Rozwiazanie

Gdy bylam w Egipcie kupilam Oli wielkie pudlo chalwy. Juz prawie skonczyla cala chalwe, wiec mowie do niej:

– Musze znowu do Egiptu pojechac….

Na co Ola:

– No, to jest solucja!

Solucja, czyli spolszczona wersja ‘rozwiazanie‘.

Kilka takich slow-poczwarek maja moje dzieci, w tej chwili przypomina mi sie tylko jedno, pakietka (opakowanie). Ale wiem, ze jest ich kilka, i weszly one na stale do naszego jezyka, jakos tak sie przyjely…

Dzien matki

Dzien makti obchodzony jest w roznych krajach w roznych datach. W Polsce jest 26 maja, bez wzgledu na dzien tygodnia, Stanach Zjednoczonych jest na poczatku maja, zawsze w niedziele, a w Anglii jest w niedziele wypadajaca najblizej 25 marca. 25 marzec jest dokladnie 9 miesiecy przed Bozym Narodzeniem, i tradycyjnie byl to jedyny dzien, kiedy sluzba mogla wybrac sie do domu odwiedzic swoja rodzine – i mame.

Wczoraj byl dzien matki w Anglii, moje dzieci zdecydowaly, ze zyczenia mi skladaja w dzien angielskiego swieta, i rowniez polskiego (jak pamietaja, hahaha). Zuzia jest na uniwersytecie, ale wyslala mi zyczenia, i zrobila filmik z moich zdjec. Ola obudzila mnie z talerzem pelnym nalesnikow i bitej smietany, zielona herbata, i torba prezentow. Dostalam notes i dlugopis do pracy, oraz zestaw maseczek, od stop do glow doslownie (na stopy, na dlonie, na usta, pod oczy, i na twarz). I cztery serduszka, ktore zrobila na szydelku… ❤️

vVardis

Dzisiaj zrobie troche reklamy. Dostalam do przetestowania zestaw startowy od szwedzkiej firmy vVardis (w zamian za reklame na facebook i instagramie).

Zestaw zawiera serum do zebow, paste do zebow, plyn do plukania jamy ustnej, szczoteczke do zebow (bardzo miekka) oraz pedzelek do nakladania serum.

Nie moge sie doczekac, aby przetestowac, i zobaczyc, czy sa jakies dobre rezultaty. Dam znac!

Lotniczo-ukrainsko

Taka ciekawostka.

Jesli klikniecie na ten link, zabierze on Was na strone Flight Radar 24. To taka strona, ktora na zywo pokazuje wszystkie loty. Mozna sledzic konkretny lot (jesli na przyklad ukochany lub dziecko gdzies leci), lub po prostu sobie popatrzec.

Jesli wystarczajaco daleko odsuniecie widok, to zauwazycie, gdzie sa najwieksze skupiska samolotow na niebie, i ze na przyklad nad Ukraina (lub Libia) nie ma ani jednego samolotu.

A jesli klikniecie na ‘Most tracked flights’ pokaza sie Wam na zywo loty, ktore ludzie najczesciej obserwuja. I zaskoczylo mnie, chociaz nie powinno, ze sa to loty patrolowe, przy granicach Ukrainy. Gdzie samoloty z wojskowych lotnisk w Anglii na przyklad i Belgii leca pod ukrainska granice i kreca kolka. Ponizej pierwsze trzy najbardziej sledzone loty.

Nie wiem, dlaczego, ale jakos to odkrycie uczynilo, ze ta wojna stala sie jakos tak bardziej realna, prawdziwa – dla mnie. Bo oczywiscie, ogladam wiadomosci, relacje, i tak dalej, ale jakos te samoloty krazace i patrolujace teran bardziej uswiadomily mi realnosc tej wojny.

Odpowiedni jezyk w pracy

A dzisiaj podziele sie z Wami smieszna historia. Bo zawsze jest dobrze posmiac sie z samego siebie.

Mialam rozmowe ze swoim pracownikiem, nazwijmy go Jasiek, podczas ktorej zapytalam go, czy ma jakis problem ze mna (bo troche narozrabial, ale to inna historia). Po chwili niezrecznej ciszy powiedzial, ze nie, nie w tym przypadku, ale sa rzeczy, ktore nas roznia.

Wieczorem przeslal mi maila, w ktorym napisal – w bardzo ogledny i angielski sposob, ze on nie lubi dyskutowac na problematyczne tematy, ale ze ja odnosze sie do kogos w moim dziale jako ‘ona’, ale to nie jest ‘ona’, tylko ‘oni’, bo oni nie identyfikuja sie z zadna plcia, i wyraznie to stwierdzili w swoim oficjalnym podpisie do korespondencji biznesowej. I ze jego rodzenstwo rowniez sie nie identyfikuje, dlatego on wie, jakie to jest wazne dla nich.

