Malowanie kanapy

Ile kanap w swoim zyciu mieliscie? Ile kupiliscie?

Ja mialam 2 wersalki (to u mamy i w wynajmowanym mieszkaniu), i 3 kanapy – jedna u mamy, oraz dwie kupione, jedna w mieszkaniu w Warszawie, oraz jedna, ktora kupilismy w Katarze.

Ta katarska kanapa pozniej powedrowala ze mna i dziecmi z Kataru do Anglii, i wciaz siedzi w moim salonie.

Ma juz 17 lat, wiec mebel totalnie wysluzony, jak to widac na zalaczonym obrazku.

Juz od dawna nosilam sie z zamiarem zakupu nowej, ale troche mi szkoda bylo tej wyrzucac, poniewaz jest wygodna, solidna, i balam sie, ze jak kupie jakies nowe tanie badziewie, to po kilku latach bede siedziala w zapadnietym dolku na kanapie.

Zatem co robi nalogowa przerabiaczka (upcyclerka? jak to po polsku ladnie powiedziec?)?

Oczywiscie maluje kanape!

Najpierw wyszorowalam kanapy woda z mydlem, pozniej potraktowalam je specjalnym acetonowym produktem do przygotowywania skory do malowania.

Wiele godzin spedzilam na wybieraniu odpowiedniego koloru, bo jak wiadomo, kolor na ekranie a kolor w rzeczywistosci to zupelnie dwie rozne rzeczy.

W koncu zdecydowalam sie na kolor nazwany Dark Bone firmy Angelus. Z moich ‘badan’ wynikalo, ze bedzie to bardzo jasny, niemalze bialy szary. I taki chcialam. Zakupilam 6 buteleczek (118ml kazda), i zabralam sie za malowanie.

Poczatkowo malowalam pedzielkiem, nakladajac bardzo cienka warstwe farby (pozniej kupilam mini walek, i szlo o wiele szybciej).

W trakcie pierwszej warstwy

Po pierwszej warstwie kanapa wygladala tak:

Jak widzicie, widac pociagniecia pedzla, i oryginalny kolor kanapy wciaz przeswituje. Tak ma byc. Zbyt gruba warstwa farby by sie pozniej, podczas uzywania, kruszyla.

Po drugiej warstwie kanapy wygladaly tak:

Jak widzicie, kolor juz jest o wiele bardziej rownomierny, i nie widac ‘wysiedzianej’ skory.

Aczkolwiek w tym momencie juz sie zaczelam bardzo martwic, bo kolor zupelnie nie taki, jaki sobie wymarzylam, jakis taki ciemno szarawy, plaski, wrecz sinawy nieco…

Wle wyjscia nie mialam, farby i te pe kosztowaly mnie £100, wiec ciagne dalej.

Caly projekt zajal mi dwa dni (wraz z czekaniem na wyschniecie farby), i to tylko dlatego, bo postanowilam przemalowac sciane za kanapa rowniez, poprzedni kolor sciany stapial sie z kanapa, wiec machnelam ja na ciemno granatowy.

I nawet jestem zadowolona ze swojego projektu.

Teraz tylko czekam na paczke z eBay, zamowilam 2 buteleczki ostatecznej warstwy, ktora utrwali farbe. Po ostatecznej warstwie nie bedziemy mogly siedziec na kanapie przez 3 dni. A pozniej bedziemy testowac. Dam Wam znac, czy malowanie kanapy sie sprawdzilo!

Ostateczny efekt jest taki:

A moze sami malowaliscie kanapy? Jesli tak, to sie koniecznie podzielcie uwagami!

emocjonalnie naladowany wpis

Ostatnio przechodzimy bardzo trudne czasy w domu. Nie pisalam nic o tym, poniewaz jest mi zbyt ciezko o tym pisac, chociaz wiem, ze w przeszlosci pisalam o wszystkich, nawet tych najbardziej osobistych i bolesnych wydarzeniach w zyciu.. Ale dzisiaj uslyszalam cos, co mna bardzo wstrzasnelo, i dlatego napisze..

Kilka miesiecy sytuacja w domu, z Ola, doszla do takiego krytycznego momentu, ze kazalam jej sie wyprowadzic do ojca. Ktory do tej pory w wychowanie sie nie angazowal, jego obowiazki rodzicielskie konczyly sie na comiesiecznych wizytach i radosnych weekendach. Kazda moja prosba o pomoc, o interwencje konczyla sie na niczym.

