Afera koronowa podobna do tej w Polsce

Tydzien czy dwa temu z szokiem czytalam, ze Trojka uniewaznila glosowanie listy przebojow, poniewaz pierwsze miejsce zajela piosenka Kazika krytykujaca Kaczynskiego, ktory wybral sie na cmentarz podczas gdy cmentarze byly zamkniete dla publicznosci.

Teraz wlasnie ogladam oswiadczenie Dominic Cummings, ktory jest doradca premiera Wielkiej Brytanii. Zrobila sie afera, bo Dominic wypuscil sie w podroz z Londynu do Durham, 270 czy cos kolo tego mil, tam, gdzie mieszkaja jego rodzice, pomimo nakazu rzadu, aby ludzie zostawali w domu. Afera sie zrobila, bo ludzie zaczeli sie dopytywac: to sa inne zasady dla nas, a inne dla Ciebie? Ludzi zabolalo, ze rodziny sa rozdzielone, ze nie moga sie odwiedzic w szpitalu, jechac na pogrzeb, a Dominic Cummings jedzie sobie do rodziny.

Bardzo bylam ciekawa jego oswiadczenia, bo chcialam zobaczyc, jak sie bedzie tlumaczyl. Mial przygotowana bardzo dluga historie, jak to zona sie pochorowala, i dziecko, i on… posmialam sie kilka razy, bo powiedzial np. ze taki chory byl, ze z lozka nie mogl wstac, i dziecko wyladowalo w szpitalu… na drugi dzien sie okazalo, ze dziecku nic nie jest, moze wrocic do domu. Taksowki nie wzielismy, mowi, wskoczylem do samochodu, i pojechalem po dziecko do szpitala… za chwile potem mowi, ze wciaz byl bardzo chory i nie mogl nawet chodzic…

Albo ze postanowili wrocic do Londynu, ale zona nie byla pewna, czy on moze prowadzic, bo cos mu sie w zwiazku z choroba z oczami stalo, wiec wyjechali na przejazdzke dookola miasta, aby zobaczyc, czy on moze prowadzic, i czy to bedzie bezpieczne…. zatrzymali sie przy zamku, a ze on sie zle czul, to poszli sobie na przechadzke…. pochodzili wzdluz rzeki, no i jak po jakims czasie on sie lepiej poczul, to wrocili do samochodu i pojechali do domu….

Albo w drodze do Londynu dziecku zachcialo sie siku, wiec zatrzymali sie przy lesie, zona z dzieckiem wyszla, on podazyl za nimi…. no i pobawili sie z dzieckiem w tym lesie, pospacerowali…. (zaznaczam, ze to wszystko bylo wtedy, kiedy rzad kazal ludziom siedziec w domu i nie wychodzic w ogole, poza piecioma wyjatkowymi przyczynami).

Dominic co chwila powtarza, ze nie zaluje tego, co zrobil i ze nie zrobil nic zlego, wrecz przeciwnie, dokonal najlepszego mozliwego wyboru.

Czy polski prezydent odniosl sie jakos do cmentarzowego epizodu?

Koronowe urodziny

Nie pisze o koronie, bo pelno jej wszedzie, ale dzisiaj napisze, jak korona wplynela na nasze zycie, zwlaszcza Oli i Zuzi.

Dla mnie zmiany sa na plus. Pracuje z domu, co mi sie bardzo podoba, jestem o wiele bardziej wydajna, no i moge obiad w trakcie ugotowac! 🙂 Jedyna wada pracy z domu jest to, ze w biurze mam stojace biurko. Zawsze mialam problemy z plecami, ale odkad wiekszosc dnia spedzalam stojac, problemy sie skonczyly. Przez ostatnie 2 miesiace pracowalam glownie z kanapy, no i rezultaty juz sa – plecy znow bola jak nie wiem co! Wiec przenioslam sie do kuchni, i pracuje stojac przy blacie.

Oczywiscie najwieksza wada, dla mnie, jest to, ze nie moge zaplanowac zadnych wakacji, co mnie bardzo w chandre wpedza, no i na randki chodzic nie mozna! :-O Ach, i budowa utknela, wiec kuchnia nie wykonczona, i ogrzewania w domu nie ma.

