Duzo sie wydarzylo od mojego ostatniego postu (tego juz ukrytego). Nie bede pisala w szczegolach…
Powiem tylko tak. Widzialam Ole i nawet odwiozlam ja na bal.
Bylam w szoku. Ludzie podjezdzali limuzynami, z szoferami, w czapkach, na motocyklach, w Porsche i Jaguar, doslownie czulam sie jak na ceremonii Oskarow. Nie pamietam, zeby tak bylo jak Zuzia miala bal, ale to bylo 4 lata temu….
Bal byl w cudownym zameczku, i pani nauczycielka, ktora to organizowala naprawde wykonala swietna robote – powiedziala mi, ze dzwonila po wszystkich miejscach, gdzie organizuja wesela, i probowala wykorzystac Covid aby uzyskac jak najlepsza cene. Za £25 od osoby w palacyku nad jeziorkiem, gdzie byl bal – trzeba jej przyznac, popisala sie.
Chlopcy w garniturach, dziewczyny w sukniach jak ksiezniczki z filmow Disney albo jak panny mlode…
I kolejny etap zycia sie zamknal. Zuzia na uniwersytecie, Ola do ‘liceum’ pojdzie.



U nas przebiegły te promy bezboleśnie, jeśli chodzi o stroje – garnitury i już ale u starszego dziecka był kolega z klasy, który…przyleciał helikopterem ojca. Kurtyna.
LikeLike
OMG 😀
LikeLike
HELIKOPTEREM???? Mieli miejsce do wyladowania? Ja pierdykam! :O
LikeLike
Mieli! Tu działała zasada – kto bogatemu zabroni;), a wiesz Olzusowa, że czego jak czego ale fortun to tutaj ,u nas, nie brakuje.
LikeLike
W zlych kregach sie obracam!!
LikeLike
Czemu mnie nie trafił się ojciec z helikopterem 😩
LikeLike
Prawda… tez bym chciala…
LikeLike
Nie żałujcie ojca bez helikoptera…co maja powiedziec nasze dzieci ???
LikeLike
Mój głównie unikał płacenia alimentów i angażowania się w cokolwiek, wiec chociaz ten helikopter… 🙄
LikeLike
Grrrr!!! Nienawidze!
LikeLike