Odswiezona szopa

Skoro juz po domowemu, to jeszcze jeden wpis. Zupelnie jakbym zbyt duzo czasu miala, rzucilam sie do Wickes (sklep, w ktorym sprzedaja rozmaite materialy budowlane) i kupilam bejce do drewna Bo akurat promocje mieli, kup jedna druga dostaniesz za darmo. A jak juz kupilam, to sie od razu do malowania szopy rzucilam. Szopa, jak widac na zalaczonym obrazku, bardzo malowania juz sie domagala. Wygladala na troche wiekowa.

20160530_12.53.01A zobaczcie, jak odmlodniala! Jaka sie stylowa zrobila! To dopiero jedna warstwa, musze jeszcze druga rzucic. Ale efekt i tak jest!

Niestety, przy malowaniu pergoli okazalo sie, ze drewno, ktore myslalam, ze jest sprochniale, bo go nie chronilam przed deszczem, tak naprawde jest przezarte przez korniki…. 😦 Kilka lat moze jeszcze pergola postoi… za rok kwiatki dookola niej posadze, zeby pieknie bylo. Na razie zolte roze zupelnie inny wymiar przybraly na tle ciemnej pergoli.

Z burakow marchewka i takie tam.

Male sprawozdanie z dzialki. Roslinki zaczely sobie rosnac, chociaz pozno i kiepsko w tym roku. Tam gdzie zasialam buraki wyrosla marchewka, tam, gdzie zasialam marchewke rosnie cos, ale nie mam pojecia co, na marchewke mi to zdecydowanie nie wyglada. Z rzadku burakow wyrosly trzy jak na razie, posialam pietruszke, ale nie wyrosla w ogole, kalarepka tez sie obrazila i nie wyszla z ziemi.

Jedynie salata rosnie jak szalona….

Oto kilka zdjec:

 

Chrzan i bob. W zeszlym roku bob zezarly czarne muchy jakies, w tym roku psikam zanim sie jeszcze pojawily. Nie dam sie!

20160529_13.30.34

 

Widok ogolny.20160529_13.30.27

Od lewej: salata, fasola, rukola, i koperek.

20160529_13.30.40

Ziemniaki w torbach. Ja lubie latwe ogrodkowanie, w torbach latwiej je znalezc niz w ziemi 🙂 A po prawej nowe nabytki – agrest i dwa krzaczki jagod. Miejmy nadzieje, ze za rok beda z tego owoce!

20160529_13.30.58

Wyglada na to, ze truskawki zasadzone w zeszlym roku swietnie sobie radza 🙂

20160529_13.30.52

Cebula i czosnek. I szczypiorek. A na pierwszym planie szpinak. I marchewka, ktora miala byc burakami.

20160529_13.31.10

Szparagi. Ktorych w tym roku tez jeszcze nie moglam zbierac. Za rok, juz za rok, bedziemy jesc wlasne szparagi, hura!

20160529_13.31.19

Kacza rodzina w swietle zagrozenia

Wiezi rodzinne sa uniwersalne.

Rzeka. Plynie sobie kaczka z dwojka malych kaczatek. Wzdluz rzeki ide ja i szaleje Piegus. Kaczka zauwazyla niebezpieczenstwo. Zaczela kwakac glosno i alarmujaco. Zaraz podplynal do niej kaczor, z kolejna dwojka dzieci. Od tej pory trzymali sie razem.

Ale najpiekniejsza sytuacja byla, gdy wracalam z psem i ponownie spotkalam ta kacza rodzinke. Tym razem tata plynal z jednym dzieckiem, mama sama, tuz przed nia kaczatko. Pozostala dwojka dzieci byla daleko z przodu – bawily sie przednio – ganialy sie, wplywaly na siebie – takie dwa nygusy.

Kaczka, gdy nas zobaczyla, natychmiast podplynela do kaczatka, ktore bylo przed nia, i zaslonila je swoim cialem. Kaczor podplynal, i cala czworka zaczela plynac bardzo szybko w kierunku dwoch urwisow bawiacych sie w gorze rzeki. Pozniej kaczka zaczela glosno kwakac – wolajac maluchy. Caly czas plynac bardzo szybko. One caly czas sie bawily, nie zwracajac na mame uwagi. Kaczka kwacze coraz bardziej naglaco. Jedno z kaczatek cos jej odkwaknelo (pewnie ‘Ale my sie bawimy!’), ona na niego z nerwami (‘Ale ja ci kaze do mnie wrocic!’), i dwa maluchy, niechetnie, ale jednak zaczely plynac w kierunku mamy i taty. W tym momencie nadlecial rowniez wujek do pomocy (kolejny kaczor). Cala siodemka trzymala sie razem, czajac sie obok zadokowanej lodki, dopoki ja i Piegus nie oddalilismy sie na bezpieczny dystans.

