Studia skonczone

Zuzia, ta dziewczynka, ktora moi najstarsi czytelnicy poznali, gdy miala 8 lat (TAK!!) w tym roku skonczyla studia…. Po trzech ciezkich latach otrzymala dyplom z architektury. Lata byly ciezkie, bo Zuzia absolutnie nienawidzi architektury, ale postanowila, ze jednak sie nie podda i studia skonczy. Skonczyla, i dostala swietna ocene!

Dwa tygodnie temu miala wreczenie dyplomow, z czarnymi, typowymi kapeluszami i pelerynami. Kazdy kierunek ma inna peleryne – wszystkie sa czarne, ale maja inny kolor podszewki, niektore maja futerko dookola kaptura.

Podczas ceremonii kazdy student byl wywolywany po imieniu, przechodzil obok dziekana uchylajac rabka kapelusza. A publicznosc (rodziny sutdentow) musiala klaskac. Po poltorej godziny klaskania non stop rak juz nie czulam!

Od pazdziernika Zuzia bedzie kontynuowala nauke, na kierunku zarzadzanie i inzynieria, cos, co jej sie o wiele bardziej podoba.

Oto kilka zdjec ‘malenstwa’ z ceremonii.

A po ceremonii poszlismy (z chlopakiem Zuzi) na obiad do restauracji koreanskiej. Jedzenie bylo przepyszne, na stole stal grill, przyniesli nam kawalki roznych mies, i sami sobie te miesa przy stole grillowalismy. Do tego byly rowniez dodatki koreanskie, takie jak kimchi (piklowana kapusta), zupa, piklowane ogorki, koreanski nalesnik, i salata – bierze sie lisc salaty, kladzie na niego kawalek miesa, dodatki (kimchi czy kto co tam lubi), ryz, zwija sie to w reku, i wklada do buzi.

Moja piekna Mamusia wczoraj skonczyla 70 lat. Jak wiecie, niecale dwa miesiace temu jej serce przestalo bic, ale Mamusia ze swoim zwyklym uporem kazala smierci wypier..ac, i postanowila jeszcze troche pozyc. Jestem przeszczesliwa, ze dane mi bylo spedzic z nia jej urodziny, ten wyjatkowy dzien.

W prezencie kupilam jej Echo show –  “przenośny, inteligentny głośnik, który został wyposażony w duży wyświetlacz dotykowy. Urządzenie możesz wykorzystać między innymi do słuchania muzyki, przeglądania zdjęć, sprawdzania pogody, inteligentnego zarządzenia domem, czy rozmów głosowych.”

Plan byl taki, ze urzadzenie pomoze Mamusi pamietac – bedzie sobie mogla przpominacze ustawiac, bedzie mogla zapytac, ile ma lat, albo kto jest prezydentem Polski… rzeczy, ktorych nie pamieta.

Niestety, okazalo sie, ze Alexa nie posiada wersji polskojezycznej! Bylam totalnie w szoku, nawet urzadzenia sprzedawane w Polsce nie maja jezyka polskiego. Takze malo uzyteczne dla Mamy, bo po angielsku nie mowi. Ale.

Mamusia probowala gadac do Alexy, ale po polsku, i mowi: Alexa, jaki mamy dzien? Alexa uslyszala to po angielsku, Yucky Mummy Jean (co oznacza: fujowa mama Jean), i pokazala nam rezultaty na temat fujowej mamy Jean. Bardzo mnie to rozsmieszylo.

A dzisiaj siedzi, niewinnie sie bawi, cichutko, ja pracuje, nagle Mamusia wypala: O, Twoj dom widze! Udalo jej sie otworzyc kamerke, ktora mam przy drzwiach wejsciowych. Smieje sie, ze teraz moze mnie szpiegowac dzien i noc, i ze zawsze bedzie wiedziala, kiedy wychodze z domu albo z kim wracam 🤣🤣

Jedna minuta moze zmienic cale zycie

Czwartek, 30 marca. Dzien 0

Siedze na spotkaniu. Cala nasza organizacja sie zebrala osobiscie na spotkanie firmowe. Rozmawiamy o tym, co kto robi, jak mozemy wspolprace udoskonalic, tego typu dyrdymaly.

Dzwoni siostra. Zazwyczaj bym nie odebrala, ale cos mnie tknelo. Siostra z placzem mowi, ze mame zabrali do szpitala. Ze miala bole w klatce piersiowej, czula sie okropnie, siostra zadzwonila na pogotowie, i zabrali ja do szpitala.

