Dzisiaj musialam zwolnic pracownice. Pierwszy raz w zyciu (no, ale tez od wielu lat nie mialam ‘powaznej’ pracy, tylko bardziej takie, ktore wpasowywaly sie w styl zycia samotnej matki).
S, gdy wykonywala swoje obowiazki, byla swietna. Ale problem polegal na tym, ze czesto ich nie wykonywala. Zanim ja przejelam zarzadzanie dzialem, kazdy robil, co chcial, pracowal, kiedy chcial (latwo jak sie pracuje z domu), w rezultacie ludzie czekali na pomoc miesiacami. Ba, na odpowiesz mailem czekali tygodniami!
Gdy ja przejelam dzial, mi zalezalo. Chcialam dzial polepszyc, wiec wyznaczylam jasne granice, i rowniez nie potrafie tolerowac, gdy komus sie placi, a on sobie zarty urzadza. A to widac, jak ktos nie pracuje. Bo S na przyklad nigdy nie odbierala telefonu. I nie odzwaniala. Nigdy nie odpisywala na maile, moze po kilku dniach…
A pozniej po prostu przestala sie pojawiac w pracy.
Za pierwszym razem, gdy nie bylo od niej odzewu przez kilka dni, powiedziala, ze czuje sie zbyt ‘przytloczona’. No to jej powiedzielismy, ze jak tak sie czuje, to moze przyjsc do swojej managerki, albo do mnie, ale nie moze po prostu zniknac z pracy na kilka dni.
Za drugim razem (zero odzewu przez 3 lub 4 dni, nie pojawiala sie na spotkania, nie wykonywala swojej pracy, liczne proby kontaktu, maile, telefony, smsy, nic od S) S w koncu napisala, ze zatrula sie chemikaliami przy sprzataniu.
Nasza firma HR poradzila spotkanie aby ‘zgromadzic informacje’ i ‘wysluchac punktu widzenia pracownicy’. Tak tez zrobilismy, plus powtorzylismy, ze jak nie moze byc w pracy, musi nam dac znac, i jesli potrzebuje pomocy, to tez niech nam da znac.
Za drugim razem S zniknela na kilka dni, bo nie miala internetu (bo pracowala z domu od chlopaka, chociaz oficjalnie musi dac nam znac, jesli nie pracuje z domu).
Nasza firma HR poradzila spotkanie aby ‘zgromadzic informacje’ i ‘wysluchac punktu widzenia pracownicy’. Tak tez zrobilismy, plus powtorzylismy, ze jak nie moze byc w pracy, musi nam dac znac, i jesli potrzebuje pomocy, to tez niech nam da znac.
Za trzecim razem S zniknela z pracy powiedziala, ze byla chora, i pojechala do lekarza, ale nie wziela telefonu, bo byla u chlopaka, i nie pomyslala o tym, zeby wziac telefon.
Nasza firma HR poradzila wreszcie, aby zrobic spotkanie dyscyplinarne, aby ‘zgromadzic informacje’ i ‘wysluchac punktu widzenia pracownicy’. Tak tez zrobilismy, wyslalismy jej list polecony zapraszajacy ja na spotkanie dyscyplinarne w srode.
S na spotkaniu dyscyplinarnym sie nie pojawila.
Cala srode nie pracowala.
Firma HR powiedziala, ze musimy przelozyc spotkanie na nastepny dzien. Co tez zrobilam.
S na spotkaniu sie nie pojawila.
Caly czwartek nie pracowala.
Firma HR powiedziala, ze mozemy przelozyc, albo wyslac jej list polecony, ze zlamala kontrakt i akceptujemy jej rezygnacje.
Co tez zrobilam.
Ale patrzac na to, nie jest latwo zwolnic pracownika, ktory nie wykonuje swojej pracy. A im dluzej ktos pracuje, tym trudniej go zwolnic. Mamy jedna pracownice,, ktora juz od 3 lat jest na zwolnieniu….
Zobaczymy, co sie stanie z S. S oczywiscie maila nie przeczytala (bo nie pracowala), teraz nie ma dostepu do maila sluzbowego, ale dostanie list polecony. Bedzie wojna? Bedzie sie odwolywala? Jesli tak, to czeka nas dluga podroz. Bo wiem, ze S bedzie miala cala mase wymowek i bujnych historii, dlaczego nie mogla pracowac. A prawda jest taka, ze ona ze swoim chlopakiem jego bar obslugiwala, a moja ‘zaloga’ musiala nadkladac godziny, aby wykonywac prace S. Ale oficjalnie oczywiscie nikt tego powiedziec nie moze. Bo musimy wysluchac jej argumentow i wziac je pod uwage. Nawet jesli dla kazdego jest oczywiste, ze S ma wszystkich w d.. bo wie, ze nikt jej nie moze naskoczyc… (czy moze wie, ze kazdy jej moze naskoczyc? nie pamietam, ktora wersja jest prawidlowa! :O )
Dam Wam znac. Czas nie jest idealny, bo mam urlop w przyszlym tygodniu (Ibiza!!), ale jak sie pieklo rozpeta, to dam Wam znac.