Przyjemnie bylo patrzec, jak cala rodzina zjednoczyla sie w niebezpieczenstwie. I ten dodatkowy kaczor, ktory przyszedl z odsiecza…

Lubie takie poranne spcery z psem nad rzeka, kiedy jest tak wczesnie, ze nie ma ludzi, za to mozna obserwowac przygode – bo zdarzaja sie ciekawe rzeczy!

Niestety nie udalo mi sie kaczek sfilmowac, bo bateria w telefonie mi padla, ale udalo mi sie zrobic zdjecie niezdecydowanego slimaka – chcial sobie przejsc na druga strone sciezki, ale widocznie mu sie odwidzialo, za daleko bylo 🙂

20160528_07.55.18

Referendum na temat Unii

Juz za miesiac Anglia bedzie glosowala w referendum. Na temat wyjscia z Unii Europejskiej, tudziez w niej pozostania.

Glosy Anglikow sa, jak na razie, podzielone niemalze po rowno, aczkolwiek grupa tych ‘niezdecydowanych’ jest wystarczajaco duza, aby przechylic szale na jedna lub druga strone. Mlodzi ludzie sa raczej za (pozostaniem), starsi ludzie sa raczej przeciw.

Problem jest taki, ze ludzie tak naprawde nie wiedza, jakie beda konsekwencje. Obydwa obozy podaja przyklady totalej katastrofy w przypadku pozostania (przeciwnicy Unii) lub w przypadku wyjscia (zwolennicy Unii).

Zastanawiam sie, jakie jest stanowisko Polakow na ten temat? Jak przedstawiaja ta kwestie media polskie?

 

Ulewa. Farby.

Dzisiaj przeskrobalam, i to sporo przeskrobalam!

Poszlam do sklepu kupic farbe do malowania przedpokoju. Wybralam trzy kolorki, ktore wydawaly mi sie ladne. Ale wiadomo, farba inaczej wyglada na obazku, inaczej w puszce, a jeszcze inaczej na scianie, i to w zaleznosci od polozenia pokoju (czy wschod, czy polnoc, itp.).

Chcac miec nieco lepsze pojecie na temat wygladu farby wlozylam trzy wybrane farby (puszki po 5 litrow kazda) do wozka. Poszlam sobie w alejke, ktora byla w miare cicha, i otworzylam dwie z farb. ‘Palone Migdaly’ mniej mi sie podobaly niz ‘Oberwanie Chmury’, wiec zamknelam ‘migdaly’, zeby je na polke odlozyc. Chmury zostawilam otwarte, bo chcialam porownac z ‘Bialym Pieprzem’, ktory czekal w wozku.

Odstawilam Migdaly, i w tym momencie nagle jak sie puszka nie przewroci, jak nie rypnie, jak sie cale piec litrow farby nie rozleje gesta mazia po wozku, po podlodze, po moich butach, po torebce, ktora byla w wozku!! Kto by pomyslal, ze 5 litrow farby to tak duzo!

Spanikowalam. Rozejrzalam sie, nikt nie widzial, co sie stalo. Rozwazylam ucieczke w ciszy, udawanie, ze to nie ja. Ale zwazywszy, ze buciki cale w farbie byly, i slady zostawialy, chyba by mi sie nie udalo nikogo oszukac. Potem sie jeszcze poslizgnelam, rozmazujac ten balagan jeszcze bardziej.

Wybralam opcje numer 2. Poszlam do kasy, i mowie:

– Jak tak moze byc, puszki z farba otwarte na polkach macie, prawie sie zabilam, bo sie poslizgnelam!! (wiem, troche za duzo dramatyzmu…)

Nie robilam zbyt wielkiego zamieszania, bo balam sie, ze zaraz sprawdza nagranie z kamer. I ewidentie byloby widac, ze to ja otworzylam ta farbe, a nie, ze byla juz otwarta.

Powiedzial pan, ze zaraz mi cos przyniesie, zebym sobie mogla buciki wyczyscic. Stoje, i czekam, i serce mi wali jak oszalale, bo caly czas sie boje, ze sprawdza nagranie z kamer.