Ok, mowie do niej, idz tam, i dawaj znac co sie dzieje.

Po okolo 2 godzinach dzwoni znowu. Mama na OIOMie, nieprzytomna. Serce przestalo jej bic, i ja reanimowali przez poltorej godziny. Teraz lezy pod respiratorem, i nikt nie wie, co dalej bedzie.

Wrocilam na spotkanie, ale oczywiscie nie moglam sie skupic. W pewnym momencie wybieglam, bo juz nie moglam, szefowa za mna, co sie stalo. Wyslala mnie do domu.

Pojechalam do domu. Sprawdzilam loty. Mialam doslownie 30 minut aby sie spakowac i wyjechac na lotnisko, lot za 3 godziny.

Przylecialam do Polski, pozno wieczorem. Dowiedzialam sie, ze mama zle sie czula, siostra zadzwonila po pogotowie. Przyjechali w ciagu 4 minut, i natychmiast zabrali mame na pogotowie. Na pogotowiu jej serce przestalo bic. Dobrze, ze tam, bo od razu zaczeli robic reanimacje. Gdyby siostra zadzwonila na pogotowie o 2 minuty pozniej, gdyby pogotowie przyjechalo 3 minuty pozniej, moja Mama by juz nie zyla.

Piatek, 31 marca. Dzien 1

Poszlam do mamy do szpitala. Lezy pod respiratorem, rurki wychodza z kazdego mozliwego miejsca. Lekarz powiedzial, ze jak jechal do domu po zmianie, to nie spodziewal sie zobaczyc Mamy zywej rano jak wroci do szpitala, bo malo kto przezywa reanimacje, a co dopiero poltoragodzinna. Powiedzial, ze z ludzi, ktorzy jednak przezyli, 99% ma bardzo powazne uszkodzenia mozgu….

Mamusia nie moze sama oddychac. Jest w spiaczce. Ale ruszyla troche stopa, lekarz powiedzial, ze to dobry znak, ze to oznacza, ze jej mozg nie jest calkowicie zniszczony.

Sobota, 1 kwiecien. Dzien 2

Lekarz powiedzial, ze nie ma wiekszych zmian. Zaczeli zmniejszac dawke lekow nasennych (dali jej po to, bo dla mozgu to byl straszliwy wstrzas, wiec aby mozg mogl sie zaczac regenerowac musieli go wyciszyc). Byc moze za kilka dni zupelnie jej odstawia srodki nasenne, jesli dobrze bedzie reagowala. I jesli sie obudzi, to dobry znak.. I jesli bedzie w stanie oddychac sama, to sprobuja ja odlaczyc od respiratora…. Jesli, jesli, jesli.. nic nie mozna powiedziec na pewno, niczego nie mozna przewidziec.

Dzisiaj Mamusia troche sie ruszala, stopa, troche glowa. Jak powiedzialam cos waznego, na przyklad jak wspomnialam Zuzie (bo mowilam do Mamy caly czas). Zapytalam lekarza, czy to sa odruchy mimowolne, powiedzial, ze niekoniecznie, ze to moze oznaczac, ze Mama slyszy i czuje… w tym momencie Mamusia zaczela bardzo mocno ruszac stopami, i wrecz zaczela podginac kolano, zupelnie jakby nam chciala dac znac, ze tak, ze nas slyszy. A moze to byla tylko moja zludna nadzieja?

W pewnym momencie wspomnialam kota, ktory ja ugryzl jakis czas temu, Mamusia zaczela reagowac, jej twarz sie wykrzywila, jakby chciala plakac, abo powiedziec cos, ale nie mogla i byla bardzo sfrustrowana… tak gwaltownie zareagowala, ze musialam zawolac pielegniarke, bo balam sie co sie dzieje.

Przyjechala Zuzia do Polski, do Babci.

Poniedzialek, 3 kwiecien. Dzien 4

Weekend mina bez zmian, a dowiedziec tez sie nie mozna bylo niczgo, bo lekarz weekendowy ‘nie zna pacjentki’ (a dokumentacji nie czytal?). Probowali wybudzic ja ze spiaczki, ale zle zareagowala, wiec znow srodki nasenne.

