Zawalilo sie

Zawalilo sie centrum handlowe. Tak po prostu. Na drugim pietrze zwalil sie sufit. Nie jakies tam nowe, dopiero budowane, nie. Centrum handlowe ktore stoi juz od kilku lat.

Na szczescie nikt nie zginal, ale co by bylo gdyby zawalilo sie w piatek na przyklad, gdzie 50  procent Doha wybiera sie do City Center (nazwa tego centrum) na weekendowy relaks?

 

 

Gaza i Izrael

Nie wiem, jakie sa nastroje w Polsce w zwiazku z konfliktem w Gazie. Tutaj wiekszosc ludzi bardzo krytykuje Izraelczykow. Wieszaja na nich psy, namawiaja do bojkotu produktow izraelskich, wywieszaja plakaty…. Takie jak ten, na przyklad:

 

 
Lub takie:
 
 

 

Rozumiem, ze ktos moze sie czuc zniesmaczony, poruszony, zrozpaczony, wzburzony, czy cokolwiek tam jeszcze. Ze chce sobie protestowac przeciwko temu czy tamtemu.

Ale  jesli jade do hotelu na lunch z dziecmi, nie mam ochoty ogladac zakrwawionych twarzy. Nie mam ochoty tlumaczyc mojej siedmioletniej niespelna corce dlaczego to dziecko ma taka zakrwawiona twarz. Chce sama zdecydowac, kiedy opowiem swoim dzieciom o wojnach i innych okurcienstwach tego swiata.

Dlatego tez takim plakatom mowie NIE.

Pozwolenie na zycie?

Od 1 lutego, zarzadzeniem katarskiego rzadu, aby wejsc do klubu (czyli pubu, bo klubow z prawdziwego zdarzenia tutaj nie ma) trzeba miec zezwolenie.

Czy wystarczy jedno do wszystkich pubow? A skadze! Trzeba do kazdego hotelu osobiscie sie pofatygowac, przedstawic im kopie katarskiego dowodu osobistego, zdjecie, jakas tam oplate poczynic, forme wypelnic…

Zegnajcie POMy (powolne objazdy miasta, po angielsku pub crawling, czyli szwendanie sie od baru do baru w czwartkowa weekendowa noc)! Witaj portfelu pelen kart wstepu!

Po co? Nie wiem. Ale gdy mieszka sie w Katarze potrzebne jest zezwolenie na alkohol, zezwolenie sponsora na wiekszosc rzeczy, wiec dlaczegozby nie zezwolenie na taniec?

Tajemnicze zamkniecie klubu

Byl sobie klub. Dla bialych rodzin. Kolorowych tam raczej nie wpuszczali. Czy to dobrze, czy to zle, kwestia dyskusyjna, ale nie o tym ten wpis mial byc.

31 grudnia, w Sylwestra, byl tam bal. Bal, czy impreza, wsio rawno. Ludzie zaplacili, przyszli, bawili sie, pili, tanczyli.

W pewnym momencie wlasciciel klubu wszedl na scene. Muzyka ucichla. Wlasciciel powiedzial:

– To nie jest zart. Prosze odstawic swoje drinki, i natychmiast wyjsc z klubu. Prosze miec dowod tozsamosci gotowy do sprawdzenia.

Przed klubem brygada policji. Sprawdzali dowody.

Zaaresztowano 20 osob. Klub zamknieto. Do dzisiaj wlasciciel chodzi do sadu codziennie, probujac przywrocic klub do zycia.

Tyle fakty. A teraz pytania i tak naprawde brak odpowiedzi.

Dlaczego  klub zamknieto? Dlaczego aresztowano te osoby?

Sa spekulacje i plotki przekazywane z ust do ust.

Wersja 1. Policja zrobila nalot i odkryla, ze czyms nielegalnie handlowano. Czym, nie wiadomo. Za ta wersja przemawia fakt, ze sprawdzano dokumenty.

Wersja 2. Sponsor wlasciciela klubu (ktory zgodnie z tutejszym prawem jest Katarczykiem) bzykal jakas szejke z rodziny krolewskiej. Gdy sie o tym dowiedziano,  emir natychmiast zamknal wszystkie interesy sponsora.

Za wersja druga przemawia fakt, iz sponsora widziano gdy sie wynosil ze swojej posiadlosci. Rowniez to, ze o sprawie wszyscy mowia, ale nie bylo o niej ani slowa w lokalnej prasie. Zazwyczaj gdy cudzoziemcy cos zmaluja jest o tym glosno. Gdy zmaluje cos Katarczyk, prasa o tym nie pisze

Wnioski? Panowie, nie bzykajcie czlonkow rodziny krolewskiej bo wasz interes na tym ucierpi.

Wzgledne pojecie zimna

Jest zimno. W Polsce, bo jest -20 stopni.

Jest zimno. W Katarze, bo jest +17 stopni.