Dali mi reczniki papierowe do bucikow. Wycieralam, patrzac jak pracownik wysypuje ziemie na farbe, i sprzata caly ten balagan. Szkoda mi go bylo, bardzo, ale nie moglam pomocy zaoferowac, bo wygladaloby to podejrzanie.

Wytarlam pantofelki, zlapalam nowe puszki z farba, i jak najszybciej zwialam ze sklepu. Dodam, ze “Bialego Pieprzu” juz nie osmielilam sie otorzyc, i zakupilam Oberwanie chmury, ktore sie hojnie po ziemi rozlalo. Jak z oberwanej chmury.

 

20160519_19.03.00

Dla R.

Jak obchodzic urodziny kogos, kto odszedl? Kogos, kto szesc miesiecy temu zostawil duzo smutku na ziemi?

No jakos trzeba. Glownie sobie radzic. Wyjelam jego sweter, ktory wciaz ma jego zapach. Nalalam do szklaneczki whiskey.. tej samej, ktora razem pilismy ostatni raz, gdy go widzialam, cztery dni zanim odszedl. Malo jej juz zostalo, wiec nalam oszczednie.  Wyciagnelam stare zdjecia, pocztowki, listy.. wspomnienia. Zapalilam swieczke. I zyczylam mu wszystkiego najlepszego. A potem troche wspominalam. Ale glownie sie rozczulalam, nad sama soba i swoim smutkiem.

Pozniej sie opije, bo alkohol ma to do siebie, ze nawet jak czlowiek jest po nim smutny, to na drugi dzien nie pamieta. Budzi sie rano, i zyje dalej, bo zycie cie toczy, trzeba zajac sie domem, dziecmi, zakupy zrobic i takie tam pierdoly.

Happy Birthday, R. Gdziekolwiek jestes. Za rok bedzie latwiej. xoxo

Kreaktywne dziecko

Dziecko mlodsze bardzo mam kreatywne. Kiedys w prezencie dala mi laptopa  z papieru, z namalowana klawiatura. Skladany. Stworzyla szpital z pudelek i innych smieci znalezionych na ulicy. Poniewaz nie ma telefonu, to sobie zrobila, z lusterka, na ktorym narysowala ikonki aplikacji (iPhone, oczywiscie). Napisala i zaspiewala piosenke, ktora miala tytul: Pocalowalam zonatego mezczyzne, i leciala mniej wiecej tak:

 

Please, please, please, tell me how you feel,

I promise I won’t tell anybody here

I promise I, I promise I tell you how I felt

when I kissed a married man

 

I tak dalej. Tlumaczenie pobiezne: powiedz mi jak sie czulas, gdy pocalowalas zonatego mezczynze, obiecuje, ze Ci powiem, jak ja sie czulam, gdy pocalowalam zonatego mezczyzne.

Dodam, ze moje kreatywne dziecko mialo 8 lat, i jego mama nie caluje zonatych mezczyzn.

Moje kreatywne dziecko rowniez kapie sie w sposob indywidualny. Wchodze do lazienki, i to widze….

Ola_bathing

Z sypialni do lazienki

Zaprosze Was dzisiaj do siebie do domu. Zaczniemy nieco niekonwencjonalnie, bo zapraszam Was do lazienki. Jest po temu powod – wlasnie skonczylam ja remontowac!

Moj dom, typowy wiktorianski blizniak, mial trzy sypialnie na gorze, ale nie mial lazienki. Jedyna lazienka znajdowala sie na parterze, tuz za kuchnia. Dzisiejsze rodziny zmieniaja to nieco, i przenosza lazienki na gore, wlasnie do tej najmniejszej sypialni na tylach domu, stwarzajac tym wieksza kuchnie. Fakt, traca jedna sypialnie (tutaj wartosc domu jest okreslana iloscia sypialni, im wiecej, tym drozszy dom. Rozmiar sypialni ma posrednie znaczenie), ale jednak bez toalety na pietrze ciezko sie obyc – wyobrazcie sobie, ze musicie zasuwac w nocy na dol zeby siusiu zrobic….

Ponad miesiac temu pokazalam Wam plany mojej nowej lazienki, oraz jedno zdjecie ‘w trakcie’ (tutaj, dla przypomnienia).

A teraz nasz maly pokoik stal sie, jak to powiedziala Ola, “najbardziej luksusowym miejscem w calym domu, i w ogole do domu nie pasuje”. Nie wazne. Moze sobie nie pasowac. Ale jest to najladniejsza lazienka, jaka mialam w zyciu, sama ja sobie zaprojektowalam, sama nadzorowalam, i za kazdym razem, jak do niej wchodze, czuje radosc i dume 🙂

Zaczelo sie od tego:

20160216_17.05.51

Teraz to wyglada tak:

IMG_730720160409_09.31.031IMG_7305IMG_7295IMG_7292

Ladnie?

