Zobacz siebie za 40 lat

No to od razu zgadliscie…. najstarsza pani magister, no coz, tak mi zeszlo 🙂

Na tym zdjeciu jestem ja, postarzona o 40 lat. Tylko ta mloda szyja…. a najbardziej mi sie podobalo porownanie do Angeliny Jolie, bo moj maz sie slini za kazdym razem jak ja widzi. Moze sie poslini i na moj widok.

Wy tez sie mozecie tak pobawic. Wystarczy miec swoje zdjecie w formie elektronicznej, a nastepnie kliknac tutaj. A pozniej zaznaczyc male (jesli jestesmy facetem) lub female (jesli kobieta), oraz Caucasian (chyba ze jestesmy czarni lub pochodzimy z Azji).

I mozna zobaczyc siebie za 10, 20, 30 lub 40 lat. Albo zobaczyc jak bysmy wygladali gdybysmy urodzili sie innej plci.

Pochwalcie sie jak wygladacie, i dajcie znac w komentarzu, polece obejrzec 🙂

A kto to? Zagadka

Wiem, wiem, ostatnio bardzo zaniedbuje wszystko: Mazusy, znajomych… a to wszystko dlatego, bo wyjezdzam juz jutro, i mam mase roznych rzeczy do zalatwienia… Ale juz za kilka dni wszystko wroci do normy… Nudne poranki, nudne popoludnia, nudne wieczory…

Poniewaz juz sie nie odezwe w tym tygodniu, wiec dam Wam cos super fajnego do zabawy. Zabawa bedzie pozniej, teraz zagadka:

Poznajecie ta pania? O odpowiedzi prosze dzisiaj, bo wieczorem rozwiazanie plus obiecana frajda.


Do you know who this is? Answer this evening.

Nowy aparat

Zatem wygralam ta aukcje na allegro, i kupilam sobie Canona. Wyglada tak:

I dopiero ucze sie go uzywac 🙂 A Minolte sprzedalam. Tez przez Allegro 🙂 Szkoda, ze w Katarze nie bede mogla allegrowac, bo koszty transportu by mnie zabily. A laptop nowy tez by sie nam przydal, bo w starym ekran nie dziala 😦

Allegro

Wygralam swoja pierwsza licytacje na allegro.pl!!!!

Kupowalam nowy aparat fotograficzny, i wczoraj wieczorem siedzialysmy z mama i licytowalysmy. W ostatniej minucie przebilam i tak sie okazalo, ze moja oferta byla ostatnia! Bo aukcja sie skonczyla 🙂 Teraz tylko trzeba zaplacic.

Takie licytowanie wciaga troche. Siedzi sie, obserwuje sie ta aukcje, obserwuje sie inne aukcje tez… to troche jak hazard, gdy sie raz zacznie, to trudno skonczyc.

Pewnie dlatego jest tylu ludzi, zwlaszcza w U.S. i w Anglii, uzaleznionych od eBay – po prostu kupuja, kupuja, kupuja. Raz slyszalam smieszna piosenke: posiadam zepsuty zegarek – kupilem na eBay; mam podarte rajstopy – kupione na eBay; nawet sobie sprawilem kolo mlynskie – oczywiscie na eBay 🙂


I won my first auction on the internet (something like on eBay)!!!

I was buying a camera, and last night we were sitting with my mum and were trying to buy this camera. In the last minute I gave my price, and it turned out that the auction was finished, and I won it!

This auctioning is very engaging. You sit, and watch the auction, you watch other auctions as well… it’s a bit like gambling, once you start, you can’t stop.

Probably that’s why there are so many people addicted to buying on eBay, especially in U.K and U.S. I once heard a song, something like this: I have a broken watch – I got it on eBay; I have old stockings – bought on eBay; – I even got myself a miller’s wheel – on eBay 🙂

Internetowa mama

Rano byly problemy z internetem, stad tez wpis dopiero teraz.

Otoz zauwazylam, iz moja mama, gdy korzysta z internetu, to wpisuje adres na stronie googla. Najpierw zawsze z ulubionych wybiera http://www.google.com, a dopiero pozniej na tej stronie (w okienku wyszukiwania) wpisuje adres.

Ale najfajniejsze jest cos innego. Zauwazylam, ze zanim zamknie strone, to najpierw naciska ‘wstecz, wstecz, wstecz’ dopoki nie dojdzie do strony startowej.

– Mama, po co to robisz? Zamknij po prostu ta strone.

– No przeciez zamykam! Tylko najpierw musze je wszystkie zamknac!

I nie da sobie wytlumaczyc, ze mozna inaczej. Czyz nie kochana? 🙂

Rozwazania o przesycie

Ostatnio mam jakis przesyt internetu. Na sama mysl o komputerze robi mi sie niedobrze. Siadam co rano, a jakze, sprawdzam poczte, pisze, ale tak jakos bez zaciecia.

