Wypad do Londynu

Pierwszy raz od daaawna, dawna wybralam sie do Londynu. A to bylo tak.

Znalazlam super tanie bilety na przedstawienie burlesque (mam nadzieje, ze wiecie, co to jest, bo nie potrafie wytlmuaczyc, chociaz to byl moj drugi raz). Ale musialam kupic 6 tych biletow. Cena 6 byla i tak bardzo niska, wiec kupilam. Po czym zaczelam komponowac druzyne na wycieczke do Londynu. I pojechalismy.

Przedstawienie odbywalo sie w Proud Embankment, bardzo pieknym lokalu, bylam zdecydowanie pod wrazeniem.

Przedstawienie odbywalo sie w Proud Embankment, bardzo pieknym lokalu, bylam zdecydowanie pod wrazeniem. Toaleta, na przyklad, wygladala tak.

Jedna z osob, ktora z nami pojechala byl Bill, moj 84 letni, bardzo konserwatywny sasiad. Bardzo sie obawial, bal sie, ze bedzie musial w towarzystwie mlodziezy ogladac gole cycki, ale przede wszystkim bal sie, ze bedzie tam duzo gejow*, i ze beda sie z niego wysmiewali. Bo wedlug Billa geje sa bardzo nietolerancyjni, a Bill oczywiscie odstaje wygladem od kolorowych gejow bardzo. Bal sie, naprawde sie bal, ze beda sie z niego smiac.

Oczywiscie nic takiego sie nie stalo, i przedstawienie nawet sie Billowi bardzo podobalo. Byly cycki, byly gole pupy, polykanie ognia, gejowie, super przystojni panowie wiszacy u sufitu, byly piora i byl szampan. Byl rowniez Julian Clary, slynny angielski aktor, komik, prezenter, i dumny gej.

Generalnie bawilismy sie swietnie, ale jak zobaczylam ceny, to myslalam, ze z kanapy spadne. Powiem tylko tyle, za jedna butelke najtanszego wina i za dwa cieniutkie koktajle zaplacilam prawie ยฃ90 (PLN485)!!!!

No trudno. Raz sie zyje!

I jak zobaczycie sobie na zdjeciach, Bill sie rozochocil, i nawet byl bardzo dobrze przygotowany, bo w kieszeni mial zarowno krawat, gdyby sie okazalo, ze sama koszula nie jest wystarczajaco elegancka, ale mial rowniez i cekinowy kapelusz, aby sie wtopic w gejowski tlum, jakby co! ๐Ÿ˜€


*Wyjasnienie, dlaczego Bill uwazal, ze bedzie duzo gejow

Teatr nazywa sie Proud Embankment. Tutaj slowo ‘pride’ (duma) bardzo utozsamiane jest z homoseksualizmem. Jest pride month (miesiac celebrowania homoseksualizmu), teczowa flaga, symbol gejow, zwana jest pride flag, i tak dalej. Nie jestem pewna, skad to sie wzielo, jesli ktos wie, prosze o komentarz. Podejrzewam ze jest to wyrazanie dumy z tego, ze jest sie homoseksualnym, z tego, ze nie trzeba sie w koncu ukrywac, bo wzrosla tolerancyjnosc, i tak dalej. Ale nazwa “Proud Embankment” nie pochodzi od gejowskiej dumy, tylko od nazwiska wlasciciela, Alex Proud, ktory jest biznesmenem i ktorego znam z telewizyjnego programu Four Chairs. Nawet byl tam, podczas show, ale zabraklo mi odwagi, aby do niego podejsc.

Psiebeczki

Najpierw jemy, a dopiero pozniej robimy wszystko inne

Czyz one nie wygladaja apetycznie, te babeczki? Zuzia sie pomylila prawie, i chciala zjesc… ale one sa nie dla niej, ale dla Piegusa, zwanego najczesciej Freksiem (oficjalnie Freckles).