Ktore podlogi?

I kto by sie spodziewal, ze rozbudowujac dom czlowiek bedzie musial tyle decyzji podjac! I nie mowie tutaj o tych wielkich decyzjach, typu kogo zatrudnic, rozklad nowego pokoju, gdzie ma byc scianka, lub czym ma byc oblozona sciana zewnetrzna… mowie o decyzjach malych – ile gniazdek ma byc? Gdzie je ulokowac? Biale czy srebrne swiatla w suficie… na ktora strone maja sie otwierac drzwi? W ktorym miejscu maja te drzwi byc?

A pozniej problemy dekoratorskie – jaki kolor wybrac na sciany? Jakie wybrac podlogi?

Od kilku miesiecy codziennie podejmuje decyzje, z ktorym bede musiala zyc przez nastepne 20 lat.

Teraz jestem na etapie podlogi. Po zamowieniu 15 probek, ktore przyslano mi poczta do domu, zawezylysmy wybor do 4.

Wszystkie sa debowe, z wyjatkiem srodkowej w dolnym rzedzie – to drewno tekowe.

No i co, ktore mam kupowac?

Pokoj jest jasny, okna ma na poludnie i na polnoc, z dwoch stron. Pierwsze zdjecie pokazuje podlogi w swietle sztucznym, drugie zdjecie w swietle naturalnym (okolo godziny 18, ale widno jest!)20160421_18.33.5920160421_18.33.25

Jak mi internet £500 zaoszczedzil

Internet uczynil z nas ludzie niepelnosprawnych. Wiem, bo tydzien spedzilam odcieta od swiata. W Lake District, wiosce, ktorej nie ma na moim GPSie, bez internetu, bez zasiegu w telefonie…bez poczty (mamusia moja ze strachu umierala, bo dziecka od tygodnia w necie nie bylo…), bez facebooka (co znajomi porabiaja?), bez zakupow wirtualnych…

I nagle rowniez sie okazalo, ze nie moge wycieczki zaplanowac tak jak zawsze to robie, poprzez wyszukiwanie informacji w necie co, gdzie, jak – skazana bylam na dwie malutkie ksiazeczki i miniaturowa mapke. Ksiazeczka dawala mi pomysly jakie miejsca warto odwiedzic, ale tutaj sie schody zaczynaly – bo jak tam dojechac? Gdzie jest parking? Ile kosztuje rejs lodka po jeziorze?

Wiec musialam wszystko robic ‘w ciemno’.

Na przyklad zamowic restauracje na urodziny Zuzi. Ksiazeczka dawala kilka sugestii. Jedna z nich byla restauracja majaca dwie gwiazdki Michellin. Super, pomyslalam sobie. Moze bedzie troche drozej, ale raz, nie zawsze, a jakie doswiadczenie!

Zadzwonilam, zamowilam stolik.

Bedac w miasteczku (gdzie internet byl) chcialam sprawdzic adres tej restauracji. Przy okaji rowniez menu, zeby zobaczyc, co serwuja. Menu nie bylo jako takiego, bo serwuja dania przygotowywane z tego, co akurat jest dostepne. Siada sie do stolika, i podaja bodajze 12 miniaturkowych potraw do sprobowania.

Na przyklad:

– kamyczki z ostryg

– snieg z burakow i chrzanu (czyli cwikla po naszemu 🙂 )

– wedzony wegorz z tluszczem swinskim

– ziemniak ze skora kurczaka – z tego moje dzieci smialy sie najbardziej. Nawet nie kurczak, sama skora…

A najlepsza byla cena…. £130 za osobe, do tego £70 za wino… wyobrazcie sobie teraz matke z dwojka dzieci w ubraniach srednio eleganckich, jak zasiadamy do stolu, podaja nam skore z kurczaka do jedzenia, a na koniec przynosza rachunek na £500… chyba bym sie zalamala i zaoferowala miesieczne zmywanie garnkow w kuchni….

Nie musze dodawac, ze rezerwacje odwolalam….

Byc moze internet zrobil z nas ludzi niepelnosprawnych, ale czasami moze ocalic zycie (albo portfel).

A dla zainteresowanych jak wygladaja kamyczki z ostrygi, i posiadajacych internet, link.