Takie buty!

Nigdy nie mozna byc zbyt chudym. Lub zbyt bogatym. Lub miec zbyt wielu par butow. Chuda ani bogata nie jestem, wiec aby swoja teorie troche w zycie wprowadzic kupilam sobie nowe buty.

Czarne platformy, klasyka, w koncu zawsze sie przydadza, nie?

Szpilki w najmodniejszym ostatnio kolorze, musztardowym! Wszedzie go pelno. Kurtki, buty, torebki, plaszcze, bluzki i sukienki… wszedzie musztarda. Teraz tylko musze torebke dokupic, bo na razie mi do niczego nie pasuja.

Oraz cialowo-rozowe szpileczki, bo taki sliczny, metalowy cieniutki obcasik maja….

Niestety w najblizszym czasie nie zaloze zadnej pary, poniewaz robiac pedicure zacielam sie bardzo w palca, i chodzic normalnie nie moge, wiec szpilki przynajmniej na tydzien odpadaja!

40 dni postu

Zbliza sie post. Jesli dobrze pamietam, w czasie postu powinnismy zaprzestac robic lub spozywac cos, co lubimy. Mieso, alkohol, slodycze, silownia codziennie byc moze, nie wiem co tam jeszcze.

  1. Pytanie: czy macie jakiekolwiek, a jesli tak, to jakie postanowienia na post? Macie zamiar z czegos zrezygnowac? Robicie to co roku? Tylko w tym roku? Udaje sie Wam?
  2. Sugestia: byc moze zamiast tradycyjnego ‘postowania’, przygotujecie sobie wielka torbe (worek na smieci?), i codziennie wlozycie do niej jedna rzecz z domu, ktorej nie uzywacie, lub nie potrzebujecie. I na koniec postu torbe z 40 rzeczami oddacie bezdomnemu/do domu dziecka/do jakiejs organizacji charytatywnej?

Co myslicie?

Nowa szefowa

Od konca stycznia mam nowa szefowa, i jak na razie bardzo ja lubie. Dzisiaj na moim biurku zostawila karte, w ktorej mi podziekowala. Tak naprawde za to, ze wykonuje swoja prace! Jakze milo, prawda?

* Tlumaczenie:

Dziekuje Ci bardzo za to, ze pomoglas mi sie zaaklimatyzowac i za to, ze odpowiadasz na moje liczne pytania – i to w tym samym czasie, kiedy sama uczysz sie nowej pracy!

Naprawde doceniam Twoja wiedze i jestem bardzo wdzieczna za to, ze sie nia tak hojnie dzielisz.

Biuro nie byloby takie samo bez ciebie.

Aaaaw, slodkie!

Zabil sie chlopiec

Wczoraj Zuzia dowiedziala sie od kolezanki, ze chlopiec w jej klasie popelnil samobojstwo. Mial 16 lat 😦 

Nie wyobrazam sobie, przez co przechodza teraz jego rodzice. Jak tu dalej zyc po tym, gdy w taki sposob stracilo sie dziecko? Jest to niewyobrazalne, i niesamowicie przerazajace. Wyobrazam sobie, ze jego matka wyje gdzies w kacie… 

Niestety, bycie mlodym czlowiekiem dzisiaj wydaje sie byc niezwykle trudne. Presja wywierana na nastolatki przez media socjalne jest olbrzymia. Modne jest samookaleczanie sie – ciecie sobie ciala, rak, now, brzucha…. Przechodzilam przez to z obydwiema moimi corkami.

Myslenie o samobojstwie, piosenki z depresyjnymi tekstami, konta na Instagramie zachecajace i wrecz gloryfikujace samobojstwo sa liczne, a i proby samobojcze nie sa wcale takie rzadkie… Kolezanka Zuzi wziela mnostwo tabletek kilka miesiecy temu, wyladowala w szpitalu na plukanie zoladka. Inny kolega, rowniez z jej klasy, probowal sie zabic, na szczescie go uratowali, teraz musi byc pod opieka non stop, nawet spi z mama… ten chlopiec jest rowniez anoreksyczny. Bardzo inteligentny, przyjazni sie z Zuzia, Zuzia porownuje go do Stephen Hawking…. 

Ola przyjazni sie z grupka dzieci, ktore sie samookaleczaja, sa w depresji, maja rozne leki i problemy psychiczne, Ola rowniez zaplanowala swoje samobojstwo, dosyc szczegolowo… 

Przepraszam, ze tak smiertelnie u mnie, nie planowalam tego w taki sposob. Ale mysle, ze trzeba wiecej mowic o problemach psychicznych, zwlaszcza problemach mlodych ludzi. Smierc tego chlopca bardzo mna wstrzasnela. Zuzia jeszcze bardziej. Jest to o jedna smierc za duzo. 😦 

Porzucone dziecko

Umowilam sie z ciocia dziewczynek (siostra Matthew), ze zabierze Ole na miasto na cala niedziele. Bardzo sie ucieszylam, bo Zuzia pracuje w centrum handlowym w niedziele, od 10:30 do 17 nie ma jej w domu – tutaj dzieciaki w jej wieku zazwyczaj maja jakies weekendowe prace, wiec cieszylam sie, ze bede miala dzien dla siebie. Juz sobie zaplanowalam. W domu porzadek, wiec moge sie zrelaksowac (nie lubie, gdy jest balagan, stresuje mnie to,  oczywiscie przy dwojce nastolatek mam stresa caly czas, bo, jak to mawia moja Mama, ‘gdzie sie ruszy, tam sie proszy’). Najpierw pojade na silownie, pozniej prysznic, pyszna herbata, i zrobie sobie na kanapie maraton ogladania serialu, ktory ostatnio mnie wciagnal. Jakis dobry lunch… rozkosz.

