Skoro juz o tanich zakupach mowa, wspomniec trzeba tzw. charity shops. Najblizszy polski odpowiednik to pewnie bylby szmatland lub second hand (to nie za bardzo polskie, ale chyba sie przyjelo?).
Zasada dzialania jest jednak inna.
Sa to sklepy dobroczynne.
Ludzie przynosza do owych sklepow (i oddaja za darmo) swoje stare ubrania, buty, duperelki z domu (figurki, ramki na zdjecia, podstawki do jajek), niektore z owych sklepow przyjmuja tez meble.
Rzeczy te sa wystawiane na sprzedaz, a zysk jest przeznaczony na okreslony cel dobroczynny – walke z rakiem, dzieci, osoby starsze.
W sklepach tych pracuja przewaznie – za darmo – wolontariusze. Glownie osoby starsze.
Przyznaje, w Polsce nie lubie szmatlandow. Tutaj tez nie za bardzo, ale jest kilka fajnych sklepow, gdzie zawsze mozna cos znalezc. Mieszkam w dosyc bogatej czesci Anglii, i widac to po szmatlandach – rzeczy oddawane do nich sa dobrych firm i w swietnym stanie. Wiadomo, bogaci ludzie je oddaja.
Poza tym mozna kupic ksiazki i plyty CD i DVD za bezcen – ksiazka za £2 to juz drogawa ksiazka.
Zgadnijcie, kto jest wielkim fanem sklepow dobroczynnych? 🙂







Pisalam sobie, pisalam, i wszystko stracilam. A niech to.
Drugi przypadek to rowniez 85 letni Hugh Hefner, to ten pan od playboya, ktory otacza sie kroliczkami. Mial byc slub z 25 letnia bodajze modelka. Ona piekna blondyna, utrzymuje, ze kocha Heffner’a, ze moze podpisac intercyze, ze narzeczony kasa jej nie obrzuca.