Dzis mielismy zaplanowany piknik. Albo kamping? W kazdym badz razie plan byl, ze wybierzemy sie na pustynie, z wielka grupa ludzi, wezmiemy grilla, alkohol, namioty i zostaniemy na noc.
Nic z tego, niestety, nie wyszlo.
Jadac musielismy miec okno zamkniete, bo piasek zanosilo jak nie wiem. Ciemno, szaro, widocznosc bardzo, bardzo kiepska. Jadac slyszelismy piasek uderzajacy w nasze auto! A po ulicy piasek hulal we wszystkie strony!
Dojechalismy do Sea Line resort. To taki osrodek wypoczynkowy; a ze znajduje sie tuz przy pustyni, tu, gdzie rozpoczyna sie pustynia, to jest to miejsce zbiorki wszystkich, ktorzy wybieraja sie na jazde po wydmach. Nasi znajomi juz tam byli. Wyszlam z auta, i natychmiast do niego wrocilam, bo mialam oczy i buzie pelna piasku. Oczywiscie o wycieczce po pustyni mowy byc nie moglo. Zatem wrocilismy do domu : (
W zeszlym roku tez sie wybralismy na wyprawe po pustyni. Zabladzilismy wtedy, i wrocilismy do domu. A jak sie wybralismy na piknik z tymi samymi ludzmi co i dzisiaj, to tez nam nie wyszlo, bo tez byla burza piaskowa! Jakos nie mamy szczescia do piknikowania 😦
sobote wybralismy sie na wyscigi motocyklowe. Wydarzenie na skale swiatowa, z takimi osobnikami jak Biaggi. Bylo glosno, bylo tloczno, bylo super. 