Korona o wiele bardziej dotknela moje dzieci. Ola, ktora ma chore pluca, od 2 miesiecy siedzi u dziadkow, w pelni sie izoluja, nikt z domu nie wychodzi nawet na zakupy. I nie wiadomo, jak dlugo jeszcze ta sytuacja sie bedzie ciagnela… ale nie chcemy jej na zadne ryzyko wystawiac, nawet najmniejsze.

Tak sie zlozylo, ze obydwie moje corki obchodzily swoje urodziny w czasie izolacji koronowej.

Zuzia chyba miala gorzej, bo to byly jej 18 urodziny. Chciala miec party, chciala isc do sklepu i kupic alkohol, chciala sie bawic… spedzila urodziny z mama w domu, bidulka. Chciala nauczyc sie robic koktajle, wiec przynajmniej to zrobilysmy. Mialam zaplanowane 4: mojito, cosmopolitan, negroni (moje ulubione), oraz margharita.  Doszlysmy do drugiego, i dziecko juz mialo dosyc 🙂

2020-04-03 08.52.25
Zuzia ze swoim bardzo, bardzo niezdrowym sniadaniem urodzinowym… Za to wszystkie jej ulubione rzeczy, nalesniki, dziem, nutella, oraz goraca czekolada… 

2020-04-03 14.47.34-1
Moje 18 lenie kochanie, z Cosmopolitanem, osobiscie przez nia przyrzadzonym. I ja koronowa, bez makijazu… 

Poza tym Zuzia nie moze spotykac sie ze swoim chlopakiem, za ktorym bardzo teskni… No i podczas lata miala pojechac na podroz dookola Europy, pociagiem, to mialy byc wakacje jej zycia, no i niestety, to tez sie nie stanie…

No i rowniez w tym roku miala miec egzaminy, ktore mialy zdecydowac, na ktory uniwersytet sie dostanie.. egzaminy sie nie odbeda, a koncowe oceny zostana ustalone przez nauczycieli na podstawie pracy z kilku ostatnich lat. Wiec dzieciaki, ktore ida na uniwersytet w tym roku, wlaczajac w to Zuzie, zyja w niepewnosci.

Urodziny Oli byly niecaly tydzien temu. Przyjechala do domu na pol godziny – znaczy sie do ogrodka, bo do domu nie wchodzila, no i nawet nie moglam jej przytulic, wiec tylko siedzialysmy 2 metry od siebie…

2020-05-08 15.26.27

2020-05-08 15.39.02-1
Ola z uwielbieniem wacha kielbase… 

Och, a wiecie, co bylo najsmieszniejsze? Czescia jej prezentu byla paczka z polskiego sklepu – czekoladki, soczek Kubus, no i rozne kielbasy. Och, z tych kielbas to sie najbardziej ucieszyla! 😀

Poza urodzinami biedna nie ma nic do roboty, nawet na spacer nie moze wyjsc, wiec siedzi w domu z dziadkami i zdjecia na instagram wrzuca.

I tak to wyglada nasze zycie przez ostatnie 2 miesiace, ja z Zuzia w domu, Ola u dziadkow… a co u Was sie zmienilo przez wirusa? xxx

 

Konie, winnice, i odwolane loty

Wracajac do Cape Town z Simon’s Town zaliczylam tzw. Chapman’s Peak (Szczyt Czapmana), ktory wbrew pozorom wcale nie jest zadna gora, tylko bardzo widowiskowa, kreta droga, ktora wiedzie wzdluz klifu. I ponownie, widoki przecudowne!

2020-03-15 16.10.47-1

Wjezdzajac do Cape Town zauwazylam olbrzymi dym, okazalo sie, ze sa wielkie pozary na Table Mountain – jednej z wiekszych atrakcji w Cape Town. Do konca mojego pobytu w miescie Table Mountain nie zostala otworzona dla turystow, wiec nie udalo sie zaliczyc.

