20 lat minelo jak jeden dzien

Wlasnie sobie uswiadomilam, ze w tym roku mija 20 lat odkad wyjechalam z Polski.

Czy tesknie za Polska? Nie jestem pewna. Oczywiscie tesknie za Mamusia, zwlaszcza teraz, po wszystkich wydarzeniach. Moze czasami jakas tam nostalgia mnie dopada, za Polska, za zyciem, ktore tam mialam… Ale tak naprawde, to nie, nie tesknie za bardzo.

Czy wyobrazam sobie powrot do Polski i zycie w kraju? Tez chyba nie bardzo. Mysle, ze bym sie nie odnalazla jednak. Oczywiscie nigdy nie mow nigdy, bo ‘nigdy’ nic nie wiadomo, ale w tym momencie – nie.

Gdzie jest dom? Tego tez nie wiem. Nie Polska. Anglia tez nie. Wiec gdzie? Nie wiem. Gdybym umarla dzisiaj, nie wiem, gdzie chcialabym byc pochowana. Albo moze wiem, chcialabym byc skremowana, i aby moje prochy zostaly rozrzucone na Rum Point na Kajmanach. Mysle, ze bylabym wtedy szczesliwa. Czy Wy myslicie o takich rzeczach czasami? Macie takie dylematy?

A co dalej? Tez nie wiem… zawsze mowilam, ze jak dzieci dorosna, przeprowadze sie do cieplego kraju. Dzieci juz z gniazda tak naprawde wylecialy, ale nie potrafie jeszcze podjac tak drastycznej decyzji..

Czy Wy potrafilibyscie odnalezc sie w zyciu za grancia? Lub, jesli mieszkacie na obczyznie (sporo z Was mieszka), to gdzie jest dom? Moglibyscie wrocic do Polski? Moze chcielibyscie wrocic do Polski?

Jak Ola do Dubaju leciala

Dzisiaj byly urodziny Mamusi, 71, i pierwsze, ktore spedzilam z nia od wielu, wielu lat! Poszlysmy do restauracji na hiszpanskie tapas, i bylo bardzo milo. Dostala kwiaty, i konfetti 🙂 Oraz buty, ktore mozna zakladac bez schylania sie.

Po restauracji Ola powiedziala, ze wpadnie przed wylotem do Dubaju…

Ola miala lot do Dubaju dzisiaj, bo sa ferie, i leciala do ojca. Ojciec mial jej dac pieniadze na taksowke, aby mogla dojechac na lotnisko, ale Ola Szwindlerka zaplanowala, ze na lotnisko pojedzie pociagiem, ktory jest o wiele tanszy, a roznice w gotowce sobie zostawi.

Pociag o 18, ale ze sa urodziny Babci Ola powiedziala, ze wpadnie przed wylotem. Wpadla. Z walizka, torebka z fast foodem w dloni, i z panika w oczach. Bo do mnie przyjechala autobusem, a w autobusie zostawila plecak, w ktorym miala…

paszport…

Gon na dworzec, mowie do niej (piec minut od domu, niedaleko), zobacz, moze bedzie.

Ola pogonila, wrocila, torby w autobusie juz nie bylo.

Wrocila do domu, no i co dalej. Jesli ktos ukradl, nic wartosciowego nie znalazl, moze gdzies rzucil, ale nie wiadomo gdzie, moze byc wszedzie. Jak ktos uczciwy znalazl, to moze na policje zabral?

Poszlysmy na policje, ale policja nam powiedziala, ze po pierwsze nikt nic nie przyniosl, a nawet jakby ktos oddal paszport, to oni ucinaja rog dokumentu, i wysylaja do biura paszportowego. Paszport jest niewazny automatycznie.