Pojecie zimna jest bardzo wzgledne. 17 stopni ale czuje sie o wiele zimniej. W domu sie kule w swetrze i grubych skarpetach. Jak zwykle juz, po raz piaty chyba, ze skapstwa po trochu, a dla zasady po drugim trochu, nie kupuje piecyka. Bo piecyk w kraju pustynnym?

Wiec dla tej zasady i ze skapstwa marzne. Dzieciom cieplo, bo sie wiecej ruszaja.

A w dodatku zabraklo mi gazu (jak zwykle zreszta. Aby mi nie zabrakiwalo, kupilam druga butle, dodatkowa, ale oczywiscie gdziezbym tam miala pamietac o wymianie butli jak sie skonczy! Pewnie, ze nie, wymieniam, jak sie OBIE skoncza). Na szczescie obiad byl juz prawie gotowy, wiec dogotowalam ryz w mikrofali, ugotowalam brokuly w mikrofali, a rybe zjadlysmy na pol surowa. W koncu sushi to ryba calkiem surowa, nie, wiec dlaczego niby ta w gulaszu nie mialaby byc troche surowa 🙂

Podsumowujac

Podsumowanie roku….

Z zycia prywatnego:

To chyba byl najgorszy rok w moim zyciu.

1. Oli zdiagnozowano smiertelna chorobe mukowiscydoze.

2. Rozstalam sie z mezem i w bolesny sposob przekonalam sie, ze bylam przez dlugi czas bardzo glupia.

Z zycia katarskiego:

1. Wszystkie kobiety, nie tylko Katarki, musza starac sie o zezwolenie na prace.

2. Wzrasta przestepczosc w Katarze. Coraz wiecej wlaman do domow, coraz wiecej kradziezy torebek, zdarzaja sie kradzieze aut…

3. Ale na plus – coraz wiecej wydarzen kulturalnych. Pokazow, wystaw…

4. Doha staje sie coraz bardziej rozpoznawana i uznawana za centrum spotkan – obok Dubaju, ktory do tej pory wiodl prym. Na przelomie grudnia i listopada odbyl sie zlot UN w zwiazku z jakimis tam finansami, Robert De Niro otwiera tutaj restauracje, odwiedzil Dohe Bono z U2…

5. Otwarto w koncu dlugo wczekiwane Muzeum Sztuki Islamskiej.

Oczywiscie podsumowanie jest bardzo ‘z grubsza’, poniewaz nie mam mozliwosci (czasu?) przeleciec przez gazety i najwazniejsze wydarzenia w Katarze w 2008 roku.

No coz, pewnie juz nie zdaze napisac przed nowym rokiem, wiec zycze wszystkim moim kochanym Czytelnikom Szczesliwego Nowego Roku. I dziekuje ze jestescie ze mna i mnie na duchu podtrzymujecie wtedy, kiedy tego potrzebuje.

 

 

Grad na pustyni

Alez sie nam dzisiaj rozpadalo! Najpierw byly grzmoty, takie potezne, pozniej sie zrobilo ciemno, pozniej zaczelo padac!! A przez pewien czas pdal nawet GRAD!!!

Jest to cos o tyle niesamowitego, ze wszyscy moi znajomi w swoim statusie na Facebook (cos w rodzaju naszej klasy) komentuja, jak to ciesza sie deszcem, jak wdychaja to powietrze, jaka to piekna melodia dla ich uszu, ten szum deszczu….

Zima, zima, prosze Panstwa.

O tyle pechowo, iz dzisiaj w Doha ma byc Spiderman – ten facet, ktory bez zadnej asekuracji wspina sie po roznych budynkach. I dzisiaj mial (ma?) wspinac sie na jeden z tutejszych hoteli, La Cigale. No, ale przy takiej pogodzie to chyba i Spiderman sie nie wespnie, co? 

Vipostwo w Katarze

Juz niedlugo lece do Polski (nie to, ze mam bilety, bo jeszcze nie mam). Z jednej strony nie moge sie juz doczekac, z drugiej strony gdy pomysle o zostawieniu katarskiego przyjemnego chlodku (25 stopni Celsjusza) i rzuceniu sie w polskie mrozy to az mnie odrzuca. Nie tesknie za zima i chyba nigdy nie bede tesknila.

A u nas padal pewnego dnia deszcz. Ok, moze to za duzo powiedziane, ale kilka kropel wody z nieba polecialo. Frajda dla Zuzi niesamowita, o rany! Zwlaszcza, ze dostala parasolke i szla pod ta parasolka dumna jak pawica.

A w Doha jest teraz jakis szczyt UN dotyczacy finansowania, i kilka hoteli jest zupelnie zamknietych – przebywaja tam wszyscy wazni goscie. Podobno Katar w tych dniach nie wydaje wiz wjazdowych. A na ulicach widac policjantow ubranych w moro i z wielkimi karabinami przewieszonymi przez plecy. Wzdluz Corniche poustawiano pacholki i nie mozna nigdzie parkowac – slyszalam, ze to dlatego, iz latwo byloby z auta puscic jakas wycelowana w hotel z VIPami rakiete z bomba czy cos w tym stylu.