Znacie slowo ‘woke’? Nie wiem, jak to jest po polsku, ale to ktos ‘swiatly’ – ktos, kto jest wrazliwy na najnowsze trendy w kulturze, feminizm, rasizm, plec, wszystkie te rzeczy… wygooglujcie, bardzo mi ciezko pisac o tym po polsku bo nie znam slownictwa, przyznaje sie, nigdy nie musialam o tym rozmawiac po polsku, zawsze po angielsku. Ma ktos jakies dobre linki po polsku? Wiecie, o czym mowie?

Wiec moje corki sie smieja, ze ja nie jestem w ogole ‘woke’. Ja mysle, ze jestem.

Ale w tym przypadku nie bylam, i mowilam na ‘nich’ (znow, jak to jest po polsku? jak sie odnosi do osoby, ktora sie nie identyfikuje z zadna plcia? Czy to jest popularne zjawisko w Polsce? Tutaj jest) – ona.

Wiec odpisalam Jaskowi, i mu podziekowalam, ze zwrocil moja uwage na to, i obiecalam, ze od tej pory swiadomie bede zwracala uwage jakiego zaimka bede uzywala.

Dodalam rowniez, ze jesli cos mu nie lezy, to zdecydowanie powinien to ze mna przedyskutowac.

Odpisal mi tak: ‘chyba polaczylas dwa slowa w jedno, ale nie sprawdzaj co to znaczy na google zdjecia’.

Oczywiscie sprawdzialam.

Uzylam – zupelnie nieswiadomie i przez przypadek – slowa ‘bugger’ i ‘bothering’ i polaczylam je w ‘buggering’.

Google mnie uswiadomil, ze ‘buggering’ oznacza ‘penetrowanie odbytu’….

Wiec, tak naprawde, zachecilam Jaska, aby dyskutowal ze mna jesli ktos mu penetruje odbyt… w mailu na temat uzywania odpowiedniego jezyka… 🤦‍♀️

Tylko w Olzusylandzie….

Rosjanie, rybki, i morze czerwone

Wreszcie, po ponad dwoch latach, wybralam sie ponownie na wakacje! Moje ostatnie takie prawdziwe wakacje byly w listopadzie 2019, tuz przed Corona, polecialam wtedy na Bali, i zrobilam kurs nurkowania.

Potem wybuchla Corona, i nie bylo ani wakacji, ani nurkowania.

Dwa tygodnie temu udalo mi sie w koncu Ole wyslac do ojca, wraz z psem, spakowac walizke, i poleciec na nurkowanie do Egiptu. Wszyscy mowili, ze tam jest najlepsze nurkowanie na swiecie!

Lot z Londynu do Sharm el Sheikh jest dlugi, bo ponad 5.5 godziny. Jedynie Easy Jet lata bezposrednio. Ale zaopatrzylam sie w ksiazki, filmy na iPadzie, i audiobooki, wiec nie bylo zle.

Na lotnisku celnik wzial ode mnie paszport, i wstawil mi zla pieczatke. Nie dziwie sie, bo caly czas ogladal jakis serial turecki na telefonie. Wzial dlugopis, zamazal pieczatke, i postawil nowa. Wciaz ogladajac serial turecki na telefonie.

Minibus zabral mnie do hotelu. Hilton, all inclusive. Zazwyczaj nie jezdze na wycieczki all inclusive, bo to nie moj styl, ale te wakacje mialy byc inne. Mial byc basen, i nurkowanie. I tyle. Poza tym all inclusive bylo tansze od pokoju ze sniadaniem tylko….

Wyladowalam wieczorem, 14 lutego. Walenty. Nie dali o tym zapomniec. Hotel caly udekorowany sercami i czerwienia.

Pierwszego dnia w sumie tylko zjadlam obiad, i poszlam spac, zmeczona po podrozy. We wtorek rano mialam kurs przypominajacy nurkowanie. Myslalam, ze sobie po prostu poplywamy, a tu dupa, instruktor kazal mi robic wszystkie te rzeczy, ktorych nie lubie, czyli caly taki porzadny trening – zdejmowanie maski pod woda, zdejmowanie calego sprzetu, unoszenie sie na wodzie, wymiana zrodla powietrza, i tak dalej.

Ale pomimo, ze nie chcialam robic tego, to ciesze sie, ze jednak zdecydowalam sie na kurs, poniewaz zapomnialam prawie wszystko – 2 lata bez nurkowania to bardzo dlugo, zwlaszcza dla poczatkujacej osoby…

Po poludniu za to poszlam sobie na basen. Cisza, spokoj… nikogo nie ma…. (wybaczcie giry na zdjeciu…)

Sielanka trwala kilka minut, bo za chwile po lewej stronie rozlozyla sie para Rosjanskich chlopakow, z glosnikiem, i puszczali rosyjskie techno na maksa. Z tylu rodzina arabska puszczala zawodzace arabskie melodie, rowniez na maksa, jakby sobie zawody z Rosjanami robili. A z prawej strony polozyl sie bardzo kulturalny chlopak, ktory przywital sie, po czym zaczal palic papierosy jak komin.

