Ola poszla dzisiaj do szkoly po raz pierwszy.
Po wejsciu do klasy od razu rozsiadla sie przy stoliku i – zupelnie zapominajac, ze ma mame – zajela sie lepieniem cudow z plasteliny.
Rozmawialismy z pania, opowiedzielismy jej o mukowiscydozie i czego od niej oczekujemy (np. ze musi Oli podawac kreon przed posilkiem). Pani wydawala sie totalnie przerazona 😉
Okolo 10 pani zadzwonila, przestraszylam sie, ze Ola placze i chce do domu. Ale gdzie tam, oczywiscie, ze nie! Ola czula sie swietnie, a pani dzwonila, by zapytac, czy moze jej nie dawac kanapki, bo Ola kategorycznie odmowila tejze spozycia, nalegajac na to, ze ona “chce sie bawic”.
Gdy pojechalam po Ole o 12 siedziala karnie przy stoliku z innymi dziecmi, pudelko z lunchem przed nia. Kiedy tylko mnie zobaczyla, zerwala sie z krzeselka, zlapala pudelko, stwierdzila, ze pudelko to za duzy balast, zostawila pudelko, i pobiegla do mnie, rzucajac mi sie w ramiona. Takiego “tulimy” nie dostalam nigdy w zyciu!!!
Od razu mnie poinformowala, ze plakala troche, bo chciala do mamy. Ale pani stwierdzila, ze placz byl bardzo krotkotrwaly. I Ola potwierdzila, ze jutro to ona do szkoly tez przyjdzie.
Po pierwszym dniu pani powiedziala, ze Ola ma bardzo silny charakter. Ja sie boje, ze po tygodniu Ola bedzie dyrygowala pania.
Pozniej Ola miala plywanie (zapomnialam kostiumu, wiec Ola plywala w majtkach).
Pod koniec dnia byla padnieta – usnela mi w aucie w drodze do domu (nigdy tego nie robi!), a wieczorem poszla spac o 6 – bez marudzenia. Ha ha ha.
Zuzia tez jest gwiazda – dostalam dzisiaj jej swiadectwo z drugiej klasy. Pani bardzo, bardzo ja chwali, i Zuzia ma najlepsze wyniki w kazdej dziedzinie. Czuje sie bardzo dumna 😀

