Jutro lece, a tu jeszcze musze bananowce w ogrodzie pozakrywac, bo bedzie -1 w grudniu, i rybkom musze wode zmienic, i sie spakowac, i wlosy sobie wyflokowac, bo a jakze nie…. a, i malwy przesadzic, bo inaczej nie przezyja.
A tymczasem w Anglii sztormy, drzewa, ktore z sypialni widze prawie do polowy zgiete pod wplywem wiatru… (a na Malediwach 30 stopni! oooo!)