Zaczelo wygladac na to, ze wyjazd do Dubaju oddala sie z predkoscia samolotu odrzutowego. Ola, musze przyznac, przyjela to na klate. Najpierw anulowala paszport, pozniej natychmiast zlozyla wniosek o nowy. Chyba ze 20 razy probowalysmy zrobic zdjecie do paszportu, ktore zostaloby zaakceptowane (tutaj proces odnowienia paszportu jest bardzo latwy – wszystko robi sie online, wniosek sklada sie w internecie, nie trzeba sie tluc po zadnych urzedach, zdjecie mozna sobie zrobic telefonem, o ile spelnia wszystkie normy, nie trzeba robic zadnych oficjalnych fotek, no i ktos musi potwierdzic, ze Ola to Ola – znow, robi sie to mailowo, i Oli potwierdzi jej tozsamosc moj byly chlopak. I tyle. A pozniej paszport odsylaja poczta do domu).

Przez caly ten czas robilysmy sobie zarty, ze Ola z walizka wybrala sie do mamy, lub ze autobusem do Dubaju jechala, smialysmy sie ze zdjecia, zartowalysmy, ktory z moich bylych nadalby sie na ‘zyranta’ jej zdjecia, czy moze chce do siebie wracac autobusem, aby miala szanse zgubic tez i laptop…

Bo zeby bylo smieszniej, tydzien temu, w autobusie rowniez, Ola…… Zgubila telefon.

Ja sie dziwie, ze to dziecko jeszcze glowy nie zgubilo, chociaz Ola uwaza, ze raczej moze juz zgubila glowe tez.

Na koniec Ola stwierdzila, ze bedzie sie nudzila przez ten tydzien, wiec moze sie…. pouczy!

Zuzia i Ola – ostatnie wiesci

Yoskaiga zapytala, jak tam moje dziewczyny… No u nich duzo sie tez dzialo.

Zuzia.

Zuzia dostala sie na bardzo ekskluzywny kurs na uniwersytecie w Kalifornii, Stanford. Okolo 20 studentow z calego swiata dostalo sie na ten kurs. Kazdy student ma jakas tam role (w zaleznosci od tego, co studiuje na swoim glownym uniwersytecie). Zuzia robi construction management, wiec jest kierownikiem budowy. Wspolpracuje z innymi studentami, ktorzy studiuja architekture, i inne takie tam kierunki. Dwa tygodnie temu pojechala na tydzien do Kalifornii, gdzie poznala swoja grupe. Wrocila, i teraz kilka razy w tygodniu spotykaja sie wirtualnie, i do maja musza skonczyc projekt. Maja nawet spotkania z klientami! Problem polega na tym, ze roznica czasu wynosi 8 godzin, wiec zaczynaja zajecia o 19 czasu angielskiego, i pracuja do 3 rano!

W dodatku Zuzia wrocila we wtorek z Kalifornii, a w srode miala egzamin. Biedne dziecko nie tylko zmeczone, ale cialo przestawione na czas kalifornijski… Mam nadzieje, ze poszlo jej ok.

Ola.

Ola jak bylam w Egipcie wyladowala w szpitalu. Od jakiegos czasu bardzo bolal ja brzuch, kilka razy byla w szpitalu i probowali zobaczyc, co moze powodowac te bole. Jak bylam w Egipcie, nie mogli pozbyc sie bolu (morfina i caly koktail lekow przeciwbolowych), wiec zdecydowali, ze bedzie miala operacje. Probowali laparoskopie, ale poniewaz miala zrosty po operacji, ktora miala jako niemowle, nie mogli, wiec rozcieli jej caly brzuch. Usuneli jakies tam zrosty, ktore miala w brzuchu jako rezultat operacji gdy sie urodzila. Wypuscili ja bardzo szybko do domu. W Wigilie Ola znow wyladowala w szpitalu, znow w silnych bolach. znow nie mogli nic z tym zrobic, i biedne dziecko mialo druga operacje w ciagu chyba dwoch tygodni. Znow ja przecieli od gory do dolu, tym razem wycieli jej kolejny kawalek jelita (jako niemowle miala wycieta duza czesc jelita cienkiego, zostalo jej 1.5 metra) cienkiego, oraz kawalek jelita grubego. Podobno te rzeczy powodowaly bole. Oli zostal 1 metr jelita (normalnie mamy 4-6 metrow), ale learz jest optymistyczny, i powiedzial, ze Oli organizm musial zyc z krotkim jelitem cale zycie, wiec jest szansa ze i tym razem sie dostosuje, i nie bedzie potrzebne karmienie zewnetrzne. Ola dopiero w piatek wyszla do domu. Straszliwie chuda, bo przeciez nie jadla prawie caly miesiac, wyglada jak wiezien obozu koncentracyjnego. Mam nadzieje, ze szybko odzyska normalna wage. Biedny brzuszek pospinali jej metalowymi zszywkami, wyglada to strasznie… mam nadzieje, ze szrama sie zagoi i bedzie wygladala bardziej znosnie, no i przede wszystkim mam nadzieje, ze Ola juz nie bedzie musiala miec kolejnej operacji….

