Jade, na takiej bocznej uliczce. Czekam w korku aby wlaczyc sie do ruchu.
Obok jedzie on. Chyba mu sie bardzo spieszy bo sie na drugiego pakuje.
Nie dalam! Pojechalam pierwsza (a co, moja racja, nie? To byla jednopasmowka, a nie dwupasmowa ulica. Niech czeka, katarskie dziecie swojej kolejki).
Za chwile on trabi, swiatlami miga, trabi!
Mysle sobie, ze chyba mu sie bardzo nie spodobalo to, ze go nie puscilam. Jade sobie zatem spokojnie, mam go gdzies.
A on za mna!
W koncu mnie tknelo, ze moze cos nie tak.
Zatrzymalam sie. Okazalo sie, ze troche sie podrapalismy nawzajem – on mi boczek, ja mu lusterko.
Procedura jest taka, ze przy najmniejszej nawet stluczce nalezy natychmiast sie zatrzymac, zostawic auto tam, gdzie byla stluczka (nawet na srodku ronda, kompletnie blokujac ruch), oraz zadzwonic po policje.
Coby Was nie zanudzic, streszczeie: Przyjechal jego kuzyn, ja do meza zadzwonilam, oni mnie probowali podpuscic (tekst To co, przyznajesz, ze to byla Twoja wina?), nie udalo im sie, doszli widocznie do wniosku, ze nie ma co policji fatygowac, i sie rozjechalismy do domow.
Tylko ja glupia nawet nie spisalam numerow rejestracyjnych, tak na wszelki wypadek. Bo co jak oni teraz rozwala sobie to lusterko calkiem, zadzwonia na policje i powiedza, ze ucieklam????
I'm driving on a side road. Waiting to join the traffic.
Next to me him. He must be in a hurry, cos he's trying to squeeze past me.
I didn't allow him. I went first (well, it was my right. It was one lane street, not two, and he should have waited for his turn).
Then I look and he's beeping me, flashing, beeping!
I thought he must be very unhappy about me not letting him go. I keep driving, I don't care.
He follows me!
Finally I thought maybe something is wrong!
I stopped. Turned out that we scratched each other – he my side, I his side mirror.
The procedure is as follows – when you have any accident, even the slightest, you must stop wherever you are (even in the middle of roundabout, completely blocking the traffic) and call the police.
To keep long story short: his cousin came, I called my husband, they tried to blame me (So you admit it was your fault?), I didn't take the blame. Looks like they realized it makes no sense to call police, we went home.
It's only that me, stupid, didn't take his registration plates numbers, just in case. What if they now destroy the mirror and call the police and say I run away???

No i sie pokierowalam, i kupilam Nokie N72. Wyglada tak jak na zalaczonym obrazku. Te kwiatuszki mnie oczarowaly, he he he. 
