Bingo!

Na wieczorna rozrywke bardzo czekalam. Bo bylo BINGO!! Bingo jest rozrywka ulubiona przez starszych ludzi, podejrzewam, ze glownie wsrod pan. Nawet jest powodem zartow na ten temat. Wiec cieszylam sie na to doswiadczenie.

Kupilysmy dwa bilety, £5 kazdy, kazdy dajacy prawo w trzech grach.

Uprzejma starsza pani, ktora dzisiaj poznalam (w innym autobusie przyjechala) tlumaczyla mi na czym gra polega.

Trzeba wykreslac numery, i jak bedziesz miala caly rzad, to krzycz Bingo. Tylko szybko krzycz, bo jak wyczytaja nastepny numer, to juz przepadlo, nie bedzie sie liczylo. Liczby sa ulozone w taki to sposob, przekreslaj raz, zeby mozna bylo liczby odczytac na koniec. Obserwuj uwaznie, zebys nic nie przegapila… – wyjasnia zasady i daje porady.

Rozpoczela sie gra. Wygrany otrzyma £10. Wykreslam te numery, wykreslam. Mam juz 2 rzedy, w ktorych tylko 1 numeru mi brakuje. Ktos inny krzyczy Bingo. Cholera!

Pani obok ma ze mnie niezla rozrywke, smieje sie z moich reakcji i komentarzy, ktore nieswiadomie robie pod nosem.

Czy ty tutaj pracujesz? pyta. Nie miescilo jej sie w glowie, ze ktos mlody moze jezdzic na wakacje atuobusem.

Nie, przyjechalam z tymi ludzmi – wskazuje na grupe panow i pan z naszego autobusu, z ktorymi sie zaprzyjaznilysmy.

Zabawna jestes, mowi.

Ok, ciesze sie 🙂

Druga gra. Wygrana – £25. Znow wykreslam numery, mam 3 rzedy, gdzie mi brakuje 1 numeru.

BINGO! Wykrzykuje ktos z drugiego konca sali. Cholera!

Trzecia gra. Wygrana – £66. Spore pieniadze juz, ale trzema miec ‘full house’, czyli wszystkie liczby w ‘kwadracie’ wykreslone.

Padaja liczby, typowo, kazda w innym ‘kwadracie’. W koncu mam 2 kwadraty, gdzie mi brakuje po jednej liczbie. 50 i 37.

49. 70. 3. 37

BINGO! Wyprulam sie jak glupia, lamiac przy tym olowek!

Cala sala zaczela smiac, nie mogli przestac, bo chyba nie widzieli jeszcze tak podekscytowanej siksy 🙂

Wygralam! Wygralam w swoje pierwsze w zyciu Bingo, i to wcale nie mala nagrode! 😀

Po bingo byly tance. Wyobrazcie sobie: duza sala, pod scianami siedza staruszki i staruszkowie, morze siwych glow, lasek, ram Zimmermana… niektorzy podsypiaja, inni spiewaja razem ze spiewakiem grajacym na organach, jeszcze inni bujaja sie delikatnie do rytmu….

Nagle na parkiecie pojawila sie mloda para. Wygladali, jakby byli na miesiacu miodowym. I tak sobie pomyslalam: wyobraz sobie, ze przyjezdzasz na swoj miesiac miodowy do Szkocji, aby zdobyc Ben Nevis, wykupujesz pokoj w ladnym hotelu, i ladujesz w takim miejscu, wsrod staruszkow… Rozsmieszylo mnie to bardzo. Moze mi sie jutro uda dowiedziec nieco wiecej jaka jest ich historia…

Maskara w Glencoe

Dzisiejsza Szkocja powitala nas – po raz pierwszy – szarym niebem i mzawka. Ale wycieczka musi sie odbyc.

Pierwszy przystanek – dolina Glen (Glencoe), i slynne ‘Trzy siostry’ – czyli trzy gory, nazwane Faith, Hope and Charity (Wiara, Nadzieja i Milosc).

To tutaj wlasnie 13 lutego 1692 roku odbyla sie Masakra w Glencoe, jedna z najbardziej nieslawnych masakr w historii Szkocji. Historia jest przepiekna, aczkolwiek bardzo smutna.

13 lutego 1692 r. Klan MacDonald z Glencoe został zamordowany podczas snu przez kapitana Roberta Campbella i jego ludzi. Dzień jest zapisany w szkockiej historii, nie tylko z powodu liczby ludzi, którzy stracili życie, ale dlatego, że mężczyźni cieszyli się gościnnością swoich ofiar przez 12 dni poprzedzających masakrę.