2020-03-15 16.50.19
Pozar na Table Mountain

Myslalam, aby sobie ponurkowac w tej czesci miasta, ale niestety, cala afera z wirusem zaczela sie wtedy wlasnie rozwijac… zaplacilam za nurkowanie, ale nastepnego dnia prezydent Afryki Poludniowej oglosil stan szczegolny, zakazali alkoholu sprzedawac po 18, oglosili izolacje spoleczna, i zaczeli zamykac – wprawdzie powolutku jeszcze – granice i loty. W zwiazku z tym musialam nurkowanie odwolac – musialam byc gotowa na lot do Londynu w kazdym momencie, a po nurkowaniu trzeba odczekac okreslona ilosc czasu zanim mozna wzbic sie w powietrze.

Zatem nurkowanie sie nie odbylo. Table Mountain sie nie odbyla. Robben Island, kolejna wielka atrakcja zwiazana z Nelsonem Mandela, tez zostala zamknieta dla turystow, i sie nie odbyla.

Udalo mi sie wybrac na wycieczke po miesce autobusem turystycznym, oraz tak generalnie polazic po miescie, odwiedzic port, rynek z rekodzielem lokalnym…

2020-03-17 15.34.48
Jest tutaj cala masa przepieknych budynkow

2020-03-16 18.07.18-1
Wystepy przy marinie

2020-03-17 17.30.52
Tam na dachu jest bar, z widokiem… niestety, otwarty tylko dla gosci hotelowych

2020-03-16 19.14.59-1
Lampka lokalnego wina, i zachod slonca z widokiem na Table Mountain

2020-03-16 18.05.46-1
Wystepy przy marinie

2020-03-17 15.36.59
Niestety, bieda w Afryce Poludniowej jest olbrzymia….

Bardzo rowniez polecam popoludniowa herbatke w hotelu Mt. Nelson. Wykwintne kanapeczki, z lampka szampana.

 

2020-03-16 12.54.08

Nastepnym punktem programu byla podroz do winnic, i zwiedzanie winnic na koniach. W drodze na konie zepsul sie samochod. Dwie godziny czekana zanim dostarczyli sprawny samochod…. balam sie, ze nie zdaze na te konie, a przeciez ja kocham konie…

2020-03-18 11.50.00

Udalo sie dojechac na czas, i musze przyznac, wycieczka na koniu po winnicach byla super! Daja do sprobowania 5 win, ktore mozna sobie samemu wybrac, pozniej mozna kupic wino prosto z winnicy, jesli jakies nam do smaku przypadlo… a wina maja swietne, i takie tanie…. Jadac na koniu zrywalam sobie winogrona, i jadlam, jakie slodkie, jakie soczyste… pani przewodniczka nadziwic sie nie mogla, powiedziala, ze nigdy w zyciu czegos takiego nie widziala, zeby ktos jadl te winogrona 😀

To juz byl koniec tygodnia, chyba 18 marca… i niestety, presja, czy beda loty, czy nie, poniewaz to byl moment, kiedy linie lotnicze zaczely odwolywac loty, panstwa zamykac granice… wiec stres byl, czy uda mi sie doleciec z Cape Town do Johanesburg, z ktorego mialam leciec do Londynu… w niepewnosci czekalam na lotnisku, udalo sie!

Niestety, w Johanesburgu nie mialam tyle szczescia, lot, ktorym mialam wracac do domu zostal odwolany… na szczescie udalo mi sie zalapac na pozny noc nastepnego dnia…

Wrocilam do domu, i to bylo tyle, nastepnego dnia rozpoczela sie kwarantanna w Anglii…

Bardzo przepraszam, ze tak ogolnikowo opisalam to wyjatkowe miejsce, ale od czasu wycieczki do Cape Town tyle sie wydarzylo, ze Cape Town wydaje sie jak bardzo, bardzo odlegle wspomnienie…

Oh, a tak na zakonczenie, bardzo mi bylo milo, gdy zobaczylam, iz na lotnisku w Cape Town (oczywiscie ze zaplanowanym przez jakiegos znanego architekta) kafelki na scianach sa dokladnie takie same, jakie wlasnie wybralam do swojej nowej kuchni (tylko ze u mnie beda na podlodze)! Yay!! 😀

2020-03-19 14.35.55

 

Cape Town

Jesli mnie czytacie od poczatku, to wiecie, ze moje podroze przewaznie nie odbywaja sie bez przygod. Ciagle mi cos tam wychodzi…

Cape Town pobil wszystko. Nie przesadze, gdy powiem, ze byla to najgorsza wycieczka ze wszystkich, jakie odbylam – wszystko, co mialam zaplanowane, poszlo zle. Wszystko co moglo pojsc zle, poszlo.

