Ten kto mnie czyta wie, ze historie mi sie rozne przytrafiaja. Ta, ktora Wam teraz opowiem, jest tak niesamowita, ze najlepszy pisarz chyba by czegos takiego nie wymyslil.
Mialam jednego takiego narzeczonego, Janek Kowalski go nazwijmy, ktorego nie bylo w internecie. Nigdzie. Ani na facebook, ani na Linked in, ani na zadnym innym portalu. Szukajac jego nazwiska nic sie nie pojawialo. Ani zdjecia, ani adres, nic, zero, nada, nie istnieje.
Pewnego dnia psiapsiolka do mnie dzwoni i pyta:
– Ty, a ty widzialas profil Janka na Facebooku?
– Nie, nie widzialam, bo on nie ma – mowie. Oczywiscie ze przeszperalam facebuka szukajac jego profilu, ale rzeczywiscie nigdzie nie ma.
– Jak nie ma jak jest, patrz, tutaj – i przesyla mi linka.
Co sie okazalo? Ze link nie dziala! Jestem zablokowana. A to dopiero fiutek, mysle sobie, ma profil, a mi wciska, ze nie ma, i mnie zablokowal, abym profilu nie widziala!
Zalogowalam sie do swojego alter ego, i co? Oczywiscie, ze profil jest i dziala! Przejrzalam zdjecia, informacje, wszystko sie zgadza: Janek Kowalski, mieszka w Szczebrzeszynie, moj Janek pracuje dla firmy Firmowej, Janek z fejsbuka zbiera pieniadze biegajac w maratonie dla firmy Firmowej, wygladaja tak samo, tyle tylko ze moj lysy, a ten z fejsbuka ma krecone loki do ramion, ale moze to jakies stare zdjecie, zanim wylysial, ma Basie Kowalska w znajomych, a Basia to byla zona Janka…
Oczywiscie skonfrontowalam to z narzeczonym, ktory kategorycznie zaprzeczyl, ze to on, bo on profilu nie ma. Nie umial absolutnie wytlumaczyc, dlaczego jakis obcy Janek Kowalski by mnie zablokowal. I rzeczywiscie, przygladajac sie zdjeciom nieco blizej, maja inne nosy troche, inne zeby, no nie ten sam Janek, chociaz podobnienstwo uderzajace mocno, nawet bardzo.
Uplynelo duzo czasu, duzo wody pod mostem przeplynelo, narzeczony stal sie bylym narzeczonym, zupenie zapomnialam o aferze Kowalskiej na fejsbuku.
Az do czasu, gdy Janek Kowalski dzwoni do mnie i mowi:
– Nie uwierzysz, co sie stalo!
A stalo sie to, ze lysy Janek poszedl do urzedu miasta w Szczebrzeszynie, i zauwazyl Janka z lokami wychodzacego z urzedu. Od razu go rozpoznal, podbiegl do niego i z wielkim entuzjazmem opisal mu sytuacje, jak to jego byla dziewczyna z zapedami sledczo-przesladowczymi znalazla kudlatego Janka na fejsbuku i myslala, ze to lysy Janek, i ze co za zbieg okolicznosci, i czy lysy moze sobie zrobic zdjecie z kudlatym, bo w sumie jak czesto takie rzeczy sie zdarzaja!!!
Kudlaty Janek jednak albo sie wystraszyl porzadnie wariata, albo nie mial zadnego poczucia humoru, bo powiedzial, ze jest niesmialy, i nie zgadza sie na zadne selfiki.
I powiedzcie mi, jakie sa szanse na te wszystkie zbiegi okolicznosci? Czy takie rzeczy zdarzaja sie normalnym ludziom, czy tylko mi? 😀