Dolina Glencoe (region w Higlhand, czyli gorach Szkocji) był domem dla klanu MacDonald (lub MacIains, tak jak byli bardziej znani) od początku XIV wieku.

Ludzie z regionu Highland byli niegdyś większością ludności Szkocji, społeczeństwem wojskowym, które w dużej mierze pomogło w ustanowieniu i utrzymaniu monarchii. To społeczeństwo, plemienne i feudalne, nie mogło się zmienić, aby sprostać zmieniającemu się światu, ani nie chciało ”

Ludzie z Highland byli uważani przez Szkotow z Lowland (nizin..) za przeszkodę na drodze do pełnej unii politycznej między Anglią a Szkocją. Wielu wierzyło, że nalezy zmiazdzyc ducha niepodleglosci gorali.

Klan MacDonald nie zgadzał się z klanem Campbell, ktory to coraz bardziej popieral rzad. Szkocja pelna jest krwawych historii, i walk pomiedzy klanami, klan MacDonald byl niezwykle porywczy i wojowniczy, a szczegolne niesnaski mial wlasnie z klanem Cambpell.

Tak w skrocie, gorale stanowili zagrozenie dla nowego rezimu krola William of Orange, wiec nakazano im podpisac przysiege na wiernosc krolowi – pod grozba najwiekszej kary. Data ostateczna byl 1 stycznia 1692 roku.

Niektóre klany były już związane inną przysięgą złożoną Jamesowi Stuartowi, obalonemu królowi przebywajacemu we Francji. Z przysiegi tej zostali zwolnieni dopiero 28 grudnia, kilka dni przed terminem ostatecznym na zlozenie nowej przysiegi.

W wyniku roznych politycznych spiskow, osobistych niesnasek, checi zemsty i klod rzucanych pod nogi, klan MacDonald nie zdazyl zlozyc przysiegi na czas. Kiedy szef klanu w koncu zlozyl (spozniona) przysiege, oczywiscie nie zostala ona przyjeta.

I wydano rozkazy aby klan wyeliminowac, z korzeniami.

Do Glencoe (tak, gdzie MacDonaldowie mieszkali) mialy przyjechac trzy kampanie zolnierzy, ale dojechala tylko jedna. Dwie pozostale tlumaczyly to, ze nie dojechaly, zla pogoda (wiadomo, zima w Szkocji, snieg i tak dalej). Niektórzy historycy uważają, że był to świadomy akt sprzeciwu, aby uniknąć zaangażowania w okrucieństwo.

Zolnerze przyjechali 12 dni przed masakrka, a klan MacDonalds, zgodznie z kodem Szkockiej goscinnosci, zaprosil zolnierzy pod swoje dachy, gdzie dali im nocleg i wyzywienie.

13 lutego klan zostal zmasakrowany, zginelo 38 członków klanu. Niektórym udało się uciec w góry, jednakze nie przetrwali z powodu ekstremalnych warunkow pogodowych. Uwaza sie, ze niektore rodziny zostaly ostrzezone przez co bardziej milosiernych zolnierzy, i tym udalo sie uciec z domow i gdzies schronic.

Wydarzenia wstrząsnęły krajem i stały się potężnym elementem antyrządowej propagandy dla jakobitów w Edynburgu. W 1695 r. Zauważono, że inni, którzy spóźnili się z przysięgą, zostali usprawiedliwieni, i tylko MacDonaldowie mieli zostac „wykorzenieni”

Teksty opublikowane od czasu masakry dowodzą, że Campbellowie nie mogą być w pełni odpowiedzialni za tragedię, ponieważ wypelniali oni tylko rozkazy z obawy przed wlasna smiercia, ale do tej pory znaki ‘No Campbells” pojawiaja sie w Higlands.

Bardziej szczegolowy opis maskary i wydarzen mozecie sobie przeczytac tutaj.

Piosenka o maskarze (ze slowami) tutaj. Tez bardzo smutna.


Pozniej pojechalismy dalej, do miasteczka Oban, ktore bylo o wiele bardziej interesujace niz Inverness. Oban jest zwane Szkocka Stolica Owocow Morza, i nie bez powodu! Swiezo wylowione owoce morza sa szeroko dostepne. Zatrzymalysmy sie w nadbrzeznym baraku na olbrzymi talerz pelen owocow morza – kraby, raki, krewetki, osmiornice, losos, sledz, czego tam nie bylo! Super swieze, super proste, super pyszne!

