Grunt to umiar

Juz, wreszcie, uffff!

Straty:                         dwie blachy ciastek na podlodze;
Oparzenia:                   dwa palce, warga gorna;
Ciastka upieczone:        277 sztuk.

Kuchnia wygladala jak pobojowisko, ja ledwo nadazalam te ciastka wycinac, na blache, lukrowac, posypywac, myc blache, znow ja smarowac, ciastka na niej ukladac….

Pierniki twarde jak cholera, aromatyczne srednio.

Wygladaja tak sobie. Ha, ale za to duzo ich 🙂

Tak wygladala masa miodowo-cukrowo-maslana:



Tak wygladala kuchnia w trakcie pieczenia:

A tak wyglada gora upieczonych ciastek:

Ktos chce wpasc na pierniczka? Zapraszam.

Swieta wyrabiaja miesnie

Wczoraj tak okolo 17 zabralam sie za robienie pierniczkow. Wiecie, dlaczego to sa pierniczki? Bo sie z nimi czlowiek napierniczy jak cholera, zanim je zrobi.

Ale do rzeczy. Zaczelam zatem okolo 17, o 19:30 daleko mi bylo nawet do polowy. Samo mieszanie cukru z miodem zajelo prawie godzine! Siekanie bakalii (fig, daktyli, migdalow, skorki pomaranczowej, ktora mi sie przypalila) kolejne pol.

Inna rzecz – w przepisie bylo kilogram miodu, kilogram cukru, pol kilo masla!!! Wydaje sie ogromna ilosc, no ale napisali, ze to na 60 ciasteczek, a 60 ciastek to znow nie tak duzo, nie? Zatem dziarsko mieszalam to kilo miodu z innymi rzeczami.

O 19:30 postanowilam, ze skoncze jutro, bo do polnocy nie mam zamiaru sie bawic.

Dzis od samego rana zabralam sie za pierniczki. Do masy miodowo-curkowo-maslanej mialam dodac maki, ‘tyle ile ciasto zabierze, zazwyczaj 1 kilogram’.

Dodaje, dodaje, a masa nie gestnieje….
Dodalam 2 kilogramy maki, reka mi juz od mieszania mdleje, miesnie rosna jak u Mariusza Pudzianowskiego, a ciasto wciaz rzadkie. Co wiecej, musialam je przelozyc do najwiekszego gara jaki w domu mialam, bo sie tyle tego zrobilo.

Ale co najgorsze, zabraklo mi maki, przeciez nie mam mlyna w domu, myslalam, ze 2kg wystarcza!!!

Zatem w te pedy do sasiadki, pozyczyla mi kilo maki. Pozyczyla mi tez blachy do pieczenia, bo z moja jedna to bym sie PIERNICZYLA przez dwa dni.

Teraz ciasto sobie odpoczywa (ma podobno przez godzine lezec), zaraz biore sie za wycinanie i pieczenie. Dam Wam znac ile sztuk mi wyszlo, o ile dzis skoncze 🙂

Los sluzacej

W szpitalu lezy sluzaca. Od roku nieprzytomna. Przyjechala ze Sri Lanki, chciala zarobic pieniadze, aby pomoc finansowo swoim rodzicom i mlodszemu rodzenstwu.

Przez rok mieszkala i pracowala u swego panstwa. Przez rok nie dostala wyplaty. Po roku trafila do szpitala, z obrazeniami, przez ktore jest w spiaczce przez kolejny rok.

Wersje sa dwie: sluzaca zostala pobita, bo ukradla pieniadze; sluzaca, pracujac w kuchni, przewrocila sie i odniosla obrazenia.

Panstwo sie nie przyznaja do pobicia sluzacej.

Rodzina domaga sie sprawiedliwosci.

A sluzaca lezy nieprzytomna od roku….


In a hospital there is a maid. She’s been unconscious for a year. She came from Sri Lanka, she wanted to help financially her old parents and younger sibilings.

For a year she’d been living and working for her masters. For a year she hasn’t been paid. After a year she was taken to the hospital, with wounds so severe that left her in coma for another year.

There are two versions: the maid was beaten up because she stole the money; the maid, whilst working in the kitchen, fell and got hurt.

The masters deny beating the maid.

The family wants justice.

And the maid is unconscious, in the hospital, for a year…

Mile wymowki dla tycia

Jako ze swieta spedzamy w Katarze, trzeba bylo troche tej atmosfery swiatecznej zaprowadzic.
Udekorowalismy choinke, rozne takie inne swiateczne stwory (typu mikolaj, renifer, balwan) porozstawiane po calym pokoju, koledy graja w tle. Kupilam zapach cynamonowy i jablek pieczonych, aby swietami pachnialo (pachnie jablkami pieczonymi i cynamonem, a nie swietami :)). Dziwnie to wszystko wyglada w kombinacji z palmami za oknem. Ale nic to.

W zasadzie w calym Katarze jest teraz swiatecznie. O tyle, ze wszelakie rozrywki dotycza Bozego Narodzenia.