Studia skonczone

Zuzia, ta dziewczynka, ktora moi najstarsi czytelnicy poznali, gdy miala 8 lat (TAK!!) w tym roku skonczyla studia…. Po trzech ciezkich latach otrzymala dyplom z architektury. Lata byly ciezkie, bo Zuzia absolutnie nienawidzi architektury, ale postanowila, ze jednak sie nie podda i studia skonczy. Skonczyla, i dostala swietna ocene!

Dwa tygodnie temu miala wreczenie dyplomow, z czarnymi, typowymi kapeluszami i pelerynami. Kazdy kierunek ma inna peleryne – wszystkie sa czarne, ale maja inny kolor podszewki, niektore maja futerko dookola kaptura.

Podczas ceremonii kazdy student byl wywolywany po imieniu, przechodzil obok dziekana uchylajac rabka kapelusza. A publicznosc (rodziny sutdentow) musiala klaskac. Po poltorej godziny klaskania non stop rak juz nie czulam!

Od pazdziernika Zuzia bedzie kontynuowala nauke, na kierunku zarzadzanie i inzynieria, cos, co jej sie o wiele bardziej podoba.

Oto kilka zdjec ‘malenstwa’ z ceremonii.

A po ceremonii poszlismy (z chlopakiem Zuzi) na obiad do restauracji koreanskiej. Jedzenie bylo przepyszne, na stole stal grill, przyniesli nam kawalki roznych mies, i sami sobie te miesa przy stole grillowalismy. Do tego byly rowniez dodatki koreanskie, takie jak kimchi (piklowana kapusta), zupa, piklowane ogorki, koreanski nalesnik, i salata – bierze sie lisc salaty, kladzie na niego kawalek miesa, dodatki (kimchi czy kto co tam lubi), ryz, zwija sie to w reku, i wklada do buzi.

Spotkanie z Ola

Kilka dni temu napisalam do Oli smsa:

“Hej, chyba musimy pogadac, jak myslisz? Wpadniesz?”

Odpisala, ze tak, i ze w piatek po szkole przyjdzie.

Myslalam, ze zapomni, ale nie przypominalam jej.

Przyszla.

No i pogadalysmy, tak na spokojnie i dosyc powaznie. Dowiedzialam sie troche na temat jej obecnej sytuacji (ale zaproszenia do niej wciaz nie dostalam 😂). Malymi krokami bedziemy musialy budowac to, co jest pomiedzy nami zepsute.

Okazuje sie, ze tatus jej daje pieniadze, tyle, zeby miala na jedzenie, ale nie chciala mi powiedziec, ile. On tez jej wynajmuje mieszkanie.

A wiecie, co mi powiedzial latem, jak sytuacja z Ola stawala sie nie do wytrzymania, i zaproponowalam wlasnie, zeby jej cos niedaleko wynajac, bo razem mieszkac nie mozemy, ja i Ola?

Powiedzial mi: Zmien zamki i ja na ulice wyrzuc.

Czys ty oszalal? Zapytalam go. Kazesz mi moje wlasne, nieletnie dziecko na ulice wyrzucic?

Tak, musi dostac nauczke, odparl,

A teraz kochajacy tatus, ktory wkroczyl z odsiecza. 🤦🏻‍♀️

Ola przyniosla rowniez prezent, ktory mi zrobila na Boze Narodzenie, obraz, ktory mi namalowala.

Przyniosla mi tez taka maszynke do siekania cebuli itd., mowi: Jamie Oliver, a wiem, ze Ty lubisz.

No lubie.

Ola sie wyprowadzila

Dwa slowa… moze chociaz dwa slowa, zapytal yoskaiga..