Podobnie jest z kielbasa. Tak bardzo mi sie chcialo, mialam jesc kielbase, tylko wieprzowa, na kilogramy. A tymczasem co? Patrzec na kielbase juz nie moge.

Czy to dlatego, ze gdy mamy czegos za duzo, to przestaje to byc atrakcyjne? A jesli tak, to czy dzieje sie tak ze wszystkim?

Wezmy na przyklad seks. Czy seks moze sie znudzic? Czy moze sie nam przejesc? Nie mowie tu o sobie, bo maz daleko, ale czysto teoretycznie sobie rozwazam.

Albo wycieczka na Bahama. Czy gdybysmy byli tam zbyt dlugo, to czy w koncu mielibysmy dosyc Bahama i zatesknilibysmy za naszym rodzimym mieszkankiem w bloku?

Golenie ptaszka

Znajoma ostatnio w mailu opisala mi historie.

Na spotkaniu, w towarzystwie anglojezycznym, chciala powiedziec jednemu takiegmu, ze mu  lepiej bez brody, i ze powinien sobie ja ogolic. Problem w tym, ze po angielsku beard (broda) jest bardzo podobne do bird (ptak).

I tak moja znajoma polecila facetowi, aby sobie ogolil ptaszka, to bedzie lepiej wygladal. Ciekawe, czy facet skorzystal z porady? 🙂

Ja z kolei jednemu Amerykaninowi wmawialam, ze na obiad w Polsce jada sie mydlo (miala byc zupa, ale soup i soap tez sa podobne) 🙂

A Matt mnie gdy mnie czarowal to prosil o moj ‘numyr tylyfunu’.


One of my friends worte me a story in email recently.

During a meeting in English speaking company she wanted to tell one guy that he looks better without beard, and that he should shave it.

Unfortunately, instead she advised him:

– You should shave your bird, you would look better then.

I wonder if he followed her advice?

I once was trying to convince an American that in Poland we eat soap for dinner (instead of soup) 🙂

Jestem Brytyjczykiem!

Na blogu z Dublina przeczytalam o rozwazaniach graniczno paszportowych. I przypomnialo mi to jedna smieszna historie.

To bylo jeszcze za czasow, gdy nie bylismy w Unii, i gdy na lotnisku Heathrow w Londynie byly dwie kolejki do przejscia przez granice: dla tych z unii i dla pozostalych. Tutaj slowo wyjasnienia dla tych, co tego nie doswiadczyli – kolejka
‘dla unii’ szla szybko, bo tylko spogladali na paszport, i juz mozna
bylo isc. Ta druga kolejka szla bardzo wolno, bo 1. byla zazwyczaj
dluzsza; 2. kazdego szczegolowo przepytywano: o cel, o plany, o forse,
o bilet powrotny…

Przyjechalam z Matt’em do Anglii, i postanowilismy, ze sprobujemy przejsc przez ta kolejke ‘dla unii’ (w koncu Matt z Anglii, moze i mnie puszcza, jako ze razem jestesmy).

Raz sie udalo – puscili. Za drugim razem (kolejny przyjazd) juz nie – kazali mi przejsc do tej kolejki nieunijnej.

Gdy doszlismy juz do celnika ten szczegolowo obadal moj paszport, powypytywal, posprawdzal, w koncu pozwolil mi isc. A Matt?

Matt machnal celnikowi swoim paszportem (zamknietym!!!!!) przed nosem, tak, jak policjanci z Miam robia swoimi odznakami, i mowi z niezwykla pewnoscia siebie:

– I AM BRITISH! (Jestem Brytyjczykiem).

Celnik na to, niezmiesznay zupelnie:

– Sir, I still need to see your passport (prosze pana, ja i tak musze zobaczyc panski paszport).

P.s. Matt sie pozniej tlumaczyl, ze poniewaz pokazal paszport wczesniej, u tego unijnego celnika, to teraz juz nie musi. Ach ci Brytyjczycy 🙂


On one of the blogs I read about borders and custom officers, and that reminded me about one funny story.

It was when Poland was still not in EU, and on Heathrow airport in London there were two queues: for EU members, and for non EU countries. Explanation for these, who didn’t experience this: the EU line was quick, because they just looked at the passport. The non EU line was not quick, because 1. it was ususally longer; 2. they checked everybody very carefully asking lots of questions: money, purpose of the visit, place of stay and so on.

I came with Matt to England and we decided to try our luck with EU line (after all Matt is from England, maybe they will let me go as well as I’m with him).

One time we were lucky – they let us go. Second time no luck – they told us to go to non EU line.