Zatem w hotelach sa popoludniowe herbatki z koledami, sa bozonarodzeniowe brunch (czyli z angielskiego breakfast, sniadnie, polaczone z lunch. Razem taki wczesny obiad); sa choinki i Mikolaje, ktore zabawiaja dzieciaki.

No i oczywiscie imprezy organizowane w domach. Wszyscy zapraszaja, i sa zapraszani. Nasi znajomi, na przyklad, ktorzy mieszkaja tutaj juz chyba ze dwadziescia lat, co roku przed swietami organizuja impreze z angielskimi minced pies i grzanym winem. Firma meza tez organizuje swieta.

Zatem w grudniu w Katarze tyje sie jeszcze bardziej niz zazwyczaj. Niektorzy maja dobrze, maja wymowke – w koncu baby w ciazy tyja tak naturalnie, nie?


As we spend Christmas in Qatar, we had to bring some of  this holiday atmosphere here.
We decorated Christmas tree, and we put various christmas decorations all over the villa, carols are playing.. I bought home scents – cinammon and apple so that it smells of Christmas (it smells of cinamon and apple, not christmas :)). It’s all very strange with the palms outside the window.

Whole Qatar is in holiday mood. In a sense that all entertainment is about Christmas
So hotels organize afternoon teas with carols, Christmas brunches, Christmas trees and Santa Clauses who play with kids.

And of course home parties. Everybody invites and is invited. For example our friends, who are here for 20 years or so, every year organize party with minced pies and mulled wine. My husband’s company also organizes Christmas party.

So in December in Qatar people put even more weight on than usual. Some people are lucky, they have an excuse – after all pregnant women kind of put on weight naturally, don’t they?

Olimpiada na wschodzie

Przez ostatnich kilka dni odbywaly sie w Katarze West Asian Games, czyli Olimpiada, w ktore udzial braly zachodnie panstwa ze wschodu 🙂

Sportowcy startowali w wielu dziedzinach (min. pilka nozna i lekkoatletyka), zawody odbywaly sie w roznych punktach Dohy.

My wybralismy sie na nowo ukonczony Khalifa Stadion, i obserwowalismy skoki w dal i biegi. Stadion jest piekny, duzy, i az szkoda, ze taki pusty byl – jakos tak widzow bylo malo, co dziwi o tyle, ze rozrywek w Katarze brakuje.

Ale chcialam Wam pokazac zdjecie. Wiekszosc sportowcow ubrana byla ‘po sportowemu’ (na modle zachodnia, czyli taka jaka znamy). A dwie zawodniczki z Iraku ubrane byly tak, jak im religia nakazuje: zakryte cialo i wlosy.

Zastanawiam sie dlaczego nie widac czegos takiego na olimpiadach miedzynarodowych – przeciez tam tez pewnie kobiety ze wschodu biora udzial?


For last few days we had West Asian Games in Qatar.

The Games took place in various venues, and we could watch many things (football, running, jumping…)

We went to newly finished Khalifa Stadion, and were watching jumping and running. The stadion is beautiful, very big, it’s a pity that not many people came to watch the games. Surprising, providing that there aren’t too many things going on in Doha.

But I wanted to show you a photo. Most of the sportswomen were wearing western sports clothes. Two women from Iraq were dressed  as their religion tells them – whole body covered, also scarf on hair.

And I’m thinking, how comes you don’t see anything like this on international olimpics, surely there are women from east taking part in them as well?

Victoria Peak

Hong Kongu ciag dalszy.
Wyprawa na Victoria Peak byla niezwykle meczaca. Postanowilismy tam pojechac aby zobaczyc ludzi cwiczacych Tai Chi z samego rana.

Na Victoria Peak mozna dojechac taka specjalna kolejka – kolejka jedzie pod gore, ktora jest bardzo stroma. Oczywiscie przecudne widoki po drodze.

Niestety, Tai Chi nie udalo sie nam zobaczyc. Za to wybralismy sie na trzykilometrowy spacer po Victoria Peak, czyli olbrzymim wzgorzu, z ktorego rozciaga sie widok na caly Hong Kong (zdjecia wiezowcow, ktore umiescilam kilka dni  temu, zostaly wlasnie zrobione z Victoria Peak).

I mielismy pecha, bo to byl akurat dzien Marszu Dobroczynnego. W polowie naszego niezwykle scenicznego spaceru dopadla nas zgraja setek Chinczykow, dziarsko maszerujacych po waskiej sciezce. Oni maja taka dziwna przypadlosc, ze nigdy nas nie zauwazali, tylko prosto na nas lezli. Mozecie sobie wyobrazic 🙂

Ale Victoria Peak to nie tylko piekne widoki na HK z gory. To rowniez duzo cudnej roslinnosci. HK generalnie jest bardzo, bardzo zielony, wszedzie pelno drzew, bananowcow, kwiatow… Na zdjeciu ponizej jest drzewo, a te wiszace brazowe za mna i Zuzia to sa korzenie powietrzne.

Dim sum, czyli osmiorniczke?

Pewnego pieknego dnia w Hong Kongu wybralismy sie na lunch, w Polsce zwany obiadem, do DIM SUM.

