Stol

Zamowilam stol. Dlugo sie zastanawialam, bo jest drogi, ale znam siebie, i wiem, ze jesli zakochalam sie od pierwszego wejrzenia, to mi nie przejdzie. A sie zakochalam.

Stol jest robiony na zamowienie, z drewna odzyskiwanego ze starych lodzi. Drewno przechodzi dokladna renowacje – stara farba jest zeskrobywana, gwozdzie wyciagane, i – jesli to mozliwe – uzywane ponownie przy produkcji stolu. Do tego dochodza nogi z nowoczesnego metalu. Moim zdaniem bomba – bedzie pasowalo i do tradycyjnego, i do nowoczesnego wnetrza.

Dzieciom sie nie podoba. Zuzia stwierdzila krotko: Nie stac cie, wiec nie kupuj. Ola dodala: paskudny. A ja i tak poszlam, i kupilam. Teraz musze czekac trzy miesiace na dostawe.

A co Wy sadzicie?

Jakie krzesla by do tego pasowaly?

Czekam na opinie 🙂

Ola ma wszy

Wczoraj wieczorem Ola spadla z krzesla. Rozbila sobie podbrodek, i nabila guza z tylu glowy.

– Jak to sie stalo? – zapytalam. No bo jak mozna i z przodu, i z tylu, w tym samym czasie?

No mozna.

Podbrodek rozbila sobie o podloge. A potem zaatakowalo ja krzeslo, z ktorego spadla, i uderzylo ja w glowe (przewracajac sie).

Poszlysmy do lekarza, bo rana wydawala mi sie dosyc gleboka. Lekarz sie smial z historii Oli (opowiedzianej przez nia sama). Co z kolei rozsmieszylo Ole.

Odeslal nas do szpitala, zeby jednak szwy zalozyc.

Na pogotowiu czekalysmy godzine (emergency to sie nazywa, czyli nagle wypadki. Godzina to nie tak duzo jesli chodzi o NAGLY wypadek, nie?) zanim zobaczyla nas pielegniarka, ktora wypytala, co nas sprowadza. I kazala dalej czekac. To czekalysmy.

Poczekalnia pelna byla poobijanych dzieciakow. Czy ci rodzice naprawde nie moga swoich dzieci pilnowac, zeby sobie glow nie rozbijaly? Totalny brak odpowiedzialnosci, jesli by sie ktos pytal.

Po kolejnych dwoch godzinach (nagle wypadki…) przyszedl do nas lekarz, Czech. Zalozyl Oli takie specjalne plastry na rane, posmarowal je klejem z tubki, ktora wygladala jak super klej, i kazal jechac do domu. Po szesciu dniach plastry same odpadna, powiedzial, ale szrama bedzie.

A Ola znow znajomym bedzie opowiadala, ze ma WSZY (bo wiecie, szwy…)

No i co dalej?

Ok. Jak niektorzy z Was zauwazyli, zrobilo sie tutaj cicho…. Z kilku powodow. Troche nie mam czasu, ale glownie dlatego, ze nie bardzo wiem, w jakim kierunku ten blog ma sie posunac.

Kiedy go zaczynalam, mial byc tylko dla rodziny. Potem coraz wiecej osob go czytalo. Teraz, czyta go rodzina, prawie wszyscy moi znajomi (nawet Ci, ktorzy nigdy w zyciu nie dostaliby linka do bloga, ale sami znalezli!), no i cala masa nieznajomych, ktorzy jednak sa mi bliscy.

Problem polega na tym, ze Basia wie o moim narzeczonym, ale nie wie o mojej narzeczonej, o ktorej wie Kasia, z kolei Kasia wie o mojej pracy, o ktorej nie wie Jurek. Jurek jest wtajemniczony w moje problemy finansowe, o ktorych nie ma pojecia Krzysio. I oni wszyscy czytaja bloga. Wiecie, o co chodzi, prawda…?

No i zastanawiam sie, w jakim kierunku ma ten blog isc. Osobisty jakos nie bardzo mi wychodzi, a szkoda, bo chetnie bym pisala, ale wtedy Basia dowie sie, ze mam narzeczona…

Wiec co? Kultura angielska? Styl zycia generalnie? Totalny misz masz tego, co mnie interesuje? Zdjecia? Zamknac blog i stworzyc prywatny, tylko dla zaproszonych osob?

Nie chcialabym, zeby bylo tu nudno….

Jak myslicie?

Podzielcie sie uwagami w komentarzach. I obiecuje, ze jesli bedzie ciag dalszy, bedzie bardziej regularny!