 

Tradycyjny szkocki obiad

Dzisiaj na obiad odwazylam sie zjesc tradycyjne szkockie haggis, serwowane z neepstatties.

Troche sie balam, bo popularna opinia jest taka, ze haggis sa obrzydliwe, i nikt, poza Szkotami, tego nie je. Ale sprobowac musialam, w koncu zjadlam swinke morska, to i haggis mi nie straszne.

Wiec jak zobaczylam na menu “haggis, neeps and tatties” musialam zamowic.

Co ta jest haggis? OSTRZEZENIE: jesli macie zamiar kiedys sprobowac haggis, omincie nastepny paragraf, i przeczytajcie go dopiero po tym, jak zjecie to danie. Zeby sie nie zniechecic….


Haggis to tradycyjny szkocki wyrob garmazeryjny, robiony z baranich podrobow – serca, nerek, i watroby, wymieszanych z cebula, owsianka, smalcem, rosolem i przyprawami. Jest to wszystko pozniej wsadzane w zoladek barani, i gotowane.


Czytajac taki opis trudno sie dziwic, ze Anglicy nie moga sie przemoc, aby to jesc – podrobow tutaj prawie nikt nie je. Ale ja z Polski na weselnych flakach wychowana, wiec haggis mi nie straszne, pomyslalam.

Nie wiedzialam co to sa neeps and tatties, ale jak sie okazuje, neeps to brukiew lub rzepa, tluczone, a tatties to po prostu ziemniaki tluczone. Podejrzewam ze slowa pochodza od turnip (rzepa po angielsku) and potatoes, potatties, nie wiem?

Haggis serwuje sie przewaznie z gestym, smietanowym sosem z whiskey, a jakze!

Jak smakuja haggis? Trudno mi opisac smak, ale sa dosyc pikantne, z konsystencja nieco kaszankowata. I musze powiedziec, ze sa przepyszne!!! Goraco polecam, koniecznie musicie sprobowac, jesli bedziecie w Szkocji.

Ponizej moj obiad. Po spojrzeniu na zdjecia w google doszlam do wniosku, ze wersja mi zaserwowana jest nieco mniej hardcorowa, bo haggis czesto sa serwowane jako kielbasa we flaku, co wyglada mniej apetycznie niz to, co ponizej.

Jak wyglada, tak wyglada, smakuje cudownie. Polecam!

Inverness, ostrygi i puby

Na dzisiejsza wycieczke zabrano nas do Inverness, ktore jest zwane ‘stolica Highlands’ (Higlands to gorzysty teren Szkocji) , i jest glownym miastem tego regionu. Jest w nim katedra, sporo zamkow (Szkoci czesto mowia ABC – Another Bloody Castle, czyli kolejny cholerny zamek), i jeszcze wiecej sklepow. Dlaczego kazdy tak sie zachwyca Inverness, nie mam pojecia, bo mnie w ogole nie ujelo – charakteru nie widzialam, sklep na sklepie, same sieciowki, i obrzydliwe budynki. Jedynym ladnym miejscem byl spacer nad rzeka.

Pobyt w Inverness zostal zdominowany poszukiwaniem ostryg. Moja kolezanka ubzdurala sobie, ze pobyt w Szkocji nie bedzie spelniony, jesli nie zje szkockich ostryg.

Wiec jak tylko wysiadlysmy z autobusu, podchodzila do kazdej restauracji sprawdzajac menu. Wlaczajac w to McDonalds!!!

W koncu natknelysmy sie na wiktorianski market. A na nim stoisko rybne. Kolezanka sie podniecila, bo ostrygi beda! Sprzedawca powiedzial jej, ze w calym Inverness ostryg nie dostanie. Z bolem serca kolezanka postanowila, ze skalopki jej wystarcza. I dawaj, znowu sie zaczelo, poszukiwanie skalopek! Im wiecej restauracji mijamy, tym wieksza obsesja kolezanki, i tym bardziej kolezanka wkurzona. A mi sie coraz mniej  przyjemnie w jej towarzystwie przebywa.

W koncu znalazlysmy restauracje, z widokiem, i skalopkami w menu. Siadamy, niestety, okazuje sie, ze skalopki tylko na kolacje, a teraz lunch serwuja! Ale kelner powiedzial, ze kucharza zapyta, czy w ramach wyjatku… (ja juz w myslach wirtualnie wlosy z glowy rwe, bo juz mam dosyc napietej kolezanki i chodzenia od restauracji do restauracji).