When we reached the custom officer he checked my passport, asked all the questions, finally let me go. And Matt?

Matt waved his passport (closed!!!!!) in front of the guy, like policemen from Miami wave their badges, and said full self of himself:

– I AM BRITISH!

The custom officer replied, completely untouched:

– Sir, I still need to see your passport

P.s.
Matt later on tried to explain, that because he had shown his passport before, he thought he doesn’t have to do it again. These British! :))

Lobuz czy cipa?

Spedzajac godziny w piaskownicy (i obserwujac rozne dzieci i ich zachowania) doszlam do takiego oto wniosku:

Albo sie wychowa dziecko, ktore bedzie lobuzem, albo sie wychowa dziecko, ktore bedzie ‘cipa’.

Juz rozwijam watek.

Zabawke dostaje to, ktore albo jest silniejsze, i ja sobie po prostu wezmie, albo to, ktore klamie lepiej (i przekona to drugie, ze to wlasnie jemu sie zabawka nalezy).
To dziecko, ktore jest – w opinii doroslych – dobrze wychowane zazwyczaj odda zabawke (‘bo trzeba sie dzielic’ albo ‘nie wolno sie bic’).

Lobuz zazwyczaj wychodzi z wszystkiego obronna reka – napyskuje, namadruje sie, pokaze jezyka (innym dzieciakom, sie znaczy).
Dziecko dobrze wychowane nie zrobi niczego z powyzszych.

Lobuzy pojda palic ognisko. Dziecko dobrze wychowane wie, ze nie wolno, wiec pewnie nie pojdzie palic tego ogniska.

W zwiazku z tym dziecko dobrze wychowane uchodzi wsrod rowniesnikow za dupe wolowa.

I teraz dylemat dla rodzicow: czy wolimy, aby nasze dziecko bylo dobrze wychowane, a tym samym mialo przechlapane wsrod rowniesnikow (wszak nikt nie lubi dup wolowych), czy tez pozwolimy naszej pociesze na zachowania nie zawsze zgodne z naszymi pogladami aby nie bylo wyrzutkiem dzieciecego spoleczenstwa?


Spending hours in the sand pit (and watching children and how they behave) I draw a conclusion:

Either you have a child who is a bully, or you have a ‘pussy’ child.

Let me explain.

A toy goes to this child who is either stronger (and simply just takes the toy), or lies better (and manages to convince the other child that the toy should go to him).

The child who is – in the opinion of adults – well behaved – normally gives the toy away (because ‘we have to share’ or because ‘you can’t fight with other children’).

A bully normally gets what he wants – will talk back, speak a lot, stick the tongue out, will bully (other kids, that is).
A well behaved child will do nothing mentioned above.

Bullies will go to start fire. A well behaved kid knows it’s not allowed, so most probably he won’t go to do that fire.

And therefore a well behaved child is considered by his peers as a pussy.

And now parents have a dillema: do we prefer our child to be well behaved and therefore not popular amongst his peers (nobody likes pussies), or do we allow our kid to do things we are not happy with, just so that he is not an outcast in kids’ society?

A na egzaminie bylo tak

Weszłam sobie do sali. Komisja w dobrych humorach, wesolutcy, żartują, najpierw mi wyjaśnili,
na czym będzie polegał egzamin, jak to będzie wyglądało.

Nadszedł
czas na pierwsze pytanie: z socjologii. Zanim
jeszcze zaczęłam odpowiadać, zaczeli mi zadawac pytania dodatkowe!!!!
Zanim jeszcze otworzyłam gębę! No ładnie, myślę sobie, jak oni
mnie będą tak dodatkowo pytać, to ja leżę! Przecież ja się obstukałam
jakiÅ› tam
faktów, i nic poza tym nie umiem!

No ladnie, mysle
sobie, to juz jestem pograzona! Ale udalo sie jakos, nawet czlonkow
komisji uraczylam wiedza, o ktorej pojecia nie mieli (pani od
socjologii miala, ale reszta nie). Z uznaniem glowa pokiwali, jak
indyki.

Drugie pytanie, z pracy. Recenzent sie pyta, czy wsrod
moich badanych zadnych problemow jezykowych nie bylo (bylo o parach
mieszanych, czyli zwiazkach dwujezycznych)?
– Zadnych.
– Ale naprawde zadnych? Ani takich, ani takich…. (i wymienia rozmaite problemy).
– Ani takich, ani takich.

Ona se pogadala, ja posluchalam, ale widze, ze zadowolona z tego mojego sluchania jest.

Pytanie trzecie. Wyciagam, a tu polityka zagraniczna (przewodniczacy komisji akurat byl od polityki).