A tymczasem, dziekuje za cierpliwosc i lojalnosc i cieple komentarze i maile. Wielkie buziaki!! xxx

Polakom alkoholu nie sprzedajemy.

Kilka dni temu przejezdzalam obok Waitrose i postanowilam, ze kupie butelke wina na wieczor. Waitrose to taki supermarket, dla klasy wyzszej-sredniej. Nie Tesco dla zwyklego plebsu, nie, Waitrose przyciaga ludzi mieszkajacych w wielkich domach na przedmiesciach, w bogatych dzielnicach. Nie zobaczysz tutaj nieletnich matek, marginesu spolecznego, ludzi na zasilkach.

Zatem wybralam sie po to wino, i czekoladki tez kupilam (nie wybralam sie do Waitrose bo tu akurat pasuje spolecznie, ale dlatego, bo po drodze mi bylo, wiec wstapilam).

Przy kasie pracownik Waitrose, taki moze 22latek, prosi mnie o wylegitymowanie sie.

No no no, pomyslalam sobie, to sie nie zdarzylo od 10 lat, widocznie ta nowa fryzura naprawde mi sluzy… i tak sobie slodko myslac podalam mu polski dowod.

Chlopak spojrzal, i mowi, ze nie, nie moze byc, musi byc prawo jazdy.

To mu pokazalam prawo jazdy.

Tez niedobre. Bo nie angielskie.

Po krotkiej wymianie zdan okazalo sie, ze Waitrose zaakceptuje tylko angielskie prawo jazdy.

Ale ja nie musze miec angielskiego, polskie jest legalne w tym kraju.

Nie, nie jest, i musisz – nalega gowniarz. Moze byc paszport, dodal. Angielski.

Nie mam angielskiego. Jestem Polka, i mam polski. Poza tym nie nosze ze soba jak wyskakuje po wino.

Po chwili chlopak zaproponowal, ze przysle swojego przelozonego.

Podszedl drugi chlopak, w wieku lat okolo 23, i poswiadczyl to, o czym mowil jego kolega – ze paszport, albo prawo jazdy, albo cokolwiek, byle angielskie.

– Tym razem sprzedam Ci wino, bo wygladasz na starsza niz 25 lat (to po co mnie prosicie o wylegitymowanie sie???) – ustapil.

– Zaraz, to znaczy ze jesli przyjde jutro po piwo, to mi go nie sprzedasz, bo nie jestem Angielka?

– Nie sprzedam. Potwierdzil.

To ja poprosilam jego przelozonego. Ktory przeprosil, ale niestety, Waitrose ma takie regulacje wewnetrzne, i nic na to nie mozna poradzic. Odgornie takie zalecenia dostaja.

Bardzo mnie to zdenerwowalo, na tyle, ze napisalam do Waitrose. Waitrose przeprosilo, bo akceptuja dokumenty z Uni Europejskiej, a nie tylko z Anglii, i pracownicy mojego lokalnego sklepu byli niedoinformowani.

Wciaz to nie zmienia faktu, ze Amerykanin, jesli nie bedzie mial przy sobie paszportu, wina w Waitrose nie kupi.

 

Oto odpowiedz Waitrose:

Our Partners may only accept certain types of identification as proof of age. These are:

EU Identity Card (Subject to it having been used as a border crossing document)
EU Photocard Driving Licence
Foreign Passports
Identity Card for a foreign national (Biometric Residence Permit)
Proof of Age Card containing the PASS logo in a hologram
UK, Isle of Man or Channel Islands Photocard Driving Licence (full or provisional)
UK Passport


Nowy jezyk polski

Nazwijcie mnie stara ciotka. Ale nie podoba mi sie kierunek, w jakim podaza jezyk polski. Czytam blogi, facebook, i widze rozne takie potworki jezykowe….

  • Przede wszystkim ‘takowanie’. Po kazdym zdaniu nastepuje ‘tak?’. Na przyklad:

Nie uzywam poprawnego polskiego, tak?

  • Jestem wyczilowana. To niby chyba (tak sie domyslam!) od chilled out. WYCZILOWANA???
  • Hejterzy. To ludzie, ktorzy nienawidza czegos lub kogos. Od hate.
  • Rozkminianie czegos. Tego do konca jeszcze nie zrozumialam, ale ja na obczyznie jestem, to mi wolno nie rozkminiac rozkminiania.

Czy Was denerwuja jakies brzydkie nawyki jezykowe? Chetnie poczytam!