Kelner wraca, i sukces! W ramach wyjatku ugotuja nam te skalopki na lunch. Fju!

Wrocilysmy do hotelu, i po jakims czasie kolezanka na miasto mnie ciagnie, bo byla tam restauracja rybna, pojdziemy zobaczymy czy sa ostrygi. Byly! Ale restauracja zamknieta, otwieraja za pol godziny. Ok, przejdziemy sie po miescie.

I znow sie zaczelo! Kolezanka byla w tym miescie (Fort Williams) 13 lat temu, i byla w pubie, i obsesyjnie zaczela szukac tego pubu dzisiaj. Wiec chodzilysmy od pubu do pubu, zagladalysmy tylko, nie to nie ten…  ten tez nie…

W koncu kolezanka podchodzi do taksowkarza,  i mowi:

– Szukamy takiego przytulnego pubu, w ktorym bylam 13 lat temu, i mial obrazki na scianach, nie wiesz, gdzie mozemy go znalezc?

Biedny taksowkarz tylko sie popatrzyl… bo i coz mial powiedziec…

Tam jest jeszcze jeden pub! Kolezanka poszla, ja zostalam na ulicy, bo mi sie schodami w dol nie chcialo schodzic.

– To klub ze striptizem…. oswiadczyla po wyjsciu….

Pubu nie znalazla. Ale poszlysmy na te ostrygi do restauracji, a ja postanowilam, ze dzisiejszy dzien pojdzie w zapomnienie. I tylko bardzo sie ciesze, ze w koncu te cholerne ostrygi znalazla!! 😀

Potwor z Loch Ness

Ktoz nie slyszal o potworze z Loch Ness! Legendami slynnej Nessie fascynuja sie dzieci na calym swiecie.

Dzisiaj odwiedzilam magiczne jezioro… Czy widzialam potwora z Loch Ness…? Czytajcie, to sie dowiecie!

Odkad potwor zostal odkryty w 1933 roku wzbudza zainteresowanie zarowno publiki, jak i naukowcow. Wiele razy probowano zdobyc dowody na istnienie Nessie, do tej pory niewiele sie udalo zdobyc, najbardziej chyba prawdopodobnym dowodem bylo zdjecie wykonane przez pewnego naukowca (zapomnialam jak sie nazywal), ktory do aparatu podwodnego przymocowal lampe blyskowa, i udalo mu sie zrobic zdjecie potwora z Loch Ness.

Samo jezioro powstalo miliony lat temu, kiedy zderzyly sie ze soba dwie plyty tektoniczne. Dlatego obydwie strony jeziora wygladaja zupelnie inaczej – poniewaz jedna strona jest Kanadyjska, a druga strona jest Europejska.

Loch Ness w najglebszym miejscu ma 300m glebokosci, i woda w jeziorze jest bardzo zimna (okolo 5-7 stopni). Wody jeziora sa bardzo, bardzo ciemne, poniewaz jest w wodzie duzo torfu. Zatem tonie jeziora stanowia bardzo ciemny bezruch. Nie widac nic. Wiadomo, ze w Loch Ness jest zycie, ale nie mozna zobaczyc co takiego rosnie i mieszka w glebokosciach jeziora.

Jezioro jest obecnie pod ochrona prawna, i jest calkowity zakaz polowania na potwora z Loch Ness. Wiec nie mozemy szukac potwora, ktorego istnienie mozemy potwierdzic tylko wtedy, gdy go znajdziemy…. No coz.

Zdjecia mam, ale niestety, na lustrzance, nie na telefonie, a zapomnialam zabrac kabla, zatem bede musiala zdjecia wrzucic po powrocie do domu.

Wesoly autobus przez ulice mego miasta mknie…

Ok, autobus nie mknal tylko przez ulice miasta, ale wrecz przez cala niemalze Wielka Brytanie. Oto mapka dzisiejszej podrozy!!

O 4:20 slysze pod domem trabienie. Wariatka, mysle sobie, sasiedzi mnie zabija! Przyjechala po mnie kolezanka. Wzielam swoj maly bagaz podreczny. Ona sie pyta: co, to wszystko? Ja, mowi, mam samochod bagazami zapakowany!

Ciemnymi ulicami i lasami mkniemy do miasta, z ktorego ma nas odebrac autokar. Po drodze widzimy duzo lisow i saren przy drodze, wiadomo, ciemno, wiec wychodza na jedzenie – magiczne widoki!