– O nie! jeknelam.
– O, bardzo dobrze! ucieszyl przewodniczacy.
– O, wcale nie tak dobrze – odpowiadam.

Pytanie bylo o pol imperium.
Przewodniczacy mowi:

– To moze ja wytlumacze, co to jest pol imperium

Ja mu na to:

– To moze ja wytlumacze, co to jest pol imperium?

Wcale
mnie nawet nie uslyszal, i zaczal opowiadac o pol imperium. Jak sie
zorientowal, ze to ja powinnam mowic, a nie on, to mowi:
– Aaaa, no tak, prosze kontynuowac.

Ja mu na to:
– Wlasnie mi pan zabral piec minut gadania!

On na to:
– I bardzo dobrze.

Zaczelam
cos mowic, doslownie pol zdania, a on mi juz przerywa, i znow nawija
swoje. I tak dalej. W koncu zadal mi jakies pytanie, co odpowiedziec
nie wiedzialam, wiec palnelam:

– Moim zdaniem Amerykanie wymyslaja te wszystkie piekne doktryny aby zrobic sobie przykrywke na swoje niecne akcje.

W komisji siedzialo 3 Amerykanow, i 1 Polka 🙂
Czlonkowie komisji spojrzeli sie po sobie, a przewodniczacy machnal reka i mowi:
– Eeeech, to taki typowo Europejski sposob myslenia! i sie zaczal smiac.

Podczas
calego egzaminu bylo sporo smiechu – z jakis powiedzonek, smiesznych
sytuacji… czlonkowie komisji dyskutowali pomiedzy soba na temat tego,
co ja powiedzialam (!), generalnie bylo calkiem fajnie.

Pozniej wyszlam, po naradzie zawolali mnie z powrotem, pogratulowali…

A jedna z pan w komisji mowi:

Ale masz piekne buty! W Katarze je kupilas? Juz nigdy nie zaloze takich
czlapakow (i pokazala na swoje buty na plaskim obcasie).

A zalozylam moje kurewskie buty.

Po egzaminie promotorka mowi do mnie:
– Ale pani podbila swoim komentarzem serce pana B. (przewodniczacego komisji).

I
znow potwierdzila sie regula, iz na egzaminach najlepiej byc
naturalnym, i nie udawac wiecej, niz sie wie. I poczucie humoru,
zwlaszcza z siebie samego, tez bardzo pomaga.


How the exam took place.
I entered the room. Teachers in good humours, laughing, having fun, first they explained how the exam will look like.

First question: sociology. Before I started speaking they started asking me additional questions!!!! Very good, I thouhgt, I’m cooked. I know some facts, but if they ask me additional things, I know nothing!

But I managed this question somehow. I even surprised these people with some knowledge and facts – sociologist knew these facts, but the rest didn’t know them.

Second question was about my thesis. Reviewer asked whether amongst people I had interviewed for my thesis there were no language problems (my research was about mixed marriages, that is about bilingual couples).

– None
– But really none? No these, no that, no nothing? (and she lists possible problems).
– Nor these, nor that, nor nothing.

She was talking, I was listening, but I can see she likes my listening.

Third question. I draw the question and it’s politics!!! (the main guy-examiner is from politics).

– Oh no! I moaned.
– Oh, very good! the main guy got happy.
– Oh, not so good – I answered.

The question was about quasi empire.
The main guy says:

– Let me tell you what a quasi empire is.

I said:

– Let me tell you what quasi empire is.

He didn’t even hear me and started telling about quasi empire. When he realized it’s supposed to be me who’s talking he said:
– AAAA, right, continue please.

I said:
– You just stole 5 minutes of my talking!
He said:
– And very good.

I started speaking, and before I got to the end of the sentence he interrupted me and started speaking again. And this is the way it went. Finally he asked me something, I didn’t know what to say, so I said:

– In my opinion Americans are making up these doctrines to cover up the nasty things they do.

Amongs the examiners there were 3 Americans and 1 Polish woman!!!

They looked at each other and the main guy waved his hand and said:
– Eeeee, this is typically European way of thinking – and he started laughing.

During the whole exam there was a lot laughing – from funny things said, funny situations…. they were discussing amongst each other what I had said (!), in general it was very ok.

Later on I left, they had little discussion about my results, they called me back, congratulated…

And one of the examiner ladies says to me:


You have lovely shoes! Did you buy them in Qatar? I’ll never wear such boring shoes as these (and she showed me her flat shoes).

And I was wearing my bitchy shoes.

After the exam my tutor says to me:
Po egzaminie promotorka mowi do mnie:
– You completely charmed profesor B. (the main guy).

And one more time it turned out to be true, that you should be natural during the exams, and don’t pretend that you know more than you actually do. And sense of humour is useful, especially ability to laugh at yourself.