W odpowiedzi na kary…

Pisalam o tym, ze rzad wprowadzil kare za opuszczanie zajec szkolnych.

A teraz w odpowiedzi zaczela krazyc petycja, aby uregulowac oplaty za przeloty w czasie wakacji i wszelakich ferii.

Tutaj ferie sa w tym samym czasie w kazdej szkole, w calym panstwie. Wiec, oczywiscie, wszyscy na wakacje (w lipcu, w kwietniu, w grudniu, nie pamietam, kiedy jeszcze jest taka dluzsza przerwa) wyjezdzaja rowniez w tym samym czasie. W rezultacie ceny biletow lotniczych, pokojow hotelowych, pociagow sa o wiele drozsze. To samo z powrotem.

I to niebagatelnie drozsze. Na przyklad bilet do Polski potrafi kosztowac o £90 taniej jesli gotowym jest sie leciec trzy dni przed zakonczeniem roku szkolnego. Jesli leci rodzina czteroosobowa, to juz sie robi olbrzymi roznica w cenie biletu.

Nie sadze, zeby petycja odniosla jakikolwiek rezultat. A nawet jesli, to przeciez nie ograniczy sie ceny pokojow hotelowych na calym swiecie, na przyklad….

Grube czy nie?

Ostatnie badania wykazaly, ze angielskie dzieci sa najgrubsze w Europie. I moze to byc pierwsze pokolenie, ktore bedzie zylo krocej od swoich rodzicow.

A co najciekawsze, 80% rodzicow, poinformowanych, ze ich dzieci sa otyle, nie zdawalo sobie z tego sprawy. Czyzby az tak zmienilo sie postrzeganie spoleczenstwa, ze cos, co kiedys bylo otyloscia, dzisiaj jest normalna waga?

Nie ma sie co dziwic. Anglicy jedza frytki regularnie (raz w tygodniu to minimum dla wielu), spozywaja najwiecej czekolady w Europie, czipsy sa integralna czescia obiadu, slynna fish and chips (ryba z frytkami) oplywa tluszczem, jedzenie na wynos i przetworzone, gotowe dania sa norma, przyklady moglabym mnozyc.

Mam nadzieje, ze w Polsce wciaz jeszcze jemy nieco bardziej tradycyjnie, nieco bardziej zdrowo.

Tlumaczenie

– Ale mamy niezdrowy obiad! Mowie do dzieci. Pieczone udka z kurczaka, i frytki (frytek nie jemy nigdy!!!). No i do tego brak warzyw!!

– A co to znaczy “brak warzyw”? pyta Ola

– A jak myslisz, co to znaczy?

Ola, po glebszym zastanowieniu, przetlumaczyla sobie na swoj:

– Brak warzyw znaczy NIE MA WARZYWOW!!!

Powitajcie Piegusa!

Przywitajcie sie z nowym czlonkiem Olzusowej rodziny.

Oto Piegus, z angielska zwany Freckles.

Ostatniej niedzieli zasiadlam do komputera aby poszukac pracy, i znalazlam…. psa.

A wpakowalam sie w tego psa na wlasne zyczenie.

Zuzia skonczyla szkole podstawowa. Na koniec szkoly miala egzaminy. I obiecalam jej, ze jesli dostanie same piatki, to dostanie psa. Obietnica (wtedy) wydawala sie zupelnie na miejscu, bo dziecko psa chcialo bardzo, a uczylo sie malo, wiec przez glowe mi nawet nie przeszlo, ze dostanie same piatki. Zwlaszcza nie z matematyki, bo tak samo swietnie liczy jak jej mamusia (czyli na palcach).

Przyniosla swiadectwo, a tu niespodzianka….

No i jak juz zarzucila mi, ze obietnicy nie dotrzymam, to musialam dotrzymac. I kupilam.

Piegus ma 10 tygodni (dzisiaj skonczyl), jest English Springer Spaniel (jakos to jest po polsku?), ma brazowo-biale laty i jest cudowny.

Zuzia dzielnie wszystkie siuski sciera, scierki pierze, kupy zbiera, stoi w deszczu z psiakiem i mowi: siku. siku. siku. siku. siku przez pol godziny, i sie nie skarzy. Bo ostrzegalam ja, ze psiak to ciezka robota. Tylko wczoraj zapytala:

– Mamusiu, a czy ty jestes zadowolona, ze mamy psa?

Po czym dodala: bo ja juz jestem troche zmeczona. Wiedzialam, ze bedzie duzo pracy, ale nie myslalam, ze az tak duzo….

A oto i Freckles. Hello, Olzusowicze!