Ciocia miala Ole po plywaniu odebrac, plywanie konczy sie o 11. O 11:04, chodzac na biezni, wyslalam sms: tak tylko sprawdzam, czy Ole odebralas…

Po 20 minutach telefon. Spanikowana ciocia dzwoni, bo to przeciez nie dzisiaj miala Ole odebrac, ale 24 marca, nie ma jej w domu, jest daleko, nie moze po nia pojechac, i co teraz??? Wiec zeszlam z biezni, wsiadlam w samochod, i pedem jade po dziecko, predkosc przekraczajac wielokrotnie. Wyobrazalam sobie wszelkie mozliwe koszmary, bo Ola malo dojrzala jest, a w glowie ma duzo glupich pomyslow: moze na pieszo do domu pojdzie? (daleko jest). Moze pojdzie sobie na spacer do pobliskiego lasku? Moze nauczycielka na policje zadzwonila?

Dojechalam na basen, Ola w podskokach do mnie podbiega. Nawet sie nie martwila, ze cioci tak dlugo nie ma, bo, jak to Ola okreslila: “ona sie i tak zawsze spoznia, wiec po prostu myslalam, ze przyjedzie pozniej. Teraz przynajmniej bede miala kolejne wspomnienie w glowie”.

 

 

Byl pogrzeb

Wczoraj bylam na pogrzebie. Weszlam w taki etap zycia, gdzie wiecej jest pogrzebow niz wesel, niestety. Pogrzeb byl meza kolezanki. Zostal zabity nozem w pociagu, na oczach swojego 14 letniego syna.

Pogrzeby w Anglii roznia sie znacznie od tych w Polsce. Przede wszystkim jest o wiele wiecej kremacji – nie wiem, jaki procent zmarlych jest kremowanych, a jaki grzebanych w ziemi, ja bylam na 5 pogrzebach chyba, i tylko jedna osoba byla pogrzebana, pozostali zostali skremowani.

Jedna ze wspolnych cech  jest chyba wysoka cena – podobno przecietna cena pogrzebu wraz ze stypa to okolo £9000 (45 tysiecy zlotych), wiadomo, w zaleznosci od majatku moze byc taniej, lub drozej.

W zwiazku z ogromnymi kosztami, wiele osob oplaca sobie pogrzeb jeszcze za zycia, firmy pogrzebowe oferuja specjalne pakiety, gdzie miesiecznie oplaca sie ‘skladke’.  Podobno jesli zemrze Ci sie przed splaceniem calych kosztow pogrzebu w takim pakiecie, to firma pogrzebowa doplaca reszte…

Nie jest niczym niezwyklym planowanie wlasnego pogrzebu. Co sie chce, a czego sie nie chce.

Bo pogrzeby w Anglii  sa bardziej osobiste niz te w Polsce. Rodzina planuje co sie bedzie dzialo – sa czytane wiersze, sa przemowienia – czlonkowie rodziny opowiadaja o zmarlym ciekawe historie, anegdoty, wspomnienia. Na wczorajszym pogrzebie dziewczynka spiewala piosenke o milosci. Na kazdym pogrzebie, na ktorym bylam, byla grana jakas piosenka – zazwyczaj jest to muzyka, ktora zmarly lubil. Na jednym pogrzebie, fana Dr Who, trumna byla niebieska, i w ksztalcie budki telefonicznej, i grano muzyke z Dr Who wlasnie…

W Polsce pogrzeb jest po to, aby zalowac i oplakiwac smierc – tutaj czesto podkresla sie, ze pogrzeb jest okazja do swiecenia zycia zmarlego, celebrowania jego/jej zycia. I jakos tak mniej ludzie placza – byc moze bierze sie to z angielskiej natury, gdzie nie wypada okazywac emocji publicznie.

Na wszystkich pogrzebach, na ktorych bylam nie bylo kwiatow – rodzina prosila o niekupowanie kwiatow, a w zamian o datki na okreslony cel. Bardzo dobry pomysl, moim zdaniem!

Po pogrzebie jest stypa, zazwyczaj w pubie. Co jest dostepne – jakie jedzenie, czy napoje i alkohol sa, czy trzeba sobie samemu kupowac – zalezy od rodziny. Bylam na stypie, gdzie byly dania gorace, i na zimno, alkohol i napoje oplacone przez rodzine, a bylam tez na takiej, gdzie podano tylko warzywa z dipem i to wszystko.

