Szmatlandy

Skoro juz o tanich zakupach mowa, wspomniec trzeba tzw. charity shops. Najblizszy polski odpowiednik to pewnie bylby szmatland lub second hand (to nie za bardzo polskie, ale chyba sie przyjelo?).

Zasada dzialania jest jednak inna.

Sa to sklepy dobroczynne.

Ludzie przynosza do owych sklepow (i oddaja za darmo) swoje stare ubrania, buty, duperelki z domu (figurki, ramki na zdjecia, podstawki do jajek), niektore z owych sklepow przyjmuja tez meble.

Rzeczy te sa wystawiane na sprzedaz, a zysk jest przeznaczony na okreslony cel dobroczynny – walke z rakiem, dzieci, osoby starsze.

W sklepach tych pracuja przewaznie – za darmo – wolontariusze. Glownie osoby starsze.

Przyznaje, w Polsce nie lubie szmatlandow. Tutaj tez nie za bardzo, ale jest kilka fajnych sklepow, gdzie zawsze mozna cos znalezc. Mieszkam w dosyc bogatej czesci Anglii, i widac to po szmatlandach – rzeczy oddawane do nich sa dobrych firm i w swietnym stanie. Wiadomo, bogaci ludzie je oddaja.

Poza tym mozna kupic ksiazki i plyty CD i DVD za bezcen – ksiazka za £2 to juz drogawa ksiazka.

Zgadnijcie, kto jest wielkim fanem sklepow dobroczynnych? 🙂Charity shops UK

Gdzie spotkac rodaka.

Jesli ktokolwiek mieszka w Anglii i zateskni mu sie za polskim towarzystwem, nie znajdzie lepszego miejsca na spotkanie rzeszy rodakow niz tzw. car boot sale, czyli wyprzedaz z samochodu.

Anglicy uwielbiaja kupowac. W zwiazku z tym domy maja zawalone pierdolkami, bibelotami, ksiazkami, maszynami do chleba i popkornu, wazonikami, ubraniami i nie wiadomo czym jeszcze. Problem polega na tym, ze domy sa male i w koncu nie ma gdzie tego trzymac.

Co robic? Mozna sprzedac na eBay. Mozna oddac na cele charytatywne. Mozna tez zapakowac do bagaznika przenosny stol, domowe rupiecie, i pojechac na wyprzedaz z nadzieja, ze nasze smieci beda skarbami dla kogos innego.

Wyprzedaze odbywaja sie w niedziele, od maja do wrzesnia/pazdziernika. Chyba, ze pada. Sprzedajacy placa £10 za auto, kupujacy placa £1 za wjazd.

Niedaleko od mojego domu jest bardzo duza wyprzedaz samochodowa. Setki aut i tysiace kupujacych.

Zatem rano, zamiast do kosciola, zapakowalam dzieci i matke wlasna i pojechalysmy na gielde.

Znalezc mozna tutaj wszystko. Garnki i talerze, gry, zabawki, ksiazki, ogrzewacze do ogrodu, antyki, meble, lampy, ubrania, czesci do rowerow i samochodow, kwiatki, telefony, wszystko. I wszystko za przyslowiowe grosze. Za dyche mozna sobie tyle nakupowac, ze w bagazniku sie nie zmiesci.

Wydawaloby sie, ze ogladanie starych garnkow ma swoje limity. Ale gdziez tam, nie dla mojej Mamy! Ona czuje sie na takiej wyprzedazy jak ryba w wodzie, i byle tylko jej nie wyciagac! Po trzech godzinach, kiedy slonce grzeje, pot sie leje, dwadziescia siedem zabawek (gdzie ja to upchne???) ciazy na ramieniu moja Mama stwierdzila w koncu: dobra, mozemy wracac. Tylko poczekajcie, jeszcze chwilke, jeszcze tylko w ta alejke wejde sobie i popatrze…

A wracajac do Polakow – niemalze co drugi kupujacy to Polak byl; polski mieszal sie na rowni z angielskim. Wiec jesli chcecie poznac rodakow – jazda na “gielde z bagaznika”!

Car boot sale

Car boot sale

Car boot sale

Car boot sale

Czy jestes transwestyta?

Postanowilam wyslac swoj zyciorys do jednej z firm, ktora akurat poszukuje pracownika. Nie jest to jakas ambitna pozycja, ale tez i nie mam wielkich nadziei na jakakolwiek odpowiedz. Nie o to jednak chodzi.