Dzisiaj sa urodziny Zuzi…

Wtorek, 4 kwiecien. Dzien 5

Ponowna proba odstawienia lekow nasennych. Mamusia jest przywiazana do lozka. Lekarz powiedzial, ze otworzyla oczy na krotko okolo 13. Podczas mojej wizyty (na OIOMie wizyty sa ograniczone do 1 godziny dziennie) Mamusia krztusila sie, probowala sie pozbyc tuby od respiratora, pielegniarka kazala wszystkim wyjsc z sali. Jak wrocilam, Mamie lecialy lzy po policzkach.

Lekarz powiedzial, ze zdecydowanie czuje bol. To chyba dobrze?

Dowiedzialam sie, ze redukowanie lekow nasennych nie ma nic wspolnego z tym, czy Mama moze sama oddychac, czy nie, to jest powiazane z tym, czy mozg sobie poradzi z rzeczywistoscia i pelna (hmmm) swiadomoscia.

Ponownie lekarz potwierdzil, ze zwazywszy ze ja reanimowali przez poltorej godziny, radzi sobie dobrze.

Chcialabym tylko powiedziec, ze jestem bardzo wdzieczna, ze nie zaprzestali reanimacji po pol godzinie, ze kontynuowali, ze sie nie poddali…

Sroda, 5 kwiecien. Dzien 6

Mamusia sie dzisiaj obudzila!!! Lekarka odlaczyla wszystkie srodki nasenne (odwazna decyzja!), odlaczyli ja od respiratora, i Mamusia jest przytomna! Kiedy zobaczyla Zuzie i mnie, jak wchodzilysmy na sale, najpierw sie usmiechnela, a pozniej poplakala, jak jej powiedzialam, ze ja kocham. Nie moze mowic (szeptem pojedyncze slowa wypowiada), ale powiedziala: “Zycie jest krotkie”… uscisnela mi reke.. Nie myslalam, ze zobacze Mamusie zywa. A jesli nawet przezyje, myslalam, to bedzie nieprzytomna, lub z mozgiem, ktory w ogole nie pracuje…

Stal sie cud. Cud.

Piatek, 6 kwiecien. Dzien 8.

Przeniesli Mamusie z OIOMu na oddzial wewnetrzny, na sale zwiekszonego monitoringu, czy jakos tak.

Mamusia juz normalnie mowi, i rozpoznaje nas. Probuje sama jesc, chociaz kiepsko jej to idzie, ma problem z koordynacja reki do ust. Nie potrafi palcem nosa dotknac.

Jest wyciszona, i zginelo jej tak cos okolo 20 lat. Nie ma w ogole pamieci krotko i srednioterminowej. Myslala, ze pracuje w Warszawie (18 lat temu to bylo), nie wie, co to jest coca cola, powiedziala, ze na emeryture odeszla w 1973 (20 lat wtedy miala). Ale pamieta niektore rzeczy, na przykolad ze Zuzia studiuje… Prezydentem jest Kwasniewski.

Ale zyje. Zyje, i to jest cud.

Sobota, 15 kwiecien. Dzien 17.

Wypisali Mamusie do domu. Chcialam, bo mam kilka dni jeszcze w Polsce, wiec chcialam, aby pobyla w domu, zeby ustawic to wszystko jakos zanim wyjade, bo jak wyjade, to siostra sama zostanie z opieka nad Mama.

Mamusia nie pamieta niczego co sie dzieje teraz. Mozna jej pokazac zdjecie, i za 2 minuty znow sie pyta o to samo zdjecie. Pamietacie dzien swistaka? No, to tak jest co minute. Na przyklad.

Zuzia juz pojechala?

Tak, pojechala, tydzien temu.

A gdzie jest?

Na uniwersytecie.

Dwie minuty pozniej:

Zuzia juz pojechala?

Tak, pojechala, tydzien temu.

A gdzie jest?

Na uniwersytecie.

Nie potrafi rowniez wstac. Wypozyczylysmy z siostra taki chodzik. Podnosimy Mamusie z siostra, i z wielkim wysilkiem dochodzi do toalety. Pozniej znow ja trzeba podniesc. Ale przynajmniej sama chodzi i nie musi miec pieluchy lub do basenu….

Dzisiaj, 15 maj, poniedzialek.

Wrocilam do Anglii, bo nie mialam wyjscia. Siostra zostala sama, i sama sie opiekuje mama caly czas. Trzeba Mamusi przypomniec, aby zeby umyla, zaprowadzic ja do toalety, przygotowac jej jedzenie… Na pewno jest jej ciezko. Siostrze.