Zainspirowalam sie dzisiaj, i upieklam babeczki specjalnie dla psa. Z polewa zrobiona z ziemniaka ๐Ÿ™‚ Freksio zszamal w ciagu dwoch sekund…

Na Facebook wstawie filmik, wiec spojrzcie tam, jesli nie zagladacie. https://www.facebook.com/olzusy

Przepis:

5 lyzek owsianki zalac rosolem (bez soli najlepiej). Ja nie mialam rosolu, wiec zalalam woda, ale dolozylam psie mieso. Zostawic az owsianka zrobi sie miekka. Dodac maslo orzechowe, jajko, wymieszac porzadnie, i wstawic do mikrofalowki na 3 minuty.

‘Lukier’ zrobiony jest z ziemniaka ugotowanego i wymieszanego z majonezem.

Mniam!

Starcie zegarow biologicznych

Studentka (a.k.a. Zuzia) wrocila na lato do domu. Moje zycie biegnie sobie takim samym rytmem. Zycie studentki biegnie zupelnie innym rytmem. I zdarzaja sie starcia.

Zuzia chodzi spac o 2, 3 rano. Pozniej spi do 11. Wstaje tylko dlatego, bo musi isc z psem, gdyby nie musiala, to spalaby do 13, sama tak powiedziala.

Wstaje mloda o 11, idzie z psem, po czym je SNIADANIE o 13. Ja do 13 juz po lunchu jestem. Obiad gotuje tak jak zawsze, w naszym domu, pomiedzy 16 a 17, tak sie przyjelo, bo dzieci ze szkoly wracaly i byly karmione od razu po szkole. No ale studentka nie jest glodna, bo przeciez dopiero sniadanie jadla. Zuzia obiad na uczelni jadala o 20 albo pozniej. No i nie mozemy sie zgrac z naszymi zegarami biologicznymi i kiedy mamy jesc. A ja nalegam, abysmy obiady jadaly razem, a nie kazdy sobie kiedy mu wygodnie.

Ale to nic. Panna nie spi do 3 nad ranem, wiec po nocy lazi do toalety. A podlogi mamy drewniane, skrzypiace. Wiec mnie budzi.

Dzisiaj obudzila mnie o 24… i o 1… i o 2… w koncu sie wkurzylam, zeszlam na dol i dalam jej zjebke, bo przeciez ja musze wstac rano do pracy.

Juz mi sie nie udalo usnac, wiec o 4 rano zaprzestalam bezowocnych prob, i rozpoczelam dzien…

Ach, ilez mozna przed 8 rano osiagnac, jak sie wstanie o 4…. do 8 rano zdazylam juz:

  • Obskoczyc wszystkie media spolecznosciowe, i sprawdzic maile
  • Przeczytac wiadomosci
  • Posprzatac kuchnie
  • Zrobic swoje cwiczenia
  • Upiec chleb (rosnie)
  • Ugotowac zupe na obiad
  • Poodkurzac dom (pewnie jak mloda wstanie, to mi awanture urzadzi, ze halasowalam, i ze spac nie mogla… )

Milego poniedzialku! ๐Ÿ™‚

Urzad skarbowy

Nie odzywam sie, bo same zle wiesci u mnie, wiec sie zaszywam i lize przyslowiowe rany.

Ale opowiem Wam swoja historie z urzedem skarbowym.

Urzad skarbowy ma 6 lat na zazadanie dokumentow. To wiecie, co zrobili? Dokladnie po 5 latach i 51 tygodniach zazadali, abym przedstawila im dowody na to, ze dochod ze sprzedazy mieszkania w Warszawie przeznaczylam na wlasne cele mieszkaniowe!

5 lat i 51 tygodni! Czy ze zlosliwosci? Czy z opieszalosci? Trudno powiedziec.

Najsmieszniejsze, ze wyslali pismo do mieszkania w Warszawie… tego, ktore sprzedalam 6 lat wczesniej, z czego dochod im wyliczylam. Na szczescie ludzie, ktorzy mieszkanie kupili przeslali mi ten list.

