No to znow jedziemy!

Dzisiaj jade na lotnisko, a z lotniska lece na wakacje! Hura!

Planowalam je przez wiele godzin, poniewaz logistycznie sa skomplikowane. Lecimy do Indonezji!

Ladujemy w Jakarcie, gdzie spedzimy noc, po czym na drugi dzien lecimy na Komodo. Slyszeliscie o waranach z Komodo? Ja o nich przeczytalam jako dziecko, w jedynej ksiazce podroziczej, ktora mialam. Czytalam w niej o roslinach kakaowca, drzewa chlebowego, i waranow z Komodo. Takie to wszystko bylo egzotyczne, ale pochodzac z niezamoznej rodziny, gdzie mama sama sie nami opiekowala i pracowala na zmiany jako pielegniarka, nigdy mi przez mysl nie przeszlo, ze kiedykolwiek w zyciu bedzie mi dane to zobaczyc na wlasne oczy. To byly basnie, przygody wielkich podroznikow, a nie cos, co taka dziewczynka z malego miasteczka kiedykolwiek zobaczy… jak sie czasy zmienily… chlebowca, mango, kakaowca, duriana, i wiele wiecej z tej ksiazki juz widzialam, waranow jeszcze nie.

Dygresuje. Wiec ladujemy w Komodo, a pozniej mamy czterodniowy rejs dookola archipelagu, gdzie bedziemy nurkowac po kilka razy dziennie. Nurkowanie podobno jest cudowne, mozna zobaczyc ogromne rekiny, lawice tunczykow, manty, i piekne rafy, ktore sa dobrze zachowane, poniewaz podlegaja ochronie – znajduja sie w Parku Narodowym.

Podczas rejsu odbedzie sie przynajmniej jedna wycieczka na lad, wlasnie aby zobaczyc slynne warany z komodo. Mam nadzieje, ze uda mi sie zrobic swietne zdjecie, aby Wam pokazac!

Po zakonczeniu safari lecimy na slynne Bali na dwa dni – tam sie nauczylam nurowac i zrobilam certyfikat. Pozniej lodzia na Lombok – kolejna wyspa Indonezyjska. W trakcie pobytu na Lombok odwiedzimy wysepki Gilli, wynajmiemy skuter, aby zwiedzic wyspe, pojezdzimy konno przy oceanie… no takie sa plany, a co wyjdzie, to jak zwykle, okaze sie w trakcie.

Lece z kolega. Z kolega juz na wakacjach bylismy kilka razy, znamy sie od 12 lat chyba. Poznalismy sie przypadkiem, gdy robilam sobie lazienke budowlaniec, ktorego zatrudnilam, przyprowadzil elektryka. Zaczelam sobie z elektrykiem rozmawiac, i sie okazalo, ze pochodzi z tego samego malego miasteczka co i ja! I tak jakos sie zaprzyjaznilismy, i do dzisiaj ta przyjazn trwa.

Na wakacjach juz bylismy dwa razy razem, raz w Egipcie i raz w Tobago (nie napisalam o Tobago, jakos tak czasu nie bylo, a potem to juz bylo dawno temu…) – podrozowanie samemu kosztuje prawie tyle samo, co w dwie osoby, wiec warto z kims, bo wychodzi po prostu taniej.

Z kolega podrozuje sie nam swietnie, swietnie sie dogadujemy, aczkolwiek jakos tak wychodzi, ze przynajmniej raz podczas wycieczki porzadnie sie klocimy. Z Tobago jak wracalismy, to siedzielismy obok siebie w samolocie i nie odezwalismy sie ani slowem. Mozecie sobie wyobrazic 😂 Ale pozniej zawsze sie jakos godzimy.

Wiec zobaczymy jak bedzie tym razem, poniewaz po pierwsze, przez 4 dni bedziemy w ciasnej kajucie na lodzi, non stop razem, po drugie wycieczka ponad dwa tygodnie – do tej pory jezdzilismy tylko na tydzien. Wiec jak widzicie, mozliwosci na to, ze jedno z nas zostanie pozarte przez rekiny, wrzucone do morza lub zjedzone przez warana z Komodo i nie wroci do domu, sa calkiem spore.

Odezwe sie po powrocie, buziaki dla moich wiernych (i przypadkowych lub nowych) czytelnikow! xxx