PRIMA APRILIS

Uwielbiam Prima Aprilis! Pasjami! Juz na kilka dni przed 1 kwietnia mysle, jakimi zartami moglabym nabrac najblizszych.

W tym roku na urodziny Zuzi (3 kwietnia) kupilam jej wspinaczke gorska. Czescia tej wspinaczki jest przemarsz po linie pomiedzy dwoma szczytami.

1 kwietnia rano wykrzyknelam podekscytowana do Zuzi:

– Wiesz, ze Piegus (nasz pies) tez moze isc na wspinaczke??

– Naprawde? pyta dziecko. 14 letnie, dodam. Zupelnie swiadome tego, ze jest prima aprilis, zupelnie przygotowane na to, ze matka na pewno bedzie chciala ja nabrac, dodam.

– Tak! Wyobrazasz sobie? Piegus sie bedzie po gorach wspinal! I pozwola mu za darmo, nie bede musiala placic… dostanie kask na glowe, przywiaza go linami, dadza karabinczyki….

Dziecko wciaz wierzy, cieszy sie coraz bardziej, ze jakie to bedzie super. Oczywiscie musialam przetestowac, jak daleko moge sie posunac.

– Zastanawiam sie, czy na czterech lapach bedzie chodzil, czy moze na dwoch, przednimi opierajac sie o linie poziome…..

– Moze na 4, tak bokiem…. drapie sie po glowie Zuzia…..

Pozniej dala sie nabrac na to, ze cytryna wlozona do mikrofalowki wybuchnie tak bardzo, ze caly dom wysadzi w poweitrze…

I ze jej znajomi smsy pisza na moj telefon….

Udalo mi sie rowniez nabrac bylego meza. Zadzwonilam do niego, i pytam: a Ty gdzie jestes?

– W praaacyyy …. zalamal mu sie nieco glos…

– No bo my tu jestesmy, na lotnisku, przylecialam z dziecmi Cie odwiedzic, myslalam, ze nas odbierzesz z lotniska, nie dostales smsa?….

Przerazenie w jego glosie w ciagu kolejnej minuty rozmowy – BEZCENNE! 😀

Za darmo nie ma nic, czyli dostajesz tyle, za ile placisz.

I to jest prawda. Nie ma nic za darmo. Ile zaplacisz, tyle dostaniesz.

W 2007 roku pisalam o tym, jak sobie wybielilam zeby. Rezultat byl doskonaly.

Pamietam, ze te zdjecia ktos ukradl zeby reklamowac swoja paste do zebow, chyba na allegro – wiem, bo mi jeden z czytelnikow zarzucil, ze zdjecia skopoiowalam z aukcji.

Przewijamy 9 lat do przodu, i Olzusowa powoli dopada kryzys wieku sredniego, i postanowila, ze biale zeby to mlode zeby, trzeba wybielic.

Pokusilam sie o Groupon. Znacie Groupon? Mysle, ze tak. W Polsce tez jest popularny. Po co placic £250 za wybielanie, skoro moge zaplacic £70? Prawda? No prawda.

Groupon kupilam, dzisiaj poszlam zeby wybielac. Na poczatku dowiedzialam sie, ze do wymiany mam wszystkie plomby (a jakze! Inni klienci Groupona tez mieli do wymiany plomby, z recenzji wynika). Pozniej sie dowiedzialam, ze zel wybialajacy jest szescioprocentowy!! 6%? Zel o takim stezeniu dostaje sie do domowego wybielania, a nie w salonie. Gdy o tym wspomnialam, pani dentystka odparla: Ale z Grouponu to nic lepszego nie dostaniesz!

Nie pierwszy to raz pokusilam sie o Groupon, i bylam zawiedziona. Jazda konna, na przyklad. Grupa skladala sie z ludzi, ktorzy konia w zyciu na oczy nie widzieli, i z ludzi, ktorzy swietnie jezdza… w rezultacie cala grupa powolutku na konikach sobie szla – swietne dla poczatkujacych, dla nieco bardziej zaawansowanych stracone pieniadze.

