Pulapka na muchy

Z dzialki przywiozlam cala mase pomidorow. Niestety, duzo z nich jest popekanych. Podobno pomidory pekaja, gdy nie podlewa sie ich regularnie. Owoce wtedy na zmiane sie kurcza (gdy nie ma wody), lub pecznieja.

Z tych popekanych pomidorow narobily sie nam chmary much. Ciezko jest je lapac, bo male toto, i bardzo zwinne. Ale odkrylam, przypadkiem, jak domowym sposobem zrobic mucholapke.

Znajomi wpadli na obiad, nalalam sobie wina, i po minucie w winie plywaly dwie muchy… kiedys juz pisalam o muchach alkoholiczkach… 

Pomysl genialny! W kieliszki od wodki powlewalam wino, i porozstawialam po kuchni. Dziala swietnie – rano po 12 much w kazdym z kieliszkow bylo… Wyglada obrzydliwie, ale hej, dziala!

Z obserwacji much wynika, ze sa one jak ludzie. Niektore maja wielkie ciagi do alkoholu (te od razu wskakuja do kieliszka, i po kilku minutach alkoholowego upojenia marnie koncza). Inne lubia alkohol rekreacyjnie – siadaja na brzegach kieliszka, skosztuja, i odlatuja. Inne jeszcze nawet sie nie zblizaja do tej trucizny (te lubie najmniej, bo musze je recznie lapac).

Podobno roznimy sie tylko jednym genem od much, albo cos w tym rodzaju….?

 

20160927_07.56.50

 

Podlogi w V

Niedawno doradzaliscie mi, ktore podlogi sobie zalozyc.

Podlogi juz sa, aczkolwiek wciaz jeszcze niedokonczone. Zdecydowalam sie na tzw. chevron. Nie wiem, jak to jest po polsku, bo to nie jest zupelnie jodelka. Chevron rozni sie od jodelki tym, ze jodelka zachodzi na siebie, a chevron jest w ksztalcie litery V. Chevron nie jest popularnym wzorem na podlogi, ludzie glownie klada proste deski, czasami jodelke. Chevron glownie spotyka sie w wielkich, eleganckich rezydencjach. Chyba wiem, dlaczego! Bardzo trudno go dostac, jest to produkt robiony na zamowienie (bo nie jest popularny), jest drogi (wielkie odpady sa), oraz sama instalacja jest droga.

Dzieci moje uwazaja, ze podlogi wygladaja jak na sali gimnastycznej. Ale mnie sie, oczywiscie, podobaja. Co Wy sadzicie?

20160921_13.22.18

P.s. Nie wiem, dlaczego mi zdjecia na blogu wychodza przekrecone na bok, na komputerze wyglada ok… 

Co robisz?

Pozny wieczor. Zuzia siedzi cicho w kuchni. Dlugo siedzi. Wiem, ze cos tam rozrabia. Podejrzewam, ze siedzi na telefonie – Snapchat i Instagram, to lubia nastoletnie dziewczynki. A zakaz na telefon ma od 19.

– Co robisz? pytam.

– Nic. 

– Co robisz, natychmiast mi powiedz. Siedzisz na telefonie, tak?

– Nie, nie siedze. Nic nie robie!

– Zuzia, wiesz, ze jestem podejrzliwa, i nie wierze, jak mi klamiesz. Wiec natychmiast mi powiedz, co robilas!

– NIE JEM! wykrzykuje Zuzia.

Chwila ciszy.

I obydwie zaczynamy sie smiac – dziecko sie wygadalo, co poczynialo w tej kuchni. Przez przypadek. Ale jej teraz glupio 😀

I ostatnich kilka zdjec z NY

Ellis Island. To tuaj pierwszy raz stawiali stope na amerykanskiej ziemi imigranci.

Po zwiedzaniu dwoch muzeum pomyslalam sobie, ze zabiore dzieci na lody. Wyszperalam, ze jest takie miejsce, gdzie samemu sie robi lody. Bomba! 

Na stoliku stoi maszyna do robienia lodow, wybiera sie smak (wanilowy lub czekoladowy), i do tego wybiera sie 3 dodatki (wybor bardzo wielki, M&M, maslo orzechowe, rozne rodzaje groszkow, pianek, orzechow i czego tam jeszcze).