Podczas stypy czesto na ekranie sa pokazywane zdjecia zmarlej osoby, i gra muzyka.

A pozniej ludzie rozchodza sie do domu, i rodzina wreszcie ma czas na placz. Bo chyba po pogrzebie wlasnie najbardziej uderza fakt, ze to juz. To tyle. Koniec.

Nowy blog juz dziala!!!

SWIETNE WIESCI!!

Zatem udalo mi sie skopiowac wpisy z Blox.pl na WordPress!! Hura! Niestety, nie obylo sie bez przeszkod – nie skopiowaly sie ani zdjecia, ani Wasze cudowne komentarze, niestety 😦 Ale trudno, male to poswiecenie, wpisy wszystkie chyba sa!!!

Ale generalnie chyba nowa strona wyglada calkiem fajnie – jak najbardzie prosze o komentarze i sugestie. Musze przyznac, ze nabralam nowego wigoru – to tak, jakby pisac bloga od poczatku! 🙂

Niektore posty beda chronione haslem, ktore wysle do osob, ktore znam/nie mam nic przeciwko temu, aby przeczytaly. W takim przypadku prosze poprosic o haslo, i wysle.

No to jazda! Witamy u WordPressowych Olzusow! 🙂

Jak to Ola hakera udawala

Dzisiaj szkola zamknieta, Zuzia wybrala sie na wycieczke nad morze z kolezanka, wiec wyjscia nie mialam, musialam Ole do pracy zabrac.

Ja sobie pracuje, Ola poszla do serwerowni (malutki pokoik obok, z komputerem sluzacym za nasz serwer).

– Ola, co robisz? pytam kontrolnie

– A nic, pisze sobie.

W pewnym momencie, po jakims czasie, Ola radosnie mi oswiadcza:

– Zobacz, mamusiu, moge z tego komputera korzystac!!

– Cooooo? pytam w szoku, bo wiem, ze komputera tam nie ma, tylko serwer, ktory zawsze jest zablokowany haslem

Wchodze do serwerowni, a tam komputer wlaczony, zalogowany jako admin, i Ola dumnie mi pokazuje, ze moze sobie na przyklad w internet wejsc!!!

W szoku stoje, patrze, jak to dziecko to zrobilo, jak sie zalogowala do serwera, nikt nie zna hasla z wyjatkiem firmy ktora zajmuje sie naszym IT….  hakerka ukryta, czy co?

Patrze na ekran, patrze, i widze, ze myszka zaczyna sie ruszac… okna sie zmieniaja… foldery otwieraja…

Zrozumialam, ze ktos z IT sie zdalnie zalogowal i cos tam robi.

Ufff! 

Pozniej rozmawialam z chlopakiem z IT, ze smiechem opowiedzialam mu, co sie stalo, a on sie przyznal, ze Olka stracha im napedzila, bo tez widzieli, ze nagle ktos zaczyna im grzebac w serwerze, czego sie zupelnie nie spodziewali…

A zeby bylo jeszcze smieszniej, ktos wyslal nam maila, ze shakowali nam system, i wlasnie ta grozbe nasze IT probowalo rozgryzc i zbadac kiedy Ola gmerala im w serwerze 😀 

 

Weekend w Kent

Wybralysmy sie na weekend do Kent. Niedaleko White Cliffs of Dover (Biale Klify w Dover) – z Dover odchodza promy do Francji. W pewnym momencie dostalam wiadomosc na telefonie: witamy we Francji (pomimo, ze wciaz bylysmy w Anglii – pewnie telefon odebral sygnal z masztu we Francji).

Pogoda dopisala, na szczescie. Kamienista plaza, zeberka w nadmorskiej knajpce, prowadzonej przez Polke (mieli Tyskie w ofercie – pierwszy raz widzialam polskie piwo w restauracji – w sklepach z latwoscia mozna dostac, moja stacja benzynowa ma kilka rodzajow polskiego piwa, ale w restauracji jeszcze nigdy nie widzialam….)

Pare zdjec tutaj.

Szukanie pracy jest jak Tinder.

Wlasnie sie dowiedzialam, ze stracilam prace. Moja szefowa odchodzi na emeryture, a poniewaz jestem zatrudniona bezposrednio przez nia, i moja praca zwiazana jest bezposrednio z nia, wiec i moj etat tez sie konczy.

Mam 3 do 6 miesiecy na znalezienie czegos innego. Zaczelam sie rozgladac, i nasuwa mi sie tylko jedna mysl.

Szukanie pracy jest jak szukanie randki na Tinderze.

Na poczatku wszystko jest ekscytujace, i mozliwosci wydaja sie nieograniczone.

Po kilku dniach pojawiaja sie wciaz to samo i to samo.

Po kilku wstepnych kontaktach jestesmy pelni nadziei, ze tym razem byc moze cos z tego bedzie, ze to wyglada obiecujaco….

A pozniej jednak okazuje sie/ dochodzimy do wniosku, ze jednak znow nic z tego nie bedzie.

Tylko mam nadzieje, ze szukanie pracy bedzie bardziej owocne od szukania partnera na Tinderze 😀