Tak mnie przechytrzyla

Ola w zyciu nie zginie, poradzi sobie, mowie Wam.

Jakis czas temu Ola bez pozwolenia wziela rower, i pojechala do swojej kolezanki na drugi koniec miasta. Bylam na nia bardzo zla, i kazalam jej natychmiast wracac do domu.

– Jesli nie wrocisz, zabiore Ci rower do konca tego roku – pogrozilam.

Ola nigdy sobie z pogrozek i zakazow nic nie robila, wiec do domu nie wrocila.

Zakazalam jej uzywac roweru, ale czytaj powyzej, Ola nigdy sobie z pogrozek i zakazow nic nie robila, wiec dalej z roweru korzystala.

Wypuscilam zatem powietrze z kol.

Gowniara jezdzila na pustych oponach. Zobaczysz, ze kola sie pogna i nie bedzie sie rower do niczego nadawal – ostrzeglam.

Ola sobie nic z tego nie robila, i dalej na rowerze jezdzila.

Dzisiaj wdalam sie w pogawedke z sasiadem z ulicy, ma mieszkanie kilka domow dalej. W pewnym momencie pyta, jak tam Ola… zdziwilam sie troche, bo skad on zna Ole, a zwlaszcza jej imie? Moze kiedys wspomnialam? Ale zeby az tak zapamietal….

– Ciesze sie, ze moglem pomoc, sasiad mowi, napompowalem jej rower, ale mam taka specjalna pompke, wiec to tylko chwile zajelo!

Szczeka mi opadla! Jakim cudem to niesamowite dziecko wpadlo na pomysl, aby sasiada poprosic o napompowanie roweru? Jakim cudem znalazlo akurat tego sasiada, ktory ma pompke, i z ktorym czasami rozmawiam? Bo tu nie jest tak, ze wszyscy sie znaja i na kawe spotykaja…

I nic sie nie wygadala, do dzisiaj myslalam, ze na pustych oponach jezdzi i rower rujnuje..

Tylko nie badz na nia zla, sasiad sie troche przestraszyl…

Zla? Absolutnie nie! Jestem pod glebokim wrazeniem jej zaradnosci i tego, jak mnie przechytrzyla! ;D