Chodzi o to, ze po wyslaniu swojej aplikacji otrzymalam odpowiedz. Ze podczas gdy moje zycie na kawalku papieru A4 toruje sobie droge do biurka odpowiedniej osoby ja powinnam wypelnic i odeslac zalaczony dokument.

A w dokumencie tym pytaja mnie o plec. No dobra, moge im napisac, ze jestem kobieta. Jestem ladna i inteligentna kobieta, i jestem z tego dumna, nie ma sie czego wstydzic.

Pytanie drugie nieco mnie zbilo z tropu. Czy w chwili obecnej mam ta sama plec co mialam jak mi lekarz akt urodzenia wypisywal.

Kolejne pytanie – czy utozsamiam sie ze swoja plcia? Czy nie jestem czasem transwestyta?

Nie jestem. Utozsamiam sie. Ale co ma piernik do wiatraka? Czy gdybym miala ukrytego siusiaka nie moglabym wykonywac swoich obowiazkow rownie dobrze? Ja wiem, kobiety potrafia wykonywac wiele rzeczy na raz a faceci nie, ale nie przesadzajmy!

Kolejne pytania to juz jak bulka z maslem byly – kolor skory, narodowosc, wiek i czy moge pracowac w Anglii (moge?).

Firma tlumaczy to tym, ze propaguja rownouprawnienie i formularz ten pomaga im monitorowac owoz rownouprawnienie. Nie wiem. Nie znam sie. Nie wiem, czy to jest norma, czy tez nie.

Czy Wy spotkaliscie sie z dziwacznymi pytaniami podczas rozmow o prace?

Rynek pracy.

Biegajac na biezni dzisiejszego poranka zobaczylam w wiadomosciach naglowek – o jedno miejsce pracy dla swiezo upieczonego absolwenta ubiega sie 84 delikwentow!

Przegladajac ogloszenia pracy sytuacja wydaje sie byc jeszcze gorsza – na jedno ogloszenie przypada okolo 100-150 aplikacji, czasami o wiele wiecej (im mniejsze kwalifikacje, tym wiecej aplikacji).

Przyrost gospodarczy kraju w ciagu ostatnich szesciu miesiecy wyniosl 0.5%.

A gdzie najtrudniej znalezc prace? Jesli zaufamy statystykom uzyskanym z Job Centre (angielski odpowidnik urzedow pracy) w Londynie (mowimy tutaj o regionach). Na jedna oferte pracy przypada ponad 10 bezrobotnych.

Jesli dodamy do tego Walie, Szkocje i Irlandie, i podzielimy rejony na miasta, w miasteczku zwanym Merthyr Tydfil (Walia) na jedno miejsce pracy przypada prawie 33 bezrobotnych!! W miasteczku owym maja 63 nieobsadzone stanowiska, a bezrobotnych maja 2063.

Nie jest latwo.

Ubieganie sie o prace nigdy nie bylo zbytnio przyjemne, ale teraz sytuacja jest o wiele gorsza – pracodawcy moga przebierac i wybierac w aplikacjach jak w ulegalkach (swoja droga, skad takie powiedzenie??)

Festiwale.

Raz do roku tysiace fanow zbieraja sie w jednym miejscu. Zaopatrzeni w niezbedne gumowce, plaszcze przeciwdeszczowe i hektolitry piwa przyjezdzaja do Glastonbury aby wziac udzial w najwiekszej muzycznej imprezie w Anglii.

Glastonbury tlumy

Niezbednik festiwalowca.

Niezbednik

Zrobilam male badanie rynku i okazalo sie, ze aby dostac bilety na festiwal, ktory odbywa sie w czerwcu nalezy sie zarejestrowac juz w pazdzierniku poprzedniego roku. Rejestracja nie daje gwarancji kupna biletu, oczywiscie. Sluzy ona jedynie temu, aby bilety byly kupowane przez osoby, ktore rzeczywiscie chca wziac udzial w festiwalu, a nie przez “konikow” ktorzy pozniej te bilety odsprzedawaliby z zyskiem. Moze to i dobry pomysl.

A bilety nie sa tanie, kosztuja okolo £195 (ponad 870 zlotych). No, ale mozna zobaczyc na zywo (w tym roku) U2, Coldplay, oraz Beyonce.

Mozna zobaczyc o ile jakims cudownym cudem uda sie nam stac wystarczajaco blisko sceny. Zadanie niezbyt latwe gdy trzeba sie przecisnac przez tlum 177 tysiecy innych fanow, prawda?