Pani przyniosla smietane, Ola wlala ja do maszyny. Po 10 minutach mieszania lody sie ukrecily, czas wrzucic dodatki (kazdy w malenkim pudeleczku). Lodow wystarczylo na 3 skromne porcje. Przyszedl rachunek. $40! Powiedzialam dzieciom, ze to byly najdrozsze lody, ktore w zyciu jadly, i ze wiecej je na lody nigdzie nie zabieram 🙂 Ale frajde mialy, wiec bylo warto! 

 

Nowojorskie wiezowce

Oczywiscie Nowy Jork to wiezowce. Wszedzie. Zatem przepraszam, za monotonnosc zdjec, ale nie moglam sie powstrzymac. Na zywo zapieraja dech w piersiach, fascynuja, przerazaja troche tez!

Wiezowiec, ktory wyglada jak sterta zle poukladanych ksiazek. W rzeczywistosci sa to super drogie apartamenty, a top budynku jest tak zaprojektowany, zeby widok z kazdego mieszkania byl niezaklocony i zeby mialo sie wrazenie, iz jest to jedyny apartament, zawieszony w powietrzy.

 

 

Ponizej slynny Flat Iron Building, czyli budynek – zelazko. Ze wzgledu na ksztalt. Uwielbiam ten budynek!

 

Zolte nowojorskie taksowki.

Ponownie Flat Iron Building

Zdjec z Nowego Jorku ciag dalszy – mosty etc.

Slynny byk z Wall Street 🙂 Mieszkalam w Nowym Jorku 16 lat temu, i tez mam zdjecie przy byku wtedy… to bylo zima, i mam na sobie zielone futerko, ktore dala mi matka jednego z dzieci, ktorymi sie wtedy opiekowalam.

Stacja Grand Central.

 

I Grand Central w srodku.

A teraz kilka zdjec nowojorskich mostow. Brooklyn Bridge jest przepiekny!

 

Kilka zdjec z Nowego Jorku

Zagubily mi sie gdzies moje notatki z Nowego Jorku. Wiec pomyslalam sobie, ze wrzuce po prostu kilka zdjec. A jesli znajde notatki, to i cos tam napisze.

Zwiedzilysmy wiekszosc turystycznych atrakcji, wiezowcow, widokow. Zakupow zrobilysmy bardzo duzo (teraz splacam karte kredytowa).

Ok. Troche przypadkowa kolejnosc, ale niech bedzie!

Jednego dnia wybralysmy sie na Coney Island. Miejsce na Brooklyn, gdzie nowojorczycy jezdza sobie na plaze. Typowe ‘nadmorskie’ miejsce – karuzele, jadlodajnie, deptak….

Nathan’s Famous (na zdjeciu ponizej) sprzedaje hot dogi. Podobno sa to oryginalne, pierwsze amerykanskie hot dogi. Polak z Polka pracowali na Coney Island, i tak sie poznali. Otworzyli mala budke z hot dogami. Interes kreci sie do dzisiaj! Takie kultowe hot dogi, trzeba koniecznie sprobowac! Stalam w kolejce przez 40 minut. Kupilam nam po hot dogu. Bulka, kielbaska, polane miesem mielonym z sosem (takim jak bolognese). No ok. Dobre bylo, ale hot dog jak hot dog….

20160807_18.45.12_copy

Oczywiscie wiadomo, symbol Nowego Jorku, Pani Wolnosc… Podobno jej twarz zostala odwzorowana na twarzy samotnej matki.IMG_7534_copy

Statua Wolnosci i Manhattan. Zdjecie zrobione podczas przejazdzki lodzia dookola Manhattanu. Zdecydowanie polecam ta atrakcje, poniewaz sa swietne widoki, no i mozna sie wiele dowiedziec, poniewaz na lodzi jest przewodnik, ktory opowiada ciekawe historie.

IMG_7541_copy

 

A kto zgadnie, co to jest? Jest na Coney Island.

