Preteksty

Za Novaquiem, tworczosc p. Waligorskiego zupelnie na temat. A tu tylko 2 dni zostaly! Powiedzialabym ku..a, ale po co?

Preteksty

Żeby nie brać się do pracy
Wymyślamy sobie różne sprawy
Wyciągamy z zapomnianych szuflad
Różne stare graty do naprawy
Jakieś gniazdka elektryczne
Wtyczki, albo części od samowara
Że to niby jest takie pilne
I że trzeba naprawić zaraz

I że zaraz po tej naprawie
To się weźmiemy do pracy że aż ha!
A tymczasem wpadamy na pomysł
Że by trzeba wyprowadzić psa

Więc się go wyprowadza na ulicę
Albo powiedzmy na skwerek
A na skwerku nam się przypomina
Że z administracji przyszedł papierek
Żeby wyłożyć trutki
I do tych trutek nabieramy dziwnej ochoty
Ale zaraz jak wyłożymy
To się weźmiemy do roboty


Tylko że nie tak zaraz
Bo jest telefon od Zyzia
I Zyzio nam zawraca głowę
Opowiadając o swoich ciziach
Ach ten Zyzio! Jak on nam przeszkadza
Nareszcie odłożył słuchawkę
A my zaraz zaczniemy pracować
Tylko sobie zaparzymy kawkę


Kawka jakoś się długo parzy
A przy kawce bez gazety nijak
Piju, piju, czytu, czytu
Dzień powoli za oknem mija
Trzeba by już zapalić światła
A na biurku przepalona żarówka
Dalej żesz po zapasową żarówkę
Do pewnego starego kufra

A tu już jest transmisja w telewizji
I w dodatku przyszli goście
I w rezultacie się okazuje
Że zamiast popracować i napisać wierszyk
Napisaliśmy kompromitujący wykaz
Różnych głupkowatych czynności
Żeby nie brać się do pracy…

Skopiowane z internetu.

A to znacie?

A to znacie?

Gdy musicie:

a). uczyc sie; lub
b). zrobic cos nieprzyjemnego; lub
c). zrobic cos, czego absolutnie nie lubicie robic

to czy:

1). natychmiast robicie to, co akurat powinniscie zrobic (a, lub b, lub c), czy tez
2). wymyslacie sobie najprzerozniejsze inne zajecia, byle tylko odwlec ostateczny moment rozpoczecia nielubianej czynnosci jak najdluzej sie da?

Ja odwlekam. Zamiast probowac zrozumiec, dlaczego polityczne komitety sa takie wazne dla amerykanskiej polityki ja bujam w oblokach. A raczej moje dziecie buja, jako rezultat mojego odwlekania.

Placzliwy Adam

Dzieci nigdy mnie nie lubily. Zawsze na moj widok plakaly. Tlumaczylam to sobie tym, iz jestem zbuntowana nastolatka, z rozwianym wlosem, ubrana w dziwne ciuchy, i generalnie wygladajaca jak czarownica.

Potem nieco sie zmienilo, dzieci zaczely mnie lubic, niektore nawet sie do mnie usmiechaly!

Az do teraz. Gdy mnie Adas zobaczyl pierwszy raz, momentalnie zaczal plakac! Nie poznal mnie, pomyslalam sobie. No trudno.
Ale tak jest do dzisiaj, caly czas. Za kazdym niemalze razem, gdy tylko na mnie spojrzy, placze.
Matka go usypia, on juz prawie spi, oczko mu sie otworzy, jak akurat mu sie nawine na linie wzroku, to placze.
Usmiecham sie do niego, probujac przyjazn nawiazac, on placze.
Daje mu zabawke, on placze.

A placz w cholere, pomyslalam w pewnym momencie.

Oto placzliwy Adam.

A moze jednak baby niewinne?

No a wczoraj departament  ruchu zaprzeczyl, ze jakoby wini kobiety za korki na ulicach.

Podobno
znany nam poniekad Colonel z poprzedniego wpisu powiedzial, iz
pozwolenie katarkom na jazde samochodem zwiekszylo liczbe KIEROWCOW, a
nie KORKOW.

Zwazywszy, iz traffic jam i driver po angielsku brzmi prawie tak samo, to calkiem prawdopodobne, ze dziennikarz popelnil pomylke i sie przeslyszal.

Colonel
dodal wczoraj rowniez, ze do zwiekszonej ilosci samochodow na drogach
przyczynily sie nie tylko baby, ale takze poprawa sytuacji
ekonomicznej, oraz fakt, iz wiekszosc rodzin (katarskich, podkreslam)
zatrudnia teraz dwoch lub trzech kierowcow (pewnie po jednym dla kazdej
zony).
Za nieocenionym Gulf Times.


And yesterday the traffic department denied that it had blamed women for traffic jams.

Supposingly
known to us from previous entry Colonel had said, that allowing women
to drive increased the amount of DRIVERS on the road, not TRAFFIC JAMS.

Providing that traffic jam and driver sounds very similar, it’s higlhy likely that the journalist just overheard the Colonel.

Colonel added yesterday also that the increased amount of cars on the roads
is
also a result of better economic conditions and the fact that most
families (Qataris) employ two to three drivers (probably one for each
wife).
Gulf Times.