Tlumy Glastonbury

A po to wlasnie potrzebne sa kaloszki:

Deszcz w glastonbury

Festiwal Glastonbury pierwszy raz zostal zorganizowany 41 lat temu przez rolnika z Somerset, a wydarzenie to laczylo muzyke ze zniwami!

Zachecam goraco do obejrzenia zdjec z festiwalu tutaj.

Jakie festiwale odbywaja sie w Polsce?

Czy jezdzicie na festiwale? Macie wspomnienia z jakiegos wyjatkowego festiwalu?

Zycie na kredyt.

Anglicy zyja na kredyt.

Przecietny Anglik mieszkajacy w mojej okolicy na £24.000 funtow dlugu na karcie kredytowej!! Dwadziescia cztery tysiace!

Do tego dochodzi oczywiscie kredyt na dom, bo kazdy, kto ma dom bierze kredyt, ktory splaca cale zycie, srednio tak do piecdziesiatki, w zaleznosci od tego, jak wczesnie kredyt wzial i jakie wielkie (male) raty splaca. Byc moze jeszcze jakies inne pozyczki.

Wytlumaczenie tak wielkiego dlugu na karcie kredytowej – ceny rosna szybko, pensje nie, i ludzie maja problem ze splaceniem.

Podejrzewam, ze dziala to tak: mam ochote na sukienke za £500. Nie mam tyle na koncie, bo pensja wystarcza na biezaco. To kupuje ja przy uzyciu karty kredytowej. Zepsula sie pralka, no to kupie nowa, oczywiscie na karte kredytowa. Wakacje sie zblizaja, zaplace karta kredytowa… Co miesiac bede splacac minimalna kwote, a reszta dlugu bedzie rosla, bo odetki…. no i oczywiscie nowe wydatki, na ktore mnie nie stac….

Ach, i Anglicy maja po kilka kart kredytowych, nie tylko jedna, oczywiscie.

Dlugi sa tutaj duzym problemem. Ludzie zyja na kredyt, a pozniej nie moga sobie poradzic ze splata tegoz. Korzystaja zatem z pomocy specjalisty, ktory powie im, jak sie z dlugow wygrzebac. I pierwsza porada jego bedzie – splac karty, a nastepnie pozbadz sie ich. No tak, ale jak ja wtedy zaplace specjaliscie? Moze zloze wniosek o nowa karte kredytowa…?

Makaron na stacji benzynowej.

– Czy to Pani dziecko je sobie tam na murku? Zapytala mnie pani na stacji benzynowej.

Tak, to bylo moje dziecko.

Wczorajszy dzien byl wyjatkowo napakowany, zwlaszcza dla Zuzi. Szkola do 15:30. Pozniej od 16:00 do 18:00 dodatkowa lekcja baletu. Zblizaja sie egzaminy i pani nauczycielka (emerytowana modelka i baletnica) panikuje. Ustawia dodatkowe lekcje kiedy tylko moze. Od 19:00 do 20:00 Zuzia miala plywanie.

Jak wiec widzicie, caly dzien w biegu. Nie bylo czasu nawet na obiad. Poprosilam mame, aby zapakowala Zuzi cos do jedzenia.

Mama jak to mama, zapakowala. Makaron. Z sosem. NA TALERZU!!! No prosze sobie wyobrazic. Nie w pudelku, tylko na talerzu, zawinietym w folie aluminowa…. i lyzke wziela, i widelca…. i nawet serwetke…

No i gdy ja tankowalam, Zuzia zasiadla na murku na stacji benzynowej, babcia rozlozyla jej serwetke, wyjela talerz z makaronem, i Zuzia zaczela sie posilac.

– Czy to Pani dziecko je sobie tam na murku? zapytala mnie pani gdy przyjmowala zaplate za paliwo. – Wyglada na to, ze jej sie podoba – dodala pani ze smiechem.

Zaluje, ze nie mam zdjecia, bo wygladalo to komicznie. Jak to moja mama powiedziala: Ty to jestes kobieta nowoczesna, a ja jestem Matka Polka. I ma racje. Bo ja bym kanapke w lape dala. Albo i kawalek pizzy..

Roznica wieku.

Lapicki z zonaPisalam sobie, pisalam, i wszystko stracilam. A niech to.

A pisalam o tym, ze ostanio rzucaja sie na mnie informacje o panach starszych od swoich zon o 60 lat.