Wracajac do zebow. Po lewej stronie zeby z 2007 roku (dla porownania). A po prawej wyniki dzisiejszego wybielania. Ja roznicy nie widze, a Wy?

 

 

Obrabianie roli, nadmiar psiej karmy i dzien matki x2

Sezon dzialkowy oficjalnie uwazam za otwarty. Trzy godziny kopania, bol plecow, i 2 metry roli obrobione. Cebula i czosnek posadzone. Za tydzien kopiemy dalej.

Rowniez pies bedzie zadowolony. Zrobilam zakupy online, kupilam mu jedzenie. Darmowa przesylka od £35, wiec zamowilam dwie torby jedzenia, dwie torby smakolykow, i jakies zabawki. Ale w ostatniej chwili, gdy juz placilam, pojawilo sie okienko – czy na pewno chce zaplacic, bo to nie jest bezpieczne polaczenie. Kliknelam ‘nie’, i zakupy poczynilam w innym sklepie.

Dzisiaj maila dostalam, ze przesylka dojdzie w poniedzialek. Z obu sklepow. W zwiazku z czym bede miala 45 kilo psiej karmy i kologram smakolykow.

No i nie moge nie wspomniec, ze dzisiaj jest angielski Dzien Matki. Jest obchodzony co roku, w pierwsza niedziele marca. Zazyczylam sobie, ze chce obchodzc i angielski, i polski dzien matki. Dzieci nie zawiodly. O 6 rano Ola mnie obudzila: mama, bo ja musze isc do kuchni cos przygotowac. Ok, to idz.

Przygotowala mi sniadanie. Pajda chleba z maslem, parowa, o zamrozony jogurt. Plus ogorki. Musze przyznac, ze to olbrzymi postep, dotychczasowe sniadania podawane do lozka przez Ole skladaly sie z krakersow z dzemem i maslem orzechowym, lub z czekolady oproszonej czipsami….  😀

20160306_07.52.57

Dostalam tez laurke, i kubek osobiscie malowany przez Ole. Zuzia kupila mi serduszko z napisem Mama numer 1. I przygotowaly mi jakas niespodzianke, ale dzien juz sie konczy, i chyba im czasu zabraklo. Nie ma to jak miec dzieci pomieszane, mozna dzien matki obchodzic dwa razy do roku! To dwa dni w roku, kiedy dzieci sa wreszcie znosne 🙂

 

Tak mi w domu wyglada

 Prace budowlane w domu wra na dwa fronty. Buduje sie strych, i robi sie lazienka na pierwszym pietrze. Oto kilka zdjec.

Najpierw strych. Calkowicie nowy pokoj mi wybudowali na dachu. Tutaj bedzie stalo lozko.

20160304_12.39.41

 

A tu widok na druga strone pokoju. Po prawej stronie bedzie lazienka (malutka, prysznic tylko), a po prawej postawie jakies wielkie szafy. Na wbudowane juz mnie nie bedzie stac, niestety.

20160304_12.40.07

 

Glowna lazienka na pierwszym pietrze. Poczatkowo byla pokojem. Pozniej wygladala tak (to po tym, jak robotnicy wkroczyli).

20160218_20.09.40

W tym momencie wyglada tak. Podobno ma byc skonczona w przyszlym tygodniu… hmm….

20160226_14.43.06

 

A docelowo ma wygladac tak.  Taka mi wizualizacje w sklepie zrobili. Zobaczymy, czy realia pokryja sie z obrazkiem z komputera. Pan w sklepie poprosil, abym mu przeslala zdjecia gotowej lazienki, to wstawia na strone sklepu, tak mu sie bardzo podobala lazienka, ktora sobie wymyslilam. Rowniez budowlaniec, ktory mi ja robi (a przyklada sie solidnie, bo wie, ze ja lubie starannosc i szczegoly jesli chodzi o wykonczenie), stwierdzil wczoraj: bedzie pieknie, nieczesto jestem 100% zadowolony z wykonanej roboty, ale tutaj jestem.

Jak zrobic idealna herbate dla budowlanca

Dom pelen kurzu, piachu i budowlancow. Wprawy nabralam w pojeniu ich herbata. Oto kilka wskazowek.