Dojechalysmy, zaparkowalysmy, i z tobolkami wszystkimi doczlapalysmy sie do przystanku. Po 10 minutach czekania zauwazylam, ze autokar stoi w zupelnie innym miejscu, na zupelnie innym przystanku!

Wiec zbieramy znowu te nasze bambetle – a bylo tego sporo! Kazda z nas walizka, do tego torba podreczna, torebka, kolezanka zabrala cala torbe jedzenia, poduszki, koce, kilka swetrow zapasowych, torba z gazetami typu Gala (albo nie wiem, jakiego typu, jaki jest w Polsce najgorszy szmatlwawiec opisujacy zycie celebrytow?). Jak dwa wielblady wygladalysmy.

Doszlysmy do autobusu, i probujemy sie usadowic. Nie ma mowy, abysmy sie zmiescily z calym tym towarem na dwoch siedzeniach. Zatem ja na jednym, obladowana tymi poduszkami, kolezanka na drugim, z torbami i kocami.

Ludzie sie smieja. Na ile wy jedziecie, pytaja.

Aaa, my tak naprawde sie przeprowadzamy, tylko nikt o tym nie wie – zartujemy.

Nastepny przystanek, gdzie kolejna grupke ludzi odbieraja. Juz ostatni. Potem tylko Szkocja.

Pech chcial, ze kolezanka siedziala akurat na miejscu przypisanym parze emerytow. On niesmialo zonie zaproponowal, ze usiada po drugiej stronie, obok (bo tam byly miejsca wolne), ale zona ze kategorycznie nie, bo ona te wlasnie miejsca chciala…. emeryci potrafia byc bardzo uparci….

Podroz nawet sie bardzo nie dluzyla, i musze przyznac, ze jak na razie emeryci nasi (oczywiscie jestesmy najmlodsze, tak jak podejrzewalam….) sa bardzo fajni. Zartuja, smieja sie, sa rozmowni… Przesympatyczni!

Co jakis czas robilismy sobie przerwy na stacjach benzynowych. Po wielu godzinach dojechalismy do Szkocji.

Mijalismy jezioro Loch Lomond. Jechalismy wzdluz tego jeziora, jest ono bardzo dlugie, i jesli dobrze pamietam, jest to najwieksze jezioro w Szkocji. Na jeziorze jest kilka wysepek, na jednej na przyklad mieszkaja nudysci… tak nam kierowca powiedzial.

Ponizej kilka zdjec jeziora Loch Lomond, na szybko strzelonych telefonem z autokaru.

Pozniej wjechalismy w Highland, czyli teren gorzysty. Po obydwu stronach drogi gory, wcale nie wysokie, a jednak szczyty pokryte sniegiem byly.

Szkocja jest bardzo rozlegla, i ma stosunkowo niewielu mieszkancow – jechalismy dwie i pol godziny, i nie minelismy ani jednego miasta, jedynie pojedyncze domy rozsiane co wiele, wiele kilometrow. Jak Ci ludzie robia zakupy spozywcze? Jak dzieci do szkoly jezdza? Oczywiscie w wiekszosci nie bylo zasiegu w telefonie.

Po ponad 14 godzinach w koncu dojechaliśmy! Godzina przerwy, i za chwile idziemy na obiad. A jutro bedzie przejazdzka jeziorem Loch Ness – moze zobaczymy slynnego potwora? Kto wie!

 

Slub w ciemno

Czy odwazylibyscie sie zaufac nauce w wyborze partnera?

Czy wzielibyscie slub z kims, kto zostal dla Was wybrany przez nauke?

Jest tutaj taki program, ktory nazywa sie “Married at first sight”, czyli poslubieni od pierwszego wejrzenia. Do programu zglosilo sie ponad 7 tysiecy osob. Musza to byc osoby bezdzietne, kawalerowie i panny. Ekipa ekspertow bada kandydatow pod kazdym wzgledem – fizycznym (wzrost, waga, wyglad), psychicznym i emocjonalnym (jakim typem osobowosci sa, jakie maja zycie towarzyskie, jakie oczekiwania, wyksztalcenie, praca, bardzo wiele czynnikow jest branych pod uwage).

Pozniej lacza ze soba ludzi, ktorzy najbardziej do siebie pasuja – w tej serii sa to 2 pary, i osoby te poznaja sie dopiero na slubnym kobiercu. Nie wiedza o sobie nic, z wyjatkiem imienia swojego przyszlego meza/zony. Spotykaja sie w strojach slubnych, na kobiercu, i mowia sobie tak. Tego dnia spotykaja sie tez ich rodziny i przyjaciele.

Pozniej jada na tydzien miodowy, a pozniej rozpoczyna sie codzienne zycie, gdzie para razem mieszka i sie poznaje. Po jakims czasie (nie pamietam teraz  ile miesiecy) musza zdecydowac, czy pozostaja malzenstwem, czy sie rozwodza.

Czy odwazylibyscie sie na takie doswiadczenie? Czy myslicie, ze malzenstwa aranzowane, bo tak naprawde to jest wlasnie to, maja wieksza szanse na przetrwanie? Czy tez moze myslicie, ze jednak zakochanie od pierwszego czy drugiego wejrzenia jest wazniejsze?

Szkocja

Stalo sie. Wycieczka zostala zakupiona. Jeszcze w tym tygodniu jade do Szkocji. Autokarem. Podroz pewnie bedzie trwala okolo 12 godzin, byc moze dluzej.

Zobaczymy jak bedzie, bo troche to nietypowa wycieczka. Przynajmniej dla kogos w moim wieku.

Wycieczki autokarowe w Anglii sa bardzo popularne wsrod….. emerytow. Podejrzewam, ze autokar bedzie pelny staruszkow, glownie pan, bo one dluzej od panow zyja, srednia wieku moze 75 lat. Jestem pewna, ze ja i moja kolezanka, ktora ze mna jedzie, bedziemy najmlodsze w autobusie i w hotelu.

Ale po pierwsze raz sie zyje, po drugie cena byla bardzo przystepna, po trzecie w Szkocji nigdy jeszcze nie bylam, wiec JADE!

Opisze jak bylo i pewnie duzo zdjec bede miala, bo Szkocja jest przepiekna.

Magiczny sklep

Jest taki jeden sklep, ktory absolutnie uwielbiam. Anthropologie. Wystroj tego sklepu, wystawy, sa zawsze magiczne. I bardzo ciekawe. Chodze tam dla inspiracji. Maja przepiekne rzeczy, zupelnie inne, a swieczki pachna cudownie. Ponizej kilka zdjec z mojej ostatniej wycieczki do Anthropologie.

Ananasy to prawdziwe owoce, pomalowane na rozowo. Genialne!

Wystawa z korkow od butelek.

Wiecej zdjec z tego sklepu mozecie znalezc tutaj, jesli macie ochote sobie poogladac.

Dalysmy sie naciagnac?

Sluchalam dzisiaj w Radio Zet o tym, jak to kobiety daly sie naciagnac. Daly sie naciagnac, ze naciaganie sobie skory na twarzy (oraz wszystkie inne zabiegi odmladzajace typu botox i co tam jeszcze) je ulepszy. Daly sie naciagnac, bo kobiety na zdjeciach w magazynach wygladaja cudnie i mlodo, bo celebryci sie naciagaja i wygladaja pieknie, bo bombarduja nas nierealne wizerunki kobiet zewszad.

Ze kosmetyczki i lekarze medycyny estetycznej wmawiaja nam, ze jak sie wybotoksujemy i naciagniemy to bedziemy lepsza wersja samej siebie.

Sluchalam tak, i sobie myslalam: co za propaganda! Chce wygladac pieknie. Nie dlatego, bo Kate Moss ma 45 lat a wyglada na 30. Nie dlatego, bo modelka z okladki Cosmopolitan twarz ma gladka i piekna. Che wygladac pieknie dla siebie. Jesli ktos chce chodzic sobie w dresie, i bez makijazu, to jego sprawa, mi nic do tego. Ale jesli ja chce sobie twarz zrobic, i sie wymalowac, i zalozyc szpilki, to nie dlatego, bo sie dalam ‘naciagnac’, tylko dlatego, ze mi sie to podoba, i ja chce tak wygladac. Dla siebie. Chce miec gladka twarz, bo nie lubie zmarszczek. I tyle. Po prostu. Nie dorabiajmy ideologii tam, gdzie jej nie ma, myslalam sobie.

Oczywiscie jest kwestia presji mediow socjanlych typu Instagram na mlode osoby – nastolatki nie chca odstawac i widzac takich Kardashianow chca wygladac podobnie i miec podobny styl zycia. Ale program nie byl o nastolatkach, tylko o doroslych kobietach. Uwazam, ze dorosle kobiety maja mozgi, i potrafia ich uzywac. Tym bardziej ze teraz otwarcie sie mowi, i kazdy chyba juz wie, ze modelki w magazynach sa mocno wyretuszowane.

Czy Wy uwazacie, ze kobiety daly sie ‘naciagnac’?