Najpierw byl Andrzej Lapicki. Lat 85. Wiem, ze pewnie juz jakis czas temu poslubil swoja 25letnia zone, ale dopiero ostatnio kolezanka podrzucila mi polskiego brukowca, wiec sie dowiedzialam.

Mloda zona juz od dawna podobno podziwiala Lapickiego, uparcie dazyla do poznania swojego idola, no i w koncu sie udalo. Ba, nawet wiecej, poslubila go i zyli dlugo i szczesliwie.

HeffnerDrugi przypadek to rowniez 85 letni Hugh Hefner, to ten pan od playboya, ktory otacza sie kroliczkami. Mial byc slub z 25 letnia bodajze modelka. Ona piekna blondyna, utrzymuje, ze kocha Heffner’a, ze moze podpisac intercyze, ze narzeczony kasa jej nie obrzuca.

Mial byc slub ale nie bedzie, bo para sie poprztykala, dziewczyna sie wkurzyla, spakowala manatki i zareczyny zerwala. No i dobrze, co jej bedzie jakis stary milioner podskakiwal!

Ja osobiscie nie mam nic przeciwko starszym panom, sama lubie starszych, moze jednak nie o 60 lat… zastanawiam sie, co kieruje tymi dziewczynami – czy szukaja kogos, kto im zastapi ojca? Czy sa zafascynowane madroscia zyciowa?

Czy takie zwiazki moga byc udane? Jak myslicie?

Za gapowe sie placi.

A taka bylaby swietna historia… Juz to widze.

Kupilam bilety na samolot do Polski. Kosztowaly okolo £700, dla nas trzech. Bardzo sie cieszylysmy na ten wyjazd, nie bylo nas w Polsce przez ponad rok!

W przeddzien wylotu spakowalysmy sie, zamowilysmy taksowke na lotnisko (£50), i spac nie moglysmy z podniecenia.

Moze to i dobrze, bo taksowka zamowiona byla na 4 rano, wiec przynajmniej nie zaspalysmy.

A na lotnisku okazalo sie…. ze paszporty dziewczyn, i to obu, sa przeterminowane!! Data waznosci skonczyla sie w czerwcu!!!

Oczywiscie nie pozwolili nam leciec, kazali do domu wracac. Kolejne £50 za taksowke. Droga to byla wycieczka na lotnisko Heathrow, £800….

Taka to by byla swietna historia. Na szczescie moja mama spojrzala na te przeterminowane paszporty i zauwazyla, ze data waznosci mija.

Wiec teraz musze zlozyc wnioski o nowe. Czeka sie 6 tygodni, miejmy nadzieje, ze proces bedzie latwy i ze zdaze z wyrobieniem przed wakacjami. Nie wiem, jakich dokumentow beda ode mnie wymagac. Nie wiem rowniez, czy madrym bedzie kupowanie biletow ZANIM dostane paszporty… ale z dnia na dzien bilety drozeja.

Smierc chomika

Znow nam zdycha chomik. Slowo honoru, nie dosypuje im trucizny.

Niektorzy z Was moze pamietaja, jak Zuzia chomika do Kataru z Polski w majtkach szmuglowala. Chomik zywot wiodl spokojny, calkiem dlugo pozyl. Zdechl na kilka miesiecy przed naszym wyjazdem z Kataru. Zostal pochowany na plazy w Al Wakrah.

Tutaj sprezentowalysmy sobie dwa miniaturkowe chomiczki. Dzisiaj jeden z nich niestety, zaczal zdychac. Najpierw chodzil niemrawo i nie mogl otworzyc jednego oka. Zazwyczaj ruszal sie tak szybko, ze nie mozna bylo go zlapac. Dzisiaj probowal uciekac, ale juz bardzo niezdarnie. Pozniej nawet juz nie probowal uciekac, i tylko lezal. Wieczorem wyczolgal sie z gniazda i wybral sobie miejsce, w ktorym postanowil umrzec. Lezal na boku i ciezko oddychal.

Okropnie bylo na to patrzec. Zuzia oczywiscie przeplakala caly wieczor. I tak naprawde niewiele moglam zrobic, by ja pocieszyc. Dziecko obwinialo sie, ze to przez nia zwierzatko ducha wyzionelo, bo niewystarczajaco go karmila i nie zmieniala mu w klatce zbyt czesto…

Ech, ciezko jutro bedzie, bo pogrzeb trzeba bedzie zrobic.