Mialam leciec 9 marca… niestety, dzien przed Ola nazarla sie tabletek, i wyladowalysmy w szpitalu… Oli na szczescie nic sie nie stalo, i po 2 dniach wyszla ze szpitala, ale do Cape Town polecialam tydzien pozniej, kiedy Ola byla bezpiecznie u taty.

Glownym punktem programu mialo byc dla mnie nurkowanie. Zwlaszcza z rekinami!

2020-03-14 13.12.16
Na lotnisku w Cape Town powitali mnie te zlote postacie…

Po wyladowaniu w Cape Town pojechalam do Simon’s Town – bo tam sie nurkuje z rekinami. Droga prowadzaca do Simon’s Town jest przecudowna, piekne widoki, i naprawde warto sie przejechac. Po drodze zaliczylam St. James’ beach, male miasteczko Kalk Bay, gdzie sa sklepiki, butiki, mozna zjesc rybe z frytkami.

2020-03-14 15.49.25-1

2020-03-14 15.59.50-1

Ale najfajniejsza byla Boulder’s beach – plaza, na ktorej jest cala masa pingwinow!!! Bardzo polecam!

2020-03-14 16.04.44-1

2020-03-14 16.06.40-1

 

2020-03-14 16.11.28-1
Za pingwinkiem sa domki, ktore tworzy sie dla pingwinow

Zostawilam bagaz w hotelu, ktory mial cudowne widoki, i poszlam dowiadywac sie o nurkowanie.

2020-03-14 17.18.18-1

No i sie zaczelo… Okazalo sie, ze nurkowania z rekinami nie bedzie, bo prady sa zbyt wielkie.

Nurkowania nie bylo, ale pojechalam na Cape Point – najbardziej na poludnie wysuniety punkt Afryki (chyba przeczytalam pozniej, ze to wcale nie prawda, no ale tak sie reklamuja, wiec niech im bedzie….). Odbylam dlugi spacer po wielu, wielu schodach do latarnii, i odwiedzilam Cape of Good Hope Beach. Zdecydowanie polecam, poniewaz widoki zapieraja dech w piersiach!

2020-03-15 12.01.00-1

2020-03-15 12.15.38-1

2020-03-15 12.20.56-1

2020-03-15 13.12.00

 

Nieoczekiwana paczka

Przyszla dzisiaj do mnie paczka. Zamawiam bardzo duzo przez internet, wiec bez zdziwienia podpisalam, odebralam, i weszlam do domu.

Pospiesznie paczke otworzylam, i troche mi szczeka opadla.

W paczce byl nowiusienki, wypolerowany rozowy….. WIBRATOR….

Nie zamawialam… Spojrzalam ponownie na paczke. Adres moj. Ale jakies nieznane nazwisko na paczce.

Mysle sobie, kto to moze byc. Byc moze moja sasiadka z domu obok, nie znam jej nazwiska, imie troche podobne, ale niezupelnie takie samo… oni dopiero dzidziusia mieli kilka tygodni temu, czy mlode mamy kupuja wibratory? Nie pamietam, ale mi chyba nie byly wibratory w glowie jak mi noworodek w nocy sie wydzieral….

Nikogo nie znam o takim nazwisku….

Oczywiscie zawsze moze byc tak, ze to Zuzia sobie zamowila, w koncu ma juz 18 lat, tylko zamowila pod innym nazwiskiem, tak na wszelki wypadek, ale watpie w to.

I co mam teraz z tym zrobic?

Isc do sasiadki obok, tej z dzidziusiem, i zapytac, czy czasem nie oczekuje paczki, i jesli tak, to z zawstydzeniem oddac jej ten otwarty wibrator? (znaczy sie paczka zewnetrzna, samego wibratora nie otwieralam).

Zatrzymac go dla siebie, bo moze to prezent od jakiegos bylego, ktory mysli, ze mi potrzeba? Tylko to raczej jest nieetyczne… (nie to, ze sobie zostawie, tylko ze inna kobiete pozbawie przyjemnosci, ktora jej sie totalnie nalezy 😀 )

Czekac, az sie ktos zglosi?