Kobiety odpowiedzialne za korki na drogach

Jakas wazna osoba w departamencie ruchu w Katarze (pelna nazwa po angielsku brzmi: Assistant Director of the Traffic and Patrol Department for Technical Affairs, czyli chyba zastepca dyrektora departamentu ruchu i paliwa do spraw technicznych), ktora zwie sie Colonel Mohamed A al-Malki stwierdzil przedwczoraj, iz:

W KATARZE KOBIETY SA WINNE KORKOM NA DROGACH.

Fakt, ze zezwolono kobietom prowadzic samochody w Katarze podobno podwoil korki.

Ach,
okropne baby. Wypuscic je na droge, i juz powstaja korki. Cudownie
wygladalby swiat, gdyby tylko mezczyzni mieli prawo jazdy: zero korkow
na drogach! Bo gdyby 100 bab wzielo taksowke, z mezczyzna-taksowkarzem, to
korka by nie bylo. Ale jakby same prowadzily auta, to od razu by sie
droga zakorkowala!

Za Gulf Times Newspaper


Assistant Director of the Traffic and Patrol Department for Technical Affairs, Colonel Mohamed A al-Malki, said a day before yesterday that:

IN QATAR WOMEN ARE TO BE BLAMED FOR TRAFFIC JAMS ON THE ROADS.

The fact that they were allowed to drive doubled the traffic jams in Qatar.

Oh,
horrible women. Let them out on the road and you have traffic jams
stright away! Wouldn’t world be wonderful, if women couldn’t drive: no
traffic jams on the roads! Because you know, if 100 women took a taksi,
with a male taxi driver, there would be no traffic jams. But if they
drove themselves, stright away they would block the road!

Gulf Times Newspaper 

Sluzaca

Czyz nie byloby swietnie miec taka sluzaca?
Wstajemy rano, a ona juz nam kawe podaje, sniadanie robi….
Potem dzieci do szkoly szykuje, kanapki, ciuchy, ksiazki…..
Potem sprzata, zamiata, myje….
Potem robi obiad.
Jedzie z nami na zakupy, pcha wozek, i wklada do wozka to, co my jej pokazemy.
Przenosi zakupy do auta, w domu je rozpakowuje.
Robi kolacje.
Sprzata.
Zmywa.
Prasuje.
Lata i zalatwia sprawy rozne.
Fajnie, co?


Wouldn’t it be great to have a maid?
We get up in the morning, and she’s already serving us coffee and breakfast…
Then she gets kids ready for school, makes lunches, prepares clothes, books…
Then she cleans, sweeps, washes….
Then she makes dinner.
She goes shopping with us, and she’s pushing the trolley, she’s putting into it what we show her to put in.
She takes shopping to the car, she unpacks it at home.
She makes supper.
Cleans.
Washes.
Irons.
She runs around and does our errands.
Great, huh?

Terrorystka z dzieckiem

Zabawka. Kolko, do tego taki ‘pistolet’ na podczerwien, z antenka. Kolko leci do gory, gdy sie uzyje ‘pistoletu’ na podczerwien. Super frajda dla dzieciaka.

– Nie moze Pani tego zabrac na samolot. To jest bron, broni nie zabiera sie na poklad.

– To nie jest bron, to jest zabawka. To nawet nie wyglada na bron!

– Wyglada.

– Widzial pan kiedykolwiek pistolet z antenka?

– To jest bron. Albo nada to pani na bagaz, albo moze pani to zostawic na lotnisku.

Chociaz bardzo sie staralam powstrzymac, lzy mi polecialy, bo specjalnie zabawke zabralam do bagazu podrecznego, aby sie nie zniszczyla – delikatna byla.

No tak. Jestem pierwszorzednym materialem na terrorystke – zabieram ‘bron’ i wlasne dziecko na poklad. Pewnie stewardesse moglabym dziabnac antenka w oko, a potem przestraszyc podroznych i pilota pistoletem na podczerwien.

Ja rozumiem. Bezpieczenstwo. Ale w takim badz razie dlaczego pozwolili innej pasazerce  zabrac na poklad nozyczki? Pewnie plastikowy ‘pistolet’ bardziej niebezpieczny.


A toy. A circle, with a ‘gun’, with an ariel. When you use the ‘gun’, the circle spins around and goes up. Great fun for a kid.

– You can’t take it to the plane. It’s a gun, and guns are not allowed.

– It’s not a gun, it’s a toy. It doesn’t even look like a gun!

– It does.

– Have you ever seen a gun with an ariel?

– This is a gun. Either you give it as a luggage (with all the suitcases) or you can leave it behind.

Although I tried really hard, the tears just went down my face. I took the toy specially as a hand luggage, as it was fragile, and I know how they treat the luggage.

Well, I’m a great material for a terrorist – I take ‘guns’ and my own child to the plane. I could for example poke a stewardess in her eye, and then I could scare the travellers and the pilot with a ‘gun’!

Klub Cabana

A zatem obiecane zdjecia. Te pochodza z hotelu Ramada. Klub nazywa sie Cabana./ Pictures are from Ramada hotel, from Cabana Club.

Ramada ma swietne miejsce dla dzieciakow. Zjezdzalnia, fontanny wodne, hustawka w wodzie.. / Ramada has great place for kids. Slide, fountains, swing in water….


I inny widok arkady dla dzieciakow/ another view of children’s arcade


A to ulubione miejsce doroslych: bar posrodku basenu. Siedzac sobie w wodzie mozna popijac zimne piwko, drinka, lub mrozona kawe frappe…. / And this is adult’s favourite place: bar in the middle of the swimming pool. Sitting in water one can drink cold beer, drink, or frozen frappe…