Taka jestem przyjacielska sasiadka.

Na mojej ulicy jest zaparkowany samochod z rejestracja A2RUN (lub cos w tym stylu, nie napisze dokladnie przeciez). Zatem zalozylam z calkowitym przekonaniem, ze samochod nalezy do mojego sasiada, z ktorym czesto przyjacielsko rozmawiam, a ktory nazywa sie Arjun.

Ide dzisiaj rano z psem na spacer, i widze, jak A2RUN parkuje na mojej ulicy, wiec juz z daleka sie usmiecham i radosnie macham na przywitanie, i nawet buziaka wyslalam, a co!

Gdy blizej podeszlam zauwazylam, ze w samochodzie siedzi chlopak, ktory totalnie nie jest moim sasiadem, z ktorym czesto przyjacielsko rozmawiam, ale za to jest totalnie zdezorientowanym mezczyzna, obok ktorego siedzi zona / narzeczona, ktora patrzy na mnie z niepokojaca mieszanka zaciekawienia i nienawisci.

Podrapalam sie szybko w nos, pociagnelam psa za smycz, i wyprulam kite. Ale A2RUN i Arjun, hej, kazdemu sie moglo pomylic, nie? Tylko co ja teraz zrobie, jak wlasciciel A2RUN (lub gorzej, jego zona / narzeczona!) beda mnie mijac na chodniku…..

Konkluzja: nie wyciagaj pochopnych wnioskow i nic nie zakladaj….

Konkluzja 2: Zanim zaczniesz machac upewnij sie, ze wiesz komu machasz…

Mam glupie dzieci….

Totalnie.

W bloku, gdzie mieszka moja mama, jest sasiadka, ktorej nikt nie lubi. Bo jest nieprzyjemna dla ludzi. Moje dzieci dzwonily do niej do drzwi. Ale zamiast uciekac, jak kazdy normalny dzieciak, ktory dzwoni do drzwi i zwiewa, moje czekaly az sasiadka drzwi otworzy…. 🤦🏻‍♀️

Albo w podstawowce, Ola wysmarowala wszystkie szafki w kuchni maslem szkolnym. Polowe zezarla, druga polowa wysmarowala cala kuchnie. I dala sie zlapac… Jak juz robisz cos takiego to rob tak, aby Cie nikt nie przylapal.

No i dzisiaj zadzownil do mnie dyrektor szkoly, bo Ola z kolezankami ‘przejela kontrole w toaletach szkolnych’ (jego slowa), byly bardzo glosne i zastraszaly inne dziewczynki, i cala toalete wysmarowaly graffitti, ktore jest w wiekszosci albo nieprzyzwoite (podejrzewam ze meska anatomie malowaly? Notatka do siebie: popros Ole, aby narysowala penisa, bo ciekawa jestem jak dzieciaki teraz to rysuja), albo obrazliwe, wlaczajac w to obrazliwe wiadomosci z uzyciem nazwisk nauczycieli.

Naprawde, corko? Naprawde? Pomijajac fakt ze wandale to przewaznie prymitywni ludzie, a ja taka mialam nadzieje, ze moje dzieci beda inteligentne, ambitne, i w ogole nie wiadomo co, wiec pomijajac to, naprawde uwazasz, ze to jest dobry pomysl publicznie obrazac nauczycieli, od ktorych zaleza Twoje stopnie? Ktorzy beda oceniali twoje egzaminy w tym roku? 🤦🏻‍♀️

Dziecko wraca do domu za godzine. Juz sie mentalnie przygotowuje na nasza rozmowe. Zyczcie mi powodzenia!

Moze jednak cos z tego bedzie…

A wiecie, jaka istota na swiecie jest najsilniejsza, a jednoczesnie najslabsza?

Matka.

Matki sa silne. Nosza na grzbiecie swoje ciezary, i ciezary swoich dzieci. Matka jest zazwyczaj tylko tyle szczesliwa, ile jej najbardziej nieszczesliwe dziecko.