– Herbata dla hydraulika, murarza, malarza czy tynkarza koniecznie musi byc bardzo mocna, z duza iloscia mleka i curku.

– Najlepsze proporcje: 9 czesci curku, 1 czesc wody, i torebka herbaty

– Skrupulatnie pochowaj wszelakie kubki/szklanki/filizanki, ktore maja dla Ciebie jakakolwiek wartosc. Kubki uzywane przez budowlancow ciesza sie przecietnie dwoma dniami uzytku.

– Jakiekolwiek herbatki smakowe, owocowe, czy zapachowe nie maja racji bytu.

– Do herbatki podaj ciasteczka. Najlepiej cala paczke.

– Nigdy jednak nie podawaj ciasteczek zanim robotnicy przynajmniej troche nie popracuja. Bo ryzykujesz, ze praca nie zacznie sie do poludnia, a jak wiadomo, w poludnie czas na kolejna herbate

 

A skoro juz o slodyczach mowa – gleboko pochowaj wszelakie czekolady i cukierki. To tak z doswiadczenia. Po dwoch tygodniach robot budowlanych w domu szafka ze slodyczami wreszcie przejrzala na oczy. Robotnicy ciezko pracuja, i gesto sie naszymi slodyczami czestuja. Po kryjomu. Ale przekroczyli granice, i mysle, ze jutro z nimi porozmawiam. Zuzia pojechala na narty i przywiozla w prezencie dwie czekolady dla mnie, i dwie dla Oli. W zeszlym tygodniu zauwazylam, ze moje czekolady zostaly pozarte. Ale sie nie odezwalam nic, bo nie chcialam byc drobiazgowa. W tym tygodniu Ola z placzem, bo obie jej czekolady (w tym jedna nawet nie byla napoczeta) sa zjedzone. Zle maniery, prosze panow, zle maniery.

Slepy jest?

Rano wyjezdzamy do szkoly, hydraulik z asystentem sie nie pojawil. Ustalilam z nim, ze zostawie okno uchylone w pokoju dzieci, zeby mogl oknem do domu wejsc.

Poniewaz juz ich troche znam, i wiem, ze niszcza wszystko, co im stanie na drodze, poniewaz nie mysla o takich drobiazgach, daje mu instrukcje: tylko uwazaj prosze na te wszystkie zabawki zlozone pod oknem, zebys ich nie polamal za bardzo jak bedziesz wskakiwal do pokoju.

Skonczylam rozmowe, a Ola rezolutnie pyta:

– A co on, slepy jest?

A tymczasem trzeba rozwiazac problem z kontenerem na gruz, ktory stoi na ulicy. Dzis sie dowiedzialam, ze cofneli mi licencje pozwalajaca aby kontener stal na ulicy, bo odbywaja sie ‘nielegalne czynnosci’ obok kontenera. Co to za ‘nielegalne czynnosci’ tego nie wie nikt. Nie wie firma dostarczajaca kontener, nie wie urzad miasta, ktory licencje cofnal, nie wiem ja. Zakladam, ze nie chodzi raczej o seks uprawiany przy moim kontenerze przez pijanych imprezowiczow wracajacych z klubu nad ranem. Nie to, ze uprawiaja, tudziez nic mi na ten temat nie wiadomo nawet jesli. Ale jakie nielegalne czynnosci? Jak sie dowiem, to napisze.

 

Scysja z murarzem

Od jakiegos czasu moj dom to plac budowy. Przeksztalcam strych na sypialnie. Wkrotce wrzuce pare zdjec. Teraz tylko szybka historia, ktora wydarzyla sie dzisiaj.

Poniewaz nie mam zadnego doswiadczenia w nadzorowaniu robot budowlanych, no i czasu tez nie mam zbyt wiele, zatrudnilam firme, ktora zajmuje sie wszystkim od poczatku do konca. Oczywiscie place za to, i to duzo.