Dzisiaj Mamusia wciaz nie pamieta co sie jej powie…. no juz Ci mowilam 20 razy, ktorego przylatuje… a tak mi jakos umknelo… Pamietasz, Mamus, jak bylam dzieckiem, i mi mowilas, ze mi jednym uchem wpada, a drugim wypada? To teraz Ty tak masz… zasmiala sie. Dobrze, bo nie usmiecha sie czesto. Generalnie nie interesuje jej nic (zapytaj mnie cos… a co ja mam cie zapytac? No nie wiem, cos na temat mojego zycia! A ja tam nie wiem, co mam cie zapytac…). Pewnie dlatego, bo mozg bardzo ciezko pracuje nad tym, aby odbudowac zniszczone polaczenia pomiedzy neuronami. A to jest meczaca praca…

Ale chyba postepy sa, dzisiaj siostra mi powiedziala, ze Mama na balkon wyszla!

Jedna minuta zmienila zycie mojej Mamusi, mojej siostry, i moje. Juz nic nie jest tak samo, rzeczy, ktore byly oczywiste i ktore bralysmy za pewnik juz nie istnieja, zycie, jakie znalysmy, juz nigdy nie bedzie takie samo. Rownoczesnie, jedna minuta spowodowala, ze moja Mamusia wciaz zyje. Wciaz jest z nami. Ze dane mi bylo powiedziec jej, ze ja kocham, uslyszec, ze mnie kocha, poczuc uscisk jej ramion (ktorego myslalam juz nigdy nie doznam).

To jest cud, i nikt mi nie powie inaczej, bo jak czesto zdarza sie, aby osoba , ktorej serce zatrzymalo sie na 90 minut, byla w stanie w miare ok funkcjonowac?

Spotkanie z Ola

Kilka dni temu napisalam do Oli smsa:

“Hej, chyba musimy pogadac, jak myslisz? Wpadniesz?”

Odpisala, ze tak, i ze w piatek po szkole przyjdzie.

Myslalam, ze zapomni, ale nie przypominalam jej.

Przyszla.

No i pogadalysmy, tak na spokojnie i dosyc powaznie. Dowiedzialam sie troche na temat jej obecnej sytuacji (ale zaproszenia do niej wciaz nie dostalam 😂). Malymi krokami bedziemy musialy budowac to, co jest pomiedzy nami zepsute.

Okazuje sie, ze tatus jej daje pieniadze, tyle, zeby miala na jedzenie, ale nie chciala mi powiedziec, ile. On tez jej wynajmuje mieszkanie.

A wiecie, co mi powiedzial latem, jak sytuacja z Ola stawala sie nie do wytrzymania, i zaproponowalam wlasnie, zeby jej cos niedaleko wynajac, bo razem mieszkac nie mozemy, ja i Ola?

Powiedzial mi: Zmien zamki i ja na ulice wyrzuc.

Czys ty oszalal? Zapytalam go. Kazesz mi moje wlasne, nieletnie dziecko na ulice wyrzucic?

Tak, musi dostac nauczke, odparl,

A teraz kochajacy tatus, ktory wkroczyl z odsiecza. 🤦🏻‍♀️

Ola przyniosla rowniez prezent, ktory mi zrobila na Boze Narodzenie, obraz, ktory mi namalowala.

Przyniosla mi tez taka maszynke do siekania cebuli itd., mowi: Jamie Oliver, a wiem, ze Ty lubisz.

No lubie.

2023!!!

No to mamy 2023, z nowym rokiem nowym krokiem, tak to sie kiedys mowilo?

Nie wiem, dlaczego jestem w szoku, ze juz jest 2023, bo jak ustawilam sobie autoresponder (??) w biurze to napisalam, ze wracam 3 stycznia 2024 😀 Szefowa do mnie – mam nadzieje, ze jednak 2023, i ze nie bierzesz sobie rok wolnego!

Swieta byly jednoczesnie beznadziejne i bardzo fajne, o ile to mozliwe, i zdecydowanie inne. Ola nie przyszla na Wigilie, wpadla okolo 15, wywialo ja po 30 minutach, i tyle ja widzieli. Pierwsza Wigilia w moim zyciu bez obydwu moich corek.

Ale z drugiej strony Zuzia stanela na wysokosci zadania, chciala lepic pierogi (zazwyczaj kupuje gotowe, bo lubie latwe zycie), wiec lepilysmy razem pierogi – pierwszy raz! Wyszly wysmienite. Obydwie dziewczyny uwielbiaja pierogi, i moglyby je jesc tonami. Upieklam rowniez ciasto, rolada z orzechami – ja sie do pieczenia nie nadaje, bo to podobno trzeba przepisu przestrzegac, a dla mnie przepisy to po prostu inspiracja. Ale wyszlo bardzo dobre.

Sama kolacja rowniez byla bardzo mila i przyjemna, przyszedl Bill, moj przyjaciel i byly sasiad, 87 lat ma, poznalam go po przylocie do Anglii 12 lat temu, i do tej pory sie przyjaznimy. Wpadl rowniez moj kolega, i tak sobie siedzielismy do 1 nad ranem.

Pozniej Zuzia poszla do ojca, a ja przez tydzien dojadalam resztki wigilijne.

Teraz mamy styczen, i w ramach terapii zimowej kupilam sobie kanarkowo zolty sweter kaszmirowy. Po jeansy poszlam, ale nie mieli… nigdy w zyciu nie mialam nic zoltego, ale cos mi odbilo, i kupilam. Teraz musze poszukac na instagramie inspiracji z czym to nosic, bo pojecia zielonego nie mam.

Zuzia jeszcze jest w domu, ale we wtorek wraca na uniwersytet, i znow dom bedzie pusty (to znaczy jest pies i rybki, no ale to nie to samo jednak). Trzeba moze zaplanowac jakis styczniowy lub lutowy wypad do slonca.

Usciski serdeczne dla Was wszystkich, i dziekuje za wsparcie. 😘

Ola sie wyprowadzila

Dwa slowa… moze chociaz dwa slowa, zapytal yoskaiga..

To ja moze powiem trzy.

Ola sie wyprowadzila.

Tuz po wakacjach.

W dodatku zapowiedziala kazdemu, ze nie wolno ze mna rozmawiac. Skonczyla 16 lat, i ma takie prawo. Wiec nikt mi nic nie powie.

Nie wiem, gdzie mieszka, nie wiem, czy sama, czy z kims, nie wiem, kto jej daje pieniadze, nie wiem, co jej lekarze mowia, a jak wyladowala w szpitalu bo przedawkowala, to sie dowiedzialam z posrednich zrodel, bo nikt do mnie nie zadzwonil – bo Ola nie chciala.

Jej ojciec wie, gdzie jest, ale mi nie powie, bo musi ‘dbac o zdrowie emocjonalne Oli’, wielce troskliwy tatus sie po 16 latach znalazl.

Nie wiem, czy Ola do mnie kiedys wroci – mowie tutaj o powrocie emocjonalnym. Mam nadzieje. Mam nadzieje, ze nie bedzie tak, ze bedziemy rozmawiac raz w roku…

Nie pisalam, bo bardzo mi z tym ciezko. Teraz, po kilku miesiacach, troche sie z ta sytuacja oswoilam.. Aczkolwiek Ola powiedziala, ze na Swieta do domu nie przyjdzie, wiec tez bedzie byle jak.

Sestra przyjechala

Nie pisze, bo sie dzieje zle, ale tak zle, ze nie chce pisac.

Aczkolwiek.

Przyjechala siostra w odwiedziny, i jak to siostra, wziela sie za robote. Ja cale dnie pracuje, siostrze sie nudzi, to sprzata.

Do tej pory umyla okna. Plynem do blatow. I mopem do podlogi – znalazla w szafce narzedzie, ktore uznala ze swietnie sie nada do mycia okien. To byl mop. Plyn z mopa wylala, bo smierdzial (to byl plyn do plytek porcelanowych na podlodze), i wlala plyn do mycia blatow, po czym tym mopem po oknach jezdzila.

Smiac mi sie chce jak sobie tylko wyobraze, co sasiedzi mysleli jak widzieli siostre mopem po oknach jadaca!

Blaty przeciera plynem do toalety, a toalety myje plynem do zlewu 😀

Mamy zmywarke, ale D wszystko recznie zmywa, dzis mowie nie!, wkladamy do zmywarki. Wlozylysmy talerze, szklanki, ale brytfanka, patelnia, miski od salatek – to trzeba recznie. D z niesmakiem: to po co ta zmywarka, recznie bym szybciej umyla!

Wczoraj sestra zarzucila tekst:

– Nie mowie po angielsku. Wychodze Ci z psem, wnosze i wynosze kosze, myje Ci okna… sasiedzi beda mysleli, ze sobie sluzaca zatrudnilas!

– No tak, musimy plakat wywiesic, to jest moja siostra, my po prostu zaprzegamy rodzine do roboty!

Zaswerwowalam dzisiaj na obiad frytki ze slodkich ziemniakow. D:

– To smakuje jak marchewka

Kurcze, rzeczysiscie, ma racje, jak sie zamknie oczy, to smakuje jak marchewka..

Aczkolwiek dalam jej kimchi (koreanska kwaszona kapusta) myslac, ze wypluje, a sestra zjadla z apetytem i o wiecej prosi!

Wynalazla juz sposob jak ogladac filmy na Netflix z polskim glosem, a ze nasze gusty sie bardzo roznia i ja nienawidze filmow z polskim lektorem, to sie mecze ogladajac Furioze i jakies tam filmy z bitwami i walkami i wytatuowanymi bohaterami…

Ale dobrze miec siostre w domu. Buzia jej sie nie zamyka, gada jak Hanka Bielicka (wlasne slowa D), obejrzenie godzinnego programu zajmuje trzy godziny, pieska na spacery wyprowadza, nawet mi zupe ugotowala! No i codziennie mnie informuje o pogodzie! 😀

Bulgarskie wesele

Bulgaria zdecydowanie powinna byc o wiele bardziej popularnym miejscem na mapie turystycznej Europy. Nie widzialam duzo, ale z tego co widzialam, jest tam przepiekie.

Z lotniska para mloda zamowila transfer dla gosci. Wyladowalismy na lotnisku Varna, a wesele bylo w poblizu miasteczka Balchik. Moj resort, Lighthouse resort and golf course podobno jest jednym z trzech najlepszych pol golfowych w Europie. Moze i tak, ale resort znajdowal sie na totalnym odludziu, najblizsze miasteczko byl Balchik wlasnie, taksowka £20 (nie ma Ubera, autobus najblizszy w Balchik wlasnie). Zatem wiekszosc czasu spedzilam w hotelu, ale z takimi widokami, i w takim pieknym osrodku, co tu narzekac!

W dzien wesela ubralam sie pieknie, umalowalam, i pojechalam. Sceneria przepiekna!! Ceremonia odbywala sie nad samym morzem, para mloda wygladala przepieknie, maja dwojke malych dzieci, i maluszki szly/byly niesione do ‘oltarza’.

Dziadek pana mlodego (pan mlody jest Bulgarem) mowi po polsku, mieszkal w Polsce dawno temu, i przyjaznil sie z Lechem Walesa. Bylam bardzo pod wrazeniem, bo dziadek jest w slusznym wieku, mieszkal w Polsce dekady temu, a jednak wciaz mowi po polsku (lamana to polszczyzna, i czasami ciezko zrozumiec, ale jednak mimo wszystko).

A skoro o jezykach mowa – bulgarski dosyc do rosyjskiego podobny.

Po ceremonii busiki zabraly nas do restauracji – znow, na plazy, nad samym morzem.

Wesele bulgarskie nieco podobne do polskiego. Mama panny mlodej (Angielka) przywitala mloda pare chlebem i sola – pozniej przyznala sie, ze zielonego pojecia nie miala, o co chodzi, robila po prostu to, co jej kazala osoba prowadzaca cale wesele. Byl zespol, bylo krojenie torta, byly przemowy. I duzo rakia – to taka ichniejsza wodka. Tata mlodego sam robill, z winogron – bo mozna z roznych owocow robic. Tata troche sie na mnie napalil, i chcial moj numer telefonu, i na drugi dzien chcial mi zapewnic zwiedzanie okolic i podziwianie przyrody 😂

Do hotelu wrocilam o 4 rano, i to tylko dlatego, ze kobieta mieszkajaca w moim hotelu zaproponowala mi transport – gdyby nie to, to bym dalej sie bawila. Ramiaczko od sukienki mi sie urwalo, wiec pod koniec imprezy tanczylam w swetrze, zeby piersiami golymi nie machac 😛

A na przeciwko mnie siedziala mama, i jej corka, i sie okazalo, ze corka jest w tej samej szkole, co Ola, ba, w tym samym roczniku nawet! Swiat rzeczywiscie jest maly!

W dzien po weselu z lozka zwloklam sie o 1 po poludnu, tylko dlatego, bo glupio mi bylo caly dzien w lozku spedzic. Poszlam na basen.

Nastepnego dnia poszlam do spa – ech, ktoz nie kocha spa…

A pozniej sie okazalo, ze kupujac loty totalnie wszytko skopalam, bo wylatywalam z Luton – gdzie zaparkowalam samochod, a lot powrotny byl na Gatwick!! Wiec po wyladowaniu na Gatwic (30 minut ode mnie z domu) musialam zlapac pociag (1.5h) na Luton, i z Luton jechac samochodem do domu (kolejne 1.5h). Wiec zamiast byc w domu okolo 21:30 bylam w domu o 1 rano…

Na zakonczenie dodam jeszcze jedno – duzo podrozowalam, i duzo widzialam, i myslalam, ze niewiele rzeczy mnie zaskoczyc moze. Ale pol slonecznikowych takich jak w Bulgarii nie widzialam nigdzie! Pierwszy raz w zyciu! Hektary za hektarami za hektarami zoltych pol! Przecudowny widok! Zdjecie raczej kiepskie, ale trudno bylo o lepsze (i tak poprosilam taksowkarza, aby sie zatrzymal posrodku autostrady, abym mogla zrobic zdjecie).

Zdecydowanie chcialabym powrocic do Bulgarii, i troche pozwiedzac, mysle, ze zdeycodowanie warto!

Bal

Duzo sie wydarzylo od mojego ostatniego postu (tego juz ukrytego). Nie bede pisala w szczegolach…

Powiem tylko tak. Widzialam Ole i nawet odwiozlam ja na bal.

Bylam w szoku. Ludzie podjezdzali limuzynami, z szoferami, w czapkach, na motocyklach, w Porsche i Jaguar, doslownie czulam sie jak na ceremonii Oskarow. Nie pamietam, zeby tak bylo jak Zuzia miala bal, ale to bylo 4 lata temu….

Bal byl w cudownym zameczku, i pani nauczycielka, ktora to organizowala naprawde wykonala swietna robote – powiedziala mi, ze dzwonila po wszystkich miejscach, gdzie organizuja wesela, i probowala wykorzystac Covid aby uzyskac jak najlepsza cene. Za £25 od osoby w palacyku nad jeziorkiem, gdzie byl bal – trzeba jej przyznac, popisala sie.

Chlopcy w garniturach, dziewczyny w sukniach jak ksiezniczki z filmow Disney albo jak panny mlode…

I kolejny etap zycia sie zamknal. Zuzia na uniwersytecie, Ola do ‘liceum’ pojdzie.

Jestes legendarna!

Dzwonek do drzwi. Otwieram, na progu stoi moj sasiad.

Co robisz 8 lipca? pyta sie.

Nie wiem, a bo co, moge Ci w czyms pomoc?

Jak nie masz innych planow, i masz ochote, to wpadnij na moje wesele – wystrzelil!

Wiedzialam, ze biora slub, ale zapomnialam kiedy. Nie skojarzylam, ze za 18 dni juz bedzie weselisko.

Troche sie zdziwilam, ale podal mi szczegoly, co i jak, i mowi, daj nam znac co zdecydujesz.

Poszlam do domu, zasiadlam przed komputerem, popatrzylam na sposoby i ceny dojazdu, zakwaterowanie, i zdecydowalam po 10 minutach, ze i owszem, polece na to wesele.

Do Bulgarii. Bo sasiad jest Bulgarem, ona Angielka.

A dlaczego nie, w Bulgarii nie bylam, wesele na klifach i przy plazy, hotel cudowny, zrobie sobie weekend! A wesela w Bulgarii troche jak w Polsce, do samego rana! Zatem prawy do lewego, bedzie sie dzialo!

Zajrzalam przez plot do sasiadki, mowie, ze przylatuje! Tak sie ucieszyla, ze sie prawie poplakala, nie mogla uwierzyc. I stwierdzila:

Wiedzialam, ze Ty sie nie bedziesz patyczkowala i zastanawiala caly tydzien, tylko od razu podejmiesz decyzje!

Napisalam do sasiada:

Przylatuje. Numer lotu xxxx.

Sasiad odpisal: jestes legendarna! 💪🏻