Na wieczorna rozrywke bardzo czekalam. Bo bylo BINGO!! Bingo jest rozrywka ulubiona przez starszych ludzi, podejrzewam, ze glownie wsrod pan. Nawet jest powodem zartow na ten temat. Wiec cieszylam sie na to doswiadczenie.
Kupilysmy dwa bilety, £5 kazdy, kazdy dajacy prawo w trzech grach.
Uprzejma starsza pani, ktora dzisiaj poznalam (w innym autobusie przyjechala) tlumaczyla mi na czym gra polega.
Trzeba wykreslac numery, i jak bedziesz miala caly rzad, to krzycz Bingo. Tylko szybko krzycz, bo jak wyczytaja nastepny numer, to juz przepadlo, nie bedzie sie liczylo. Liczby sa ulozone w taki to sposob, przekreslaj raz, zeby mozna bylo liczby odczytac na koniec. Obserwuj uwaznie, zebys nic nie przegapila… – wyjasnia zasady i daje porady.
Rozpoczela sie gra. Wygrany otrzyma £10. Wykreslam te numery, wykreslam. Mam juz 2 rzedy, w ktorych tylko 1 numeru mi brakuje. Ktos inny krzyczy Bingo. Cholera!
Pani obok ma ze mnie niezla rozrywke, smieje sie z moich reakcji i komentarzy, ktore nieswiadomie robie pod nosem.
Czy ty tutaj pracujesz? pyta. Nie miescilo jej sie w glowie, ze ktos mlody moze jezdzic na wakacje atuobusem.
Nie, przyjechalam z tymi ludzmi – wskazuje na grupe panow i pan z naszego autobusu, z ktorymi sie zaprzyjaznilysmy.
Zabawna jestes, mowi.
Ok, ciesze sie 🙂
Druga gra. Wygrana – £25. Znow wykreslam numery, mam 3 rzedy, gdzie mi brakuje 1 numeru.
BINGO! Wykrzykuje ktos z drugiego konca sali. Cholera!
Trzecia gra. Wygrana – £66. Spore pieniadze juz, ale trzema miec ‘full house’, czyli wszystkie liczby w ‘kwadracie’ wykreslone.
Padaja liczby, typowo, kazda w innym ‘kwadracie’. W koncu mam 2 kwadraty, gdzie mi brakuje po jednej liczbie. 50 i 37.
49. 70. 3. 37
BINGO! Wyprulam sie jak glupia, lamiac przy tym olowek!
Cala sala zaczela smiac, nie mogli przestac, bo chyba nie widzieli jeszcze tak podekscytowanej siksy 🙂
Wygralam! Wygralam w swoje pierwsze w zyciu Bingo, i to wcale nie mala nagrode! 😀
Po bingo byly tance. Wyobrazcie sobie: duza sala, pod scianami siedza staruszki i staruszkowie, morze siwych glow, lasek, ram Zimmermana… niektorzy podsypiaja, inni spiewaja razem ze spiewakiem grajacym na organach, jeszcze inni bujaja sie delikatnie do rytmu….
Nagle na parkiecie pojawila sie mloda para. Wygladali, jakby byli na miesiacu miodowym. I tak sobie pomyslalam: wyobraz sobie, ze przyjezdzasz na swoj miesiac miodowy do Szkocji, aby zdobyc Ben Nevis, wykupujesz pokoj w ladnym hotelu, i ladujesz w takim miejscu, wsrod staruszkow… Rozsmieszylo mnie to bardzo. Moze mi sie jutro uda dowiedziec nieco wiecej jaka jest ich historia…