Co zrobilibyscie na moim miejscu?

Virtualne podroze

Znow ucichlo, przepraszam! Zaczne pisac, obiecuje, ja razie tylko tyle, ze u nas wszystko w porzadku, pomimo korony.

Tuz przed ogloszeniem izolacji bylam na wakacjach w Cape Town (napisze pozniej), i ledwo udalo mi sie wrocic – najpierw nie wiedzialam, czy uda mi sie zabrac na lot z Cape Town do Johanesburga, z ktorego mialam leciec do Londynu, pozniej lot z Johanesburga zostal odwolany, w koncu udalo mi sie zabrac na lot dnia nastepnego. A jak wyladowalam, to na drugi dzien oglosili izolacje.

Dziewczynki byly z ojcem u dziadkow. Zuzia wrocila do domu, ale poniewaz Ola ma chore pluca, postanowilismy, ze zostanie u dziadkow przez 2 tygodnie, w razie gdybym ja cos w samolocie zalapala.

Pozniej jak sie sytuacja na gorsze z wirusem rozwijala, postanowilismy, ze Ola zostanie u dziadkow – oni rowniez sa chorzy, wiec zadne z nich nigdzie nie wychodzi, nawet na zakupy. Tam jest Oli bezpieczniej.

No i my w domu tez mamy spokoj, i porzadek, bo Ola to taka balaganiara mala… 😀

Ale ja nie o tym chcialam, chcialam sie podzielic linkiem do wirtualnych podrozy. Bo w tej calej izolacji mi najbardziej przeszkadza to, ze nie moge sobie wakacji planowac… Zazwyczaj mam cos w zapasie, cos, na co czekam, co planuje… a teraz nic. Wiec dla mnie to dosyc depresujace.

Na tej stronie mozna sobie w 3D poogladac rozne miejsca, na przyklad Nowy Jork. Do ktorego polece jak juz bedzie mozna latac.

Wirtualne podroze

Barker and Stonehouse

Mam fiola na punkcie wystroju wnetrz. Namietnie przegladam magazyny dekoratorskie, uwielbiam ludziom zagladac w okna, a ulubiona strona internetowa jest houzz.com.

Zawsze uwielbialam Anthropologie, i pisalam o tym tutaj. Dzisiaj weszlam do sklepu zawanego Barker and Stonehouse, i musze przyznac, Anthropologie jest w zagrozeniu!! 🙂

 

Obraz na sciane. Zrobiony z drewna i plastiku.

 

Kolejna dekoracja na sciane. Zobaczylam i mi sie bardzo spodobala, i mysle sobie: £50, nawet nie tak zle… ale okazalo sie, ze £50 to za jeden element, na zdjeciu sa 4….

 

No czyz nie cudownie? Bardzo chcialabym miec taki salon….  lustro w tle juz mialam kupowac do jadalni, ale sie okazalo, ze ponad 6 tysiecy funtow kosztuje…

Jaki fantastyczny efekt na tym lustrze!!! Sprzedawczyni mowi: poczekaj, az zobaczysz duze lustro…

 

Zobaczylam!!

Dekoracja od podlogi do sufitu z samych ksiazek, prawdziwych. Ulozonych jedna na drugiej. I nic wiecej.

 

Rakietki i pilki tworza oryginalna dekoracje na scianie

 

Stoli zrobiony z galezi zatopionych w zywicy, lub czyms takim

 

Kolejny ciekawy pomysl na sciane, panele wypelnione drewnem…

 

Stol wisi ponad podloga sklepu.

 

Uwielbiam niemalze kazda rzecz w tym sklepie. Niestety, nie jest tani… Byc moze kiedys, jak juz bede bardzo, bardzo bogata.

 

Takie zbiegi okolicznosci

Ten kto mnie czyta wie, ze historie mi sie rozne przytrafiaja. Ta, ktora Wam teraz opowiem, jest tak niesamowita, ze najlepszy pisarz chyba by czegos takiego nie wymyslil.

Mialam jednego takiego narzeczonego, Janek Kowalski go nazwijmy, ktorego nie bylo w internecie. Nigdzie. Ani na facebook, ani na Linked in, ani na zadnym innym portalu. Szukajac jego nazwiska nic sie nie pojawialo. Ani zdjecia, ani adres, nic, zero, nada, nie istnieje.

