Postanowilam, ze bede sie zdrowo odzywiac. Zainspirowana polska kuchnia i tak dalej. Wiem, ze polska kuchnia tlusta, slona, smazona, ale przynajmniej ze swiezych produktow, a nie przetwarzanych, z puszek, i fast foodow.
Wybralam sie do Tesco, i nawkladalam do koszyka same zdrowosci – warzywa, swieze ryby, maselko, zero alkoholu, zero puszek.
Tak jakos wyszlo, ze pierwszego dnia nie udalo mi sie ugotowac obiadu, bylo za pozno. Drugiego cos mi wypadlo. Trzeciego mi sie nie chcialo.
Kiedy juz w koncu ten obiad ugotowalam, skladal sie on z ryby lekko zalatujacej, hmmm, ryba. Z maslem srednio zjelczalym. Kalafiorem mocno okrojonym (bo troche poczernial). A fasolke zielona to w ogole wywalilam, bo sie troche rozmaslila.
Troche mi to zdrowe gotowanie nie wyszlo. Nie szkodzi. Jutro kupie make, i zaczne piec chleb. Maka przynajmniej sie nie zasmierdzi w szafce…