Mam tydzien na dostarczenie dokumentow.

Wiem, ze pieniadze przeznaczylam na przeksztalcenie strychu w sypialnie, wiec tutaj sie nie balam. Ale tydzien??

Kolejnym szczesliwym przypadkiem bylo to, ze wyrobilam sobie ostatnio dowod osobisty, wiec postanowilam wyslac dokumenty na tej platformie zaufanej (ktora jest okropna, ale nie o tym chcialam).

Wiec wyslalam im skany faktur za przebudowe strychu, wraz z listem, w ktorym im wygarnelam, ze nie mieszkam w Polsce juz od lat, zdecydowanie nie mieszkam w mieszkaniu, ktore sprzedalam, i ze nie maja wstydu dac ludziom 1 tydzien na zgromadzenie dokumenow podczas gdy sami tego zadaja po 6 latach. Podalam im swoj email, i numer komorki angielskiej.

Po trzech miesiacach krotki, lakoniczny email:

Zwracam siฤ™ z proล›bฤ… o kontakt telefoniczny pod numerem tel. 22 xxxxxxx, Pozdrawiam,

Imie Nazwisko, Starszy Referent, Dziaล‚ Podatkรณw Dochodowych i Podatku od Towarรณw i Usล‚ug, Urzฤ…d Skarbowy

Email wygladal rzetelnie, wiec mysle zadzwonie.

Pani urzedniczka miala moje akta na biurku, na poczatku przeprosila, za korespondencje do mieszkania, i wytlumaczyla, ze nawet jesli nie mieszkam, to i tak musze druk wypelnic, bo oni w bazie maja, ze mieszkam i tam musza wysylac. Wytlumaczyla, ze moge albo wypelnic dokument ZAP-3, albo dac pelnomocnictwo komus z rodziny.

Pozniej powiedziala, ze przeliczyla funty, ktore wydalam na strych, na zlotowki, po kursie z dnia, i do pelnej kwoty z mieszkania, uwaga, uwaga, brakuje 7 zlotych, wiec musze dostarczyc jeszcze jedna fakture na minimum 7 zlotych.

I ze musze im dostarczyc dowody na to, ze dom, ktory rozbudowywalam, nalezy do mnie…

A na koniec dodala, ze wszystkie dokumenty musza byc przetlumaczone przez tlumacza przysieglego….

Faktur jest 5, plus jakas jeszcze dodatkowa na 7 zlotych, do tego 3 strony aktu wlasnosci domu. Razem 9 stron, tlumaczenie przysiegle okolo ยฃ20 za strone, latwo wyliczyc, ยฃ180 funtow. I to dobrze, ze mialam jedna firme budowlana, ktora mnie za wszystko kasowala, wyobrazcie sobie, gdybym musiala tlumaczyc faktury za kazdy kran, kaloryfer, gniazdko elektryczne!! :O

Ja nie narzekam na urzedniczke. Wrecz przeciwnie, przywrocila mi ona wiare w ludzka twarz polskiego urzedu skarbowego. Poprosila o telefon, chciala porozmawiac, powiedziec, co mam doslac, bo nie chciala kolejnego wezwania wysylac na adres, gdzie moge go nie dostac. Byla bardzo pomocna na przyklad w wyjasnianiu, jak moge ich poinformowac o tym, ze juz nie mieszkam.. Wiec ona byla naprawde w porzadku. Mialam szczescie, ze trafilam do ludzkiej osoby.

Ale polski system, polska biurokracja… ludzie w Anglii narzekaja na urzad skarbowy. Powinni z polskim sie pozadawac.

Czy Wy mieliscie jakies przygody ciekawe ze skarbowka?

P.s. w ramach ograniczenia kosztow poprosilam firme budowlana aby wystawila mi jedna zbiorcza fakture, na jednej stronie, co tez uczynili, zapytalam pani czy moge to przeslac zamiast tlumaczyc piec osobnych pism, ktore oryginalnie wyslalam. Kazala mi jutro zadzwonic. Juz sie boje. Serio.