Ale matki rowniez sa bardzo slabe, jesli chodzi o ich dzieci, i najlepszym tego przykladem jestem teraz ja. Zlamalam sie, i w ostatnim momencie zaproponowalam Oli, aby wrocila do domu jednak. Nie moglam zniesc mysli, ze nie bedzie jej tutaj, ze mna. Nie moglam patrzec, jak bardzo byla nieszczesliwa wiedzac, ze bedzie musiala zostawic swoja szkole, wszystkich swoich znajomych, swoje cale pietnastolentie zycie.

Ola obiecala, ze po pierwsze, bedzie mnie traktowala z szacunkiem, a po drugie bedzie ze mna o wszystkim szczerze rozmawiala. Bo o te dwie rzeczy tylko poprosilam.

O durna ty matko, durna ty kobieto!

Ola wrocila do domu, i cyrk sie zaczal od razu, tak samo jak przedtem, o ile nie gorzej. To dziecko potrafi dac popalic, trzeba jej to przyznac. Juz po kilku dniach wielka racje przyznawalam tym wszystkim, ktorzy mowili, ze to bedzie najlepsze rowzwiazanie, jesli Ola pojedzie mieszkac z ojcem. Po tygodniu moja depresja osiagnela nowe szczyty.

Ale pewnego dnia Ola zgodzila sie isc na terapie rodzinna. Zdziwilo mnie to bardzo, bo proponowalam jej wiele razy, i zawsze slyszalam kategoryczne NIE. Wiec nie marnujac czasu natychmiast poszukalam terapeutki, ktora wydawala sie idealna, bo i mila buzie na zdjeciu miala, i zajmuje sie dziecmi wlasnie z takimi problemami, z jakimi zmagamy sie my. Umowilam wizyte, i poszlysmy.

Kobieta zaimponowala Oli spodniami (z Urban Outfitters, tzw. lifestyle retailer, ktory kojarzy sie z mlodymi mentalnie ludzmi, i “inspiruje klientow poprzez polaczenie unikalnych produktow, kreatywnosci i zrozumienia kulturowego”). Poza tym wiecej sluchala, niz mowila, i absolutnie nie przyjmowala zadnej strony – nie probowala Oli na sile pokazac, ze jej zachowanie nie jest ok. Bardziej na zasadzie: czyli jak mama robi to, to ty sie czujesz tak?

Wiec Ola zachwycona terapeutka, i sesja okazala sie bardzo owocna dla nas obu. Glownie dlatego, ze Ola sluchala tego, co mam do powiedzenia (w domu nigdy nie slucha, wychodzi z pokoju i nie chce rozmawiac w ogole), i sama tez sie otworzyla.

Ola zauwazyla, ze jej mama nie jest potworem, ktory tylko chce jej zmarnowac zycie. Ze mama sie stara. Byla w szoku, gdy dowiedziala sie, ze bardzo duzo czytam na temat autyzmu i ze rzeczy, ktorych sie ucze, wlaczam w zycie. Ja bylam w szoku, ze tego nie wie, ale tak naprawde skad miala wiedziec, jesli jej tego nigdy nie powiedzialam?

Ja z kolei dowiedzialam sie, ze Ola jest na mnie wsciekla caly czas i bez powodu bo tak jest jej latwiej. Ze gdy nie jest na mnie zla, to musi sobie radzic z cala tecza roznych emocji, wiec latwiej jej po prostu byc na mnie zla i koniec.

Umowilysmy sie na nastepna sesje za dwa tygodnie (Ola chciala). I jak do tej pory, odpukac w niemalowane, minelo 8 dni, i zycie znow jest fajne… Ola sie stara, i chociaz czasami mamy ‘maly deszczyk’ to nie przeradza sie on w burze z piorunami i niszczace tornado…

Ja wiem, ze to tylko poczatek, i ze nie jest to ‘i zyli dlugo i szczesliwie’. Ale to jest dobry poczatek. Trzymajcie kciuki!