W koncu udalo mi sie zagospodarowac troche czasu aby ubrac choinke. Zasuwam na dwa etaty, studiuje ta cholerna ksiegowosc, ktorej ani rusz nie rozumiem, uzeram sie z dzieckiem, mam dom na glowie, ogrod i dzialke, psa, wiec czasu na wszystko mi brakuje.
W ten weekend, kosztem nauki, ubralam choinke.
Zuzia siedzi na uniwersytecie, i do domu przyjedzie 20 dopiero, Ola ma jeszcze tydzien szkoly, ja tydzien pracy, ale choinka jest, wiec Swieta ida!
Kilka lat temu Swieta spedzilam w Peru, i zobaczylam tam tradycje, ktora bardzo mi sie spodobala. Otoz w Peru bardzo popularne sa szopki. Kazde miasto ma swoja szopke, w kazdym domu ustawianie szopki jest rodzinnym rytualem, ktory odbywa sie co roku w swieta. Maja tam jarmarki swiateczne, na ktorych mozna kupic figurki, domki, i inne rekwizyty do szopek.
Tak bardzo spodobala mi sie ta tradycja, ze od tej pory sama robie szopke w domu na swieta. Kilka figurek przywiozlam z Peru, reszte dokupowalam tu i owdzie, troche w Hiszpanii, wiekszosc w Anglii, ale niestety w Anglii takich figurynek malo jest… a do krajow katolickich w swieta rzadko latam.. nie szkodzi. Bede dalej gromadzila jak mi sie uda.
Zazwyczaj szopke mialysmy w duzym pokoju, w tym roku przenioslam ja do jadalni, i mysle, ze miejsce na polce bardzo naszej szopce pasuje.
Jak co roku dzieci gwiazdke na choinke klada, od dwoch lat robi to Ola tylko (Zuzia na polnocy siedzi i nie ma jej w domu jak dekorujemy dom). I co roku robimy zdjecie pod choinka rodzinne. Fajnie popatrzec przez lata, jak dzieci rosna, a ja sie nie starzeje 😛
Czy Wy macie jakies tradycje bozonarodzeniowe, pielegnowane z roku na rok?
