1 kwietnia

Uwielbiam Prima Aprilis. Pasjami. Co roku wymyslam rzeczy, na ktore moi znajomi i rodzina moga sie nabrac.

W tym roku probowalam dzieciom powiedziec, ze dostalam propozycje pracy w Australii i ze sie przeprowadzamy za miesiac. Niestety dzieci juz wyrobione latami dzikich zartow, wiec od razu Ola wykrzyknela: dzisiaj jest pierwszy! prima aprilis!

Ok, nie udalo sie, ale po kilku minutach uwierzyla, ze Babcia z Polski przylatuje.

Babcia rowniez uwierzyla, ze Zuzia dzisiaj w Warszawie laduje, i zgodzila sie po nia pojechac. Rowniez moj siostrzeniec sie zaoferowal, ze pojedzie na lotnisko.

Zuzi zrobilam smakolyka, i zaraz podrzuce linka do filmiku, sami sobie obejrzycie.

Znajoimi na facebook gratulowali mi licznie z powodu zareczyn (nawet nie powiedzialam, ze sie zareczylam, tylko wrzucilam zdjecie reki z pierscionkiem, i podpisem, ze sie czuje kochana…).

Najlepsze (lub najgorsze) jednak bylo z szefowa. Gdy dolaczyla do nas 2 lata temu zrobilam jej zart, w zeszlym roku mi sie swietnie odplacila. W tym roku wyslalam jej zwolnienie lekarskie. Do konca lipca… Mamy juz jedna osobe na chorobowym do odwolania, wiec wiedzialam, ze to bedzie szok dla niej. Ale myslalam, ze nie uwierzy. Uwierzyla… Po kilku godzinach nie wytrzymalalm, zadzwonilam do niej i przyznalam sie, ze to byl tylko zart. Biedna powiedziala, ze sie prawie zalamala i juz szukala w Google jak sie szybko moze nauczyc tego, co ja robie, zeby moc mnie zastapic ๐Ÿ˜€ Obiecala, ze za rok mi sie odplaci. Ja sie tylko ciesze, ze mnie nie wylala z roboty!

Filmik z Zuzia jest tutaj: https://fb.watch/4BHtNPSkgB/

Podzial kielbasy

Zuzia wrocila z uniwersytetu do domu. Zanim przyjechala, lodowke zapelnilam polskim jedzeniem, kielbasy, sery, salatki, sledzie, wszystko, co bylo w polskim sklepie.

Bo, jak to mowia dzieci, jak jest swiezo upieczony chleb i lodowka pelna polskiego jedzenia, to znaczy ze jestesmy w domu.

Ty tego nie rozumiesz, mowia do mnie, bo ty tak mialas na codzien, a dla nas lodowka z polska kielbasa oznacza, ze jestesmy w domu.

Wiec na powitanie dziecka zapelnilam ta lodowke.

Zuzia szykuje sobie sniadanie, radosnie spiewajac, podtyka mi pod nos poska musztarde (hmmmm, Polska, wachaj! mowi), wyciaga parowki….

Liczy je skrupulatnie, i pyta:

– Czy ty zjadlas pol parowki?

Ja na to, ze tak, a bo co? Jedz ile chcesz i nie licz.

– Nie moge, bo mnie Ola zabije, mowi Zuzia.

– Wiesz, my juz tak nie wyliczamy wszystkiego w domu – mowie do Zuzi, nawiazujac do tego, jak moje dzieci (jak to kazde rodzenstwo) skrupulatnie wszystko na pol dziela, ciasto z linijka przekrawaja, aby kazdy dostal taki sam kawalek, groszki na sztuki licza….