Codziennie w moim domu pracuja Chris i Billie. Chris jest szefem na codzien. To z nim ustalam, gdzie bedzie sciana lazienki, okna, czym beda oblozone sciany na zewnatrz. Co tydzien wpada kierownik budowy, Bob. Z nim ustalam na przyklad pozycje schodow. Od czasu do czasu przyjezdzaja podwykonawcy – od dachu, hydraulik, elektryk. Dzisiaj przyjechali murarze.

Mieszkam w centrum miasta. Nie mam wielkiego ogrodu. Nie mam ogrodka przed domem. Przyjechaly cegly. Murarz chce je na ulicy rozkladac. Ja mu na to, ze nie moze, bo dostaniemy mandat. A ze nie mozna na ulicy wiem, bo podobny problem mialam z kontenerem na odpadki. Trzeba miec pozwolenie od urzedu miasta.

Murarz na to: no to gdzie to mam rozlozyc?

Wnies na gore ile mozesz, radze mu, a reszte musisz gdzies przy moim domu poupychac. Ale na ulicy absolutnie nie.

Murarz sie wkurzyl. Zaczal rzucac kur…ami, ze on moze w takim razie pojechac do domu, ze co on tutaj k..wa robi, ze nic ku..wa nie jest gotowe, ze miala byc betoniarka, a nie ma, itp, itd.

Chris zgrabnie w tym momencie wkroczyl, i mowi: jest jak jest, to nie jest wina tej pani, wiec musimy sobie poradzic jakos. Po czym dodal, do mnie: moze pani juz jechac, ja sie tym zajme.

Pojechalam, bo do pracy juz spozniona bylam.

Ale zadzwonilam do Bob’a, zeby mu opowiedziec o calej sytuacji i sie poskarzyc. Bob przeprosil, i powiedzial, ze porozmawia z murarzem.

Myslalam, ze to juz koniec historii.

A tu wieczorem dzwoni telefon. Dobry wieczor. Tutaj Ian. Ja dzisiaj bylem, ja chcialem przeprosic, tak nie powinienem, bardzo mi przykro…

Szczeka mi opadla. Nie spodziewalam sie. Podejrzewam, ze Ian i tak mnie szczerze nienawidzi, bo zjebke dostal od Boba i musial przeprosic, podejrzewam, ze obsikal wszystkie cegly i naplul mi do mleka w lodowce. Ale nie jest to wazne. Wazne jest to, ze za jakosc sie placi. Strych bedzie mnie duzo kosztowal. Ale mam swiadomosc, ze koncowy produkt bedzie wysokiej jakosci, bo robi go firma, ktorej zalezy na reputacji. Ktora dba o klienta do tego stopnia, ze murarz dzwoni, aby przeprosic za swoje zachowanie. Zeby klient czul sie doceniony. Firma, ktora zostawia po sobie porzadek (ogrodek mi zamiataja, bo wiory z drewna cietego nalecialy; albo jak z kominka wypadly szczatki cegiel do duzego pokoju, i zmartwiona nieco zapytalam, czy to normalne, to tez zaoferowali, ze zaraz to posprzataja). Firma, ktora stawia mnie i moje potrzeby na pierwszym miejscu. Jestem pod wrazeniem. 

Nieangielskosc Anglii

Anglia, wiadomo, angielska nie jest. Idac sobie Oxford street w Londynie slychac kazdy jezyk, tylko nie angielski. Wlascicielem niemalze kazdego sklepiku naroznego jest Hindus. A jak budowlaniec, to bardzo czesto Polak. Ostatnio wiodaca pozycje wsrod sprzataczek przejely Rumunki. Nieangielskosc Anglii potwierdzaja statystyki.

W 2004 roku 70.4% ludzi urodzonych w Londynie bylo Anglikami. Ale w 2004 otworzyly sie granice dla Polski, i Polacy masowo zaczeli walic ‘na zachod’. 10 lat pozniej juz tylko 63.4% Londynczykow to Anglicy. Najwiecej obcokrajowcow rodzacych sie w Londynie to Hindusi. Wciaz. Ale oni zaczeli do UK przyjezdzac w polowie lat 40tych, wiec mieli o wiele wiecej czasu.  Drugie ‘honorowe’ miejsce zajmuja Polacy. Podobno liczba Polakow rodzacych sie w UK potroila sie od 2004 roku. Nie proznujemy.