Pewnego dnia psiapsiolka do mnie dzwoni i pyta:

– Ty, a ty widzialas profil Janka na Facebooku?

– Nie, nie widzialam, bo on nie ma – mowie. Oczywiscie ze przeszperalam facebuka szukajac jego profilu, ale rzeczywiscie nigdzie nie ma.

– Jak nie ma jak jest, patrz, tutaj – i przesyla mi linka.

Co sie okazalo? Ze link nie dziala! Jestem zablokowana. A to dopiero fiutek, mysle sobie, ma profil, a mi wciska, ze nie ma, i mnie zablokowal, abym profilu nie widziala!

Zalogowalam sie do swojego alter ego, i co? Oczywiscie, ze profil jest i dziala! Przejrzalam zdjecia, informacje, wszystko sie zgadza: Janek Kowalski, mieszka w Szczebrzeszynie, moj Janek pracuje dla firmy Firmowej, Janek z fejsbuka zbiera pieniadze biegajac w maratonie dla firmy Firmowej, wygladaja tak samo, tyle tylko ze moj lysy, a ten z fejsbuka ma krecone loki do ramion, ale moze to jakies stare zdjecie, zanim wylysial, ma Basie Kowalska w znajomych, a Basia to byla zona Janka…

Oczywiscie skonfrontowalam to z narzeczonym, ktory kategorycznie zaprzeczyl, ze to on, bo on profilu nie ma. Nie umial absolutnie wytlumaczyc, dlaczego jakis obcy Janek Kowalski by mnie zablokowal. I rzeczywiscie, przygladajac sie zdjeciom nieco blizej, maja inne nosy troche, inne zeby, no nie ten sam Janek, chociaz podobnienstwo uderzajace mocno, nawet bardzo.

Uplynelo duzo czasu, duzo wody pod mostem przeplynelo, narzeczony stal sie bylym narzeczonym, zupenie zapomnialam o aferze Kowalskiej na fejsbuku.

Az do czasu, gdy Janek Kowalski dzwoni do mnie i mowi:

– Nie uwierzysz, co sie stalo!

A stalo sie to, ze lysy Janek poszedl do urzedu miasta w Szczebrzeszynie, i zauwazyl Janka z lokami wychodzacego z urzedu. Od razu go rozpoznal, podbiegl do niego i z wielkim entuzjazmem opisal mu sytuacje, jak to jego byla dziewczyna z zapedami sledczo-przesladowczymi znalazla kudlatego Janka na fejsbuku i myslala, ze to lysy Janek, i ze co za zbieg okolicznosci, i czy lysy moze sobie zrobic zdjecie z kudlatym, bo w sumie jak czesto takie rzeczy sie zdarzaja!!!

Kudlaty Janek jednak albo sie wystraszyl porzadnie wariata, albo nie mial zadnego poczucia humoru, bo powiedzial, ze jest niesmialy, i nie zgadza sie na zadne selfiki.

I powiedzcie mi, jakie sa szanse na te wszystkie zbiegi okolicznosci? Czy takie rzeczy zdarzaja sie normalnym ludziom, czy tylko mi? 😀

Skad sie biora scenariusze do pornosow

To ja juz wiem chyba, i zaraz Wam napisze, skad sie biora scenariusze do pornosow, lub scen romantyczno-seksualnych.

Otoz zmywam sobie naczynia, w obcislych getrach i bluzeczce, bo na silowni bylam. Pukanie do drzwi.

Otwieram, to moj budowlaniec. Stoi w drzwiach, z wiertarka w reku, w koszulce z krotkim rekawem, bicepsy jak banie, na silownie chodzi 6 razy w tygodniu. Musze tutaj dodac, ze o 13 lat ode mnie mlodszy, wysoki i przystojny, aczkolwiek nie ciemny. I ze ostatnio ze mna flirtuje, bardzo dwuznacznie i zaowalowanie, ale jednak zdecydowanie flirtuje. Na przyklad teksty: ta tasme maskujaca musisz odwijac powoooli, i delikaaatnie… sa na porzadku dziennym 😉

No i mnie pyta:

– Nie masz moze przypadkiem DT?