To ja moze powiem trzy.

Ola sie wyprowadzila.

Tuz po wakacjach.

W dodatku zapowiedziala kazdemu, ze nie wolno ze mna rozmawiac. Skonczyla 16 lat, i ma takie prawo. Wiec nikt mi nic nie powie.

Nie wiem, gdzie mieszka, nie wiem, czy sama, czy z kims, nie wiem, kto jej daje pieniadze, nie wiem, co jej lekarze mowia, a jak wyladowala w szpitalu bo przedawkowala, to sie dowiedzialam z posrednich zrodel, bo nikt do mnie nie zadzwonil – bo Ola nie chciala.

Jej ojciec wie, gdzie jest, ale mi nie powie, bo musi ‘dbac o zdrowie emocjonalne Oli’, wielce troskliwy tatus sie po 16 latach znalazl.

Nie wiem, czy Ola do mnie kiedys wroci – mowie tutaj o powrocie emocjonalnym. Mam nadzieje. Mam nadzieje, ze nie bedzie tak, ze bedziemy rozmawiac raz w roku…

Nie pisalam, bo bardzo mi z tym ciezko. Teraz, po kilku miesiacach, troche sie z ta sytuacja oswoilam.. Aczkolwiek Ola powiedziala, ze na Swieta do domu nie przyjdzie, wiec tez bedzie byle jak.

Bal

Duzo sie wydarzylo od mojego ostatniego postu (tego juz ukrytego). Nie bede pisala w szczegolach…

Powiem tylko tak. Widzialam Ole i nawet odwiozlam ja na bal.

Bylam w szoku. Ludzie podjezdzali limuzynami, z szoferami, w czapkach, na motocyklach, w Porsche i Jaguar, doslownie czulam sie jak na ceremonii Oskarow. Nie pamietam, zeby tak bylo jak Zuzia miala bal, ale to bylo 4 lata temu….

Bal byl w cudownym zameczku, i pani nauczycielka, ktora to organizowala naprawde wykonala swietna robote – powiedziala mi, ze dzwonila po wszystkich miejscach, gdzie organizuja wesela, i probowala wykorzystac Covid aby uzyskac jak najlepsza cene. Za £25 od osoby w palacyku nad jeziorkiem, gdzie byl bal – trzeba jej przyznac, popisala sie.

Chlopcy w garniturach, dziewczyny w sukniach jak ksiezniczki z filmow Disney albo jak panny mlode…

I kolejny etap zycia sie zamknal. Zuzia na uniwersytecie, Ola do ‘liceum’ pojdzie.

Na pomoc

Moze jednak kocha mnie to moje dziecko na swoj sposob…

Poszlam na randke. Wszystko szlo swietnie, po obiedzie poszlismy na drinki, ale jakis ten chlopak zbyt chetny mi sie wydawal, i troche spanikowalam. Zaczelam miec wizje, ze mi wsypie cos do drinka, ktorego zamawia, i nawet jak przyniosl dwa drinki to kazalam sie zamienic, i wzielam jego (nigdy tak nie mialam to byl pierwszy raz).

Napisalam do Oli: zadzwon do mnie za 20 minut, jak nie odbiore, to jestem w niebezpieczenstwie (chodzilo mi o to, ze jak nie odbiore, to jestem nieprzytomna po ‘pigulce gwaltu’, ale oczywiscie tego nie napisalam i nawet nie pomyslalam, jak Ola moze to odebrac).

Za 5 minut dzwoni Ola. Odbieram, Ola zasapana, slysze, gdzies idzie. Pytam co tam, Ola na to, ze idzie po mnie! (mamy lokalizacje na telefonach, wiec widzimy, gdzie jestesmy)!

Powiedzialam jej, ze jest ok, ze to tak na wszelki wypadek, i zeby zadzwonila za 10 minut, i wtedy wroce do domu. Na co mi powiedziala, ze ‘nie mozesz mi pisac tak, bo sie o ciebie martwie!”

Moze jednak troche mnie to dziecko kocha w jakis tam sposob….