Pozniej sie okazalo, ze chlopak ten byl z Ukrainy, lub raczej z Republiki Donieckiej, i uwazal sie za Rosjanina. Jego lamana angielszczyzna i moim kiepskim rosyjskim sie dogadalismy, ze ma trzy paszporty – rosyjski, doniecki (?), oraz ukrainski, ze uwaza sie za Rosjanina, i chce niepodleglosci od Ukrainy. Nie wiedzialam, ze dwa tygodnie pozniej bedzie wojna….

Bardzo zdziwil mnie fakt, ze 95% gosci hotelu to byli Rosjanie. Wszystkie napisy byly po rosyjsku, obsluga hotelu nie mowila hello ani marhaba (po arabsku), tylko zdrasti. Rosjanie mowili do obslugi po rosyjsku, a obsluga wiedziala, o co chodzi.

Musze przyznac, ze obsluga w hotelu byla znakomita. Pierwszego wieczoru, podczas obiadu, poprosilam o gin z tonikiem. Z lodem i cytryna. Drugiego wieczoru mialam poprosic o wino, ale zanim zdazylam usiasc do stolika, ‘moj’ kelner juz dostarczyl gin z tonikiem. Z lodem i cytryna. Nie mialam serca mu powiedziec, ze chce wino, wiec do konca wakacji juz pilam gin z tonikiem. Z lodem i cytryna, oczywiscie. Ale zawsze mnie wypatrzyl, zanim sie zdazylam przywitac, i zawsze widzial, kiedy mi sie drink konczy. Podobnie obsluga w barze.

Albo chlopak, ktory moj pokoj sprzatal. Jednego dnia zostawil mi napoje w lodowce, napisalam mu karteczke, ze dziekuje.

Na drugi dzien zrobil mi ‘rzezbe’ z recznikow! I pozniej codziennie zostawial na lozku piekne kreacje. Wcale nie musial tego robic, nie musial marnowac czasu, a jednak mu sie chcialo!

Jedzenie bylo jak to w all inclusive, taka troche masowka, i koktajle pozostawialy wiele do zyczenia (na gin z tonikiem nie bede mogla chyba spojrzec przez rok), ale widoki z baru przy plazy byly cudowne, basen tez piekny, no i centrum nurkowania bylo tuz przy hotelu.

Kilka razy nurkowalam tuz obok hotelu, i dwa razy wybralismy sie lodza do morskich parkow narodowych. Dostalam chorobe morska – o dziwo, bo zazwyczaj nie mam. Gdy przechylona przez burte w spazmach wypluwalam wode z zoladka (dobrze, ze sniadania nie zjadlam!), jeden z instruktorow bardzo troskliwie podal mi kubek z woda. Okazalo sie, ze to woda morska. Kazal sie napic malego lyka, i przemyc sobie twarz ta woda, oraz za uszami i szyje. Wiecie, ze pomoglo? Nie wiem, na jakiej zasadzie, ale pomoglo.

Pozniej wdalismy sie w rozmowe, okazalo sie, ze od dziecka pracowal jako rybak. Lowil ryby harpunem. Nurkowal albo ze sprzetem, albo bez niczego, tylko z harpunem, i lowil olbrzymie tunczyki i inne ryby. Mial dyplom inzyniera, ale nurkowanie to jest jego pasja, wiec zaczal pracowac jako instruktor. Dowiedzialam sie, ze ryby nie boja sie naszego ciala. Boja sie naszych oczu. I ze jesli zdarzy sie nam bliskie spotkanie pierwszego stopnia z rekinem, to za zadna cene nie mozna z niego spuscic wzroku. Trzeba mu sie patrzec gleboko w oczy. I miec nadzieje, ze juz zjadl obiad wczesniej.

Niestety, nie mam zadnych zdjec ‘nemo’ i innych stowrzen zyjacych w morzu czerwonym, poniewaz nie dorobilam sie jeszcze kamery podwodnej, ale uwierzcie mi, nurkowanie w Morzu Czerwonym jest cudowne. Cala masa kolorowych ryb, pieknych, malych i duzych, nawet zolwia raz widzielismy, i dwa razy olbrzymie, olbrzymie wargacze napoleona.

I jeszcze jedno miejsce, ktore w Sharm el Sheikh odwiedzilam, to Soho Square. Dziwne pomieszanie Bozego Narodzenia z Las Vegas, mnostwo swiatel, muzyczne fontanny, restauracje i sklepy, i glowny deptak udekorowany rzezbami. Ciezko mi zdecydowac, czy uwazam Soho Square za szczyt kiczu, czy mi sie podoba… moze odrobine jednego i drugiego.

Czy moge powiedziec, ze bylam w Egipcie? Oczywiscie, ze nie, bo nie widzialam nic oprocz hotelu i rybek. Ale bylam na wakacjach, wrocilam ze opalenizna i bialymi sladami bikini na ciele, oraz ponurkowalam – i o to mi wlasnie chodzilo!

Do nastepnego razu!