– A co to jest DT? pytam. Mysle sobie ze moze chodzi mu o jakas tasme? Albo izolacje? Ale dlaczego ja mialabym miec izolacje, przeciez to on powinien miec takie rzeczy…

– Oh, DT to jest taki krem, ktory sie wmasowuje na bol miesni – tutaj przechylil glowe na bok, i zaczal sobie masowac kark, w miejscu, gdzie sie z ramieniem spotyka szyja… – robilem cos (ha ha ha, ‘COS’!), i sobie naciagnalem miesien – tlumaczy, masujac szyje i patrzac mi w oczy, trzymajac ta wiertarke…

DT nie mialam, wiec wrocil do pracy. A ja, wbrew sobie, dodaje, ale jakos tak wyszlo, zaczelam ‘filmy’ widziec w glowie. Wyobrazcie sobie, co widzialam! A widzialam, jak wyciagam ten DT, i zaczynam mu wsmarowywac, do tego taka muzyczka odpowiednia, jak z pornosa wlasnie, to bardzo wazne, i masowanie karku przeksztalca sie w rozne takie, z uzyciem narzedzi – tutaj przestane, sami mozecie sobie dalej wyobrazac.

Zaznaczam, ze dla mnie nie bylo to erotyczne wyobrazanie, bo nie mam absolutnie zadnej fantazji aby wybzykac mojego mlodego budowlanca, tylko wlasnie takie rzeczowe, na zasadzie: pisze pornosa. Dlatego tak sobie mysle: pewnie scenariusze pornosow powstaja w taki wlasnie sposob, facet (lub kobieta… kto pisze scenariusze do pornosow glownie?) siedzi sobie i fantazjuje, i potem z tego film robi.

A skoro juz o pornosach mowa, ostatnio ogladalam program wlasnie na temat branzy pornograficznej, i musze przyznac, w szoku bylam, jak bardzo filmy pornograficzne roznia sie teraz od tego, co bylo 30 lat temu, kiedy to z kolezanka znalazlysmy tasme VHS jej taty, i z ciekawoscia ogladalysmy film, gdzie pan z pania seks uprawiali. Taki normalny, zwyczajny… teraz chyba juz sie takich nie robi, teraz spoleczenstwo do podniety potrzebuje o wiele silniejszych bodzcow, i na przyklad norma jest (podobno, nie jestem koneserem, przyznaje, wiedze opieram na informacji z owego programu….) – uwaga, nie dla delikatnych – ze dziewczyna musi sie zgodzic na dwa penisy w odbycie, bo inaczej traci prace.

Musze chyba zrobic mini research, kto pisze scenariusze do filmow pornograficznych. Zaloze sie, ze glownie mezczyzni… ale moze sie myle.

P.s. Przystojny budowniczy wszedl na pieterko ze mna, bo prysznic nie dzialal. Naprawil prysznic, i w momencie, gdy schodzilismy ze schodow moje dziecko przyszlo ze szkoly.

– Zuzia, to nie jest tak, jak wyglada – mowie zartobliwie, schodzac ze schodow, z przystojnym budowniczym tuz za mna

– Prysznic juz dziala… dorzuca przystojny budowniczy

– Nigdy nie byl zepsuty – mowi moje sprytne dziecko, z poczuciem humoru.

 

Zignorowac.

– Cholera, ty baranie jeden niemozliwy! Mowie do komputera, bo mi nie chce zadania wykonac. Albo “Nie, nie, nie, nie, nie, wracaj tutaj, idioto!” – jak mi sie plik niepotrzebnie usunal.

Nie zdawalam sobie sprawy z tego, ze do komputera lub do samej siebie gadam dopoki nie uslyszalam kolegi przy biurku obok, ktory poucza nasza nowa kolezanke, ktora zaczela dwa dni temu:

– Sylwie nalezy ignorowac. Ona czesto do siebie gada, przeklina, a jak po polsku mowi, to znaczy, ze liczy. Ja juz w ogole nie zwracam uwagi na dzwieki, ktore wydaje, chyba, ze uslysze swoje imie, wtedy wiem, ze mowi do mnie.

I tak mnie chlopak podsumowal, uspakajajac jednoczesnie nowa kolezanke, ze nie wyladowala w domu wariatow….

Mowicie do siebie?