Dim Sum jest jedna z atrakcji, ktore koniecznie trzeba zaliczyc w HK. Na czym to polega? Ano krotko mowiac dim sum jest to jadlodajnia. Ale nie taka zwykla.

Przede wszystkim dim sum sa bardzo popularne, zarowno wsrod lokalnej ludnosci, jak i turystow. Dlatego swoje trzeba odstac – albo w kolejce (to w tych bardziej zorganizowanych lokalach), albo przy wybranym stoliku, nad glowami jedzacych, modlac sie o to, aby szybko skonczyli.

Kiedy juz usiadziemy, zaczyna sie impreza.

Po sali chodza ‘kelnerzy’ z wozkami, a na wozkach maja naczynia, a w naczyniach maja jedzenie – zazwyczaj po 3, 4 sztuki – pierozki, babeczki, warzywa w ciescie, i inne chinskie przysmaki, ktorych nazw nie znam. Kelnerzy slowa po angielsku nie mowia, wiec nie ma mowy o ‘normalnym’ zamawianiu. Po prostu zaglada sie do tych naczyn, i wybiera sie te dania, ktore wygladaja apetycznie. A wszystko popija sie goraca, chinska herbata, chyba po to, aby zmyc z przelyku te kilogramy tluszczu z potraw 🙂

Na stole jest karta, na ktorej kelner zaznacza co nam dal i ile sztuk – po posilku, gdy przyjdzie pora na rachunek, podliczy ile sie nalezy.

Cale doswiadczenie jest niesamowite, glownie dlatego, ze sie nie ma pojecia, co sie je 🙂 Pokazalam palcem na jeden z koszyczkow, ktory z odleglosci wygladal apetycznie. A w srodku byly…. smazone odnoza osmiornicy! Nie osiem bynajmniej, chyba ze 30. Po trzech mialam dosyc 🙂 Matt chyba tez (zobacz zdjecie ponizej).


One sunny day in Hong Kong led us to lunch to DIM SUM.

Dim Sum is one of must see (experience) attractions. What is it? Well, in short it’s a restaurant. But not just a restaurant.

First of all dim sum are very popular, amongst both, locals and tourists. So you have to wait before you get the table – you wait either in a queue (it’s in the more organized places), or directly by the chosen table, over people’s (who are eating) heads, praying that they finish quickly.

When you sit down, the party begins.

Waiters walk around the room with trolleys, on which they have dishes, and on the dishes they have food – usually 3, 4 pieces – spring rolls, dumplings, veggies and other things that I don’t know what they are. Waiters speak no word in English, so it’s impossible to order something in normal way. You just look inside the trolley, what they have there, and if you like something, you point it out with your finger. And you drink a lot of hot, Chinese tea, probably to wash out all the kilograms of fat from the food.

On the table there is a card on which waiters put number and name of food they gave us, when it’s time to get the bill they’ll do the sums – how much you have to pay.

Whole experience is incredible, mainly because you have no idea on what you are eating 🙂 I pointed with my finger on one of the baskets, which hold – from far – something looking delicious. Inside there were ….. fried octopus’ legs! Not eight, by any means, more like 30! After 3 I’ve had enough!

Pocztowka dla Wiktora

Z komentarza (ponizej). Jesli ktos ma chwile na wyslanie pocztowki, pewnie Wiktor sie ucieszy …. 🙂

ola_2000

2005/12/11 11:32:12
Jestem twoja stala zagladaczka(nie mylic z pod…), wiec pozwalam sobie przeslac link:



Blog: Ostry dyzur Istraj:

sobota, 10 grudnia 2005

I Ty zostan Swietym Mikolajem

(…)Mam wielka prosbe dostalam od kolezanki link …WIKTOR … to
jest o chlopcu chorym na nowotwor, który ma marzenie … pobic rekord w
ilosci otrzymanych pocztowek !!! 🙂 . Pomyslalam, ze ludzie którzy
czytaja Twojego bloga to BARDZO DOBRZY ludzie i razem moze uda nam sie
spelnic marzenie Wiktora 🙂 to tylko pocztówka i zanczek a dla niego
znaczy tak wiele !!! Prosze Cie bardzo (o ile wydaje Ci sie to
sensowne)o umieszczenie Jego adresu na blogu

Wiktor Piwowarczyk



Ulina Wielka 94



32-075 Golcza



Ida swieta … niech kazdy z nas zrobi cos dobrego 🙂 !!! !!! !!! (..)

Mgla

Odskocznia od Hong Kongu. Dzis jest wielka mgla – nie widac nic na kilka metrow.
Co robia kierowcy w Polsce w takim wypadku?
Wlaczaja swiatla.
Co robia kierowcy w Katarze w takim wypadku?
Wlaczaja swiatla awaryjne i jezdza z awaryjnymi (bez tych normalnych).
Co kraj to obyczaj 🙂


A short break from Hong Kong. Today is very foggy – you can’t see anything in front of you in few meters.
What do drivers in Poland (I assume in Europe as well) do?
Put lights on.
What do drivers in Qatar do?
Put hazard lights on and drive with hazards on, but no normal lights on.
Every country has their own customs 🙂