Dzisiaj, po kilku miesiacach, kiedy Ola mieszkala u dziadkow z nim, spotkalismy sie w trojke, aby przedyskutowac kolejne kroki i podjac ostateczna decyzje.

Czy Ola ma szanse wrocic do domu, czy tez musi zamieszkac z ojcem na stale.

Problem jest w tym, ze on mieszka w Dubaju, a Ola nie chce sie tam przeprowadzic.

Po dlugiej, emocjonalnej rozmowie doszlismy do punktu, gdzie dalsze negocjacje byly bezcelowe, i konkluzja byla taka, ze Ola jednak jedzie do Dubaju, poniewaz ona i ja nie mozemy znalezc wspolnego jezyka w zaden sposob.

Ola wybiegla z domu, poplakala sie. On za nia poszedl. Rozmawiali.

Po tej rozmowie powiedzial do mnie cos, co mna wstrzasnelo. Wstrzasnelo to mna, poniewaz nie dosc, ze nigdy nie wspomagal mnie jako rodzic, nie dosc, ze nigdy nie byl obecny, nie bral nigdy zadnej odpowiedzialnosci za wychowanie Zuzi i Oli, nie dosc, ze to on podja decyzje, ze ona jedzie do Dubaju, bo sam widzial, ze nie ma innego wyjscia, to probuje zastosowac na mnie emocjonalny szantaz.

Powiedzial mi tak, z zimna krwia: Ona sie moze zabic, jesli pojedzie do Dubaju. Zebys tylko byla tego swiadoma, ze moga byc konsekwencje.

Powiedzial rowniez cos, co zabolalo. Jak powiedzialam do Oli, ze przez wszystkie te lata wspieralam Cie i zawsze przy tobie bylam, ON, ON ze wszsytkich ludzi smial powiedziec: a w jaki dokladnie sposob ja wspieralas i przy niej bylas?

Musze to wszystko jakos ogarnac, bo mam w tej chwili przeciazenie. Ale pomysle o tym jutro, jak to Scarlett mawiala. Zaraz mi glowa wybuchnie.

Wypad do Londynu

Pierwszy raz od daaawna, dawna wybralam sie do Londynu. A to bylo tak.

Znalazlam super tanie bilety na przedstawienie burlesque (mam nadzieje, ze wiecie, co to jest, bo nie potrafie wytlmuaczyc, chociaz to byl moj drugi raz). Ale musialam kupic 6 tych biletow. Cena 6 byla i tak bardzo niska, wiec kupilam. Po czym zaczelam komponowac druzyne na wycieczke do Londynu. I pojechalismy.

Przedstawienie odbywalo sie w Proud Embankment, bardzo pieknym lokalu, bylam zdecydowanie pod wrazeniem.

Przedstawienie odbywalo sie w Proud Embankment, bardzo pieknym lokalu, bylam zdecydowanie pod wrazeniem. Toaleta, na przyklad, wygladala tak.

Jedna z osob, ktora z nami pojechala byl Bill, moj 84 letni, bardzo konserwatywny sasiad. Bardzo sie obawial, bal sie, ze bedzie musial w towarzystwie mlodziezy ogladac gole cycki, ale przede wszystkim bal sie, ze bedzie tam duzo gejow*, i ze beda sie z niego wysmiewali. Bo wedlug Billa geje sa bardzo nietolerancyjni, a Bill oczywiscie odstaje wygladem od kolorowych gejow bardzo. Bal sie, naprawde sie bal, ze beda sie z niego smiac.

Oczywiscie nic takiego sie nie stalo, i przedstawienie nawet sie Billowi bardzo podobalo. Byly cycki, byly gole pupy, polykanie ognia, gejowie, super przystojni panowie wiszacy u sufitu, byly piora i byl szampan. Byl rowniez Julian Clary, slynny angielski aktor, komik, prezenter, i dumny gej.

Generalnie bawilismy sie swietnie, ale jak zobaczylam ceny, to myslalam, ze z kanapy spadne. Powiem tylko tyle, za jedna butelke najtanszego wina i za dwa cieniutkie koktajle zaplacilam prawie £90 (PLN485)!!!!

No trudno. Raz sie zyje!