20160807_18.45.001_copy

 

W drodze powrotnej z Coney Island do hotelu. Jesli ktos jest bardziej spostrzegawczy, zauwazyl, ze Ola ma jednego buta. Drugiego gdzies zgubila. Jak mozna buta zgubic? Ok, rozumiem, jak czlowiek sobie wypil, ale na trzezwo??20160807_16.44.47_copy

Manhattan

IMG_7543_copy

Muzeum na miejscu World Trade Centre. Podejrzewam, ze kazdy z Was doskonale pamieta, gdzie byl, kiedy stala sie ta tragedia. Ja bylam w biurze, pracowalam jako tlumacz, w wiezowcu warszawskim. W ciazy z Zuzia. Ogladalismy na telewizorze w pokoju konferencyjnym w totalnej ciszy.

IMG_7591_copy

 

Ta sala wywarla na mnie najwieksze wrazenie z calego muzeum. Od sufitu do podlogi, na calych scianach, zdjecia ludzi, ktorzy zgineli tego dnia. Imie, nazwisko, data urodzenia i data smierci – 11 wrzesnia 2001…. Zdjecie kiepskie, bo byl zakaz fotografowania.

IMG_7602_copy

 

Na miejscu wiezowcow sa teraz dwa tzw. infinity pools (baseny nieskonczonosci?) Woda splywa po scianach, i pozniej jeszcze dalej w dol (w kwadratowa dziure w srodku).

IMG_7587_copy

 

Dookola basenu sa wygrawerowane imiona i nazwiska osob, ktore zginely.

IMG_0953_copy

Wiecej zdjec pozniej, post sie zrobil za duzy 🙂

Ogrodnictwo moze byc niebezpieczne

Zanim opisze, co porabialysmy w Nowym Jorku, i zanim wrzuce kilka zdjec, napisze o tym, jak wracalysmy do domu. Bo u nas bez przygod sie obyc nie moze….

Lot z Nowego Jorku do Atlanty byl opozniony o 3 godziny. Malo mnie to przejelo, bo siedzialysmy sobie w executive lounge (mam w dobrej cenie w zwiazku z tym, ze wyrobilam sobie specjalna karte American Express. Karta kosztuje £140 na rok, ale pierwszy rok jest za darmo. Wyrabiajac sobie ta karte dostalam £100 – bo kupilam bilety uzywajac tej karty; dodatkowo dostaje wstep do executive lounge – super!). W tej ekskluzywnej poczekalni jest jedzenie i alkohol – za darmo. Siedze wiec, pije winko, i sie nic nie przejmuje, ze lot opozniony o 3 godziny – w koncu zawsze ten nastepny samolot czeka, bo wiedza, ze sa opoznienia.

Dolecialysmy do Atlanty. Szybko weszlam do bezclowego, zeby jakies kremy i wodki kupic. Nic nie kupilam, bo mi powiedzieli, ze do bramki juz rzeczy dostarczyli (w Stanach gdy kupuje sie alkohol w bezclowym placi sie, ale nie dostaje sie butelek, tylko przynosza je do bramki, i wreczaja Ci tuz przed lotem. Podobno to ze wzgledow bezpieczenstwa, zeby tylko ludzie wylatujacy spoza Stanow mieli ten tani alkohol).

Doszlysmy do bramki, a tu niespodzianka – lot zamkniety. Juz nas nie przyjma.

Poszlysmy do obslugi klienta, po kilku godzinach czekania przebookowali nas na lot do Paryza, z Paryza do Londynu. W Paryzu kolejne (nieplanowane) zakupy bezclowe (odkrylam francuska marke, moze okaze sie dobra?).

Dolecialysmy do Londynu. Tutaj sie okazalo, ze nasze bagaze zaginely. Moze sie odnajda kiedys? Z wszystkimi moimi amerykanskimi zakupami????

W domu wszystkie kwiatki poschniete, bo pogoda w Anglii dopisywala podobno. Pan z prognozy powiedzial: jest cieplo, mozemy to nawet latem nazwac. Wiec pojechalam na dzialke podlac pomidory, bo mi zwiedly.

Niestety, przewrocilam sie i rozharatalam sobie noge. Rana gleboka, caly tluszcz podskorny na lydce widac (mam zdjecie, ale nie wstawie!). Zabralam psa, i do samochodu poszlam. Chcialam psa do domu zawiezc, a pozniej do szpitala pojechac. Ale chyba kiepsko wygladalam, bo pani w ciazy przechodzila, i zadzwonila po pogotowie. A mi bylo slabo, bylam na pograniczu zemdlenia. Pozniej dlonie mi zdretwialy, w ogole ich nie czulam, i ruszac nimi nie moglam. Dostalam tikow w oczach, drgawek, wszystko to nieco przerazajace bylo. Pies siedzial grzecznie w samochodzie, bo wiedzial, ze cos sie dzieje.