Na co Zuzia do mnie mowi tak:

– Bo Ty zresz co chcesz, a Ola musi z tym zyc! ๐Ÿ˜€ ๐Ÿ˜€

Dzien matki

Angielski Dzien Matki nie ma stalej daty, tak jak w Polsce, tylko jest obchodzony w czwarta niedziele Wielkiego Postu. W tym roku wypada dzisiaj wlasnie, 14 marca.

Moje dziewczyny co roku dwa razy mnie rozpieszczaja (z okazji Dnia Matki, bo tak naprawde to o wiele czesciej).

Dzisiaj rano Ola obdarowala mnie kwiatami i upominkami, ktore wraz z Zuzia kupila za swoje pieniadze. Dzwonila do Zuzi, bo umowily sie, ze razem mi dadza te prezenty (Zuzia jest na uniwersytecie, wiec nie mieszka teraz w domu). Ale Zuzia nie odbierala, wiec Ola przyniosla sama te prezenty. Kazala mi zadzwonic.

Dzwonie, Zuzia odbiera… tak wczesnie, pyta sie? Byla godzina 8 rano, ale wiadomo, zycie studenckie… Mowi Zuzia tak: mamusiu, ja dopiero do pokoju wrocilam, na imprezie bylam, jeszcze nie spalam dzisiaj… jeszcze wcieta lekko byla ๐Ÿ˜€

Pozniej Ola mi urzadzila sesje SPA. Nalozyla mi maske na twarz, oraz plastikowe ‘skarpetki’, ktore sa wypelnione jakims tam kremem, aby stopy byly miekkie. To byla czesc prezentu. Wygladalam jak zbieg z zakladu psychiatrycznego.

Podala mi zielona herbate, i poniewaz musialam nogi w tych butach trzymac przez poltorej godziny, obejrzalysmy sobie film.

Nastepny Dzien Matki juz za 2 miesiace! ๐Ÿ˜€

Jak Ola bank zamknela

W czwartek wybralysmy sie z Ola do jej nowego banku. Pierwsza wizyta w prawdziwym banku, z prawdziwa karta!!!

Ola miala troche gotowki w przyslowiowej skarpecie, i chciala je wplacic na konto. Pewnie po to, aby mogla ich NIE wydawac w sklepach internetowych (zobaczcie poprzedni wpis). ๐Ÿ˜€

Poszlysmy do banku, i pan zachecil nas do skorzystania z wplatomatu. Zaoferowal swoja pomoc.

Ola wlozyla karte do bankomatu, piny, wplacenie, i tak dalej.

Nadszedl czas na pieniadze. Ola wyciaga swoje pudeleczko – jak to Ola, pelne charakteru. Drewniane pudeleczko, wylozone brokatowym papierem, a w nim banknoty pieczolowicie zwiniete w ciasne ruloniki, przewiazane wstazkami.

Ja trzymam pudeleczko, Ola rozwija te ruloniki, pan z banku patrzy…

Po kilku minutach zaoferowal pomoc. Obydwoje rozwijaja te ruloniki, ja trzymam pudelko, bankomat krzyczy: potrzebujesz wiecej czasu? TAK / NIE (TAK… ponownie TAK…. trzeci raz TAK….), pan z banku mowi:

W zyciu czegos takiego nie widzialem…. jak wpadlas na pomysl aby tak trzymac pieniadze? Ach, ty lubisz stawiac ludziom wyzwanie, co? (usmiecha sie). Masz unikalny styl…

W koncu rozwineli wszystkie te banknoty, ale one z powrotem sie rulowaly, jak to papier zwiniety przez jakis czas.

Pan wyprostowal pieniadze jak mogl, i wciska banknoty do maszyny. Maszyna pieniadze polknela, po czym wyrzucila komunikat, ze niestety, ale tym razem transakcja sie nie powiodla…

Pan z banku oswiadczyl, ze pieniadze utknely w bankomacie, i ze przyjdzie z kluczem, i je zaraz ocali.

Po 10 minutach czekania wrocil z olbrzymim kluczem, managerem banku i zastepca managera.

Zamkneli drzwi do banku, bo beda otwierac bankomat.

Otworzyli bankomat (ale to jest maszyna!! Pierwszy raz w zyciu widzialam srodek bankomatu, szkoda, ze nie moglam zrobic zdjecia, niesamowite! Wyglada jak zbita masa metalu z dziesiatkiem diod i swiatelek roznorakich…. ).

Drzwi do banku zamkniete, bankomat otwarty, ja i Ola stoimy i patrzymy, manager i zastepca managera stoja i patrza, pan z banku grzebie w bankomacie i probuje znalezc pieniadze, ktore utknely, a tymczasem przy drzwiach tworzy sie kolejka ludzi, ktorzy chca wyjsc i wejsc do banku, ale nie moga, bo drzwi sa zamkniete, bo Ola rulowala swoje pieniadze….

Pan z banku nic nie wygrzebal, i mowi, ze musi otworzyc zazalenie, i ze jutro jak beda pieniadze w bankomacie liczyc, to przeleja pieniadze Oli na jej konto.

Ola zdecydownie ma unikalny styl i jest jedyna w swoim rodzaju. Nawet i prosta sprawa, wplacenie pieniedzy do banku, Ola robi z klasa ๐Ÿ˜€

Jak Ola konto w banku otworzyla

Ola otworzyla sobie konto w banku.

W piatek dostala dostep do konta. ยฃ45 na koncie.

W sobote zazartowalam sobie (bo wiem, jaka jest rozrzutna): – To konto to chyba zawsze bedzie puste….

Ola sie poplakala, ze wcale w nia nie wierze, ze uwazam, iz tylko wydaje wszystkie pieniadze, jakie ma, i dlaczego nie mam zadnego do niej zaufania…..

Przeprosilam ja jak moglam, zrobilo mi sie glupio, wyrodna matka..

W niedziele rano Ola otworzyla konto w dwoch internetowych sklepach.

W poniedzialek rano stan konta: ยฃ4.

Kluski na mleku

Znacie? Zaloze sie, ze znacie. Kazdy Polak chyba zna. Mozna lubic, lub nie (ja nie lubie), ale chyba kazdy pamieta kluski na mleku.

Mialysmy ostatnio anglojezycznego goscia, i Ola zazyczyla sobie kluski na mleku . Wiadomo. Mleko, cukier, kluski zrobione z maki, jajka, odrobiny mleka.

Probowalysmy wyjasnic gosciowi, co to sa kluski, ale jakos nam slownictwa brakowalo.. Bo to przeciez nie pasta, makaron, nie ma chyba angielskiego odpowiednika?

Gotuje te kluski, robie, a gosc patrzy, i mowi:

Czyli generalnie, robisz zupe nalesnikowa?

Cholera. No tak. Przeciez kluski sa robione z ciasta nalesnikowego ๐Ÿ˜€ Wiec jakby nie patrzec, to jest zupa nalesnikowa…

Sprobowal, powiedzial najpierw, ze nie jest pewnien, a pozniej doszedl do wniosku, ze jednak mu smakuje, i wtrabil wszystko.

Zatem nowy zwrot wszedl do naszego slownictwa. Zupa nalesnikowa… ๐Ÿ˜€


A teraz powiem Wam cos jeszcze lepszego… oprocz tego bloga prowadze strone internetowa naszej firmy. Strona jest na Wodrpress, czyli na tej samej platformie co Olzusy. I rowniez mamy bloga, gdzie wrzucam nowinki z firmy…. mam dwa osobne loginy, ale na obydwu blogach moge pisac jako Olzusowa, i jako pracownica firmy….

I wpis ten wczoraj rano wrzucilam… a dzisiaj rano zmieniajac cos na naszej stronie firmowej zauwazylam, ze kluski na mleku dumnie sobie kroluja na blogu firmowym… pol biedy, bo krotko bylo, niecaly dzien, ale wiem, ze ludzie dostaja maila z nowymi wpisami… oooops, ale obciach! ๐Ÿ˜€