I jak zobaczycie sobie na zdjeciach, Bill sie rozochocil, i nawet byl bardzo dobrze przygotowany, bo w kieszeni mial zarowno krawat, gdyby sie okazalo, ze sama koszula nie jest wystarczajaco elegancka, ale mial rowniez i cekinowy kapelusz, aby sie wtopic w gejowski tlum, jakby co! 😀


*Wyjasnienie, dlaczego Bill uwazal, ze bedzie duzo gejow

Teatr nazywa sie Proud Embankment. Tutaj slowo ‘pride’ (duma) bardzo utozsamiane jest z homoseksualizmem. Jest pride month (miesiac celebrowania homoseksualizmu), teczowa flaga, symbol gejow, zwana jest pride flag, i tak dalej. Nie jestem pewna, skad to sie wzielo, jesli ktos wie, prosze o komentarz. Podejrzewam ze jest to wyrazanie dumy z tego, ze jest sie homoseksualnym, z tego, ze nie trzeba sie w koncu ukrywac, bo wzrosla tolerancyjnosc, i tak dalej. Ale nazwa “Proud Embankment” nie pochodzi od gejowskiej dumy, tylko od nazwiska wlasciciela, Alex Proud, ktory jest biznesmenem i ktorego znam z telewizyjnego programu Four Chairs. Nawet byl tam, podczas show, ale zabraklo mi odwagi, aby do niego podejsc.

Psiebeczki

Najpierw jemy, a dopiero pozniej robimy wszystko inne

Czyz one nie wygladaja apetycznie, te babeczki? Zuzia sie pomylila prawie, i chciala zjesc… ale one sa nie dla niej, ale dla Piegusa, zwanego najczesciej Freksiem (oficjalnie Freckles).

Zainspirowalam sie dzisiaj, i upieklam babeczki specjalnie dla psa. Z polewa zrobiona z ziemniaka 🙂 Freksio zszamal w ciagu dwoch sekund…

Na Facebook wstawie filmik, wiec spojrzcie tam, jesli nie zagladacie. https://www.facebook.com/olzusy

Przepis:

5 lyzek owsianki zalac rosolem (bez soli najlepiej). Ja nie mialam rosolu, wiec zalalam woda, ale dolozylam psie mieso. Zostawic az owsianka zrobi sie miekka. Dodac maslo orzechowe, jajko, wymieszac porzadnie, i wstawic do mikrofalowki na 3 minuty.

‘Lukier’ zrobiony jest z ziemniaka ugotowanego i wymieszanego z majonezem.

Mniam!

Starcie zegarow biologicznych

Studentka (a.k.a. Zuzia) wrocila na lato do domu. Moje zycie biegnie sobie takim samym rytmem. Zycie studentki biegnie zupelnie innym rytmem. I zdarzaja sie starcia.

Zuzia chodzi spac o 2, 3 rano. Pozniej spi do 11. Wstaje tylko dlatego, bo musi isc z psem, gdyby nie musiala, to spalaby do 13, sama tak powiedziala.

Wstaje mloda o 11, idzie z psem, po czym je SNIADANIE o 13. Ja do 13 juz po lunchu jestem. Obiad gotuje tak jak zawsze, w naszym domu, pomiedzy 16 a 17, tak sie przyjelo, bo dzieci ze szkoly wracaly i byly karmione od razu po szkole. No ale studentka nie jest glodna, bo przeciez dopiero sniadanie jadla. Zuzia obiad na uczelni jadala o 20 albo pozniej. No i nie mozemy sie zgrac z naszymi zegarami biologicznymi i kiedy mamy jesc. A ja nalegam, abysmy obiady jadaly razem, a nie kazdy sobie kiedy mu wygodnie.

Ale to nic. Panna nie spi do 3 nad ranem, wiec po nocy lazi do toalety. A podlogi mamy drewniane, skrzypiace. Wiec mnie budzi.

Dzisiaj obudzila mnie o 24… i o 1… i o 2… w koncu sie wkurzylam, zeszlam na dol i dalam jej zjebke, bo przeciez ja musze wstac rano do pracy.

Juz mi sie nie udalo usnac, wiec o 4 rano zaprzestalam bezowocnych prob, i rozpoczelam dzien…

Ach, ilez mozna przed 8 rano osiagnac, jak sie wstanie o 4…. do 8 rano zdazylam juz:

  • Obskoczyc wszystkie media spolecznosciowe, i sprawdzic maile
  • Przeczytac wiadomosci
  • Posprzatac kuchnie
  • Zrobic swoje cwiczenia
  • Upiec chleb (rosnie)
  • Ugotowac zupe na obiad
  • Poodkurzac dom (pewnie jak mloda wstanie, to mi awanture urzadzi, ze halasowalam, i ze spac nie mogla… )

Milego poniedzialku! 🙂