Okazjonalnie, bardziej z przyzwyczajenia, niz z potrzeby znalezienia kogos, zagladam sobie na randkowe portale. No i czasem nadarza sie jakis taki jeden albo drugi, z ktorym sie spotykam.
Spotkalam sie z jednym takim, wydawal sie powaznym czlowiekiem, dyrektor w NHS (NFZ, po polsku), moja byla szefowa znala go osobiscie z przeszlosci, razem pracowali, jak on jeszcze byl kurczakiem w NHS, a ona wielka szycha… Wysoki, przystojny, nawet i zabawny.
Poszlismy sobie na randke, bylo ok, trzesienia ziemi nie bylo, ale bylo ok, a to juz jest cos, zapewniam Was, po wielu odbytych randkach z internetu jak jest ok to znaczy ze jest bardzo dobrze.
Potem sobie troche pisalismy, po kilku dniach on cos napisal, ja nie odpisalam przez kilka godzin… zazwyczaj nie odpisuje szybko…. a pozniej, jak spojrzalam, to on mnie zablokowal. Na aplikacji randkowej, i na whatsapp’ie mnie zablokowal.
Teraz Wam cos wyznam. Mam uraz do ludzi, ktorzy mnie blokuja. Uwazam to za dziecinne, poniewaz nie przesladuje nikogo, nie nagabuje, nie nachodze. Jesli ktos nie chce sie do mnie odzywac, to nie musi, i moze byc pewien, ze wiecej niz jednej wiadomosci ode mnie nie dostanie. Uwazam, ze blokowanie jest uzyteczne, w stosunku do ludzi, ktorzy nie daja nam spokoju. Ja taka nie jestem.
A mialam jednego takiego, co mnie co chwila blokowal, obrazil sie na mnie, i mnie blokowal… po kilku dniach, jak mu przeszlo, to odblokowywal… na swoja byla zone sie obrazil, to tez ja blokowal… mowie, ale przeciez macie dzieci razem, a co jak cos powaznego sie stanie, nie mozesz jej zablokowac… ‘Nie chce od niej nic slyszec’ mowil mi.
Uwazam, ze blokowanie jest dziecinne. I tyle. I mam bardzo niska opinie na temat ‘chlopcow’, ktorzy blokuja.
No i ten pan dyrektor z NFZ mnie zablokowal, bo mu nie odpisalam przez kilka godzin. Ok, plakala nie bede, przeciez. Pan odszedl w zapomnienie.
Ostatnio odpalam aplikacje, a pan znowu do mnie cholewki smali. Bo zgubilem Twoj numer, mi pisze…
Teraz zastanawiam sie, czy mam mu napisac, zeby nie obrazal mojej inteligencji (serio nie rozumie, ze ja wiem, ze mnie zablokowal?), czy tez po prostu zignorowac, bo i po co odpisywac…
Ta logiczna czesc mnie krzyczy: alez przeciez, nawet nie pamietasz, jak wyglada! Ale ta ludzka czesc mnie mowi: ha, powiedz mu co tak naprawde myslisz o jego zachowaniu….
I co ma kobieta zrobic, w takiej sytuacji??? 😀