A skoro juz o waznych osobistosciach mowa, to byl w Katarze Robert De Niro – na otwarciu muzeum; mial byc rowniez Bono, ale juz slyszalam, ze nie przyleci.

Zdjecie z Premierem

Ok, zatem umieszczam zdjecie. Mam lepsze (takie, na ktorym jestem tylko ja i on, aach, jakbym byla zakochana to bym sie ….), ale wybralam to, poniewaz na tym wyraznie widac reke Ambasadora siegajaca po opisywany wczesniej sok Premiera 😉

 

 

 

Donald Tusk w Katarze

Wtorkowy wieczor wiekszosc Polonii katarskiej rozpoczela w Polskiej Ambasadzie – zostalismy zaproszeni rowniez ze wzgledu na obchody 11 listopada, ale glownie z powodu wizyty Donalda Tuska w Warszawie.

Nie bede pisala, po co przyjechal, bo o tym trabia gazety i telewizja pewnie tez (chcemy gazu od Kataru), opisze jak bylo na wieczorku w Ambasadzie.

A bylo duzo prasy i telewizji polskiej, i duzo Polonii – podobno jest juz tutaj okolo 600 Polakow! Donald wyglosil krotkie przemowienie, a pozniej przedzieral sie przez tlum w strone jadla – oczywiscie rozmawiajac z ludzmi i robiac sobie z nimi zdjecia.

Ja i moje kolezanki stalysmy za Tuskiem, to znaczy za ochroniarzem, bo za p. Tuskiem stal ochroniarz, ze sluchawka w uchu (ten to ma klawa prace, nie? Wszystkie te laski napieraja na niego od tylu 😉 ) i chcialysmy sobie zrobic zdjecie, ale ze wyrywne nie jestesmy za bardzo, to czekalysmy i czekalysmy, narzekajac, ze my to zdjecie, ze nigdy nam sie nie uda itd itp.

W pewnym momencie jeden pan (jak sie okazalo pozniej, tez byl z rzadu, ale wtedy tego nie wiedzialysmy) popukal Donalda w ramie i mowi:

– Panie premierze, tutaj sa panie, chcialyby zdjecie.

No i pan premier sie odwrocil, przywital sie, zapytal co wy tutaj robicie, dziewczyny, podal swoj sok pomaranczowy polskiemu ambasadorowi do potrzymania (hi hi hi) i zaczal pozowac z nami do zdjec. Pozowal dlugo, bo bylo kilka aparatow, i po kilka zdjec z kazdego aparatu, ambasador go pogania, panie premierze, moze juz, moze chodzmy, a pan premier ze zaraz, no zaraz, przeciez zdjecie trzeba 😀 i dodal: tylko jest jeden problem, bo wy jestescie za ladne.

Pozniej chodzimy sobie po terenie ambasady, jemy przekaski, pijemy wino, a przy stoliku stoi dwoch takich, i mowia: to zapraszamy, prosze sie przylaczyc! My akurat szukalysmy Madzi, bo Madzia miala aparat ze zdjeciami, i chcialysmy zobaczyc, czy te zdjecia wyszly ladne, no ale nie mozna bylo zignorowac i tak na bezczelnego nie podejsc.

Podeszlysmy wiec, zaczelysmy rozmawiac, okazalo sie, ze panowie to wcale nie Polonia katarska, jak na poczatku myslalysmy, tylko "pan od gazu", "pan od pradu", i "pan od inwestycji" (pozniej jescze dolaczyl "pan od chemii" i "pan do towarzystwa" ha ha ha), czyli biznesmeni, szefowie najwiekszych w Polsce firm paliwowo-chemicznych, ktorzy przylecieli z premierem samolotem rzadowym (a tak na marginesie. Oni do Polski tym samolotem leca 3 czy 4 godziny; normalnym samolotem leci sie 6-7 godzin do Londynu, a pozniej kolejne 2 do Polski; plus czekanie w Londynie! I gdzie tu sprawiedliwosc 🙂 ).

Pozniej impreza przeniosla sie do pubu w hotelu Sheraton.

A tak na marginesie. Wyczytalam w Bankier.pl ze premier spotkal sie z "emirem Kataru szejkiem Hamadem ibn Chalifą as-Sanim". Boze drogi, toz to nie jest jakis tam Chalifa as sani, tylko to jest szejk HAMAD BIN KHALIFA AL THANI. I nikt mi nie powie, ze to spolszczona nazwa, bo NAZWISK SIE NIE SPOLSZCZA, nie slyszalam jeszcze, aby pan Smith byl panem Smifem, a Angelina Jolie nie jest Andzelina Dzoli, prawda?

Link do artykulu w Bankierze jest tutaj.