Kilka dni temu napisalam do Oli smsa:
“Hej, chyba musimy pogadac, jak myslisz? Wpadniesz?”
Odpisala, ze tak, i ze w piatek po szkole przyjdzie.
Myslalam, ze zapomni, ale nie przypominalam jej.
Przyszla.
No i pogadalysmy, tak na spokojnie i dosyc powaznie. Dowiedzialam sie troche na temat jej obecnej sytuacji (ale zaproszenia do niej wciaz nie dostalam 😂). Malymi krokami bedziemy musialy budowac to, co jest pomiedzy nami zepsute.
Okazuje sie, ze tatus jej daje pieniadze, tyle, zeby miala na jedzenie, ale nie chciala mi powiedziec, ile. On tez jej wynajmuje mieszkanie.
A wiecie, co mi powiedzial latem, jak sytuacja z Ola stawala sie nie do wytrzymania, i zaproponowalam wlasnie, zeby jej cos niedaleko wynajac, bo razem mieszkac nie mozemy, ja i Ola?
Powiedzial mi: Zmien zamki i ja na ulice wyrzuc.
Czys ty oszalal? Zapytalam go. Kazesz mi moje wlasne, nieletnie dziecko na ulice wyrzucic?
Tak, musi dostac nauczke, odparl,
A teraz kochajacy tatus, ktory wkroczyl z odsiecza. 🤦🏻♀️
Ola przyniosla rowniez prezent, ktory mi zrobila na Boze Narodzenie, obraz, ktory mi namalowala.
Przyniosla mi tez taka maszynke do siekania cebuli itd., mowi: Jamie Oliver, a wiem, ze Ty lubisz.
No lubie.