Dzien matki

Dzisiaj jest polski dzien matki… jak Ci minal dzien, pyta mnie Zuzia…

Odpisalam jej tak:

Jak zwykle. Pojechalam z Billem* na zakupy, potem mialam spotkanie z Clare** (ktos chce na policje nas zglosic, ze narazamy ludzi na niebezpieczenstwo***.. 😦 ) Potem zawiozlam ole do psychiatry, ale poszla sama, wiec czekalam w samochodzie, mialam ja po psychiatrze na szczepionke zawiezc, ale sie obrazila, wiec na szczepionke nie poszla, wiec wrocilam do domu, poszlam z Freksiem na spacer, potem mialam 2 spotkania, jedno bardzo obiecujace, moze cos sie w projekcie ruszy do przodu… Zadzwonilam do Babci, i wyslalam Julce zyczenia (bo to pierwszy raz, kiedy jest mama!!) Potem Ola nie wrocila do domu, to ja zapytalam, gdzie jest, i kiedy wroci, to mi powiedziala, ze w grobie, i nigdy. Potem poszlam na spacer z Freksiem, napisalam do taty, ze musimy porozmawiac (nie odpisal). Zrobilam zdjecia na insta, i zasiadlam. Obejrze cos w TV, ale nic nie ma, co mnie ciekawi, na netfliksie chyba mi sie nawet to badziewie, ktore ogladam juz przejadlo… Mozesz cos polecic?

I tak mi minal Dzien Matki… Zuzia zlozyla mi zyczenia rano, Ola nawet slowem sie dzisiaj do mnie nie odezwala… A ja sie zastanawiam, co mozna zrobic, aby byc dobra matka? Zazdroszcze mamom, ktore maja dobre stosunki ze swoimi dziecmi. Ja mysle, ze tak realistycznie, jakikolwiek zwiazek z Ola zostal tak doszczetnie zerwany (przez nia, nie przeze mnie), ze juz sie nie da tego naprawic, i ze juz nigdy nie bede z nia blisko. Nawet nie, mysle, ze bedziemy sie kontaktowac, moze raz, dwa razy w roku, o ile nawet i to…

Mamy ciezkie czasy w domu w tej chwili. Jest najgorzej jak kiedykolwiek bylo. Nie pisze duzo, ale nie jest latwo, i jak podjac dobre decyzje? Skad wiedziec, co zrobic, skad wiedziec, jak nie spieprzyc wszystkiego jeszcze bardziej? Peka mi glowa. Przepraszam, za ten nieskladny wpis.

Kochane mamy. Udanych zwiazkow z Waszymi dziecmi. Bo to jest najwazniejsze. xxxx

*Bill to moj stary sasiad i znajomy – stary wiekiem – 87 lat, i stary jak stary kumpel – jest to pierwsza osoba, ktora poznalam w Anglii, i do tej pory sie przyjaznimy. Bill wie o mnie doslownie wszystko. Wszystko.

** Clare to jest moja szefowa.

*** Jedna wolontariuszka taka. NIe dalam jej soba pomiatac, to sie zdenerwowala.

Biedny Romek….

Mamy odkurzacz automatyczny, taki plaski elektryczny dysk, ktory sam odkurza caly dom. Jak go kupilam, Ola nazwala go Romek.

Dzisiaj Romek przestal dzialac. Mowie do Oli:

Ja: Romek sie zepsul….

Ola: Oooo, co sie stalo?

Ja: Poczytalam troche w internecie, i zepsul mu sie laser

Ola: Biedny Romek….

Ja: Biedna mama, musze za naprawe zaplacic!

Ola: Tak, ale Ty nie masz zlamanej laski!

Ja: Coooo?

Ola: No, biedny Romek, bo ma zlamana laske…

(w razie jakby ktos nie zrozumial o co chodzi, zepsuty to po angielsku broken, a broken to rowniez zlamany, widocznie Ola przetworzyla w mozgu ‘zepsul’ na ‘broke’, a pozniej jak odpowiadala, to przetlumaczyla ‘broke’ na ‘zlamal’. A laser nie doslyszala i wyszla jej zlamana laska… 🤣🤣 Ja nie wiem, moze tylko mnie to smieszy 😛 )