Polacy w Londynie skupiaja sie w zachodnim i polnocno wschodnim Londynie (nowsi imigranci, z Bulgarii, mieszkaja glownie w polnocnym Londynie).

Tak naprawde trudno sie dziwic Anglikom, ze maja negatywne uczucia w stosunku do cudzoziemcow. Jak to mowia, co za duzo, to niezdrowo.

A ja osobiscie juz sie martwie, co sie stanie z wszystkimi Polakami mieszkajacymi tutaj, jesli Anglia wystapi z Unii Europejskiej. Bo bedzie referendum. I glosy sa naprawde rowno podzielone, szala moze sie przechylic na kazda strone. Czy wtedy zycie typowego Polaka, mieszkajacego i pracujacego tutaj, stanie sie o wiele trudniejsze? Czy bedzie trzeba czola stawic roznorakim prawom i wymogom?

Czas pokaze.

 

Do spowiedzi!

Dobrze. Przyznac sie!

Co robicie, gdy nikt Was nie widzi?

Takie rzeczy, ktorych nie zrobilibyscie nigdy, gdyby Was ktos widzial. Takie, do ktorych wstyd sie przyznac.

Ja na przyklad dlubie w nosie, ale to chyba robi wiekszosc z nas? Nie, nie zjadam.

Poza tym pije mleko z butelki, ale wiem, ze gdyby dzieci to robily, to dostalyby ochrzan.

No i obrywam paznokcie u stop. Fuj, obrzydliwe.

A, i przegladam sie w wystawach jak przechodze.

Wasza kolej 🙂

Trudna milosc nastolatki

Kiedy zaczelam pisac bloga, Zuzia miala niecale 3 latka. I wygladala tak:

Byla slodkim dzieckiem, niezbyt czesto sie usmiechajacym, ale za to grzecznym i milutkim. Z ufnoscia dawala mi swoja malutka, ciepla lapke. Z zapalem wywijala nogami na balecie. I czesto sie do mnie przytulala.

Teraz Zuzia ma trzynascie lat. Jest mojego wzrostu, dzielimy sie ubraniami, i gdyby nie obcasy, to nosilaby tez moje buty. I wyglada tak:

20150927_15.32.581

Zuzia jest rowniez nastolatka, czyli jest humorzasta i wiecznie niezadowolona. Dokucza swojej siostrze, pyskuje matce, ma swoje zdanie, swoje kolezanki, ktore sa glupie cipy (zdaniem matki, czyli moim). Obraza sie czesto i gesto i jest zlosliwa. Tak sie jednak sklada, ze w naszym domu jest miejsce tylko na jedna jedze, a miejsce nadwornej jedzy ja przejelam na dlugo zanim Zuzia sie urodzila. Im szybciej moje dziecko nastoletnie to zrozumie, tym latwiej bedzie sie nam zylo. Niestety, Zuzia jest rowniez zawzieta i uparta. A ze ja tez jestem zawzieta i uparta, to nasze awantury potrafia sie ciagnac calymi dniami.

Ostatnio mialysmy dosyc trudny okres przedluzonej wojny. Pewnego wieczoru na poduszce znalazlam cos malego. Kwadracik papieru, pospinany zszywkami. Dziesiatkami zszywek. Jedna przy drugiej. Ze srodka przebijal mazak. Wzielam nozyczki do paznokci, i cierpliwie, mozolnie powyciagalam te zszywki. Bylo ich 37. Rozlozylam swistek, a na nim bylo napisane:

KOCHAM CIE.

I zdalam sobie sprawe, ze milosc tej mojej nastolatki do mnie jest jak ten swistek papieru – naszpikowana ostrymi szpilkami, ukryta gleboko, stanowiaca wyzwanie. Wymagajaca cierpliwosci i wysilku aby sie do niej dostac.

Ale jest.

A ja musze stac sie mistrzem wyciagania zszywek.