Przyjechala karetka, wsadzili mnie do srodka, puls zmierzyli, temperature, poziom curku we krwi, cisnienie, nie wiem co tam jeszcze. A ja sie trzese, i rak nie czuje. Noga boli.

I problem z psem, bo do szpitala go nie wpuszcza, w samochodzie nie zostawie, bo za goraco….

W koncu panowie z karetki postanowili, ze pieska do domu podrzuca, a pozniej mnie do szpitala zawioza. Tak tez uczynili. Ha, nigdy nie przypuszczalam, ze karetka bedzie mojego pieska wozila! Sanitariusz pod domem wzial pieska, i mowi, ze go w domu zamknie. Zartobliwie zaoferowal, ze na spacerek tez go moze wziac 🙂

W szpitalu posadzili mnie na wozek, i zawiezli do recepcji. Czekalm 2.5 godziny zanim mnie przyjeli. Zalozyli 5 szwow, plasterki, dali szczepionke na tezec, i kazali odpoczywac.

Zatem, moi drodzy, uwazajcie na siebie, gdy pielicie chwasty, bo to moze byc niebezpieczne zajecie!

Urodziny w Nowym Jorku.

Do tej pory wiek moj malo mnie obchodzil. Ale w tym roku jakos tak inaczej. Dziwnie. Okrutnie. Nie lubie. Zdecydowanie nie lubie. Kryzys wieku sredniego pewnie…..

Wczoraj byly moje urodziny. Generalnie, aby sobie z nimi poradzic, wybralam sie do Nowego Jorku. Aby jakos ten dzien milo w miare pamietac (bo z czego tu sie cieszyc…), poszukalam restauracji z pieknymi widokami. Okazal sie to swietny wybor. Bar/restauracja w Queens, z widokami na Manhattan. Pelno pieknych, mlodych ludzi. W Nowym Jorku duzo jest pieknych ludzi. Wszedzie. Jedzac obiad podziwialam Chrysler Building i Empire State Building. Saczylam wino, jadlam malze, krewetki i przegrzebki (co za okropna nazwa na cos, co smakuje wysmienicie!!), i myslalam sobie, ze trudno mi zdecydowac. Czy moje zycie totalnie jest przesrane (samotna matka dwojki dzieci, w wieku srednim i takim samym zyciem towarzyskim), czy tez moze jest cudowne – bo jest mi dane zrec owoce morza i saczyc wino w urodziny i gapic sie na Manhattan, po tym jak rankiem podziwialam tenze Manhattan z 86 pietra Empire State Building…. Wciaz nie wiem. Wiem natomiast, ze jestem odrobine starsza… i ze jutro wracam do codziennego zycia. Ale dzis, dzis, na zdrowie. Cieszmy sie widokami.

IMG_1111

Kartofelki przed Wielkim Jablkiem

Oczywiscie jak przystalo na typowa polska ‘pelna geba’ gospodynie, ktora jak najbardziej jestem (ha ha ha, czy ktos wyczul tutaj sarkazm?), przed wyjazdem do Wielkiego Miasta musialam role obrobic. Wiec zanim sie jeszcze dzisiaj spakowalam na wojaze (jutro wylatujemy), pojechalam kartofle obrobic. I bardzo milo sie zaskoczylam, moi drodzy. Mialam trzy torby z ziemniakami (niektore z Was watpily, jak to, kartofle w torbie, pamietam! 🙂 ). To kazdej torby wsadzilam 5 ziemniaczkow. Zbiory przeszly moje wszelkie oczekiwania – z dwoch toreb wyszlo ponad 4.5 kilograma. A musze dodac, ze w ogole sie nimi nie zajmowalam – nie nawozilam (jak doradzaja), nie podlewalam (jak kaza), wsadzilam je, i sobie po prostu rosly.

Zdecydowanie za rok powtarzam eksperyment. Szkoda tylko, ze mi sie pomieszaly plakietki, i nie wiem, ktora torba jest jaka odmiana.

Odmiana 1:

20160804_20.03.21

Odmiana 2:

I po umyciu: